Wróciłam ze szpitala

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 97)
  • Autor
    Wpisy
  • #18513

    Anonim

    Jesteście kochane, właściwie brak takich słów na określenie tego co czuje po przeczytaniu Waszych postów.
    Choć na oczy Was nie widziałam, nigdy nie rozmawiałam, choć „nie znamy się” jesteście niezastąpione. Postąpiłyście tak, jak mógłby postąpić tylko PRAWDZIWY i ODDANY PRZYJACIEL. Mam nadzieje, że kiedyś będe w stanie się za te wszystkie słowa i zaoferowaną pomoc odwdzięczyć.

    W szpitalu Filipek opieke ma rewelacyjną – naprawde. Dzisiaj nawet wyszłam godzinkę wczesniej niż planowałam, bo wiem, że jest w dobrych rękach.

    WIerzę, że dzieki naszym modlitwom, głownie dzieki nim, opiece lekarzy i dzieki lekom NASTĄPIŁA POPRAWA.
    Dziś udało się pobrać płyn rdzeniowo – mózgowy. Rokownaia były kiepskie (był rózowy, co wskazywało na „oko” na zapalenie), ale po analizie w laboratorium wykluczono zapalenie opon… To tak naprawde jak odwołanie wyroku, bo dla mnie to był wyrok…
    Ale to było najcięzsze co podejrzewali i cały czas leczyli go tak jakby zapalenie opon miał (to bardzo dobrze). Po diagnozie odłaczyli mu ten najsilniejszy antybiotyk.
    Wyjeli mu igły i welfrony z głowki, więc nie wygląda już na takiego schorowanego strasznie bidulka- ufoludka.
    Dziś rano jak weszłam od razu zauważyłam, że nie jest już taki biały na buzi,jego cera zrobiła się minimalnie oliwkowa.
    Nadal ma w sobie pełno igieł i wkłuć, ale to dla jego dobra.
    Wczoraj wieczorem temperatura skoczyła mu do 39stopni, dziś rano po zbijaniu pelarginą i okładach zimnych, chłodzeniu powierzchniowym w inkubatorku miał 37, 1 st, a jak wychodziłam 36, 8 st.
    Jak słyszy moj głos ciumka jakby szukał cycuszka, albo to tylko taki odruch bezwarunkowy(słowa pielegniarki), ale ja wierze ,że mnie słyszy. dlatego też spiewam mu i mowie do niego bardzo dużo. Dzisiaj się ruszał sporo, ale to dla niego nie najlepiej bo powinien leżec spokojnie (za dużo w nim rurek) – ruchami może sprawiać sobie ból, poza tym skacze mu wtedy ciśnienie. Ma tzw. wstręt dotykowy. Boi się dotyku, ale nawet dorosły by się bał – tyle razy go kłuli jeszcze jak był nieznieczulony i przytomny.
    Jak dotknełam jego nózki i poczuł to , to ją starał sie zabrać i wystraszył się, bo podskoczyło tętno…już go nie dotykam, bo nie chce dokładać mu złych emocji… tak sie o niego boje.
    To co najgorsze wykluczone, ale nadal jest cięzka infekcja i zapalenie płuc, doszło zdaje się zapalenie spojówek (ropieją oczka i ma opuchniete powieki) – do tego u męza dzisiaj stwierdzono takie wirusowe zapalenie spojówek, wiec Filip mógł podłapać – już poczyniono kroki w tym kirunku i dostał lekarstwo na zapalenie spojówek.
    WYkluczyli też płyn w sercu, zapalenie mięsnia sercowego, nerek, zrobili USG serca, jamy brzusznej (wszystko ok), jutro zrobią jeszcze raz USG głowki. Była pani laryngolog – wykluczyła zapalenie uszu… Naprawde fantastyczna opieka. Badają go na każdą ewentualność. Jutro rano będą wyniki posiewu, dowiemy się skad ta posocznica sie przyplątała. Ja rano jade na wymaz z nosa i gardła (dla mojego swietego spokoju i na wszelki wypadek), potem już w szpitalu zbadają mój pokarm (na moja prośbę).
    Dopóki Filipek nie je mojego mleczka będe „karmiła” obce dzieci, jesli mamy takowych wyrażą zgode – zawsze to mleko dla tych chorowitków jest 100razy lepsze niż sztuczne, bo zabija bakterie i osłania przed infekcjami, wzmacnia. Chetnie oddam , bo wylewam do zlewu.

