Wiecznie głodna ???

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #101075

    alina78

    Witajcie.
    Czytałam właśnie post koleżanki o półrocznym niejadku a ja mam zupełnie inny problem 🙁
    Kornelia wiecznie głodna, zjada wszystko bez problemu. Zjadła by chyba wszystko włącznie z przysłowiowym koniem z kopytami…..
    No i to jest problem, wiecznie chodzi domagając się jedzenia tylko w kółko słyszę „am, am,am” a potem czasem zdarza się że po wypiciu wieczornego mleka zwymiotuje to co zjadła przed nim.
    To mogą być kanapki, to może być jakiś suchar, paluszek ….cokolwiek.
    Niby nie je wielkich porcji ale je stale…stale coś podjada. Owoce, warzywka. Normalnie wiecznie głodne dziecie.
    Żal mi jej bo jak nie ma am, am to płacze ale na mój zdrowy rozsądek powinna zjadać mniej. I nie stale.
    Nawet zajeta zabawą przypomina sobie o jedzonku.
    Niby nie powinnam narzekać bo Klaudia nie jadała nic ale co zrobić żeby jej trochę to jedzenie ukrócić ????

    POMOCY !!!! Kochane forumki 🙂

    #2752897

    lilavati

    Zamieszczone przez Alina78

    POMOCY !!!! Kochane forumki 🙂

    W teorii nie pozwoliła bym dziecku na wieczne memlanie, szkoda żołądka, szkoda zębów i zdrowia. Jest posiłek jemy, następny najszybciej za dwie godziny(wydłużanie czasu między posiłkami), nie stawiała bym w zasięgu wzroku przekąsek

    Ty widzisz problem ale nie trudno napotkać na rodziców/dziedków/opiekunów co stale coś w dziecko w dzieci wciskają – a to chrupeczka, a to jabłuszko, a to biszkopcik, bananek – szczerze nie mogę na to patrzeć



    #2752898

    klucha

    moja była sąsiadka miała tak
    mały ciagle coś musiał jeść
    jadał po 3, 4 obiady dziennie
    1 z babcią
    2 z mamą jak wróciła z pracy
    3 z tatą jak wrócił z pracy
    4 bo był głodny

    sąsiadka się martwiła
    bo że gruby bedzie itd.
    potem nagle na odwrót
    przestal jesć
    i znów zmartwienie, że chory

    #2752899

    gablysia

    Myślę, ze najpierw ustalić stałe pory jedzonka. Takie co do minuty. Posiłków dużo na początek, ale zawsze o stałej porze dnia. I nic między. No… napewno nie jest to łatwe, ale ty sama musisz widzieć ile ona zjada i czy faktycznie zjada dużo. Niemożliwe, ze jest ciągle głodna. Po prostu je przez cały czas i nigdy się nie nasyca w pelni. To niekoniecznie może skutkować otyłością….. wręcz przeciwnie, skurczeniem żołądka, bo nie przyjmuje takiej ilości pokarmu jak powinien.
    Moja kuzynka ma podobny problem. Jej dzieci NIC NIE JEDZĄ…. NIC ona jest załamana. A ja ile razy do niej ide, to dzieci jedza non stop. Paluszki, chrupki, ciasteczka, bananki, paluszki, chrupki…. etc. I pewnie, ze nic nie jedzą. NIc konkretnego, bo tymi śmieciami się najadają. TO nic, ze wyskoczyły z waga poza siatki centylowe…. ale przecież wcale nie są grube…. bo nic nie jedza 🙂 Obiady be, kanapki be. Wszystko jest niedobre, bo najlepsze sa ciastka. TO sie nazywa niewłaściwe nawyki żywieniowe.

