Wariacje z wywołaniem poronienia…

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)
  • Autor
    Wpisy
  • #10785

    magdamal

    Wczoraj wróciłam ze szpitala i właściwie żałowałam. Dom przypomniał mi chwile oczekiwania na mojego dzidziusia a teraz nie mam się z czego cieszyć…i to tuż przed świętami. Dziewczyny, wyobraźcie sobie, że w szpitalu dostałam aż 9 cytoteców na wywołanie poronienia w czterech dniach i nic mnie nie ruszało. Chcieli mi w końcu zrobić łyżeczkowanie rozwierając na siłę szyjkę macicy, ale tyle się naczytałam na tym forum o szkodliwości tego zabiegu, że tak łatwo się nie poddałam. Postanowiłam wykupić mocniejszy od Cytotecu, działający podomnie żel na wywołanie skurczy macicy i udało się! Po 4 dniach walk dostałam silnych boleści brzucha, lekarz momentalnie wziął mnie na zabieg. Byłam pewna, że psychicznie mi ulży, że będę mogła zamknąć ten rozdział życia za sobą…ale NIC mnie nie cieszy…
    Dziewczyny, o czym myśleć, jak wziąć się w garść, jakie badania na mnie i na męża czekają?
    I jeszcze jedno: czy to normalne, że po zabiegu prawie wogóle nie krwawię, a właściwie tylko lekko plamię?
    Dzięki za porady, sorki, że się tak rozpisałam, ale to mi bardzo pomaga i tylko wizyty na forum jakoś koją mój ból
    Magda

    #172309

    breskva

    Re: Wariacje z wywołaniem poronienia…

    Kochana!
    Nie licz na to ze zamkniesz tak od razu ten rozdzial zycia za soba… dobrze dac sobie ten czas na odreagowanie smutku, pustki… Byle nie udawac ze tego nie ma, bo wtedy moze rzeczywiscie to sie gleboko zagniezdzic, taki „nieprzezyty zal.” Do tego w miesiac po zabiegu wariuja hormony… Ja mialam najgorszy PMS w swoim zyciu… ALe za to ten cykl juz super, dostalam wlasnie dzis okres, jak w zegareczku–29 dc.
    Slyszalam ze rzeczywiscie czasem cytotec nie dziala–dlatego sie tak cieszylam ze u mnie szybko poszlo. Ale dobrze ze nie dalas sobie uszkodzic szyjki. Dziwne troche ze malo krwawisz (podobno ma byc tak jak podczas okresu, nie silniej) ale moze tak dokladnie przeprowadzono zabieg ze malo co tam juz sie zluszcza? ALbo ten silny srodek spowodowal ze niewiele juz zostalo do zluszczenia? CO na to Twoj lekarz?
    Co do badan to najpierw nasienie (bo w razie czego mozna je wzmocnic, tylko to paromiesieczny proces)
    Ja jeszcze zrobilam toxe, cytomegalie, rozyczke, TSH (hormon tarczycy) USG no i morfologie–wszystko OK ale dzieki temu nie bede moze sie tak bardzo denerwowac przy drugiej ciazy.
    Trzymaj sie, zycze duzo sily i juz niedlugo nastepnej, udanej ciazy!
    GOsia



    #172310

    edith

    Re: Wariacje z wywołaniem poronienia…

    Magdo! To jaki horror! Bardzo Ci wspolczuje i doskonale wiem co czujesz bo ja jestem po zabiegu 2 tygodnie. Stracialam druga ciaze (obumarcie ) tym razem w 11 tygodniu.
    Byc moze fakt, ze bardzo malo krwawisz to efekt wywolania poronienia i przeproawadzenia lyzeczkowania macicy w sposob najmniej inwazyjny. W przypadku mojego pierwszego zabiegu (2,5 roku temu) troche mnie ponaciagali i plamilam ponad 2 tygodnie (a w pierwszych dniach obficie). Teraz nieporownywalnie malo. Skonczylo sie w 5-6 dniu. Jedno tylko radze: jesli fizycznie jest nie najgorzej nie ruszaj w tych pierwszych dniach na przyklad na swiateczne zakupy czy forsujace spacery. Odpoczywaj i niech sie wszystko goi! Mi, w celu unikniecia ewentualnego zakazenia lekarz przepisal dodatkowo antybiotyk.
    Ja po zabiegu psychicznie wcale nie poczulam sie lepiej. Swoje musze wyplakac. Pomoga niesamowite wsparcie meza i jego wielki optymizm. Na niektorych przyjaciolach sie zawiadolam (moze to nie byla przyjazn…). A najlepsze efekty terapeutyczne przyniosl powrot do pracy. Wlasciwie nikt tam nie wie co sie stalo, wiec oszczedzono mi rozmow na ten temat, rozdrapywania ran i powloczystych spojrzen. Rzucialm sie w wir pracy i lapie sie na tym, ze nie mysle juz tak czesto, bo po prostu brakuje mi czasu. Z drugiej strony wiem ze to czas koi rany i to czas pozwoli mi na nowo sie poukladac. Mam nadzieje rowniez ,ze po przebadaniu sie znajdziemy odpowiedz dlaczego to sie stalo, aby juz nigdy wiecej tego nie przechodzic.
    Zycze duzo sily, wiary i optymizmu (ktorego przy pomocy Mezusia poszukuje).
    pozdrawiam,
    Edith

    #172311

    joasiac

    Re: Wariacje z wywołaniem poronienia…

    Bardzo mi przykro:(((
    Pytasz co pomaga zapomniec?
    Mnie pomogl wyjazd w gory i wogole do rodzicow. Zabieg mialam rok temu, 05.12 tak wiec tez na swieta:(
    Ale to wlasnie swieta u rodzicow a pozniej sylwester z przyjaciolmi pomogly mi ugasic ten pierwszy najwiekszy bol.
    A pozbycie sie calego bolu zajelo mi jeszce jakies dobre 8-10 miesiecy.
    Po zabiegu tez tylko plamilam.
    Trzymaj sie cieplutko i powodzenia!!!!!

    Pozdrawiam serdecznie!!!!

    #172312

    ninka

    Re: Wariacje z wywołaniem poronienia…

    Magda, nie da się tak zupełnie uciąć i zapomnieć tego co było. Ale uwierz, że z czasem te silne emocje zacierają się. Nie zapomnisz nigdy ale nauczysz sie z tym żyć. Najtrudniej jest na początku. Każdej z nas było trudno w tych chwilach. Ja nie mogłam w ogóle myśleć o powrocie do pracy. Wydawało mi się, że już nigdy nie będę mogła pracować bo spotkało mnie takie wielkie nieszczęście…. I wsztscy ci ludzie byli mi obcy. (Co oni wiedzą o Życiu?) Ale po 3 tygodniach wróciłam do pracy. Czas w domu dłużył mi się niemiłosiernie a w pracy jakoś leci. Nie zapomniałam i nie mówię, że już nie boli ale powoli uczę się z tym żyć. Życzę Ci dużo siły i optymizmu na Przyszłość.

    P.S. W styczniu robię wszystkie badania. Dam znać co zalecił mi mój lekarz.

    Ninka

    #172313

    mygdu

    Re: Wariacje z wywołaniem poronienia…

    Magda nie załamuj się , ja wiem że jest ciężko ale musimy sobie jakoś radzić. Jeszcze napewno kiedyś będziesz mamusią i ja trzymam za to kciuki, pozdrawiam mygdu

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close