Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 50)
  • Autor
    Wpisy
  • #29736

    redford

    Nie wiem co sie dzieje, ale ostatnio coraz czesciej mam dosyc ludzi, ich debilstwa, egocentryzmu, nieliczenia sie z zasadami wspolzycia miedzyludzkiego, nakazami, zakazami, jednym slowem z niczym…. Wszystko jest dobrze, pieknie, spokojnie dopoki nie mam doczynienie z kim innym poza mężem i synkiem (czy pada mi na glowe od siedzenia w domu??).
    Opisze Wam typowy dzien…
    Budzi nas przed 7.00 ZBIEGAJACA, nie schodzaca, z pieskiem na spacer sasiadka-małolata. Nie zdazymy z malym wstac z lozka rano po wyjciu taty do pracy, a juz nastepna gowniara z gory zaczyna codzienna dyskoteke, czyli puszcza przed wyjsciem do szkoly porcje rąbanki lasujacej mozg normalnemu czlowiekowi.
    Wychodzimy na spacer. Na naszej czescie schodow miedzy pietrami zerzygal sie pies małolaty z gory (tej pierwszej). Jeden dzien lezalo, drugi dzien lezalo, trzeci dzien lezalo az zaschło i powoli przybiera kolor farby na schodach. Moze wywietrzeje…
    Schodzimy na dol. Po wyjsciu z domu trzeba niezle patrzec pod nogi, bo nie ma plyty chodnikowej na ktorej nie lezalaby psia kupa. Dodam dla jasnosci, ze mieszkam w kamienicy w centrum duzego miasta, slynacego ze niemieckiego ordnungu i schludnosci.
    Idziemy na druga strone ulicy do parku. Nic juz nie powinno sie zdarzyc, co by mnie wyprowadzilo z rownowagi przed osiagnieciem oazy spokoju… A jednak… Dochodzimy do przejscia dla pieszych ze swiatlami. U nas, zeby przejsc, trzeba samemu sobie nacisnac guzik na sygnalizatorze i poczekac na zmiane swiatel. Zawsze mnie uczono, ze przechodzi sie na ZIELONYM swietle, czyz nie?? NIE! Od jakiegos czasu widze, ze kolor ten zmienil sie na CZERWONY. Fakt, ze lezalam dosc dlugo w ciazy bez kontaktu ze swiatem i moge byc zacofana, ale w takim razie, dlaczego jeszcze nie zamienili obrazkow na sygnalizatorach?? Ida wszyscy, gowniarze ze szkoly, dresiarze, karki, babcie z pieskami, mamusie z dziecmi… Czuje sie czasem jak idiotka, gdy stoje na chodniku i czekam, a wszyscy wokol mnie IDĄ…
    Przechodzimy w koncu na te druga strone ulicy – na ZIELONYM oczywiscie – i wchodzimy do oazy zieleni, ciszy, czystosci i …. dzieci. Tak, mam takie szczescie, ze na przeciw domu mam park, do ktorego NIE WOLNO wchodzic z psami, ani wprowadzac pojazdow innych niz wozki i rowerki dzieciece. Pomyslicie – REWELACJA! Wreszcie ktos pomyslal. Tak, pomyslal, ale zapomnial, ze zyjemy gdzie? W POLSCE! A tu napis, a dla tych ktorych czytanie męczy obrazek, ze psow wprowadzac sie zabrania, znaczy tyle co czerwone swiatlo na niedalekim przejsciu dla pieszych – MOZNA IŚĆ…
    Chodze po praku jak nawiedzona idiotka i kurwica mna targa, gdy po raz 3 w ciagu pół godziny zwracam uwage, ze tu nie wolno wchodzic z psami. Jedni patrza spode łba i ida dalej, a co waleczniejsi pytaja, gdzie w takim razie maja wyprowadzac swoje psy. Dla mnie moga je wysikiwac na swoj dywan, bo to na jedno wyjdzie, gdy sie zalatwia na srodku wielkiego trawnika, gdzie najczesciej rozkladaja sie z kocami mamy z dziecmi święcie przekonane, ze trawnik jest czysty, bo przeciez tu psom wchodzic NIE WOLNO!
    Najciekawsze jest to, ze to nie tylko gowniarstwo tak robi, ale stare babsztyle, ktore powinny dawac przyklad. To samo jest z rowerami, łyżworolkami… A po alejkach biegaja male dzieci, ktore nigdy nie wiadomo w ktora strone wyskocza….
    Wracamy do domu. Nadchodzi wieczor… I nagle slychac dudnienie za sciana…. Sasiad majacy pięć pokoi ustawil sobie wieżę do sluchania muzyki akurat w pokoju i pod sciana graniczaca z naszym mieszkaniem. I do tego slucha jej na caly regulator… Szlag czlowieka trafia na miejscu, bo 22.00 jeszcze daleko, a odpoczac i uspic dziecko by chcial…

