Weteranki do raportu-ja pierwsza

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 58)
  • Autor
    Wpisy
  • #61352

    Anonim

    Dawno sie nie odzywalam, tylko odpisywałam na posty nowych dziewczyn.
    Te co mnie znaja wiedza, ze chyba moge należec do starych weteranek, ktore siedzą na forum-prawie rok a staraja sie…zaczynam 4 rok.
    Zrobmy raport, co u was???Ktora zaciażyla to wiem, ale co z reszta???
    A co u mnie???

    Tak jak pisalam, w marcu zaczynam 4 rok walki o drugie dzieciatko.Jakby mi ktos powiedział 4 lata temu, ze nie zajde tak prosto jak z Damiankiem, chyba bym go wysmiała, a teraz sama sie zastanawiam, jak to jest i skąd mam tyle sily i wiary, ze uda mi sie i zobacze II krechy.

    Co porabiam teraz???
    Od styczniowej ciaży bez zarodka(2004), postanowiłam troche wyluzowac w staraniach, chociaz nie do konca.Do pazdziernika latalam po lekarzach, sztuk 2 i zrobilam PRL i PRL po obciażeniu.Wynik byl w normie, jednak lekarz zalecil Bromek, ktory biore do teraz…4 cykl..Drugi natomiast monitoring owulacji ze sluzu, ale juz nie poszłam.I na tym skonczylam latanie po lekarzach.Postanowilam dac sobie troche czasu-do stycznia, potem do lutego.I jest luty, wiec 02,02- kiedy rozpoczełam 1dc i zaczełam walke od nowa.
    Oto moj plan….
    postanowilam odwiedzic lekarza-zielarza, ktora to 5 lat temu powiedziala mi, ze bede miala problemy z zajsciem w 2 ciaże, ale ona mi pomoze.Wiec jade do niej we czwartek.Zrobilam wszystkie mozliwe badania, czyli…Ob, morfologie z rozmazem, bilirubine, mocznik, kreatynine, cukier, TESTOSTERON-1 raz w zyciu, LH, FSH- tez pierwszy raz i Estradiol. To jej zalecenie.We srode mam wyniki i ….zmykam do niej.Jesli ona mi nie pomoze, wracam do mojego lekarza i zaczynam od plemnikow meża i HSG.
    Tak zaczynam 4 rok staran o Julke lub Bartusia- obiecane imie po mezu, wreszcie sie dal przekonac na to imie, hehe.

    Mam nadziej, ze do wakacji uda mi sie zajsc naturalnie, a jaki nie- moze skusze sie na inna metode o ktorej troche slyszalam…..Obawiam sie jednak, ze to maż ma problem, dlatego ta metoda bedzie chyba konieczna.

    Pozdrawiam i czekam na raport…..SAMANT, i reszta…

    DAGMARA- wciaż wierząca w cuda..

    37cykl/ 13po zabiegu
    Mama Damianka 29.05.1998 i Aniolkow V 2002, I 2004

    #782055

    nuska

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Hmm co tu napisać, zagladam tu chyba od czerwca. Miałam zacząć po drugim poronieniu (w styczniu 2004) w lipcu, ale wszystko się odwlekło. Po cytomegalii wykrytej we wrześniu, zrobionym HSG w grudniu i zbiciu prolaktyny zaczęliśmy starania w styczniu. Poza tym rozregulowały mi się cykle :o/ i już sama nie wiem kiedy mam owu… i kiedy dostanę @.
    Mi już październiku rozpoczął się czwarty rok starań… Może się uda w końcu :o) mam nadzieję, choć moje starania zawsze trwały długo i kończyły się porażką… jeśli nie zafasokluję do czerwca to hmm chyba poszukam jakiejś kliniki. Pozdrawiam wszystkie weteranki. Nusia

