Wasi Mezowie

Czesc dziewczyny, zwykle na forum kieruje mnie desperacja, choc zawsze jest tu ciekawie… poczytalam jeszcze na innych forach i mam do Was pytanie.
Jak okreslilybyscie Waszych mezow – w ogole Wasze malzenstwo, czy jestescie szczesliwe z “NIM”, czy wiecej jest chwil dobrych czy gorszych, czy przeszkadza Wam ze “ON” jest dla Was niemily czasem, ze Was niedocenia, ze nie potrafi zrozumiec, ze rani..? czy latwo Wam jest przejsc nad tym do porzadku i wybaczyc (zapomniec)?
Czy jest tak ze to dzieki Wam funkcjonuje Wasze malzenstwo i rodzina, a facet ma czesto wszystko gdzies, i tylko czasem przeblyski…
Prosze Was o odpowiedz, bo juz sama nie wiem czy nasze wspolne zycie jest cokolwiek warte…
Pozdrawiam…….

21 odpowiedzi na pytanie: Wasi Mezowie

gonia23 Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

ja też w chwilach dołkoów szukam wsparcia na forum, a w tematach “małżeńskich” to u mnie już stara “śpiewka” – raz na wozie raz pod wozem.
wiele razy pisałam na forum o moich problemach małżeńskich i muszę przyznać, że wiele rad dziewczyn pozwoliło mi spojrzeć inaczej na nasz związek. generalnie, pomimo wielu burz chyba na stan obecny jest wiele chwil lepszych niż gorszych…ale to wynik ciągłej pracy nad związkiem, przymykania oczu na nasze niedoskonałości i wyznaczenia priorytetów, w kwestii których nie ustępuję. aha i dużej dozy poczucia humoru i większej ilości fizycznej bliskości ( zwykłych pocałunków, przytulania i seksu), co oczywiście obu stronom wychodzi na dobre.
w kwestii bycia niemiłym, niedoceniania i nie możności zrozumienia – pogodziłam się z tym, że potrafi taki być, chociaż co jakiś czas dopadaja mnie z tego powodu doły i jest mała awanturka, po której następuje oczyszczenie atmosfery na jakiś czas. Oczywiście są też i ostre spory, głównie o jego rodzinę i kasę, ale jakoś potrafimy się dogadać.
To co napisałam jest efektem 4-letniego docierania się, wielu rozmów i ustalenia wspólnych zasad życia.
No i teraz najważniejsze – poprawa w moim małżeństwie wynika też ze wzrostu mojego poczucia wartości, spadku poziomu opiekuńczości nad nim i wzrostu mojego egoizmu i zdystansowania się do niektórych jego wypowiedzi.

Gosia, Zuzia 3 lata i Marta 15 mies.

mk1 Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Podpisuje się pod ostatnimi dwoma Twoimi zdaniami naprawdę działa 😉

Magda i Oleńka 20.10.2003

julia Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

brawo gonia!

kilka ostatnich zdań wiele z nas powinno sobie wydrukować i powiesić na lodówce
ja też czasem
nooo oprócz tego zwiększania egoizmu 🙂
nie mówmy o rzeczach nierealnych
:))

Ignaś 02′ Lenka 06′
[Zobacz stronę]

wasia Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

No, jest parę spraw, na które mogłabym narzekać, ale są to drobiazgi, mąz mnie oczywiście czasem wkurza, czasemnie rozumie, czasem nie pomaga ale kochamy się, dogadujemy, nie lubimy cichych dni, szybko się godzimy po jakiejś sprzeczce.. W chwilach ważnych dla mnie mąż zawsze był przy mnie, zawsze mnie wspiera, mogę mu zaufac i na nim polegać-a to wydaje mi się bardzo ważne..