    Czy ja jestem nienormalna, jakas stuknieta? Moze tak? Mam tak serdecznie dosyc mieszkania miedzy debilami, ze jesli tylko nadazylaby sie pierwsza lepsza mozliwosc wyjechania stad, czyli z Polski, to juz mnie nie ma. Mam dosyc tego syfu na ulicach, nieliczenia sie z ogolnymi normami, zakazami, nakazami, niepisanymi prawami wspolzycia w jednym domu. Mam dosyc rozwydrzonych gnoi na ulicach, nade mna, naprzeciw mnie…
    Wiem, ze gdzie indziej tez nie jest kolorowo, ale ludzie sa jacys tacy zdyscyplinowania… sama nie wiem jak to nazwac… po prostu nie robia wszystkiego tego, na co maja ochote, bo sa jakies zasady, a Polak ich nie ma…. On jest u siebie i nikt mu nie bedzie dyktowal jak ma zyc.

    Dziewczyny mieszkajace za granica, czy u Was tez ludzie robia co im sie zywnie podoba, czy jednak stosuja sie do obowiazujacych zasad? Bo mnie sie wydaje, ze to typowo polska mentalnosc, ktorej albo sie nie zauwaza, bo sie robi tak samo, albo doprowadza ona czlowieka do furii, gdy wie, ze nie jest w stanie nic zmienic.

    Jak juz sie tu wyzywam, to opisze jeszcze niedawna sytuacje, jaka miala miejsce w Urzedzie Miasta, gdzie chcialam wymienic dowod osobisty – wyciag z maila, ktorego po calym zajsciu wyslalam do kancelarii prezydenta miasta:

    „… w dniu dzisiejszym – 21.10.2003 – udalam sie do powyzszego wydzialu osobiscie, jak jest to wymagane, zostawiajac malenkie dziecko w domu; na miejscu okazalo sie, ze zostal wprowadzony system „numerkow”, polegajacy na tym, iz o godz. 7.00 rano trzeba stanac w kolejce siegajacej ulicy, aby w ogole „zalapac sie” na dany dzien, po czym po obliczeniu sobie, o ktorej godzinie moze, powtarzam moze, bedzie sie obsluzonym, przychodzi sie jeszcze raz po poludniu; jest to niewykonalne majac malenkie dziecko pod opieka, nawet z pomoca meza jadacego rano do pracy (takie rozwiazanie sugerowaly panie przyjmujace w/w wnioski), bo skad mam wziac w taki razie potem „numerek”; pani z pokoju 140 odeslala mnie wiec po pomoc do pani kierownik wydzialu;
    – udalam sie zatem do pani kierownik urzedujacej w pokoju 215, aby ta poradzila mi cos w takiej sytuacji, ale niestety nie byla w stanie nic zrobic poza tym, iz przyznala, po moim pytaniu, ze jesli szczesliwym trafem nie bedzie pod pokojem nikogo z numerkiem, to oczywiscie moge byc obsluzona;
    – udalam sie zatem jeszcze raz pod pokoj 140, odsiedzialam swoje czekajac na ten „szczesliwy traf”; i zdarzyl sie, bylam zupelnie sama, nie bylo nikogo, kto mialby prawo wejsc przede mna, i co?
    Wyszla pani i po sakramentalnym „osoba z numerkiem prosze” uslyszala, ze nie ma takich i czy ja, bez numerka, moge w takim razie wejsc. Bylo to dla mnie jak najbardziej logiczne, bo przeciez nie pchalam sie bez kolejki, gdyz takiej po prostu nie bylo. W odpowiedzi uslyszalam, ze NIE, bo nie mam bardzo waznego swistka zwanego „numerkiem”, ktory jako jedyny umozliwia przekroczenie drzwi z numerem 140 i zajecie tej pani 5 cennych minut. Po zwroceniu jej uwagi, ze przeciez nie ma nikogo, kto mialby taki „numerek”, uslyszalalam, ze „w kazdej chwili ktos moze przyjsc, a poza tym na dole czeka 50 osob, ktore maja „bardzo wazne swistki” i najpierw one musza byc obsluzone”. Nie docieralo do tej pani, ze jakos te osoby nie kwapia sie, zeby wejsc tu na gore, wiec moze mnie obsluzyc, bo to zajmie jej 5 minut. „Ale w kazdej chwili moze ktos przyjsc” – uslyszalam.