    Byłam w kościele, bo chcialam się pomodlić i zapomniałam wszystkie na świecie modlitwy, rozpłakałam się, ludzie patyrzyli na mnie taką zaplakaną – było mi wszystko jedno. Modliłam sie po swojemu, platałam się, ale chodziło o jedno, o moje dziecko, by było zdrowe.
    W szpitalu sie modliłam bardzo bardzo… i w 5 minut po moich modlitwach weszła doktorowa z pozytywną diagnoża płynu rdzeniowo – mózgowego (i jak tu nie wierzyć?…)
    Wasza modlitwa pomogła na milion procent i całym sercem czuje nieocenioną wdzięczność, taką, ze aż ściska, za każde jedno słowo modlitwy i otuchy życzę Wam i Waszym Dzieciom mnóstwo zdrowia i uśmiechu.
    Stan Filipka nadal jest kiepski, ale nie słyszałam już dzisiaj tekstów typu :walczymy o życie, stan krytyczny itp”
    Tonowy kamień spadł mi z serca, czekam aż spadnie kolejny.
    Przede mna minimum 14 dni takiego życia w szpitalnych progach, ale zrobię wszystko – mogę tam spac na stojąco, nie jeśc , nie pić, byleby wyzdrowiał i był przy mnie.
    Nawet chyba nie wiecie jak ja teraz marze by go przytulić.
    Kiedy zamykam oczy to niemal czuje że mam go na rekach, wyobrażam sobie i przypominam przyjemne ciepełko jego ciałka które się we mnie wtula.
    Nie mam innych marzeń.
    Teraz tak dobrze wiem co jest w życiu ważne, tak rozumiem.
    Uwierzyłam w moc modlitwy, w Boga i w to , ze są dobrzy ludzie na świecie. Do tej pory w te 3 „rzeczy” wątpiłam.
    W Boga, bo mnie nie słuchał i nie spełniał moich próśb – teraz się nie dziwie, bo prosiłam o błahe głupoty. Pierszeństwo mają takie małe Filipki. Modliłam się o coś co w obliczu wszystkich nieszczęśc tego swiata jest NICZYM, aż dziś przed Bogiem było mi wstyd za tamte prośby.
    W ludzi… zawiedli mnie najbliżsii „przyjaciele”, a już myślałam , ze to może ja zawiodłam. Ci, których uważałam za swoich nalepszych przyjaciół nie „trwali” wczoraj przy mnie.
    A WY – Niech Was Bóg błogosławi i nie skąpi Wam i Waszym rodzinom swoich łask. Dzieki WAm odzyskałam wiarę w ludzi.
    Tak bardzo Wam dziekuje.

    Bruni i Filipek

    #260095

    Anonim

    i mam prośbe ( nie wiem czy już nie przesadzam)

    Jeśli macie możliwość, to naprawde oddajcie krew i osocze.
    Mojemu synowi jakiś człowiek uratował w ten sposób zycie.
    Dziś doktorowa powiedziała, że tak cięzko o krew.
    Ja mdleje przy takich akcjach wiec się nie nadaje, ale obiecałam sobie, że dopilnuje, zeby mąż oddał za mnie i za siebie.
    My sie o tym nigdy nie dowiemy, a może nasza krew tez uratuje życie czyjemuś dziecku. Gdybym wiedziała czyja to była krew, to bym tego człowieka na rękach nosiła.
    Takich rzeczy się nie zauważa na codzień.
    I sprzęt… wyrzucałam sobie, ze dalam na orkiestrę 5 zł nie 50zł – może Filip miałby lepszy respirator, inkubator, cokolwiek.
    Tyle rzeczy umyka gdy pędzimy. Tak wiele ujrzałam w ciągu ostatnich 24 godzin. To tak jakby chodzić przez ćwierć wieku jedną drogą i dopiero po 25 latach zauważyć przy niej ogromne 200 letnie drzewo. Chorowałam na jakąs ludzką ślepotę.
    Gdybym wczesniej oddała krew Filip moglby ją dostać 2 razy szybciej, ale gdybym wiedziała że za godzine spadne z tego krzesła, to już bym usiadła na dywanie…
    Całuje Was strasznie strasznie … mocno, ściskam i dziekuje.

    Bruni i Filipek



    #260096

    nikola15

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Bruni,wierzyłam głęboko że wszystko będzie dobrze.Teraz może być już tylko lepiej i jeszcze wyściskasz Filipka za wszystkie czasy-zobaczysz….
    pozdrawiamy;
    Dagmara i Oliwia ( 6 m )

    #260097

    malinka

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Jeszcze lato sie porzadnie nie rozkreci a juz Filipek bedzie z Toba w domu, wszystko bedzie dobrze !
    powodzenia

    malinka temp

    #260098

    aneczka-k

    Re: Wróciłam ze szpitala

    ciesze sie że jest poprawa…
    Az sie popłakałam

    ania

    #260099

    smerfetka

    Re: Wróciłam ze szpitala

    chociaz sie nigdy nie widzialysmy, ciagle myslalam o Was dzisiaj. na pewno wkrotce bedziesz zdrowego usmiechnietego Filipka mogla przytulac-o to i ja sie modle.

    aneta i mati, ur.8.05.03



    #260100

    bmw

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Kochana bruni BOG jest z toba , w tej cieszkiej chwili, twoje dziecko bedzie zdrowe ,jestes cudowna pelna wiary Matka, wlasciwie to placze piszac te slowa ,ze wzruszenia ,radosci ,o poprawie zdrowia Twojego cudownego synka,bede sie za WAS modlila i wierze ze wkrotce (zaswieci tecza ) NAD TWOIM DOMEM.

