wkurzyłam się!

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #11903

    lea

    Własnie przeczytałam na porodach posta Mildy! Zdenerwowałam się tak ze aż skasowałam sobie własnego posta niechcący… ale napisałam tam, co o tym sądzę… Boże… zadałam tu niedawno pytanie o nasze prawa w szpitalu i prawie nikt się nie wypowiedzial ale czemu tu się dziwić… my przeciez nie mamy praw. To nie nasza medycyna jest zacofana, tylko prawo! nie ma żadnego egzekwowania, ponoć nie możemy nawet ich pozwać za błędy w sztuce, a dając w łapę to my jesteśmy wbrew prawu! Haha… 🙁 medycy u nas wiedzą, ze mogą sobie zasnąc na dyżurze, szyć na żywca, odmówić cesarki choć dziecko jest źle ułożone, bo przecież wiedzą, ze my nic nie zrobimy! jeszcze im damy kasę za to! Szok, po prostu mnie roznosi, obym tu zaraz nie urodziła, tak się wkurzyłam.. w poniedziałek chyba wygarnę lekarzowi o tym, co tu słyszałam i wprost go zapytam, który z 2 możliwych dla mnie szpitali mi poleca – nie ze względu na to, czy są tam bajery do rodzenia oraz inkubatory (pewnie nie ma w żadnym..), ale w którym po porstu przestrzega się praw rodzącej.
    Przeciez w innych krajach za operacje na czującym pacjencie grozi proces!
    Nie licze na obecnośc lekarza przy porodzie – bede sobie na niego czekać, a on bedzie mnie zbywał tak jak Mildę? I może jeszcze wciśnie mi kit, ze skoro o 9 – tej odeszły wody to do 20 – tej nie urodzi jeszcze? Co za głupota, co za kłamstwo! I żeby lekarz ot tak wyłaczył sobie komórke, kiedy pacjentka rodzi? A szczytem jest odmowa udzielenia cc przy złym ułożeniu dziecka i zmuszenie do dania w łapę…
    Ale i tak uważam – winę ponosi prawo… A kobieta nawet po takim porodzie zapomni… opisze to jak Milda albo moja kolezanka, posmuci się, ale będzie się cieszyć dzieckiem, nie podejmie żadnych kroków… nawet nie opisze gazecie tej paranoi… i wszystko będzie dalej szło, a raczej płynęło.. prosto z naszej kieszeni i z naszego strachu o same siebie. Jestem wściekła do bólu! Nie, raczej nie wsciekła.. bo nie chcę tu jeszcze urodzic ze stresu… Ale jestem BEZSILNA. I nie umiem zapomnieć.. i nie zapomnę po porodzie, jesli coś będzie nie tak. Bo nasze milczenie dokłada się do bólu tych, które będą rodzić po nas.

    Lea i dzieciątko płci zmiennej acz niezmiennie kochanej (11.03.03)

    #184840

    rudasek

    Re: wkurzyłam się!

    Witaj !
    Byłam w szpitalu osiem długich dni – a jeszcze nie rodzę i do tego mam jeszcze duzo czasu -ale to co widziałam starczy mi na długo.
    Akcja „rodzić po ludzku” dużo zrobila -a co bylo wcześniej? Lepiej nie myśleć.

    Pozdrawiam! I Mimo wszystko wierzę, że będzie lepiej.

    Rudasek i Mróweczka.



    #184841

    dorota27

    Re: wkurzyłam się!

    najlapszy sposob na to to nie dawac lapowek..i ich wszystkich oduczyc tego…
    ale niestety taka jest polska rzeczywistosc…trzeba pare lat na to zeby cos sie zmienilo
    moja siostra ostatnio wzywala pogotowie do swojego kilkumiesiecznego dziecka…maly mial goraczke i kaszel…mroz na zewnatrz ponad 10…maz w pracy…samochodu nie ma……a ,,pani doktor,,po wizycie stwirdzila niemilo ze stan nie jest ciezki…i niech sobie nie mysla ze nastepnym razem nie tzreba bedzie placic za taka ,,przyjemnosc,,
    po prostu……smiechu warte….wychodzi na to ze siora miala czekac az dziecko bedzie w stanie agonalnym…koszmar
    wydaje mi sie ze w takich sytuacjach trzeba wyraznie upominac sie o swoje prawa…nie dac sie zastraszyc!!!!
    pozd

    dorota…termin…1 czerwca!

    #184843

    lea

    Re: wkurzyłam się!

    Pola… wrogów? No wiesz… to nie nasza wina, ze nas to denrwuje. To wina głupoty ludzkiej… i własnie wpadłam na to, ze to nawet nie lekarzy wina ani zacofania… tylko prawa… taka jest rzeczywistość… Nie wiem, jak mam zrobić sobie „wrogów” skoro mówię, o tym co jest niepodważalne – nikogo przecież nie obrażam, to nie jest moje subiektywne zdanie, nie mówię, ze lekarze sa głupi.. sa tylko ludźmi, a im ludzie maja większy luz… Winne obiektywnie jest prawo. I niestety nic nie możemy zrobić, bo przeciez nie mogę się kłócić z lekarzem na porodówce… To wbrew moim interesom… np. nie chcę mieć nasali wkurzonego lekarza… dlatego moja bezsilnośc… Nie wiem, co bym zrobiła na miejscu Mildy… pewnie bym nawet nie pomyślała o tym, ze on chce kasę… Mój mąż jest bardzo stanowczy i nawet nie chce, zebym dała kasę połoznej, ale wytłumaczę mu, ze faktycznie zamawiam sobie kobietę, któa przyjdzie do mnie nawet po dużurze, chcę konkretnie ją, może być po pracy – więc wg mnie danie jej pieniędzy jest na miejscu. Ale na Boga pieniędzy za zabieg, który mi się nalezy mój mąz po prostu nie zapłaci… A co ja mogę leżąc na sali porodowej…
    Uwazam, ze nie jest wyjsciem przestanie placic… bo i tak nie przestaniemy tego robic… ale jesli ktos zrobi w koncu szum, nagłosni – wtedy dopiero robi się porządek… Tak jest zawsze z każdą sprawą nie tylko w Polsce.

    Lea i dzieciątko płci zmiennej acz niezmiennie kochanej (11.03.03)

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close