    NUŚKA + dwa Aniołki



    #782056

    aga30

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    To masz jasno nakreślony plan działania, a z tymi ziółkami to ciekawa sprawa, znajoma z pracy przez 3 lata nie mogła zajść w ciążę, po długim leczeniu, kuracjach nic, więc postanowiła skorzystać właśnie z pomocy zielarza dostała niezłą mieszankę sporo tego było wszystkie zioła wymieszała i miała pić 2 razy dziennie, po 2 miesiącach przerwy w staraniach (mąż na wyjeżdzie służbowym) za pierwszym podejściem się udało, choć zielarz powiedział że to może potrwać, do tych ziółek miała jeszcze kilka wskazań żywieniowych tj przynajmniej 2 razy w tyg jaja , kasze, ryby i szpinak
    Życzę Ci abyś szbko mogła ogłosić o swoim szczęściu

    2 cykl starań
    Aga i aniołek (10.12.2003)

    #782057

    mysza75

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Nie wiem czy przyjęta jestem do weteranek ale prawie 5 rok -chyba mi się należy. Nie mam planu działania, bo nie mam pomysłu. Według lekarzy wszystko jest OK , więc teraz postawiłam na terapie naturalną-ZOBACZYMY. Jak nic nie wyjdzie wracam do lekarki i już wiem, że chce mnie stymulować i tego trochę się boję. Pozdrowienia dla reszty koleżanek-weteranek.

    #782058

    aneczka23

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Jesli moge to poprosze o dopisanie, staram sie od kwietnia 2004, kiedy znalazlam to forum – jakis rok temu, a potem zastanawialam sie jescze długo zanim sie zarejestrowałam, planu dzialanie jescze nie ma, no oprocz badan i sprawdzeni aczy wogole owulacja wystepuje. Poki co milcze i ucze sie czytajac wasze posty, pozdrawiam

    aneczka gg 7543153
    moje starania

    #782059

    ana7

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Czy ja też mogę? Staramy się od września 2003. Dla niektórych to pewnie nic, ale dla mnie całe wieki. W życiu nie sądziłam, że będą takie kłopoty. Pierwsza ciąża super! Mam córeczkę 2, 6 lat. No i teraz dwa Aniołki XI.2003 i 6.XII.2004. Obecnie czekam na wizytę u endokrynologa, bo mam podwyższone anty- TG.
    Pozdrawiam ana
    P.S Marzę i bardzo bym chciała jeszcze w tym roku zostać ponownie mamą!!!



    #782060

    samanta

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Zghodnie z życzeniem wstawiam się do raportu

    A więc u mnie obecnie 37 cykl starań, od przeszło 2 lat biegam po lekarzach i szukam przyczyny niepowodzeń („przeżyłam” 6 lekarzy, każdy miał inną diagnozę)
    Po dokładnej obserwacji cyklu w lipcu zeszłego roku okazało się, że nie mam w ogóle owulacji, grozi mi wczesna menopauza i jeszcze kilka innych spraw. W tym czasie leczyłam się u prof. endokrynologii. Potem zmiana lekarza i ostatecznie klinika leczenia niepłodności.
    W końcu wiem, że jestem pod stałą kontrolą lekarza i leczenie przynosi jakieś efekty – w grudniu doczekałam się wystymulowanej owulacji

    I tak z miesiąca na miesiąc walczę i gratuluję kolejnym szczęściarom ………..

    Chyba brakuje tu jeszcze Ami7, Wiewiórki, PZB, Bambamka i innych weteranek

    ******************
    czekam na cud 37 cykl starań

    #782061

    petervdo

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Witam,
    Nie wiem, czy mnie jeszcze pamiętacie? Jestem z Wami od maja 2004 ale przez ostatnich kilka miesięcy nie pisałam na forum. Dla mnie ten czas, który już minął, to wieki ale walcze i na pewno się nie poddam. Za nami badanie nasienia męża, całkiem niezłe ale były bakterie, które wytępiliśmy, potem moj test PCT-negatywny!!! Podejrzenie w mięczyczasie, że nie było w tym miesiącu owu (czyli brak kompetencji lekarza-nie sprawdził, czy jest owu). Powtórka testu i są żywe plemniczki. Następnie moje badania: LH, FSH, testosteron,estriadol i prolaktyna, która jest za wysoka. Teraz czekamy na szczegółowe wyniki z badania nasienia męża i na kolejną wizyte u lekarza. W międzyczasie monitoring owu-pęcherzyki rosną ale czy pękają to nie wiem jeszcze. Po drodze kila dołków, największy po negatywnym teście PCT ale teraz się trzymam.
    Życzę Wam z głębi serca aby wreszcie się udało!!!!!
    pozdrawiam
    Natalia