    Uwazam, ze zostalam dzisiaj potraktowana przedmiotowo przez urzednikow Wydzialu Spraw Obywatelskich, notabene oplacanych z moich pieniedzy i skladam oficjalna skarge na pracownikow tego wydzialu. Tym samym oczekuje wiazacej odpowiedzi, jak moge zlozyc wniosek o wydanie dowodu osobistego bez posiadania „numerka”.
    Jesli jest to niemozliwe, to w takim razie rezygnuje z ubiegania sie o wydanie nowego dowodu osobistego, poniewaz w obecnej sytuacji (przypominam, ze mam kilkumiesieczne dziecko) nie jestem w stanie podolac obowiazujacemu systemowi udzielania prawa do dostania sie do pokoju 140…” i poprosilam o zwrot wczesniej wplaconych pieniedzy na moje konto.

    No, to wylalam swoje frustracje, ale wcale mi nie lepiej… niestety…


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #392716

    vieta

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    podziwiam Cie za odwage ze napisalas do tych debili z urzedu miejskiego-gratulacje! czasami mam wrazenie ze zycie i ci ludzie niektorzy bez serca mnie iedys wykoncza, mam ich dosc a jednoczesnie zaluje ich-sama tego nie rozumiem. Chyba musimy sie nauczyc zyc w tym pojebanym zyciu pelnym malo wyrozumialych ludzi,majacych znieczulice,lecacych za kazdym zasranym pieniadzem…mam ostatnio doliny wiec przy okazji dosc ludzi…ale ja zyje w swiecie gdzie chcialabym pomagac innym czesto nie patrzac na swoja rodzina(tzn.corke i partnera) i bedac kopana na kazdym kroku… wiec chyba juz sie w nim pogubilam…



    #392717

    iwi

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    a odpisał Ci ktoś na tego maila??
    Wiem, krew człowieka zalewa widząc polską biurokrację


    Iwcia i Laurusia 6 m-cy!

    #392718

    pikpok

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Franz Kafka jak malowany; biurokratyczny horror…
    Na dodatek to wszystko zrobiło się pod koniec groteskowe.
    Wniosek?
    Nasze życie to groteska, na serio są tylko telenowele .

    Aga i Olo
    http://wieland.webpark.pl/

    #392719

    rudasek

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    …i co tu można napisać….