    #2752900

    sole

    Zamieszczone przez Alina78
    Witajcie.
    Czytałam właśnie post koleżanki o półrocznym niejadku a ja mam zupełnie inny problem 🙁
    Kornelia wiecznie głodna, zjada wszystko bez problemu. Zjadła by chyba wszystko włącznie z przysłowiowym koniem z kopytami…..
    No i to jest problem, wiecznie chodzi domagając się jedzenia tylko w kółko słyszę „am, am,am” a potem czasem zdarza się że po wypiciu wieczornego mleka zwymiotuje to co zjadła przed nim.
    To mogą być kanapki, to może być jakiś suchar, paluszek ….cokolwiek.
    Niby nie je wielkich porcji ale je stale…stale coś podjada. Owoce, warzywka. Normalnie wiecznie głodne dziecie.
    Żal mi jej bo jak nie ma am, am to płacze ale na mój zdrowy rozsądek powinna zjadać mniej. I nie stale.
    Nawet zajeta zabawą przypomina sobie o jedzonku.
    Niby nie powinnam narzekać bo Klaudia nie jadała nic ale co zrobić żeby jej trochę to jedzenie ukrócić ????

    POMOCY !!!! Kochane forumki 🙂

    Ja tez mam wiecznie glodne dziecko. Tocze boje niesamowite. Sama z lodowki z szafek wybiera jedzenie, wszystko zje, no wszytsko co dobre, bo jak nie dobre np warzywa to nie zje tylko wyje nad talerzem. JA jej ograniczam bardzo jedzenie bo wyglada jak pilka.
    Ciezko , oj ciezko. Stawiam jej wszedzie, pakuje do torebek plastikowych jablka, marchewki , wszedzie nosze ze soba zeby nie jadla gotowcow pelnych tluszczu …

    #2752901

    bociek

    chyba twórcza tu nie będę 😉
    POsiłki o stałych porach, w międzyczasie jedzenie poza zasięgiem wzroku aby ją nie kusiło.Jak nie będzie cały czas podjadała to i organizm odpocznie od trawienia i Ty będziesz wiedziała ile ona tak naprawdę je w ciągu dnia. Powodzenia!



    #2752902

    mata-hari

    Mamy w rodzinie przypadek chłopca spasionego jak młode prosię (11 lat i ponad 60 kg wagi!). Sorry, za dosadny opis, ale to dziecko naprawdę tak wygląda. Rodzice starają się walczyć z „nałogiem’ syna, ale nie dają rady. Dzieciak wręcz żre, a nie je. Na moment go z oczu spuścić nie mogą, bo podbiera jedzenie z każdego kąta. Na obiad jak by mu pozwolić, to potrafi zjeść dwa pełne, po brzegi talerze rosołu z makaronem na gęsto, aż łyżka staje. Do tego, na drugie, pół talerza (ale wysooooko usypanego) ziemniaków i 3-4 schaby większe od dorosłej, męskiej dłoni każdy.
    Jak mu nie pozwalają, a są np. w gościach (ostatnio byłam świadkiem), to jak tylko na moment stracą dziecko z oczu, to młody wstaje od stołu po zjedzeniu „normalnego” drugiego dania, wymyka się do kuchni gospodyni i tam „poluje”. Ostatnio wchodząc do kuchni u teściów zastałam go wystraszonego moim nagłym wejściem (bał się, że to matka) jak zjadał teściowej schabowe, których miała naszykowanych więcej i schowanych w kuchni na wszelki wypadek!!! Byłam w szoku, a dziecko wręcz błagało mnie wzrokiem, bym nie powiedziała o tym jego rodzicom. :Strach:

    Znając taki przypadek nie potrafię już w normalny sposób postrzegać dzieci pulchnych. Widzę w nich karykatury. Wiem, że tak być nie powinno, ale mam przed oczami opisanego chłopca i nie potrafię inaczej. Z dwojga złego wolę, aby moje dziecko było szczupłe, nawet za szczupłe niż miałoby wyglądać jak „tucznik”.