Poza tym lubię jego poczucie humoru, w łózku jest nam świetnie, mimo wspólnej pracy i spędzania ze sobą 24h/dobę lubimy ze sobą gadać, rozmawiać, wychodzić wieczorami… Jakbyśmy byli ze sobą kilka miesięcy a nie kilka lat 🙂

Asia i Ola (5.02.2003) +starania…

aniuniaw Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

No i teraz najważniejsze – poprawa w moim małżeństwie wynika też ze wzrostu mojego poczucia wartości, spadku poziomu opiekuńczości nad nim i wzrostu mojego egoizmu i zdystansowania się do niektórych jego wypowiedzi.
Święte słowa Goni23.
To jest swieta prawda.Ja mam troje dzieci i często słyszę od przyjacioł,że moj mąż to czwarte dziecko.
Rozpiesciłam,kanapeczki do pracy,stałami czekałam z gorącym obiadem,w domu czystko,ubrania do pracy przyszykowane….. nie warto,w moim przypadku nie było warto ,uwierzcie.Dlatego,ze on sie przyzwyczaił,że to tylko ja się staram i daję ,a on wszystko na gotowe.Było to do czasu kiedy zaczął zdradzac,po prostu szukał przygod,a kasy tez nie oddawał.
Teraz jestesmy razem,ale na innych watunkach.Przynosi pieniądze do domu,a ja bardziej zaczełam dbac o siebie i o dzieci .Skonczyły sie kanapeczki,zaczęły się roże dla Mnie.
Ogolnie nie jest łatwo ,ale tak jak przytoczyłam na początku słowa goni23, spadł poziom opiekunczosci w stosunku do niego i czasami po prosu leję na to co mowi,bo musi sobie pogadac,chociaz to bardzo męczy takie przypierd.. się do niczego.
Kochane musimy znac swoją wartosc i podnosic ją .My tez jestesmy wazne i zacznijmy myslec o sobie.
W tym miesiącu kupiłam sobie druga parę dżinsow i dzieciom obiecałam,ze raz na miesiąc mogą sobiecos wybrac .A co nam zostaje z tego zycia,ja lubie uszczęsliwiac swoich bliskich,,ale dzieci zawse są wdzięczne,a mąż niech się teraz stara,a widzę ,zę jest coraz lepiej.
Pozdrawiam i zyczę siły

ania (Paula12l, Wercia5l, Patryk30kwitenia2005)

Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

po wielu rozmyślaniach i kryzysowych sytuacjach zmieniłam podjescie do małżeństwa…chyba spadły mi przysłowiowe klapki z oczu… nauczyłam się, że zycie bez kłotni i sporów jest marzeniem a nie rzeczywistością…. przykro to mówić, ale moi rodzice zrobili duży błąd zamykając przede mną tą sferę swojego małżeństwa, bo żyłam w przeświadczeniu, że idealne małżeństwo to takie gdzie ludzie zgadzają się zawsze i we wszystkim….. coraz szybciej godzimy się…coraz łatwiej przychodzi nam przeprosić jesli “narozrabiamy”…. kiedy sie złoszczę w duchu na “niego” przypominam sobie co robi dobrze i uzmysławiam sobie, że przecież nie jest taki zły …. wiele mostów za sobą juz spaliliśmy… są sprawy które zamknęłiśmy raz na zawsze i nie wracamy do nich… nasz zwiazek nadal jest kruchy, ale widzę, że z dnia na dzień jest coraz silniejszy i zdrowszy…. niedługo minie pięć lat naszego małżeństwa.

W.

Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

🙂 dobrze czytać takie posty

pozdrawiam!

W.

an-ki Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

W marcu minie 10 lat naszego “bycia razem”, a w przyszłym tygodniu miną 4 lata od ślubu.
Pierwsze lata znajomości to była ciągła walka dwóch mocnych charakterów, rozstawaliśmy się dwa razy – za każdym razem “na zawsze”. Raz na dwa tygodnie, drugi raz na trzy dni.
Po ślubie spięcia między nami zdarzają się dużo, dużo rzadziej. Szkoda na nie czasu i sił.
Nigdy nie wierzyłam, że między ludźmi może być coś takiego, jest moim najlepsiejszym przyjacielem. Mam tylko nadzieję, że nigdy mnie nie zawiedzie.Nie jest dla niego problemem zostawanie z małą, nigdy nie było kłopotów z kąpaniem,karmieniem czy przewijaniem. Pomaga w praniu, sprzątaniu, prasowaniu, nawet czasem zdarzy mu się zrobić coś do jedzenia.
Pewnie, ze bywa czasem niemiły, ale ja też jestem wredną osóbką, więc wiem, ze czasami tak samo wychodzi.

