Wiem, że się Wam narażam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #36600

    kawi

    Otóż to…ale muszę to napisać, dręczy mnie to od dawna…
    Dość długo mnie nie było, więc po pierwsze gratuluję wszystkim szczęśliwym!!!! Ale nie o tym chciałam…Mój problem to brak SKALI w opisywaniu własnych odczuć. Chodzi mi o opisy poczucia beznadzei, braku chęci do życia, załamania itp u dziewczyn, którym nie udało się za 3,2 czy nawet 1 razem (bez żadnego leczenia itp.). Absolutnie nie odbieram im prawa do smutku, czy żalu, ale jakich słów ma użyć dziewczyna, której nie udaje się od kilku lat wytężonych starań, badań, zabiegów, leków? Która roni ciążę nawet,gdy się w końcu uda? Jak ona ma wyrazić ogrom bólu, jeżeli odpowiednio silne słowa zostały użyte przy, nazwijmy to „delikatniejszych przypadkach”? I dodatkowo – co takiej dziewczynie odpowiedzieć, żeby ją pocieszyć, jeżeli „pociechy” dużego kalibru użyjemy przy mniejszych kłopotach? Czy to samo? Czy nie „należy jej się” więcej? Tylko, że tego „więcej” słownik już nie przewiduje…A w naszym wypadku (forum) słowa są jedynym narzędziem wyrażania uczuć!!!
    Wiem, że pierwsza nieudana próba też boli, ja po trzeciej odchodziłam od zmysłów, ale nawet teraz – po 14, nie czuję się upoważniona do jawnej ostatecznej rozpaczy, bo mam na względzie osoby, które przeszły więcej…
    Życzę wszystkim, żeby ból i rozpacz po trzeciej nieudanej próbie były największymi jakie nas spotykają. Ale ponieważ życie bywa inne niż życzenia – DOBIERAJMY uczciwie słowa, mając na uwadze innych, którym WAŻNE I MOCNE słowa mogą być bardziej potrzebne…
    Trochę przydługo, ale musiałam to wyrzucić z siebie…
    Pozdrawiam serdecznie,
    KAWI
    „Słowa to tylko słowa, ale bez nich świat traci właściwe kontury i proporcje”

    kawi

    http://www.fertilityfriend.com/home/kawi

    #477723

    emka2004

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Witaj!
    Wiem, ze to bedzie troche nie na temat (bo nie do konca na temat slow…) Chcialam tylko powiedziec Tobie oraz innym „starajacym sie”, ze moja ciocia starala sie 14 lat! (nie 14 miesiecy), lekarze mowili jej, ze nie ma szans na to, zeby kiedykolwiek zaszla w ciaze, ze w jej przypadku i przy jej stanie zdrowia to jest zupelnie niemozliwe. I po tych 14-tu latach staran, badan, wedrowek od lekarza do lekarza, rozpaczy i nadziei, w koncu udalo sie! Jej wyczekany, wymarzony, wymodlony syn ma teraz juz 29 lat. Cuda sie zdarzaja. 🙂
    A dzisiaj na pewno sa lepsze mozliwosci diagnostyki i leczenia niz te 29 lat temu, wiec nie traccie nadziei! Jestescie dzielne i wpaniale. Zycze Wam duzo sily i wiary. Pozdrawiam Was.



    #477724

    jjjjjjjjjj

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Wcale nikogo nie obrażasz , to są twoje odczucia i wcale Ci się nie dziwię , tak długo już czekasz na dzidzię że możesz mieć żal, dobrze jest się wyżalić to pomaga, ja największy ból przeżyłam jak się nie udało za pierwszym razem , poprostu myślałamże to jest tak ho siup, skoro inne zachodzą przez wpadki no to ja mam nie zajść skoro tego chcę? Mi się udało dopiero teraz za 4 razem, ale mimo to nie potrafię się narzaie cieszyś , bo się bardzo boję czy wszystko będzie oki. W tym cykl byłam nastawiona że będzie @ , zaryzykowałam w 26dc i pokazały sie 2 krechy. Mam nadzieję kochana że uda Ci się jak najszybciej i Bóg wynagrodzi Ci ten długi czas oczekiwania na upragnioną dzidzię. Pozdrawiam ci gorąco

