Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #42342

    micky-leszno

    Witajcie, zaglądam tu pierwszy raz od sierpnia 2002 roku.
    Napewno dużo się tu pozmieniało, wiele nowych wspaniałych osóbek i osób.
    Ja zostałam mamusią 19.11.2002 a termin miałam na 17.12.2002 roku. Tak, tak urodziłam miesiąc przed terminem bo w 36 miesiącu. Wszystko Wam opiszę.
    Dowiedziałam się że jestem w ciąży po świetach Wielkiej Nocy 2002 roku to był dla mnie i mojego chłopaka szok….tzw. wpadka.Reakcja rodziców???…..tragedia!!! no ale po tygodniu już była zaplanowana data ślubu, sala, orkiestra itp.
    Ale wracając do ciąży, to znosiłam ją świetnie pokochałam tą małą istotkę która rosła pod moim sercem. Krzysiek też od samego początku upierał się przy tym że będzie SYN, jak prawie każdy facet. Dla mnie było to obojętne byle urodziło się zdrowe. Może nie uwierzycie, ale do 6 miesiąca wogóle nie było widać u mnie że jestem w ciąży, dodam że mam 176cm wzrostu!!! Znajomi twierdzili że powinnam się cieszyć a mnie brakowało brzuszka po którym mogłabym sie drapać i głaskać.Patrzyłam z zazdrością na inne ciężarne kobiety. Tak jak pisałam wcześniej czułam się wspaniale aż do 1 listopada zaczął mnie pobolewać w dole brzuch i zaczęłam plamić. Na 4 listopada zaplanowaną miałam kolejną wizytę u mojej pani doktor.I wyrok!!!!!!! 4 cm rozwarcia natychmiast do szpitala!!!!!! i płacz, byłam załamana.
    Pojechałam z moimi rodzicami do szpitala(mąż był w pracy) niestety nie było miejsc na oddziale patologii ciąży, miałam przyjechać na drugi dzień.
    Całego pobytu w szpitalu na patologii nie żałuje poznałam wspaniałe osoby, wspaniała opieka…..Brałam tabletki Fenoterol 0,5 tabletki i Isoptin wszystko po 3 razy dziennie.Po tygodniu tabletki przestały działać brzuch mi sie nadal “stawiał” ale nic nie mówiłam lekarzą bo zostało mi parę dni do 36 tygodnia a tak tylko chcieli mi podtrzymać tą ciąże do tego terminu.14 listopada zaczął mi odchodzić czop co się dowiedziałam dopiero po badaniu na drugi dzień.
    A od niedzieli 17 listopada zaczął mnie boleć brzuch i krzyż. We wtorek w nocy miałam już skurcze, przez cały dzień chodziłam wcale nie leżałam w łóżku, nic nie jadłam bo nie miałam apetytu.Dodam jeszcze wogóle nie czułam ruchów, a mój bobasek był baaardzooo ruchliwy, już wtedy zrozumiałam co się kroi.Ok 16 zjawił sie u mnie mąż i razem z dziewczynami namówił mnie żebym poszła po lekarza żeby mnie zbadał.Lekarz zawołał mnie do pokoju badania zbadał i powiedział….Pani Małgosiu skończyły się żarty zaczęła się ciężka praca.. 6cm rozwarcia.. maszerujemy na porodówkę…
    O godz 17 byłam już na porodówce,położne były cudowne, a mój mały Jakubek urodziła sie o 21.25 ważył 2550g mierzył 52cm i dostał 10 pkt.Byłam taka szczęśliwa że wogóle zapomniałam o bólu który wcale nie był taki straszny jak niektórzy mówią.Wyszliśmy ze szpitala po 5 dniach bo Kubuś miał bardzo wysoką żółtaczkę jak na wczeniaka, zresztą gdy juz byłam z nim w domu to jeszcze mu się podwyższyła ale powoli udało nam się ją zbić.Mój malutki gdy miał 6 tygodni przechodził już operację ale to jak będziecie chciały to wam opiszę przy okazji.
    Teraz Kuba ma prawie 17miesięcy i nie widze świata poza nim…