Piękną laurkę mu wystawiłam 😉

Ola 13.12.2003r.

gonia23 Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

dzięki, ale sama wiesz, że przeszłam baaardzo długą drogę, żeby osiągnąć taki stan, jak jest obecnie. i cieszę się z teg, że jest jak jest

Gosia, Zuzia 3 lata i Marta 15 mies.

baniutka Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Mi Forum (dziewczyny) pomogły w zrozumieniu mojego męża, wiem, że nad naszym związkiem należy pracować i nie tracić nadziei,
pozdrawiam

Basia i Tymonek 19.04.06

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

No powiedz:)
Nawiązując do naszych ostatnich rozmów:))

Asia & PAA Kids Co.:

marzena29 Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

po 10 latach od slubu moge stwiedzic,że trafiłam naprawde na super faceta,opiekuńczy,dobry tatus,mąz wspaniały i żeby nie bylo,że nie ma wad,pewnie znalazło by sie kilka ,ale gdybym miała wybierac znowu męża to bez wahania wybrałabym mojego Pawełka:)

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Tak sobie czytam i tak sobie myślę.
W życiu wiadomo jak jest, różnie ale… w jednym temacie zawsze chciałam mieć 100% pewnosć, że będę mogła liczyć na mojego meża do końca zycia.
Mój maż jest głową rodziny, jest moim przyjacielem i kochankiem, jest wsparciem i radościa mojego zycia, jest moim Słońcem i Ksieżycem (wie ktoś z jakiej to ksiażki? ;o))) i jest wspaniały.

Kiedyś bliska mi koleżanka zadała mi pytanie “czy Twój R. ma wady?” odpowiedziałam po namyślę “nie”…
dla mnie to nie są wady to jest on, cały taki jaki jest.

Czasami mamy spięcia, oczywiscie i to raczej bardziej wynika z moich humorów niz z jego niedoskonałosci. Do tego dochodzimy później po przedyskutowaniu “problemu”.
Kiedy wychodzi, że to on “dałciała” przeprasza i widze jak stara sie o tym pamietac by mnie nie urazić wiecej.

Widze miłosć i dziekuje za nia Bogu.

Jonatan (20.04.2005)

ciku Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Mój mąż jest dla mnie wspaniały, jestem z nim bardzo szczęśliwa i ciągle ( po tylu latach) zakochana jak na początku. Bardzo wiele daje z siebie i stara się bardziej niz ja. Dobrze nam ze soba. Bardzo dobrze. Przeszliśmy dwa kryzysy, ale one tylko nauczyły nas bardziej sie kochać. Nie myślałam wcześniej , ze cos takiego jest możliwe. Za mna jedno nieudane małżeństwo.

Kacperek

Edited by CIKU on 2007/01/10 03:13.