    #2752903

    klucha

    Zamieszczone przez Mata_Hari
    Mamy w rodzinie przypadek chłopca spasionego jak młode prosię (11 lat i ponad 60 kg wagi!). Sorry, za dosadny opis, ale to dziecko naprawdę tak wygląda. Rodzice starają się walczyć z „nałogiem’ syna, ale nie dają rady. Dzieciak wręcz żre, a nie je. Na moment go z oczu spuścić nie mogą, bo podbiera jedzenie z każdego kąta. Na obiad jak by mu pozwolić, to potrafi zjeść dwa pełne, po brzegi talerze rosołu z makaronem na gęsto, aż łyżka staje. Do tego, na drugie, pół talerza (ale wysooooko usypanego) ziemniaków i 3-4 schaby większe od dorosłej, męskiej dłoni każdy.
    Jak mu nie pozwalają, a są np. w gościach (ostatnio byłam świadkiem), to jak tylko na moment stracą dziecko z oczu, to młody wstaje od stołu po zjedzeniu „normalnego” drugiego dania, wymyka się do kuchni gospodyni i tam „poluje”. Ostatnio wchodząc do kuchni u teściów zastałam go wystraszonego moim nagłym wejściem (bał się, że to matka) jak zjadał teściowej schabowe, których miała naszykowanych więcej i schowanych w kuchni na wszelki wypadek!!! Byłam w szoku, a dziecko wręcz błagało mnie wzrokiem, bym nie powiedziała o tym jego rodzicom. :Strach:

    Znając taki przypadek nie potrafię już w normalny sposób postrzegać dzieci pulchnych. Widzę w nich karykatury. Wiem, że tak być nie powinno, ale mam przed oczami opisanego chłopca i nie potrafię inaczej. Z dwojga złego wolę, aby moje dziecko było szczupłe, nawet za szczupłe niż miałoby wyglądać jak „tucznik”.

    a może ten chłopiec jest chory?

    kiedyś u Drzyzgi byli rodzice z dzieckiem które miało jakąś chorobę.
    to był chłopiec, musieli zamykać przed nim lodówkę na kłódkę.

    #2752904

    lolaliciouse

    Zamieszczone przez Klucha
    a może ten chłopiec jest chory?

    kiedyś u Drzyzgi byli rodzice z dzieckiem które miało jakąś chorobę.
    to był chłopiec, musieli zamykać przed nim lodówkę na kłódkę.

    Dokładnie.
    A niekiedy takie zachowanie ma podłoże psychologiczne. Nie generalizowałabym . Czasem grubasek= chory malec.

    #2752905

    beamama

    Zaburzenia łaknienia to nie tylko jadłowstręt psychiczny, to także nadmierna żarłoczność, to choroba, z opisu Maty wygląda, że ten chłopiec był chory.
    Może ktoś pamięta taki odcinek „Świat według dziecka” z Zawadzką, był tam taki chory chłopczyk….to było straszne 🙁 jak on na kolanach błagał mamę o jeden kęs, a matka płacząc odmawiała 🙁

    Odcinek 8
    Premiera 30 kwietnia 2009
    Za jedzenie dałbym się pokroić
    ,, Ale prosiak! Jaki zapasiony! Takie dziecko to prawdziwe nieszczęście!??- takie komentarze słyszą Państwo Chruślińscy pod adresem swojego pięcioletniego synka Jasia, który waży ?50 kg!. Zaszczuci przez społeczeństwo wstydzą się wyjść z synem z domu.
    Życie Jasia toczy się wokół jedzenia. Śni o kanapkach, marzy o kawałku szarlotki. W zamian za czekoladowego cukierka, zniesie ból podczas chirurgicznego zabiegu. Za jedzenie zrobi wszystko! Mimo ścisłej diety, ciągle tyje i nie przestaje być głodny.
    Dawid to starszy brat Jasia. Szykanowany przez kolegów z powodu ,,brata grubasa? ukrywa się w szkolnej bibliotece. Zbyt mądry i dojrzały by mieć przyjaciół, samotny wśród rówieśników. Zepchnięty na boczny tor przez młodszego brata. Z braku czasu pomijany przez rodziców.
    W jaki sposób pomóc rodzinie??? Jak dzielić rodzicielskie obowiązki i miłość, by z powodu choroby jednego dziecka nie zaniedbać drugiego? Zapraszamy na kolejny odcinek ,,Świata według dziecka?. Gościem specjalnym programu będzie Agnieszka Górniakowska, autorka książki ,,Zdrowy start?