    Pozdrawiam i czekam na komentarze!!!!! pa pa pa

    WASZAN MICKY

    #553794

    justyska

    Re: Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

    Mam nadziej ze tez juz niedlugo w koncu i mnie sie uda…….narazie tylko mam pobolewania brzuszka szczegolnie po badaniu 3 dni temu rozwarcia 1cm 🙁 dopiero a do daty terminu brakuje mi 3 dni………zauwazylam dzis mniejsze ruchy prawie wogole bo moj Maly jest wielkim wiercipieta,i poza tym mam takie jakby brunatne pozostalosci po badaniu wewn………….ach micky moze jak tu wrocisz i przeczytasz mego posta podpowiesz cos jako doswiadczona Mamuska……….:))
    Jasne jak cos to opowiedz o operacji Malego,albo nie zaczekaj az urodze :))
    Ale jestem ciekawa…………
    POzdrawiam JUstyska i Maly 20.03.04



    #553795

    cathya

    Re: Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

    Twój synek miał urodzić się dwa tygodnie po moim synku a tymczasem jest starszy od mojego o prawie dwa tygodnie.

    A co do brzuszka, to w szóstym m-cu miałam już spory bębenek.

    Pozdrowienia dla Kubusia, któremu śpieszyło się na świat i mam nadzieje, że tryska teraz zdrowiem

    Kasia+ Weronka(4,5)+Kamil(15m-cy)

    #553796

    ykke

    Re: Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

    Dużo napisałaś, a tak szybko się czytało. Na co biedactwo malutkie miało operację? Dobrze, że już po wszystkim!


    Izka i Iga 31.08.2003

    #553797

    niki23

    Re: Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

    Hejka!! Twój maluszek i Ty mieliście sporo szczescia,że cała historia tak się u Was skonczyła. Ja też urodzilam miesiąc ( nawet 5 tyg) przed terminem,odkleiło się lożysko. Mała była niedotleniona, dostała najpierw 07 pkt, potem 09 Apgar, 2600, 48 cm. Tera jjuż jest ok, ale przeżyliśmy swoje. Ty zareszta napewno też. Jak bedziesz tylko miała ochotę porozmawiać o naszych wcześniaczkach to zapraszam!! Chętnie powymieniam się doświadczeniami..( choć u mnie ich na razie niewiele, bo Ninka ma 2 miesiące). Pozdrawiam serdecznie dzielną mamę i syneczka!!! Buziaki

    #553798

    micky-leszno

    Re: Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

    Witaj moja Droga!!!!!
    Masz śliczne dzieciątka…niestety nie mam zdjęcia mego Kubusia ale jak zeskanuje to go przedstawie.
    Tak masz racje Kuba tryska zdrowiem karmiłam go do sierpnia ubiegłego roku piersią.Skończyłam go karmić, a raczej on mnie “odstawił” gdy były gorączki.Od tego czasu a skończył w piątek 17 miesięcy chorował mi tylko raz na święta Bożego Narodzenia był przeziębiony.
    Powiem szczerze że nocy całej jeszcze mi nie przespał, budzi się często bo chce mu się pić.Daję mu herbatki, a tak wogóle to bije baaardzo dużo…….no ale cóż zrobie…?
    Teściowa mówiła że moż ebudzi się dlatego że jest głodny…więc zaczęłam mu zagęszczać mleko kleikiem….i nic bez zmian…za to na buzi się robi coraz bardziej okrągły….Chodzi spać o godz. 19tej śpi przeważnie do 22giej i potem pobudka co 2, 3 godzinki.Ale już się do tego przyzwyczaiłam…
    A tak wogóle to jest rojber nie samowity, ma nawet wuja który w sierpniu skończy roczek.Uwielbia dzieci wtedy potrfi się zabawić…a jak jest sam to jego smotne zabawy są bardzo krótkotrwałe.
    Może zajrzysz tu na tę odpowiedż i napiszesz coś ciekawego o swoich bobasach????