brunatna Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Dzieki Dziewczyny i – gonia23 – poczytalam i piszesz jakbys byla w mojej skorze 🙂 Podobne problemy i awantury…
Po 3 latach malzenstwa bylam szczesliwa, mowilam sobie, ze podobno wszystkie pary po 3 latach przechodza pierwszy kryzys, a my wciaz jestesmy tak samo zakochani i tak samo staramy sie jak na poczatku… i bylam pewna na 100% ze nas nie dotyczy znudzenie soba, i zmiana frontu. A po kolejnych 3 latach, kiedy jeszcze pojawily sie Dzieciaczki, ktore zwykle maja cementowac zwiazek – ja widze ze zyje z tyranem, i ze to tylko ja staje na glowie zeby bylo dobrze. W kazdej chwili staram sie zeby czyms nie “podpasc”, zeby nie zepsuc ‘krolewiczowi” humoru, zeby nie mial sie do czego przyczepic. Ulubiony obiad, pamietam o wszystkich uwagach, koniec wtracania sie do jego hobby, koniec komentowania…
Tak nie powinno byc. Az w koncu przestalo mi na nim zalezec, teraz robie to wszystko tylko dlatego zeby wlasnie nie mogl sie doczepic, a jednoczesnie jak jemu zdarzy sie cos zawalic to subtelnie ale dobitnie podkreslam te jego niedoskonalosci. A kiedy on mi wywala te wszystkie pretensje jaka to ja jestem, to zostaje mi cyniczne – nie jestem po prostu tak doskonala, wszechstronnie uzdolniona i nieomylna jak ty, nie wszyscy jestesmy perfect… Wtedy on na chwile spuszcza z tonu…
Ostatnio zostaly mi wyzwiska, ale tak jak Wy piszecie. Kiedy my zaczynamy sie dowartosciowywac, oni maja te minute na zastanowienie i moze wtedy my zaczynamy byc gora…
Nie wiem, ja moze nie doroslam do zycia, lubie sie poklocic od czasu do czasu, ale uwazam ze na codzien i bez wzgledu na to czy jest powod czy nie, to facet kobiete powinien szanowac i nie byc chamski.
Zapytalam ile jest chwil gorszch i lepszych, u mnie jest roznie, ale generalnie to jemu raczej nie zalezy. Pomaga mi w domu, zajmuje sie dziecmi, nie interesuje sie inymi babami, ale to jest tak, ze ja od jakiegos czasu czuje sie jakims gorszym elementem… takim kims, co bez przerwy cos zawala, nie kuma nic, czepia sie i w ogole g.. wie…
Chcialabym sie mylic… moze po prostu sie starzejemy, moze to tak jest, ze po kilku latach juz nas nie krepuje – za przeproszeniem pierdzenie w towarzystwie drugiej polowki i tak samo jak na to, mozna sobie pozwolic na chamstwo…
Taki jeden ktos kiedys powiedzial, ze jesli w zwiazku jest pol na pol – zla i dobra, a moze nawet 60% zla, to zwiazek jest idealny…
To takie moje wywody… ciezo sie zyje nieraz z ta swiadomoscia, ze sie spadlo z tego piedestalu, a zwlaszcza jesli ja wciaz tylko daje i daje… i to ja sie staram..
Nie chce ryzykowac stwierdzenia ze “zmarnowane zycie”, itd, bo mam kochane Dzieci, a liczy sie zawsze tylko to
Pozdrawiam Was i dzieki za wszystko…
Maja

narcowa Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Brunatna..napisze,Ci w duzym skrocie..ze u mnie w domu bylo podobnie jak u Ciebie.Generalnie,moj maz potrafil sie czepiac doslownie o wszystko.Zrobil sie nerwowy.Generalnie wiekszosc rzeczy mial gdzies.Z regoly liczyly sie tylko i wylacznie jego zachcianki.Kiedy mial dobry dzien bylo super,kiedy gorszy,wyrzywal sie na mnie.Na szczescie nie fizycznie bo bym mu oddala:)A tak powaznie,w grudniu wyprowadzilam sie z naszego mieszkania z Natka nasza coreczka.Do lutego mieszkam z rodzicami.Pozniej sie wyprowadzam na “swoje”nie do meza.R.przychodzi,dzwoni.mowi ze sie zmieni ze kocha.A ja to mam juz gdzies.Jestem silna.Nie poddam sie kolejnym milym slowom,zeby potem wrocic do niego i znowu znosic jego humory.
Powiem,Ci szczerze ze jest mi dobrze.Pracuje.stydiuje,wychowuje Natalke,mam plany na przyszlosc..bez niego.Poczatek byl turdny,plakalam do poduszki,tesknilam,bronilam sie przed wyslaniem smsma do niego.Dzieki dziewczynom z forum,zrozumialam ze aby moja corka byla szczesliwa,ja tez musze byc.A teraz jestem.
Magda,Natka

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

W odpowiedzi na:


gdybym miała wybierac znowu męża to bez wahania wybrałabym mojego Pawełka:)


A ja mojego Tomusia:-))))

Marzena

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

W odpowiedzi na:


Kiedyś bliska mi koleżanka zadała mi pytanie “czy Twój R. ma wady?” odpowiedziałam po namyślę “nie”…


Olu no pewnie,że nie ma wad ,przecież widziałam,że masz Anioła-mówię poważnie i jeszcze na dodatek jaki przystojny:-) Tylko nie mów mu o tym:-) Oczywiście mój Tomuś przystojniejszy hihi:-)