    Rudasek i

    #392720

    paloma

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Mieszkam w USA..-i dzieki Bogu!
    Jak slysze takie fanaberie,to mna lata!
    Niestety przechodzilam przez to za czasow kiedy to jeszcze mieszkalam w Sczecinie…
    W Stanach (czyt.Floryda…) jest zupelnie inaczej,czyli masz Redford racje.Takie historie sie zdarzaja,lecz baaardzo zadko.Przynajmniej na FL…
    Sprawy urzedowe „ida” gladko..(oprocz ,oczywiscie INS-biuro emigracyjne), czlowiek jest obsluzony jak sie nalezy,male kolejki,reguly sa umotywowane i jasne,jednym slowem..-lad i sklad.
    Zdarzaja sie wyjatki,lecz ja osobiscie nie narzekam.
    Podoba mi sie (i przyznam,ze sie tym komfortem zachlysnelam),ze tu traktuje sie czlowieka jako prawowitego obywatela.Z pelnym szacunkiem i zrozumieniem.
    Przyklad?
    …-Wygasla mi waznosc mojego prawka.Poszlam i okazalo sie ,ze zaistnial problem i kobieta nie mogla mi go przedluzyc.Przyznam..miala racje mnie odeslac do inego biura,lecz …nie.Kobita latala,od pokoju do pokoju,dwoila sie i troila,by jakos mi pomoc.Bez mojego blagania…
    Sama ze swojej inicjatywy.
    Klient to klient,nie wazne czy w gumiakach,wlaonkach,czy w zloty pantoflu…
    Klient nasz pan.
    Czlowiek to CZLOWIEK i szacunek sie nalezy…
    To chyba tyle…
    Ale i tak tesknie za moim kochanym krajem i zima pelna sniegu,za chlebem szczecinskim i za zakupami w NETTO..
    EHHH.
    Ps.zapraszam na FL…

    Paloma & Alexander



    #392722

    pikpok

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Paloma przyślij ze dwadzieścia kilo słońca na pochmurne dni , przydało by się.
    Jestes najbardziej „wyzazdrodszczoną” przeze mnie forumowiczką . Masz ciepełko piaseczek, morze niedaleko, Gregor przy boku, Alexander dokazuje…W sumie to prawie jak u mnie, za wyjątkiem ciepełka… Hmmmm dziwne .

    Aga i Olo
    http://wieland.webpark.pl/

    #392723

    ani-ani

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Czysta „komedia”!!!!!!!!!!
    Najgorsze ze tacy ludzie nie dadzą sobie wytłumaczyć, że nie masz z kim zostawić malucha (jakby wogóle większośćz kobiet pracujących w urzędach nie miała dzieci!!!!)

    Niestety to nasz smutna rzeczywistość. Tylko jak tu załawiać wszelkie urzędowe sprawy????

    Ja mam szczęście że mążma niepracującą kuzynkę, która opiekuje się Izą na codzień. No i jak zajdzie konieczność to wtedy kiedy ja muszę coś załawić.

    Jeszcze raz : ZGROZA!!!!!!!!!!!!

    Ania i Izunia

    #392724

    Anonim

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    A my z mężem myśleliśmy, że to z nami jest coś nie tak… Pocieszyłaś mnie, że nie jesteśmy sami…
    Ja chyba zostałam dziwnie wychowana, jestem zbyt porządna…

    [i] Asia i Julia (14 m-cy)

    #392725

    Anonim

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    u mnie podobnie…sąsiad z 4 pietra wychodząc z psem – swoim srającym po klatce schodowej jakmnikiem zapala papierosa pod swoimi i drzwiami i idzie z tym petem na sam dół. Na całej klatce wali petami, rzygam jak po nim prezchodze.
    Wiem ,z e to jego pies sra na tej klatce, bo chodzi bez smyczy! Poza tym wiem ze to jego pies sra (choć u mnie w klatce prawie wszyscy mają psy) bo czesto jest tak , ze ów sąsiad stoi na dole pod domofonem , a sasiadka puszcza mu psa, który w miedzy czasie zlatując na dól (cicho na szczescie) olewa i osrywa klatkę schodową…
    Ów sąsiad ma również dwójkę wspaniałych dzieci o kulturze osobistej podobnej jemu… które moga się o mnie zabić na klatce schodowej i NIGDY nie powiedzą dzień dobry…
    Fakt – ja mam 25, a te dzieci z 16 – 18… Z tymze mam rodzine i oczekuję jakiegoś zwykłego sąsiedzkiego szacunku…
    dodam, ze dzieciom innych sasiadów , czetso młodszym kłaniam siępierwsza i wisi mi kto pierwszy sie przywita, o ile tamte nie udają , ze mnie nie widzą…
    Ostatnio sąsiad się remontował, nie wiem który, jakiś nad nami , wiercił dziury, a było przed 21:00… Filip chciał spac, wiec Kuba (maż ) poszedł do wszystkich na 4 pietrze i poprosił o zaprzestanie wiercenia – ucichło…
    Wiecej żali na razie nie mam.
    Jakiś mi sie kiedyś nazbiera to wygarnę temu sąsiadowi!