    JoVi i…
    falvit i folik
    gg 1582733

    #477725

    anita200

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Kawi,
    zgadzam się z Tobą w 100%, nic dodać nic ująć…
    Anita lat 36 ( 21 cykl starań)

    #477726

    agaz1

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Też sie z Tobą zgadam.
    Aga -27 cykl starań-
    Może wreszcie sie uda?

    #477727

    asia7

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Kawi zgadzam się z tobą co do długości starań, to znaczy jeśli starania trwają kilka cyki to napewno uczucia towarzyszące takiej osobie są zdecydowanie inne niż komuś kto stara się kilka lat. I z pewnością takiej osobie należy się dużo więcej współczucia i słowa do tego użyte powinny być zdecydowanie inne. Natomiast chyba niemogę się zgodzić co do opisywania bólu towarzyszącego poronieniu, wydaje mi się ze jest to taką tragedią że czy ktoś poronił 1 czy 3 to niema to znaczenia w sensie opisywania własnego bólu, beznadziejności itp. W takim przypadku jest różnicy co do wiary i nadzieii że w końcu się uda, bo z pewnością osoba która raz poroniła bardziej śmiało spogląda w przyszłość niż osoba roniąca kilka razy. Poza tym wydaje mi się że każdy przeżywa pewnoe rzeczy indywidualnie i wzależności od tego co w danym momencie jest jego prywatną tragedią. Osoba która raz poroniła niepotrafi sobie wyobrazić co to znaczy poronić kilka razy, dla niej liczy się to że poroniła i nierozwodzi się nad tym czy ktoś od niej więcej przeżył.
    Niewiem czy wiesz o co mi chodzi, bo sama się w tym troszke gubie i czasami ciężko jest napisać to co się czuje w głębi serca, ale to czy komuś należy się więcej czy mniej to chyba nie jest prawdą, bo dla każdego jego tragedia jest najważniejsza. Przecież nienapiszesz komuś kto stara się kilka cykli lub poronił 1 raz, że to mało ważne, albo że jak poroni 3 razy to wtedy zasłuży sobie na mocne słowa.
    Być może to co piszę jest spowodowane tym że ja zaszłam w pierwszym cyklu starań w ciążę ale niestety poroniłam, i być może taka osoba jak ja niepotrafi zrozumieć ciebie…………
    Jednak pomimo to wierzę i ufam że tobie jak i mi uda się i wszelki nasz ból zostanie wynagrodzony. Życzę ci tego z całego serca.

    Pozdrawiam
    Asia
    aniołek 07.10.2003



    #477728

    kawi

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Droga Asiu!
    Masz zupełną rację odnośnie poronień. To znaczy: ja tego nie przeżyłam, ale nie było moją intencją twierdzenie, że jedno poronienie to nic w porównaniu z trzema. Być może tak jest…ale mi się wydaje, że każde pronienie (również pierwsze) jest wyjątkowo traumatycznym przeżyciem i osoby, które to przeżyły uznałam za te, które potrzebują tych mocniejszych i ważnych słów (podobnie jak długo się starające i leczące – chociaż na pewno „jakościowo” przeżycia są inne i poronienie rodzi gorszy ból – jak mi się wydaje – niż brak ciąży). Moje wątpliwości dotyczą przypadku, kiedy czytam o rozpaczy i całe swoje serce oddaje żeby pocieszyć, a za miesiąc okazuje się, że się udało za drugim razem! Czyli tamta rozpacz była przy pierwszym…trudno jest mi opisać o co mi chodzi…ale tak jakbym czuła się oszukana? To nie znaczy, że nie pocieszyłabym kogoś, gdybym wiedziała, że to dopiero pierwsza porażka, ale… nie wiem…może jakoś inaczej? Może mniej by mnie to bolało? ( mam wysoki poziom empatii i współprzeżywam silnie). A poza tym, jak już pisałam, nie starcza mi słów pociechy dla tych, którym ona jest dużo bardziej potrzebna…
    Pozdrawiam i życzę by udało się nam wszystkim. I to jak najszybciej!
    Kawi