A tak nawiasem mówiąc Mój T nie widzi we mnie wad,bo kiedy się go pytam w czym mogłabym się zmienić on mysli i myśli i nie może mi odpowiedzieć nie ma się czego przyczepić:-)Ja do niedawna tez nie widziałam w nim wad ( a jesteśmy już 15 lat po ślubie) teraz troszkę przejrzałam na oczy i jesteśmy razem tego swiadomi,ale bardzo chcę mu pomóc zmieniać jego wady i jak na razie z pomocą Bożą mi się udaje:-)

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Krótko: jestem szczęśliwa w małżeństwie, mam wspaniałego męża.

K.

Łukasz 4l. Karolina 22 m-ce

eunike Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

W odpowiedzi na:


i moze wtedy my zaczynamy byc gora


a ja myślę, że w związku nie chodzi o to, żeby ‘być górą’, takie nastawienie prowadzi właśnie do konfliktów i spięć, a po jakimś czasie ludzie oddalają się od siebie coraz bardziej…
A potraficie rozmawiać ze sobą tak naprawdę szczerze, od serca? Mówić tej drugiej osobie, co czujecie, czego się obawiacie, i jakie macie wzajemne oczekiwania?
Właśnie całkiem niedawno rozmawialiśmy o czymś takim z moim już-wkrótce-mężem, nie dlatego że mamy takie problemy (nie mamy), ale po prostu wywiązała się rozmowa na ten temat. Mój Luby powiedział, że mężczyznie nie zależy aż tak bardzo na tych wyprasowanych koszulach, kanapeczkach do pracy i gorącym obiedzie na stole – nie tak bardzo jak dostawania od swojej partnerki wsparcia w postaci zrozumienia, przytulenia, pogłaskania po główce, ciepła, popierania w jego działaniach, uśmiechu na codzień….. Po prostu rzeczy których się nie załatwia materialnie, ale rzeczy które sprawiają, że facet czuje się kochany, doceniony i potrzebny! I oczywiście dokładnie to samo jest w drugą stronę, od faceta do kobiety.
Absolutną podstawą udanego związku jest KOMUNIKACJA. niewypowiedziane pretensje są najgorsze. Nie twierdzę, że mój związek jest idealny, zdarzają się spięcia, ale są szybko rozładowywane dzięki rozmowie na ten temat, jeśli nie od razu (bo np. czuję się zbyt ‘oburzona’ i nie mam ochoty rozmawiać), to zaraz jak tylko mi emocje opadną. Pracuję nad sobą i staram się, żeby ten czas do mojego szanownego otwarcia buzi był coraz krótszy, dla dobra nas obojga. Generlanie nie ma u nas takiej mozliwości, żeby powstało jakieś spięcie i nie zostało wspólnie przedyskutowane i w ten sposób rozwiązane (a potem noszone gdzie w głębi duszy bóg wie ile czasu), po prostu sobie nie wyobrażam, w takim związku czułabym się bardzo źle…

Pogadaj z mężem, powiedz mu czego od niego oczekujesz, zapytaj czego on oczekuje od Ciebie, powiedz jak bardzo ranią Cię jego słowa…
W każdym razie – powodzenia!


Cyprianek (listopad 2005)

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Wasi Mezowie

Bardzo ładnie napisałaś:-)Zgadzam się

Znasz odpowiedź na pytanie: Wasi Mezowie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Zdesperowana
Ten post jest bardzo ale to bardzo nietypowy. Chcialabym sie zabic ale nie wiem jak. Kiedys probowalam jak miala 13-14 lat. Probowalam dwa razy. Razy przez podciecie zyl ale niestety
Czytaj dalej
Chcę nawiązać kontakt z innymi rodzicami
SIERPIEŃ 2004 w Nowym Roku
Na prośbę Veraprimy[img]/images/forum/icons/wink.gif[/img] To skrobcie dziewczyny co tam słychać, u nas rozwoju mowy ciąg dalszy, nic przy małej powiedzieć nie można bo wszystko prędzej czy później wypapla[img]/images/forum/icons/crazy.gif[/img] Pamięć ma doskonałą
Czytaj dalej