    #782062

    ami7

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    Wezwana do raportu… melduję co następuje:

    U mnie ju ż 26 cykl, czyli zaraz stuknie dwa lata starań… w tym czasie jedna ciąża zakończona w 7 tygodniu….. Choć było to w marcu zeszłego roku, to nadal wielkiego zapału do starań i wiary w powodzenie nie odzyskałam.. Ale próbuję cały czas!!!l…
    Wyniki mężusia są jak najbardziej w porządku, więc przyczyna musi leżeć we mnie. Sęk w tym, że lekarze (już 4 z kolei) nie widzą u mnie też żadnych poważnych kłopotów: hormony w porządku (no.. poza prolaktyną, którą ślicznie zbija mi bromek), budowa anatomiczna też, wykesy i monitoring wskazuje na występowanie owulacji, a ciąży jak nie ma, tak nie ma.
    Teraz sama chyba na własną rękę zrobię HSG, bo lekarze mówią, że jeśłi zaszłam w ciążę, to jajowody (a przynajmniej jeden) muszą być drożne, więc badania – jako inwazyjnego i wcale nie obojętnego dla zdrowia – robić wcale nie muszę. Wystarczy jak się „odstresuję, pojadę na urlop i już”… Hmmm, to „już” trwa jakoś zbyt długo…
    No, ale cóż, żeby nie oszaleć zabrałam się za kilka nowych rzeczy, koncentuję się na pracy, wiosną wyjedżam na miesiąc na zagraniczną wyprawę, staram się pędzić – jak to się mówi – aktywny tryb życia… i zagłuszyć tempy ból i tęsknotę za fasolką… Dziewczynki życzę Wam/Nam z całego serducha, aby w końcu się udało, żeby Los spełnił nasze najgorętsze marzenia zostania MAMĄ…. pozdrawiam i trzymam kciuki nieustannie…

    ami7
    mój wykresik

    #782063

    zabulijka

    Re: Weteranki do raportu-ja pierwsza

    nie wiem, czy mogę się do Was dopisać, ale było nie było tkwię głową w marzeniach o dzieciaku już hoho, a może i dłużej…
    Jesteście niesamowite, ta siła w Was i wiara, i chęć leczenia się. Skąd to brać?
    Ja zaczynam drugi etap – pewnie to znowu będzie kilka miesięcy i przerwa, w tym tempie nigdy mi się nie uda…
    Mężuś ma aglutynację, mój lekarz mówi, że to kiepściutko, a lekarz z bociana, że żaden problem…Hm. Mamy się badać, ale na razie nie mamy kasy – same badania Mężusia to ok. 500 pln! No cóż, mężuś wierzy, że jakoś się nam uda bez wspomagaczy, ale na wszelki wypadek ładuję w niego witaminę C w każdej postaci. Moja owulacja występuje prawdopodobnie, choć nie zawsze, ale chyba sobie zrobię PRL – inne hormonki badałam, i wszystko ok.
    I mam jedną nadzieję – że ta sytuacja taka zawieszona nie będzie trwać wiecznie. Czegokolwiek nie postanowimy, to jednak postanowimy. Na drogie procedury nie będzie nas pewnie stać, a poza tym nie wszystko i nie za każdą cenę. Chcę mieć dziecko, ale chcę też mieć życie.
    hi hi hi, tak mówię bo do @ jeszcze caaaluśkie dwa tygodnie i ciut
    Nie wiem, czy czytałyście rozmowę z terapeutką o niepłodności? Daje do myślenia…

    Pozdrawiam Was bardzo cieplutko…

    moje cykle



    #782064

    anaim

    Re: I ja się melduję!!!

