wizyty u gina razem z tatusiem

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #51142

    kasia23

    witam
    mam takie pytanko co sądzicie o wizytach u gina razem z waszym męzem?
    Mój mąż mówi ze teraz bedzie zemną zawsze i wszedziei na kazdej wizycie.

    pozdrawiam Kasia z terminem na 13.03.2005

    #657299

    mikito

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Jakby chciał to czemu nie, ale czeka pod drzwiami 😉
    Na USG z chęcią bym z nim poszła, ale nie widze sensu, żeby wchodził ze mna do gabinetu jak gin będzie do mnie zaglądał 😉 niepotrzebnie się wkurzy



    #657300

    stonoga

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Ja jeste za, uważam, że to super jak tatuś także uczestniczy w wizytach. U nas tak właśnie było i to było takie superowe. Pozdrawiam.

    Paulina z Maciusiem (11.06.2004), nr GG 1164094

    #657301

    krzemianka

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Ojej, podczas badania na samolocie tez?
    Moj jezdzi ze mna zawsze, ale do gabinetu wchodzi tylko, kiedy mam robione USG. I mysle, ze to w zupelnosci wystarcza.


    A, Igor ( 13 M.) i Adas (17.08.04)

    #657302

    kasia23

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    samolocik jest za parawanem wiec nic nie widac
    a zresztą i tak niemam nic do ukrycia przed męzem

    #657303

    dagi

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    moj maz chodzi ze mna do lekarza ale w gabinecie jest tylko gdy mam usg lub rozmawiamy o czyms z pania doktor. Podczas badania na foteliku wychodzi na korytarz… i tak jest dla nas dobrze!!!!



    #657304

    asiulek

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    My w miare mozliwosci chodzimy razem. W pierwszej ciazy na kazda wizyte teraz zalezy czy Jerema u babci czy musi z nim zostac tato.
    PO raz pierwszy jak wyniko na wizycie badanie (nie jest to regula) myslalam ze maz wyjdzie czy cos- ale gabinet w sumie jest tak urzadzone ze nie bylo to krepujace- zreszta jak mozna sie tego krepowac jak zaklada sie porod rodzinny.
    Pozniej ogladalam jakis program i tam psycholog wypowiadal sie ze to w sumie wazne dla „psychiki” meza ze widzi jak takie badanie wyglada a nie jest wypraszany, czy wychodzi i nie wie co tam sie dzieje. Mimo wszystko to jakis facet zaglada w najintymniejsze sfery jego zony.

    Asia,Jeremi i fasolcia 5.11

    #657305

    shibaa

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    My wchodzimy ZAWSZE razem. Gabinet mojego lekarza jest tak urządzony, że ma jakby dwa pomieszczenia – w jednym biureczko gdzie przeprowadzamy rozmowę a w drugiej części fotel, kozetka, USG itd – oba pomieszczenie „połaczone” przebieralnią/łazienką – i tak to wyglada że kiedy gin bada mnie na samolocie to mężuś sobie siedzi przy biureczku i mnie raczej nie widzi choć drzwi są otwarte i jest zapraszany do tego drugiego pomieszczenia na badanie USG. No ale kiedy miałam USG dopochwowe to przecież na to patrzył i nie byl jakoś zbulwersowany. Zresztą mnie by tam kompletnie nie przeszkadzała również jego obecność przy badaniu na samolocie chociaż wiem że faceci wolą na to nie patrzeć 🙂
    Wogóle uważam że jesli ludzie są dojrzali to obecność przy jakimkolwiek badaniu czy czynnosci lekarskiej nie powinna byc krępująca 🙂
    Kiedy mój maż był po operacji na jelitach i leżał w szpitalu był strasznie skrempowany kiedy pierwszy raz mu podawałam kaczkę do siusiania – „ochrzaniłam” go wtedy lekko mówiąc – przecież jesteś moim mężem – nie masz czego się wstydzić – kto ma to zrobić bardziej niż ja? jakas obca piguła? :))) no i całe skrępowanie mu przeszło bo widział że dla mnie to jest całkowicie oczywista i normalna sprawa.
    A wracając do wizyt u ginekologa to szczerze powiedziawszy to mój mąż jest w trakcie tych wizyt bardziej rozmowny niż ja – czasem siedzę sobie cichutko z boku a chłopy (mąż i gin) prowadzą ze sobą konferencję :))))

