Witam wszystkich!

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #7353

    niunia

    Od 1,5 roku staramy się o dzidziusia i z mniejszym lub większym przekonaniem chcemy powiększyć naszą rodzinę. Byłam już u trzech lekarzy, bo przez całe studia drżałam, że „wpadnę”, uzasadnione wydawały mi się moje obawy o brak płodności już po trzech nieudanych cyklach. Pierwszy lekarz, z uśmiechem spojrzał mi w oczy i powiedział, że wszystko jest ok., mam przyjść po 7 miesiącach nieudanych prób. Po pół roku odwiedziłam innego, który stwierdził to samo, tylko ewentualne leczenie zaordynował po roku. Po roku poszłam do trzeciego już z mocnym postanowieniem, że dostanę skierowanie do specjalisty.
    Pani doktor wyśmiała moją prośbę o skierowanie na badanie i może i słusznie zaleciła pomiar temperatury. Dwa miesiące wytrzymałam, codzienne wstawanie o 7:00 i badanie temperatury wcale mi się nie podobało, w międzyczasie wysłałam męża na badanie, wyniki rewelacyjne!! Natomiast u mnie żadnego skoku.
    Od killku miesięcy czytałam też nagminnie forum szukając jakiejś nadziei, optymizmu i poczucia, że ktoś próbował rok i nagle mu się udało…
    Niestety nic mnie nie podnosiło na duchu. Same poważne badania, ból, wydane pieniądze i w końcu nadzieja po…trzecim in vitro.
    Ja tak nie mogę, jutro idę do prywatnej kliniki. Mam 28 lat. Nie jestem zdesperowana, bo jeszcze nic nie wiem. Wiem tylko, że życie bez dziecka jest ciężkie i to nie z racji ogromnego bezadresowego uczucia macierzyńskiego (bo to mi tak nie dokucza), ale z racji standardu rodziny i ogromnego obciążenia, że pragnienie dziecka jest pragnieniem wnuka, siostrzeńca, bratanka i kuzyna…
    Czyli ogólnie pragnieniem całej rodziny. Ale może to nawet nie to jest męczące, ale również całe rzesze koleżanek, kuzynek i przyjaciół, którzy sami powpadali i nawet nie wiedzą, że spłodzenie potomka może sprawić jakiekolwiek trudności. No i jeszcze to poczucie beznadziejności, jakiejś takiej niepełnosprawności…
    Kurcze, rozpisałam się strasznie, nie wiem czy ktoś doczyta to do końca. Jutro idę do lekarza i się boję, choć moje lęki są niczym wobec tego, co przechodzą tu inne osoby. Trzymajcie się na jakimkolwiek etapie starań jesteście. Czy nam nie grozi wariactwo, totalny obłęd, czy ktoś bada tą sprawę? I niech mi ktoś powie, czy można doszukać się jakiegoś głębszego sensu w cierpieniu osoby, która po 16 razach in vitro doczękała się dzidziusia? I jakie to dziecko będzie miało życie, jeśli powstało z takiego ogromu pragnienia posiadania?

    #132687

    mala

    Re: Witam wszystkich!

    niunia trzymam kciuki za to abys jak najszybciej zostala mama teraz czeka cie 1 wizyta i mam nadzieje ze bedzie ich bardzo malo a potem zmienisz lekarza na poloznika trzymaj sie uszka do gory trzeba wierzyc ze bedzie dobrze pozdrawiam mala



    #132688

    asiaw

    Re: Witam wszystkich!

    HEj jestem w podobnej sytuacji, co prawfda już po pewnych badaniach ale również 28 lat i też bez skoku temperatury. Napisz koniecznie jak już dowiesz się o co chodzi. Mi zdiagnozowano najpierw brak owulacji, potem stwierdzono,że pecherzyki są ale nie pękają, w miedzyczasie,że mam za wysoka prolaktynę, ciekawe co bedzie dalej. Mojemu meżusiowi też najpierw stwierdzono nasienie do d….., ana podstwie tych samych wyników w Novum lekarz stwierdził, ze jest całkiem OK ale badania warto jest powtórzyć itd… Opisz pierwsza wizytkę, gdzie zamierzasz sie leczyć? Powodzenia Asiaw

    #132689

    oktawia

    Re: Witam wszystkich!