    kawi

    http://www.fertilityfriend.com/home/kawi

    #477729

    Anonim

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Zgadzam sie z Toba. Mnie tez bolala kazda nieudana proba – pierwsza, druga, trzecia. W tej chwili lecze sie od ponad roku i nabralam juz dystansu do tych spraw; wydaje mi sie, ze wielu dziewczynom po prostu nadal tego dystansu brakuje. Ja nie obserwuje u siebie pozytywnych zmian, nie widze rezultatow terapii – bo takich nie ma – a mimo to staram sie nie przezywac kazdego niepowodzenia w meczacy, nachalny dla wielu osob sposob, z tego samego wzgledu co Ty. Wole wpisac do Rankingu kolejna date, niz obwieszczac wszem i wobec jakiego mam pecha (po raz kolejny). Wczesniej zdarzalo mi sie o tym pisac w takich kategoriach i dlatego troche usprawiedliwiam forumowiczki uzalajace sie na swoje klopoty po 2-3 probach. Jednak uplywajacy czas nauczyl mnie cierpliwosci – podejrzewam, ze dluuuuga droga jeszcze przede mna i oszczedzam emocje na czas RADOSCI, a nie smutku. A wiem, ze taki czas predzej czy pozniej, w taki czy inny sposob nadejdzie.

    Naprawde dziewczyny, jesli macie moment, zajrzyjcie na forum i poczytajcie historie ludzi, ktorzy z problemem nieplodnosci walcza od lat – bezskutecznie. Wtedy 3 miesiace, pol roku, a nawet rok czekania bledna i mowie to z cala odpowiedzialnoscia, bo sama zaliczam sie do grona starajacych od bardzo dawna i wiele z Was dobrze juz poznalam i bardzo cenie.

    Sylvie

    #477730

    madeline

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Tak duzo zalezy od Nas samych, od naszego nastawienia.Wiem,ze jak sie zaczyna starnia o dzidzie, to fakt,ze nie wyszlo za 1 razem scina z nog.Czlek sie pyta dlaczego… mija kolejny cykl, moze 5-6 i wciaz nic.Pojawia sie niepokoj – zwlaszcza jesli zaglada sie na to forum i inne jemu podobne.Tu dziewczyny staraja sie dlugo,czesto maja wpisane Aniolki przy nickach i to smutne,przytlaczajace.Taka starajaca sie od niedawna zaczyna panikowac,biegnie do lekarza po dopalacze itd.Domyslam sie jaki moze przezywac stresik,choc moze raczej sa podekscytowane tymi staraniami???I przewaznie zachodzi w ciaze i trafia na oczekujacych i juz nie wraca.Ona tez musi z kims niepokoje omowic,przedyskutowac itd.Ja odchodzilam od zmyslow przy 1 probie-normalnie wyliczone wykalkulowane i fiasko.Za 2 razem luz i od razu sie udalo.No ale pierwszy mies byl straszny.
    Szczerze wspolczuje dziewczynom,ktore czekaja na maluszki dluzej niz te kilka cykli.Przykro jest czytac o tym,ze chorujecie,leczycie sie,monitorujecie cykle i wciaz nic.Ja sobie tylko moge wyobrazac jaka pustke czujecie w serduchu,wiem,ze jest Wam ciezko, ze sie poddajecie lub mobilizujecie do kolejnego cyklu.Uwazam,ze to niesprawiedliwe,ze niektore kobiety chca byc matkami a nie moga,ze czekaja tak bardzo dlugo… szczerze Wam zycze byscie sie doczekaly.
    Najbardziej jednak ubolewam na dlosem Tych,ktore traca swoje maluszki.Ja nie wiem jak mozna sie po czyms takim pozbierac, znow probowac itd.Raz, moze dwa razy,ale chyba bym tego nie zniosla.
    Bardzo sie pzrejmuje losem forumowiczek.Nie ktore z Was bardzo polubilam,czesto tu zagladam i czytam,czasem cosik dorzuce od siebie.A tak reasumujac, wydaje mi sie,ze kazda kobieta ktora czeka na dziecko-nie wazne jak dlugo-przezywa swoj dramat. Mam nadzieje ze wszystkie czekajace niebawem doswiadcza urokow macierzynstwa.Bardzo Wam tego zycze Dziewczyny!