    Agata + Ania 13.IX

    #657306

    miciumpa

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Mój w razie mozliwośc jest ze mną na wizycie – z tym, ze wchodzi na USG.
    A moja Pani gin jak zobaczy go w drzwiach to od razy jej sie nastrój poprawia – chyba lubi takie podwójne wizyty

    #657307

    duska

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Chodziliśmy razem na wizyty, mąż zawsze wchodził do gabinetu – owszem fotel u mojej ginki jest odzielony rozsuwanymi drzwiami, można się odizolować, ale ja zostawiałam te drzwi otwarte. Nie mieliśmy z tym żadnych problemów. A obecność męża na wizytach uważam za coś naturalnego i baaardzo pozytywnego

    Duśka i Emila (09.10.2003)



    #657308

    anku

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Mój mąż wchodzi ze mną na każdą wizytę z czego jestem bardzo zadowolona :-))

    #657309

    devilry

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Moj maz nie chcial byc na wizycie podczas badania przezpochwowego. Zaczal ze mna chodzic jak zaczelo sie usg przez brzuszek 🙂

    Rybcia

    Ps. Pepowiny raczej nie przetnie, jest strasznie „obrzydliwy”. Jak widzi w kuchni surowe miesko to juz ma dosyc 🙂



    #657310

    miyu

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    jestem za 🙂
    mój mąż sam wykazał ochotę wejścia do ginki razem ze mną i chociaż rozmowa o śluzach i innych przyjemnych rzeczach 😉 niekoniecznie mogła wydawać się dla niego interesująca to jednak myślę że jego świętym prawem jest w tym uczestniczyć jeśli tego chce – w końcu to nie tylko moje dziecko 🙂 no i miło razem popodglądać maluszka czy po prostu popatrzeć na reakcje faceta 😉

    Miyu i ….

    #657311

    bombelek

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Ja również zawsze chodze z mężem. Jest coprawda doktorkiem, ale miło było patrzeć na jego łzy w oczach jak oglądał dzidzie. 🙂

    #657312

    blueanna

    Re: wizyty u gina razem z tatusiem

    Moj maz wszedl ze mna do gabinetu podczas pierwszej wizyty, gdy podejrzewalismy ciaze. doktorek usadzil mnie na foteliku i od razu zrobil waginalne usg – maz byl caly czas obecny pomimo parawanu, bo sytuacja byla dla nas obojga bardzo napieta. niezapomne nigdy jego wielkich oczu i uscisku jego dloni jak zobaczylismy nasza fasolke! w tym momencie jakos nie mialo znaczenia, ze jakis inny facet gdzies mi tam zaglada. rozmawialam z nim co prawda o tym, czy nie czul sie skrepowany, bo to byla jego w ogole pierwsza wizyta u gina. potwierdzil, ale powiedzial tez, ze nie wyobrazalby sobie nie byc obecnym w tak waznym dla nas momencie. od tamtej pory chodzi ze mna na kazde badanie. nawet jak nie ma usg. teraz mamy co prawda pania lekarz, ktora okresla nas jako „trojpak”:) jest tez jakos weselej – zreszta ginka nie pyta sie tylko o moje samopoczucie, ale i o meza – dyskutujemy tez o jego przyroscie wagowym 🙂 mi zreszta jest latwiej tak, bo nie musze mojemu mezowi wielu rzeczy sama tlumaczyc – w szczegolnosci zalecen ginki. jak sam uslyszy to od profesjonalisty to jakos latwiej mu uwierzyc, ze tak ma byc i koniec (chodzi tu np. o przyjmowanie lekow, albo o zakaz wspolzycia itp.)
    uwielbiam chodzic z moim mezem do lekarza! zakupy tez robi ze mna! i tak duuuzo go omija, bo nie nosi dziecka, niech chociaz uczestniczy we wszystkim innym – tymbardziej, ze ma byc przy porodzie i to oboje jestesmy w ciazy. nie tylko ja !
    pozdrawiam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close