    Pamiętam, jak ten chłopczyk pięcioletni przewrócił się na śniegu i leżał bezradnie wierzgając nogami i nie potrafił sam wstać….czekał aż go ktoś podniesie, nie mógł sam wsiąść do samochodu itp. A najgorsze było to, że on jadał naprawdę maleńkie porcje i tak nadal tył, rodzice zbierali pieniądze na jakieś bardzo drogie leczenie hormonalne za granicą, chodziło o przysadkę mózgową chyba, nie pamiętam.

    Za taką tuszą nie zawsze kryją się „nienażarte tuczniki” tylko bardzo nieszczęśliwe dzieci…..



    #2752906

    mata-hari

    Ten chłopiec nie jest chory – sprawdzali. On po prostu jest wychowywany w domu, gdzie ojciec pochłania również ogromne ilości jedzenia. Zarówno ojciec, jak i syn są baaardzo otyli. To nie chorobowe u nich.

    #2752907

    mata-hari

    Zamieszczone przez beamama

    Za taką tuszą nie zawsze kryją się „nienażarte tuczniki” tylko bardzo nieszczęśliwe dzieci…..

    Istnienia powodów chorobowych nie neguję. Często jest również nie nikt inny, jak rodzice, czy dziadkowie przyczyniają się do otyłości dziecka. Często słyszę, „cieszę się, że on/ona tak dobrze wygląda”, „niech je skoro ma taki apetyt, odchudzać się będzie potem”, albo „jaki on zabiedzony – taki szczuplutki” i latają za dzieckiem wcale nie chudym, podtykając mu co i rusz innego do jedzenia.



    #2752908

    Anonim

    ja mam siostrę co jest mówiąc wprost gruba, ja urodziłam sie z wagą 3100, a siostra 3400, więc było ok, ale moja mam ja tak spasła, że dzisiaj waży ponad 100 kg, dokładnej wagi nie znam, i dodam, że już jest dorosła ma 18 lat, jak była mała to była w szpitalu na Ligocie w Katowicach, wtedy ładnie schudła, ale takie dziecko łaknie jedzenia, była pilnowana miała dietę po szpitalu, ale teraz pracuje w sklepie spożywczym, twierdzi że prawie cały dzień nic nie je, ja jej nie wierzę :Nie nie:, fakt jest chora odziedziczyła wszystkie choroby dziadka, czyli cukrzyce, nadciśnienie, nadczynność tarczycy, gdzie powinna chudnąć a tyje :Niepewny:…dlatego wiem,że czasem rodzice poprostu robią duże błędy, moja mama tak robiła dla świętego spokoju, bo ponoć była wiecznie głodna, ale to mogła jej dać owoc lub warzywo a nie butle mleka

    #2752909

    alina78

    Kornelia bardzo lubi owoce i warzywa. Na surowo i gotowane, więc staram się jej podawać na ewentualna przekąskę tylko to. Poza tym je posiłki normalne czyli kanapki, biały ser, jogurty, rybkę. Ona naprawdę lubi wszystko ( no nie przepada jedynie za rybą wędzoną ). W sobotę i dzis nie dostaje do jedzenia nic między posiłkami. Trochę cięzko ale jakoś się udaje.
    Do picia sok rozrobiony z wodą albo herbatka hippa owocowa ale nie przed jedzeniem.

    Mam nadzieje ze uda mi się to kontynuować ( pomimo proszenia o am, am ).
    Moja mama też uswiadomiona że nie dokarmiamy dziecia miedzy posiłkami. Wiem, że ona jest stanowcza i na nią mogę liczyć w 100 %. Bo też jest przeciwna temu podjadaniu a właściwie wiecznemu jedzeniu.

    Oby sie udało. ( waga Korneli na razie dokładnie po środku w siatce centylowej dla jej wieku – ani nie maksimum ani nie minimum ).

    #2752910

    gablysia

    Ta choroba o której piszecie związana z szukaniem jedzenia i tym, ze dziecko nigdy nie jest w pełni najedzone nazywa się zespołem Pradera-Willego.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close