    Madeline,Mama Marylki(13.12.2002) i lipcowego Szczęścia

    #477731

    zuzanna

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    kazda starajaca sie czy ta ze stazem dlugim czy miesiecznym bardzo przezywa niepowodzenie
    czasem publicznie wylewa zale czasem dusi w sobie
    slowa slowami ale nikt nas nie rozumie tak dobrze jak my rozumiemy sie tu wzajemnie
    kazda z nas ma dni gdy potrzebuje pocieszenia a wtedy kazda z nas stara sie pocieszyc
    fakt czasami dla dluuugo starajacych niektore pytania sa oczywiste ale zawsze sluzymy pomoca pamietajac jak my bylysmy „zielone”:)
    ach co tu duzo pisac WSPIERAJMY SIE zawsze a bedzie nam tu dobrze ( oby nie za dlugo)
    pozdrawiam
    p.s a gdy sie chche komos pomagac zadne slowa nie sa zbyt silne…..

    Zuzanna 14 cykl starań
    Temperaturki



    #477732

    marcysia

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Nikomu się nie narażasz, bo to Twoje prywatne odczucia. Ja swoje niepowodzenia traktuję dzisiaj inaczej niż na początku starań. Pierwsze 2-3 miesiące były najbardziej „dotkliwe”, odbierałam to jako osobistą porażkę, ale później, gdy zaczęłam czytać wasze posty, zrobiło mi się wstyd …. Poczułam się egoistką, która tak naprawdę nie ma specjalnych powodów do zmartwień. Jestem 2.5 roku po ślubie, staramy się od czerwca 2003, za 4 miesiące kończę 29 lat i chyba świadomość uciekającego czasu najbardziej daje się we znaki. Większość moich koleżanek nie zna problemu starań, one dzieci już mają a w ciążę zachodzą bez problemów, więc nie są w stanie zrozumieć, że coś może nie wychodzić… I nie wiedzą, że czasami to po prostu jakieś problemy zdrowotne ( u mnie to głównie powracające torbielki i krwiaki na jajnikach), a nie „wygoda”, kariera itp. I dla mnie i dla innych dziewczyn to forum daje możliwość wyżalenia się, nikt tu nas nie wyśmieje i zawsze znajduje się tu pomocną dłoń. Ale oczywiście zgadzam się z Tobą, że kobieta, która stara się 1-2 m-ce, to nie to samo co starająca się kilka lat. Ale każdy swoje porażki odczuwa znacznie bardziej niż porażki innych, ja swoje uczucia potrafię nazwać, natomiast mogę tylko domyślać się, jak czują się kobiety naprawdę walczące o dziecko długi czas i nie mam prawa powiedzieć, że czuję to samo… Nie chciałabym musieć sprawdzać, jak to jest….