    #260101

    o-d

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Bardzo się cieszę, ze już lepiej. Naprawdę Wasza sytuacja „chodziła” za mną, od kiedy przeczytałam Twój post.
    Z dzisiejszego „czuć” już trochę spokoju i wyciszenia… jest lepiej… nie ma najgorszego… trzeba cierpliwie czekać i modlić się, żeby było z każdym dniem coraz lepiej… tak będę robiła!

    Całujemy!

    Ola+Staś+Tadzio+Basia

    #260102

    kura-plemienna

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Przeczytałam twoje oba posty bruni i po prostu jestem załamana twoimi przeżyciami. Modlę się gorąco za Filipka i trzymam mocno zaciśnięte kciuki za to, żeby jak najszybciej Filipek był w domku w ramionkach mamusi i zdowiutki jak rybka :)))
    Trzymaj się bruni dzielnie i żadnych więcej załamań, Filipek na pewno jak otworzy oczka nie będzie chciał widzieć zapłakanej mamusi, tylko jej szeroko uśmiechniętą buzię. I pamiętaj twoje nerwy szkodzą na laktację, a na pewno nie chcesz stracić cennego jedzonka dla Filipka, który będzie go dużo potrzbował, zeby dojść do pełnego zdrówka.
    Reansumujac nie denerwuj się, na pewno będzie dobrze. Nim się spostrzeżesz bedziesz wspominać to wydarzenie jak zły sen.
    Pozdrawiam cię cieplutko i caluje gorąco Filipka 🙂

    Anka i Basiulec (5 m-cy i 3/4)

    #260103

    ciku

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Bruni jestes kochana i bardzo, bardzo dzielna. A Twoj synek jest silny i juz niedlugo bedziecie sie razem smiac i bawic:)))

    Ciku
    wykresik



    #260104

    anek

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Kochana Bruni…widzisz wszystko idzie ku lepszemu. Filipek to silny chłop, wyzdrowieje i już niedługo bedziecie razem. Wszystko będzie dobrze :-)))

    Anek i Oleńka ( 26.04.2003 )

    #260105

    goha

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Kochanie, od wczoraj płaczę razem z Tobą. Wchodzę na forum by sprawdzić czy nie ma wieści od Ciebie. Tak bardzo chciałabym być przy Tobie i Cię przytulić, dodać Ci sił… myślami jestem z Wami. Śniliście mi się więc i w nocy byłam z Wami.

    Zobacz, już jest poprawa!!!!! Myślę, że teraz to już będziemy tylko czekać na wyniki obrony organizmu.

    Wiem, że jesteś totalnie wykończona, ale jabyś znalazła chwilkę i siłę, pisz nam co się dzieje… my z drżącym sercem czekamy na wieści od Was…

    Pozdrawiam
    GOHA i Dareczek
    już dwa miesiące!!!



    #260106

    figa

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Tak bardzo się cieszymy, e jest poprawa i mocno, mocno, mocno trzymamy kciuki!

    Beata i MysiaPysia (30.01.03)

    Edited by Figa123 on 2003/06/09 07:32.

    #260107

    iness

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Mi też kamień spadł z srca jak przeczytałam, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jednak cały czas możecie liczyć na moją codzienną modlitwę za Was.
    Trzymajcie się!

    Agnieszka i Dawidek (17.03.03)
    żona Zielonego

    #260108

    awkaminska

    Re: Wróciłam ze szpitala

    Zaszokowaly mnie Twoje wiadomosci. Najpierw ta ze wrocilas ze szpitala, pozniej poszlam do tej wczesniejszej. Jak dobrze ze juz jest lepiej. Jestes bardzo dzielna i wogle masz cudowny instynkt maciezynski, ktory kazal Ci jechac do szpitala, a pózniej gdy w jednym …. (nie chce pisac jacy lekarze) szpitalu powiedzieli, ze jest OK pojechalas do drugiego.

    Wszystko bedzie dobrze i niedlugo zapomnisz ze to wszystko przezyliscie.

    Trzymaj sie Bruni i niech Filipek zdrowieje w extra tempie!!!!!

    Ps. Jak z Ciebie musi byc wspaniala kobieta, w tym wszystkim myslisz tez o innych dzieciach i chcesz je karmic. Pa

    BEDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Mysia-Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 97)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close