    Cóż, ja też zaczynam 4 rok starań. W zasadzie teraz mam czas ogromniastego luzu w tym wszystkim. To chyba przez nową pracę, wielość spotkań towarzyskich (choć to mi dziecka nie zastąpi, ma się rozumieć!!!). Dodatkowo postanowiłam zaszczepić się na żółtaczkę w związku z tym moja ginka udzieliła mi wskazówki, bym przez najbliższe dwa miechy podarowała sobie starania, tak na wszelki wypadek. Natomiast po tym czasie mam też inne nowe zalecenia. Otóż z racji, że mój mężuś, który de facto ma dobre nasionka, poza czasem ich upłynnienia, to mam zastosować metodę leżenia z jakąś godzinkę po akcji… No cóż spróbujemy. Moja lekarka twierdzi, że w moim przypadku raczej nie ma jakiś poważnych powikłań, poza niewielkądyproporcją hormonów. Zatem powodem nie zachodzenia w ciąże może być drobnotka, czyli, t.j.w. leżenie po stosunku – by wspomóc naturę. Dostałam jeszcze jakieś hormonki w globulkach, które mają stworzyć dobre warunki zagnieżdżenia się zarodka i bierze się je przed współżyciem… No dobra, już się nie uzewnętrzniam bardziej, bo i tak nie jestem pewna, czy mnie tu ktokolwiek kojarzy. Spełniam obowiązek i odnotowuję się w rankingu. No to buźka i tradycyjnie do boju!!
    Ania

    #782065

    zabulijka

    Re: I ja się melduję!!!

    hej
    a jaki jest czas upłynnienia? I powiedziano Wam, że to jest raczej drobnostka? Sorki, że się dopytuję, bo u nas wygląda na to, że to jest jedyny problem…Nasionka też są raczej w porządku, bo i żywe, i dużo, i ruchliwe…Hmmm.
    Coś na to robicie, bierzecie etc.?

    Chociaż jak mówi mój mężuś, nie jestem zdrowa, ale pewnie niedodiagnozowana…

    moje cykle



    #782066

    anaim

    Re: I ja się melduję!!!

    Bodajże prawidłowy czas upłunnienia to do 30 minut. W naszym przypadku to 50 minut. W związku z czym mam proste zalecenie, aby po każdym stosunku leżeć minimum godzinę z pupą na poduszcze (bo mam przodozgięcie, gdyby było tyłozgięcie szyjki macicy to wskazane leżenie na brzuchu; uff wolę na pleckach), tak aby nie uronić owego cennego ziarna życia, a wówczas jest szansa, że w połączeniu z moim śluzem, który będzie wspomagany przez globulki estrogenowe, nasienie się dobrze upłynni i chłopaki ruszą do boju. Chodzi o to, że normalnie są „pozlepiane” i w odpowiednim śluzie się „rozkleją”. No fachowym językiem to Ci tego nie wytłumaczyłam. Ale mniej więcej o coś takiego chodzi…
    Pozdrawiam

    #782067

    anaim

    Re: I ja się melduję!!!

    Cóż, chyba użyłam zbytniego skrótu myslowego, z tymi globulkami na zagnieżdżanie. To wszystko przez to, że pisałąm tą wiadomość w pracy, a tam przez ramię kukali…
    Został mi przepisany lek ovestin – inaczej estriol, który „polepsza środowisko”, tj. wpływa na jakość śluzu, błony śluzowej szyjki macicy, itp. Ponieważ w moim przypadku nie stwierdzono jakiś poważnych wariacji w organizmie, zatem lekarz stara się wzmocnić i ulepszyć warunki do przyjęcia maleństwa. Zatem mam stosować naturalne sposoby + ów lek. No, a jak będzie to zobaczymy w praniu. Pozdrawaiam

    Ania , ,

    #782068

    zabulijka

    hmm to my mamy gorzej

    bo nasze nasionka się upłynniają ponad 60 minut, czyli to nawet może być ponad godzinę (podobno powyżej godziny nawet tego nie sprawdzają). Ale nic mi mój gin nie mówił o globulkach, a szkoda…Chociaż ja to pewnie powinnam tak ze trzy godziny leżeć – zresztą czemu nie…
    Pozdrawiam cieplutko
    P.S. dzięki że nie fachowym językiem, bo pewnie albo bym nic nie zrozumiała, albo padła z przerażenia…

    moje cykle

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 58)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close