    Pozdrawiam serdecznie i życzę OWOCNYCH starań!!!
    Marcysia

    #477733

    mkkafe

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Napewno jest tak jak mówisz – nie da się porównać tragedii tej, która się leczy i nie może zajść i tej, która ma za sobą dwa, trzy cykle. Ale łączy je jedno. Obie chcą tego samego i jest to ich największyn pragnieniem. I każda się smuci gdy się nieudaje. Więc nie dzielmy uczestniczek tego forum na te które mają większe tragedie i mogą bardziej rozpaczać i te drugie, tylko łączmy się w tej wspólnej sprawie. Ja akurat jestem tutaj od niedawna i nie leczę się – po prostu próbuję i czekam z utęsknieniem na dwie kreski na teście. Ale jestem wrażliwą osobą i czytając te „smutniejsze” posty jest mi naprawdę przykro, wiem że nie równam się, podziwiam Was dziewczyny za dzielność, siłę i wytrwałość, ale chcę tutaj zostać bo to jest fantastyczne miejsce. Gdybym była wśród tych, którym nie udaje się zajść od dawna, albo straciły swoje kruszynki napewno czułabym tak samo, ale najważniejsze jest tutaj abyśmy się wszystkie wzajemnie wspierały jak starające się.
    Uff, czy nie za bardzo zagmatwałam?



    #477734

    kawi

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Dziękuję Ci za odpowiedź, ale muszę coś uściślić, bo chcę być dobrze zrozumiana i uniknąć nieuzasadnionych podejrzeń o próbę dzielenia starających się na „bardziej” lub „mniej zasłużone”. Pisząc, że dziewczynom po przejściach „należy się więcej mocnych słów” niż tym, które zaczęły dopiero starania chodziło mi tylko o lepsze wytłumaczenie mojego stanowiska dotyczącego używanych w postach słów. Piszecie, że każdy odbiera swoją tragedię inaczej, że dla każdego jego osobisty dramat jest największy. Słuszne tezy, tylko czy pierwszą nieudaną próbę można obiektywnie nazwać TRAGEDIĄ lub DRAMATEM? Rozczarowanie, żal, ból, lęk, szok – rozumiem, ale TRAGEDIA??? (To tak, jakby tragedią nazwać wypadek, w wyniku którego kierowca złamał nogę – tylko jak wtedy określimy karambol, w którym zginęło 30 osób??? – może niefortunne porównanie, ale mam nadzieję, że jako tako oddaje sens mojego postrzegania tej kwestii) Jeszcze raz podkreślam: chodziło mi o słownikowe (i powszechne również) znaczenie używanych słów, które z natury mają oddawać konkretne stany i wydarzenia, a NIGDY NIE O PODZIAŁ FORUMOWICZEK!!!!
    Po prostu trochę mniej patosu i egzaltacji, a więcej dystansu! I myślę, że wyszłoby to na dobre wszystkim, bo wydaje mi się, że dziewczyny, które na początku starań piszą o swojej tragedii same się trochę nakręcają i wpędzają w niepotrzebny (jeszcze, a może wcale) i nieuzasadniony stres!
    Pozdrawiam,

    kawi

    http://www.fertilityfriend.com/home/kawi

    #477735

    aggulka

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    Witaj!
    Wiem, co masz na myśli, chyba się z Tobą zgadzam.
    Ale kobitki już to do siebie mają – zwłaszcza jak grają hormony, że lubią przesadzać i wyolbrzymiać swoje problemy. Sama pewnie też taka byłam dopóki rzeczywiście nie dowiedziałam się, co to znaczy mieć naprawdę problem.
    Ale dzięki temu, co przeszłam, udało mi się wyjrzeć kawałek poza czubek własnego nosa… więc (mam nadzieję) może to moje cierpienie nie było (nie jest) tak całkiem pozbawione sensu… nie wiem… ale to już nie na temat. Ogólnie masz rację, ale w końcu po to jest to forum, żeby wyrzucić różne emocje, co się telepią po głowie – lepiej tu niż truć mężowi , nie? A ja po prostu nie czytam już wiadomości w rodzaju „Ratunku, nie zaszłam w drugim cyklu starań, chyba coś ze mną nie tak”
    Pozdrawiam serdecznie, Agata

    #477736

    mkkafe

    Re: Wiem, że się Wam narażam

    ok, ja Cie dobrze zrozumiałam. Jestem na forum od niedawna i nie miałam okazji przeczytać postów tych dziewczyn, które po pierwszej nieudanej próbie są przekonane że to tragedia. Wszystko co piszesz jest prawdą. Pozdrawiam. Monika

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close