    WASZAN MICKY



    #553799

    micky-leszno

    Re: Operacja Kuby…

    Pozdrawiam serdecznie cieszę sie że spojrzałaś w moją wiadomość.
    Tak masz rację obydwie wraz ze swoimi maluszkami miałyśmy dużo szczęścia że tak się to skończyło.Mnie straszyli że posiedzę sobie nawet dwa miesiące w szpitalu z maluszkiem, bo wcześniak,mogą się pojawić komplikacje, żółtaczka, itd. Ale skończyło się na żółtaczce jak mi go zabierali pod lampy strasznie płakałam byłam z nim dopiero niecałe dwie doby a czułam jak by to były lata…Gdy zadzwoniłam do męża do pracy powiedzieć ze leży pod lampami to nie mogłam wydusić z siebie słowa,ale to niby normalne w takich sytuacjach.
    Tak samo było gdy Kuba miał niespełna 6 tygodni i dowiedziałam sie że musi mieć operacje na przepuchline pachwinową.Zaczęlo się niewinnie płakał przy przewijaniu gdy przyszła położna…..a przychodziła do mnie przez dwa tygodnie od porodu była naprawde super kobieta…swierdziłą że nie widac żadnej przepuklinki, ale po świętach przy rannym przewijaniu zauważyłam w jego lewej pachwince sporą wypukłość która po naciśnięciu się chowała ale zachwile się znów pojawiała.Położna dała nam nr tel do lekarza chirurgii dziecięcej.Zaraz w samochód i do niego pojechaliśmy.Lekarz zbadał i stwierdził że to już osttni moment że wygląda to bardzo źle i na drugi dzień mamy go przywieź do Gostynia na oddział. Ja wtedy jeszcze studiowałam była to sobota kiedy byłam w szkole zwolniłam się z wykładów i wróciłam do domu nie mogłąm się wogóle skupić na wykałdach bo cały czas myślałam o Kubie.Kuba już od piatku wieczora był słaby i wymiotował w sobotę ostatni raz mleko mógł dostać o godzinie 10 a herbatke o 12 na czternastą mieliśmy być w Gostyniu Kuba był baaardzo słaby i płaczliwy…..nawet teraz jak to pisze łzy cisną mi się do oczu….Gdy wbijały mu w jego malutką rączkę wenflon tak płakał że ja prawie zemdlałam i razem z nim “wyłam” Przywiozły mi go w łóżeczku i cały czas go tuliłam i płakałam razem z nim. do tego miałam nadmiar pokarmu(karmiłam go piersią)To wszystko mnie przerastało to było nie na moje siły.Mogłam z nim zostać (zabieg oczywiście był zapłacony z naszej kieszeni) ale on cała noc spał i był podłączony do kroplówki, jak się okazałao miał jeszcze jednego kolege w tej samej sytuacji.Operacja trwała ok 1,5 godziny byłam cała w nerwach nie mogłam znaleźć w domu miejsca bardzo chciałam mu pomóc być na jego miejscu i oszczędzić mu tego cierpienia.Na drygi dzień czyli w niedziele byliśmy już o 11 w Gostyniu i tuliłam go do siebie mogłam w końcu poczuć jego zapach, poczuć jak ssie moją pierś.Był cały napuchnęty od narkozy …wyobrażacie sobie 6 tyg dziecko intubowane… ja nie….przez tydzień jeszcze miał chrypkę.W tą niedzielę wziełiśmy go do domu, w razie komplikacji mieliśmy jechac do tego lekarza który nas wysłał na tą operacje..Po tygodniu miał ściągniete szwy i chrzcinki odbyły sie także.
    Cieszę się że już po wszytskim i nie życzę nikomu takiej “przygody”.
    Czekam na odpowiedzi