    Ja też zupełnie niedawno odkryłam to formum. Mam prawie 29 lat i mój zegar biologiczny tak głośno tyka, że czasami nie potrafię się na niczym skupic. W tej chwili jestem w 8 d.c. (tak mniej więcej, bo tym razem tak sobie poplamiałam przez kilka dni, że sama nie wiem od kiedy liczyć) i nastawiam się psychicznie, że czasami trzeba wielu prób, i że tym razem nie będę ciągle robić testów, no i wogóle. Zobaczymy czy wytrwam, ale jedno jest pewne dajemy sobie nawzajem siłe, aby brnąć przez to wszystko. Ale w momencie, kiedy to ja zaczynam nastawiać się w tym kierunku, że może to jeszcze trochę potrwa, ale kiedyś na pewno się uda, to mój mąż zupełnie zaczął wariować i ciągle fantazjuje na temat dzidzi.
    Pozdrawiam cieplutko i trzymaj się dzielnie
    Oktawia

    #132690

    niunia

    Re: Witam wszystkich!

    No i nie wiem, czy dobrze wpisuje, ale rece mi sie trzesa i trudno w sie skupic. Dzieki za to, ze cos napisalyscie. Bylam dzis u lekarza, bardzo mily, fajny facet, niby wszystko ok, ale zlecil cale mnostwo badan. No i powiedzial, (bo pytalam tez o takie niemedyczne mozliwosci przyczyn), ze siedzenie przy monitorku powyzej 6 godzin, moze szkodzic, wiec zaraz spadam. Bo w samej pracy dziennie wysiaduje po dziewięć. No i mą też musi powtórzyć badanie. A tak wogole to sie po wyjsciu od lekarza do siebie nie odzywamy. Widac niektorzy nie moga przejsc razem rowniez tych dolow zycia…coz wychodzi na to, ze nie mam sie z kim starac o dzidziusia. No coz… bywa i tak.

    #132691

    aniam

    Re: Witam wszystkich!

    Czesc niunia!

    Ja tez mam 28 lat – ten wiek okolo trzydziestki, to chyba srednia osob z forum.Staramy sie o dziecko od ponad roku i niestety nici.
    Zgadzam sie z toba calkowicie, ze osoby takie jak my powinny byc pod obserwacja, bo czasami mam wrazenie, ze zwariowalam: wszystkie moje mysli kreca sie wokol dziecka, a takie zachowanie nie sprzyja zajsciu w ciaze. Chyba najlepiej nasz stan psychiczny oddaje stwierdzenie (z filmu):Nie moge juz o tym myslec, ale nie potrafie myslec o niczym innym.
    Jak wizyta u lekarza?
    Pozdrawiam:)

    ania m



    #132692

    jaga

    Re: Witam wszystkich!

    Hej Niunia!
    Byłam bardzo bliska załamania nerwowego – 2 razy poroniłam, a teraz ni groma nie moge zajść – prawdopodobnie efekt komplikacji po ostatnim…
    Bardzo trudno jest mi się z tym pogodzić, pomimo, ze już minęły prawie 3 lata od ostatniego…
    Ale tak naprawde nie ma innego wyjścia – po prostu muszę przyjąć, że stało sie tak a nie inaczej i walczyć dalej…
    Mam masę zajęć – wszystko aby nie myśleć – i to się o dziwo udaje – tylko serce czasem się ściska ot tak…
    Poczytawszy trochę forum doszłam do wniosku jak bardzo biedne jesteśmy – żyjemy właściwie tylko i wyłącznie staraniami…
    Ale gdyby nie nadzieja – nie starałybyśmy się w ogóle. Dopóki jest jeszcze cień jakiejkolwiek szansy warto walczyć…

    #132693

    zosia

    Re: Witam wszystkich!

    Jaga,
    Moze jestesmy biedne , bo zyjemy staraniami, a z drugiej strony to uwazam,ze sie stajemy bardziej swiatle, tolerancyjne, wyrozumiale…itd. Nie to ,ze popadam w samozachwyt i uwazam,ze jestem lepsza, bo bardziej cierpie, ale naprawde te moje doswiadczenia, jakos otwieraja mi oczy na cudze nieszczescia -innego typu….

    Ciesze sie,ze Ty tez z tych walczacych, musimy Niunie i nowego Ewika -powspierac:))).
    Zosia

    #132694

    jaga

    Re: Witam wszystkich!

    Masz rację Zosiu – zupełnie inaczej postrzegam wiele problemów i wiele spraw dziejących się dookoła.
    I ciągle mam nadzieję i walczę.
    I obym doczekała się sukcesu (chociaż jednego 🙂 )
    Buziaczki!
    Trzymajcie się dziewczyny :-)))))))))

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close