    Bruni i Filipek’04.2003



    #392726

    garfield

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Doskonale Cie rozumiem. Ciesze sie ze nie mieszkam w bloku czy w kamienicy, ale i tak moja sytuaacja pozostawia wiele do zyczenia.
    Ja po prostu nie planuje przyszlosci tutaj, to jest kwestia czasu jak sie wyprowadzimy z Polski, kwewstia kilku max 3 lat.
    Tutaj czego sie nie dotkniesz sie sypie, o czym nie pomyslisz, chce ci sie rzygac!
    To co sie dzieje na szczycie czyli w kregach politycznych…..słuzba zdrowia, urzedy. Po prostu wszedzie!! Nawet kierowcy na drogach uprzykrzają nam zycie. nie wazne czy jestes pieszym czy prowadzisz inny pojazd (mi oststnio koles specjalnie wjechal samochodem w tylni zderzak bo smialam go wyprzedzic i stanąc przed nim na czerwonym…..)
    Czego sie nie dotkniesz….koszmar koszmar..koszmar.
    Ale to nie jest temat na paskudny szary koniec pazdziernika!!!
    Straszne tu nastroje ostatnio panują na tym forum.
    Lepiej poszukac jakichs jasnych stron, zastanowic sie co by moglo poprawic humor…a ni eszukac kolejnych powodow do niezadowolenia. 🙂
    Pozdrawiam

    Gosia i księżniczka Sara ur 23.09.02

    #392727

    redford

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Staram sie, Gosiu, szukac jasnych stron, bo to co mnie otacza jest jak koszmarny sen. Gdzie sie nie rusze, glupota ludzka mnie przeraza… Dlatego ciesze sie jak tylko moge najbardziej synkiem, jemu nie przekazuje moich frustracji, bo nie dusze ich w sobie, rozmawiam z mezem, teraz tutaj, tylko ze takie rozmowy nic nie dadza… Wiekszosc ludzi zyjacych w naszym kraju, a szczegolnie mlodziez (Boze, chyba sie starzeje…) jest rozwydrzona, zapatrzona tylko w siebie, nie mysli o tym, ze komus moze przeszkadzac ich zachowanie. I najgorsze, ze staje sie to norma. Nikt nie jest w stanie im zwrocic uwagi.
    Czasami naprawde zaczynam sie bac, w jakim swiecie przyjdzie zyc mojemu dziecku, z jakimi rowiesnikami bedzie musial sie stykac i juz mysle, jak go uchronic przed nimi…


    Kasia i Maciek 25.04.03



    #392728

    redford

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    O mdlącym zapachu petów na klatce rzeczywiscie zapomnialam wspomniec, a mam to samo. Do tego jeszcze czasem jak juz maly spi, kolesie pijaka „nieszkodliwego” – jak to okreslil nasz administrator – mieszkajacego nade mna pomyla w pijackim amoku nry na domofonie i dzwonia do nas, jak nie otwieram to jakos włażą i potem dzwonia do drzwi…
    Nieee, moglabym tak dlugo. Wlasnie sasiad znowu wali muzyka za sciana, a maly dopiero co zasnal… Jeszcze chwila i przegną, Mam po prostu serdecznie wszystkiego dosyc i nawet jakbym miala wojne z calym swiatem prowadzic, to doprowadza mnie do takiego stanu, ze juz bedzie mi wszystko jedno… Niech sie wszyscy obrazaja, przynajmniej bede miala spokoj…