    WASZAN MICKY

    #553800

    niki23

    Re: Operacja Kuby…

    To okropne,ze taki maluszek musiał tyle wycierpieć, ale najważniejsze,ze już jest ok. Jesteście w domku i teraz będzie już tylko lepiej. Domyślam się jak bardzo to przeżyłaś, bo ja też o mało nie straciłam córeczki w 35 tyg. ciąży. Ale już jest ok. Czekają nas tylko wizyty u neurologa, bo ja strasznie się boję o jej rozwój ( urodziła się w zamartwicy). I tez podobnie jak Twój synek była naświetlana z powodu przedłużającej się zołtaczki. Zółtaczka pradę mówiąć dopiero niedawno ustąpiła- utrzymywała się ok.7 tygodni. Wiem co czułaś jak zabrali Ci małego pod lampy…ja wogóle , ani jednego dnia nie miałam Ninusi na sali. Najpierw była w inkubatorze, potem pod lampami, a potem jak już mogła zostać wyjęta z inkubatora, to pani doktor stwierdziła,że zostanie na oddziale noworodków i ,że nie mogę jej przewiezc do mnie na salę, bo tam jest za chłodno dla takiego malucha. A rzeczywiście na oddziale noworodków było baaardzo cieplutko. A pierwszy raz dotknęłam moją córeczkę dopiero w 3 dobie. Jak ja cierpiałam jak widziałam inne mamy karmiące i tulące swoje dzieci…Uważam,że w szpitalu mamy które nie mogą mieć dzieci przy sobie nie powinny leżeć razem z mamami, które mają ze sobą dzieci. To jest tak okropnie dołujące, ja nie wiem czy lekarze nie zdają sobie z tego sprawy..Ciekawa jestem czy wy też mieliście jakieś obowiązkowe konsultacje lekarskie z powodu,że Wasz synek jest wcześniakiem. Bo my oprócz neurologa musieliśmy jeszcze iść 3 razy do okulisty ( badanie na retinopatię). Byliśmy już 2 razy, został jeszcze raz jak mała bedzie mieć 12 tyg.Aha no i mała przyjmuje duużo witaminek ( E, D3, C,Hemofer, Kwas foliowy), a jak jest u Was ?? Dostajecie jakieś witaminki?? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedz, jeśli chcesz możesz też napisać na priv,. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

    Niki23 i styczniowa Nineczka

    #553801

    cathya

    Re: Witajcie!!!!!!!! Moja ciąża i mój poród

    Cześć. Oj ciężkie początki miał Twój synek, dobrze, że teraz jest już ok. Koniecznie musisz pokazać zdjęcia Kubusia, czekam z niecierpliwością.
    A teraz troszkę o moich dzieciach, mam nadzieję, że Cię nie zanudzę. Zacznę od starszej – Weronika ma już prawie 5 lat, chodzi do przedszkola i rozbójnik z niej straszny a poza tym gaduła jakich mało. Jako niemowlak była bardzo spokojna i chyba teraz nadrabia zaległości. Mam też z nią trochę kłopotów jeżeli chodzi o zdrowie – jest pod opieką alergologa, kardiologa, ortopedy a teraz czeka nas jeszcze logopeda. Noce już przesypia całe od kilku lat, od czasu do czasu przyśni się jej jakiś koszmar i wtedy mam pobudkę.
    Synek Kamil urodził się 3 lata po córce. Swoimi wrzaskami w szpitalu dał mi chyba do zrozumienia, że nie będzie takim grzecznym niemowlaczkiem jak jego siostra. Piersią karmiłam go prawie 13 miesięcy, ale już od siódmego miesiąca życia sukcesywnie się od tej piersi odstawiał aż dzień przed Wigilią definitywnie zrezygnował i przestawił się na butle z kakao. Poważnych chorób też nie miał, kończy się zawsze na lekkim przeziębieniu i oby tak dalej. Kamilek, tak jak Twój Kubuś nocy jeszcze nie przespał, też chodzi spać o 19, a koło 23-24 budzi się i wypija soczek, potem jeszcze jedna pobudka koło 3 i nad ranem o 7 i wtedy też oczywiście ulubiony soczek musi być. Wsaje o 9 rano a około 12 ma popołudniową drzemkę. Też myślałam, że te jego pobudki to efekt głodu ale zmiana sposobu odżywiania nie przyniosła efektów. Tak sobie myśle, że jeszcze jakieś pół roku i skończą się te nocne pobudki. Z Kamilka to wszendobylski człowieczek, wszędzie zajrzy, wszędzie wejdzie, wszystkiego musi dotknąć, a szczególnie rzeczy niedozwolonych. Uwielbia bawić się z Weroniką, wariują wtedy niesamowicie i po takich zabawach oboje spływają potem. Często bywa też tak, że moje maluchybawią się osobno, jedno w jednym pokoju, drugie w drugim, różnica wieku daje o sobie znać. Synek rozbraja mnie swoją czułością, często do mnie podchodzi przytula się i daje buziaki. I wtedy jakoś zapominam o tych wszystkich jego wybrykach.
    Ech kończę już, bo się trochę rozpisałam i dzięki za te “śliczne dzieciątka”

    Pozdrawiam i nie ukrywaj więcej Kubusia

    Kasia+ Weronka(4,5)+Kamil(15m-cy)

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close