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #392729

    kasiaiola

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Wiesz masz zupełną rację że boisz się o przyszłość swojego dziecka i świat w jakim mu przyjdzie żyć. Ja mam to samo. Uciążliwi sąsiedzi – chodzą w butach na obcasie lub w chodakach po drewnianej podłodze, rozkładaja łóżko tak głośno ze słychac to w kilku mieszkaniach wokół, i pare innych rzeczy, do tego cała reszta z mojego bloku – smiecie na schodach, nasikane, śmiecie wokół zsypu porozrzucane, z balkonów lecą puszki po piwie lub butelki lub inne „ciekawe” rzeczy. Na spacerze też nie mam lepiej bo w parku dla dziecki kręcą się głównie starsi ludzie i młodzież. O dziwo ci drudzy są bardziej znośni niż ci pierwsi przykład: poszłam do parku, usiadłam najdalej od huśtawek jak można bo dziecko mi śpi.. a tu tuż obok siadają dwie starsze panie i gadają i smieją się w głos… Ostentacyjnie wstałam i jeszcze komentarz „oj… chyba tej pani przeszkadzamy … śmiech”. A potem w autobusie od tej samej osoby można usłyszeć jaka ta młodzież dziś nie wychowana. Tylko przez kogo? Bo chyba te panie przykładem nie świecą. Nie wspomnę o parkowaniu na przejściach między uliczkami gdzie jest obniżony krawężnik, o ciasnym bazarku gdzie ciągle ktoś staje i patrzy jak osioł w skrzynki a ja „głupia pinda” cierpliwie czekam aż ruszy swoje cztery litery.
    Nie wymagam ciągłego pomagania i litowania że mi ciężko ale trochę wyobraźni i szacunku.
    O wizytach w banku to nawet nie wspomnę… Kolejki o każdej porze dnia i nocy a w nich sami starsi ludzie. Ja z wózkeim i widocznym brzuszkiem ale cierpliwie stoję w ogonku. Na moje szczeście pracują tam przyzwoici ludzie i zawsze obsługa prosi mnie bez kolejski co nie jest mile widziane…
    Jest jeszcze parę innych „drobiazgów” takich jak np wchodzenie do metra w miejscu dla mnie wyznaczonym… nigdy nie ma tam miejsca a ludzie nie mają ochoty się ruszyć – zazwyczaj kończy się pretensjami o jeżdżenie po nogach za co nie przepraszam bo zawsze wchodząc głośno mówię „przepraszam” i czekam chwilkę a jak nie ma odzewu tto się wpycham i już.
    Albo stoje na przystanku pod wiatą dziecko w wózku śpia obok młody mężczyzna – wydaje sie kulturalny bo w garniturze – pali papierocha i dmucha mi w twarz. Zwrócenie uwagi zazwyczaj nic nie daje. No chyba że stoją inne osoby a ja wspomnę coś o kulturze, dobrym wychowaniu i szacunku.
    W sklepie też nie ma co liczyć że będzie łatwo… Wózki z zakupami rozstawione na środku alejek, ludzie łażą jak zakręcenie i ciagle cię potrącają… szkoda że nikomu do głowy nie przyjdzie powiedzieć „przepraszam”.
    No i jest jeszcze wiele takich spraw że naprawdę szkoda gadać. Ja też chętnie ucieknę stąd jak najdalej byleby do normalnego świata.
    Pozdrawiam i zyczę więcej szczęścia (sobie też).

    Kasia mama Oli (17.09.2002) i fasolki (23-25.01.2004)

    #392730

    garfield

    Re: Wk….piiiiip….. mnie caly swiat (b.dlugie)

    Rozumiem Cie doskonale…tez sie boje tego jak bedzie za 10 lat…bo widze ze zachowanie ludzi jest coraz gorsze.
    Młodziez….ja mam 21 lat, a widze jaka jest przepasc miedzy mna a takimi 16, 17 latkami. To są zupełnie inni ludzie.
    Ja nieraz słysze od siostry i innych osób ze moje zachowanie jest gówniarskie itp…

    moze nie zachowuje sie zawsze dorosle, ale to zupelnie inne gowniarstwo…. Ja tez nie pojmuje zachgowania tych debili.
    A jestem od nich niewiele starsza.
    Boje sie myslec w jakim swiecie przyjdzie dorastac naszym dzieciom. I chyba nie dopuszcze do tego zeby zosatc w tym kraju. Przynajmniej do momentu az CI LUDZIE zaczną sie zmieniac….czy to kiedys nastąpi?????

    Gosia i księżniczka Sara ur 23.09.02

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 50)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close