wścibstwo w pracy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #33545

    lea

    Od dawna się zbieram, żeby Wam opisać wścibstwo i plotkarstwo i tupet itd… i się pośmiać….

    Podczas ciązy byłam na zwolnieniu, kupiłam wtedy mieszkanie, po porodzie się przeprowadziłam
    wracam do pracy – rozmowa z jedną z najbardziej plotkujących starszawych pań z pracy (bardzo miłą zresztą, tylko dlatego grzecznie jej odpowiadałam… )
    wymsknęło mi się, ze już nie mieszkam z mamą…
    – o… to wynajmuje pani mieszkanie…
    – nie – odpowiadam, mysląc, ze to zamknie sprawe
    – aaa, wzięła pani kredyt i coś kupiła…
    – nie, nie wzięłam kredytu – odparłam i siedze w przekonaniu, ze oczywiste jest ze kupilam i nie zamierzam mowic, za co.. ale ona dalej…
    – aaa, więc mama pani pomogła.. to ładnie….
    – nie, mama mi nie pomogła, bo zarabia mniej niż ja na mojej gołej pensji – mówię i w duchu się smieję, co za szczyt tupetu i drążenia.. ta kobieta nie zaśnie jesli nie dowie sie wszystkiego hehe
    – oooooooo… ooooooo…. – normalnie baba zaraz spadnie z krzesła, albo mnie na lekcję nie wypuści, dopóki jej nie powiem wszystkiego (dodam na marginesie ze panie w szkole raczej nie wiedziały za bardzo nic o moim męzu – elemencie napływowym i tajemniczym.. w tej chwili chyba mój Michał jawił sie w ich oczach jako Krezus)
    ulzyłam biednej kobiecie i przyznałam, ze pieniądze były ze spadku (nawiasem mowiac po ojcu męża, ale o tym jej nie powiedzialam)
    i wtedy finał rozmowy
    – oooo… to dobrze – odparlo sie kobiecinie i po chwili sie dopiero zreflektowala, ze wyraza zadowolenie z tego, ze ktos w rodzinie nam umarl… przeprosila i cos tam zamotala, a jej cisnienie podwyzszone w niepokoju – opadlo….

    na pewno z plotkami macie do czynienia takze… powiem Wam, ze kiedy odeszlam z pracy na zwolnienie bylam w 1. trymestrze ciazy, nie wiedzialam ze do pracy juz nie wroce, znajomym o ciazy powiedzialam, ale nie wszystkim 60 osobom z pracy
    i po porodzie dowiedzialam sie, ze te niepoinformowane przeze mnie osoby, panie po 50-tce, z ktorym nie jestem zaprzyjaźniona i nie czuje sie w obowiązku informowania ich o swoim zyciu osobistym – poczuly sie obrazone i powiedzialy moim kolezankom, ze ja jestem osobom tajemniczą, nie zycze sobie zapewne odwiedzin w szpitalu i w ogóle, bo ja strzege swojej prywatnosci etc…
    smiac mi sie chcialo, ale troche na smutno…

    powiedzcie, czy u Was w pracy jest taki zwyczaj, ze w zakladzie gdzie pracuje niemal 100 osob jesli slub bierze CÓRKA pracownika to wywiesza sie na scianie ogloszenie i zaproszenie? i jak sie nie poinformuje to jest karygodne zachowanie

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #441870

    paloma

    Re: wścibstwo w pracy

    Moze nie powinnam sie wypowiadac…-bo moze niechcacy cos walne…
    Ale jedno Ci powiem…
    W drugiej klasie liceum bylam na dlugim zwolnieniu z
    W-F-u…prawie rok.
    Moja mama byla w ciazy.
    Jednak plotka (wsrod nauczycieli) poszla,ze to JA jestem w ciazy.
    Jedna z pan podeszla do mnie i powiedziala z chamskim tonem…”powinnas sie wziac za nauke a nie za robienie dzieci”…
    Bylam w szoku,plakalam tygodniami bo plotka nie mogla od tylka mojego odczepic.
    Od mojej wychowawczyni jeszcze w 4 klasie uslyszalam pytanie”usunelas?”
    Dowiedzialam sie,ze szanowne cialo pedagogiczne na ten temat wrzalo, od mojego wujka,ktory jest ksiedzem i uczyl nas wtedy religii.
    Co jak co,ale po nauczycielach nie spodziewalam sie takiej infantylnosci.Bardzo dlugo pokoj naucz.huczal na temat mojej „niby” ciazy.
    Dorosli,wyuczeni,ci co powinni dawac przyklad zrobili z glupiej plotki taka drake.
    Malo w majtki nie porobili….”no jak to?!?!?! W 2 klasie i w ciazy?!?!?!”
    Nic nie pomagaly zapewnienia,ze do cholery ta ciaza nie istnieje i nigdy nie istniala!
    Bez obrazy Lea,ale nie znosze nauczycieli…-co nie oznacza ze krytykuje Twoja osobe.
    Nigdy w zyciu …
    …”bo z Ciebie fajna babka”…
    Jednak nauczyciele bardzo mnie (mloda 16-nastolatke) skrzywdzili…

    Paloma & Alex(10.3.03)



    #441871

    mamabruna

    Re: wścibstwo w pracy

    tak a propos plotek i ciąży jak przeczytałam Twoje opowiadanie Lea to mi się cos przypomniało. Byłam w dziewiątym miesiącu ciąży ale łaziłam jeszcze do pracy i pewnego dnia miałam wrażenie, ze dziecko w brzuchu jest jakby mniej aktywne. Zadzwoniłam do lekarza i kazał mi przyjechać natychmiast na oddział na KTG i zostałam na badaniach. Wszystko było ok. A wiesz jaka plotka się rozeszła w pracy ?? ze krysi dziecko nie ruszało się od trzech (nie wiem skąd akurat taka liczba:-) dni …
    To jest najdziwniejsze ze u mnie w pracy są same młode osoby i nie bardzo rozumiem tą pogoń za sensacją.


    Krysia i Bruno (07/08/2003)

    #441873

    lea

    Re: wścibstwo w pracy

    Przykro mi..
    choc nie mam powodu do obrazania sie, bo wszelkie okreslenia typu „nie znosze jakiejs grupy zawodowej czy innej” traktuje z przymruzeniem oka i zakladam, ze czlowiek nie wypowiada tego powaznie
    masz racje, ze od pewnych osob oczekiwaloby sie pewnego poziomu, a jego brak jest czestop zrodlem zawodu i ran.. ja sama czasami czuje sie zalamana – tym, ze w szkole spodziewalabym sie glupoty po dzieciach, bo to ich prawo.. ale po nauczycielach? a niestety czasami to oni wszystko utudniaja…
    jednak w sumie sie nie dziwie
    po pierwsze – kazdy jest po prostu czlowiekiem
    po drugie – czas odrzucic zludzenia, ze za tak marne pensje w tak trudnych warunkach pracuja takie masy ludzi z powodow altruistycznych – prawda jest taka ze wielu z tych ludzi powtarzalo w mlodosci klasy, nie zna zasad pisowni i generalnie nie sa to orly…
    a masa ludzi jest super i tego Twoja opinia nie zmieni

    PS moja uczennica urodzila dziecko w 1. klasie gimnazjum i powiem Ci, ze mimo iz sobie zasluzyla (niekoniecznie sama ciaza) na szum, jakos malo tego szumu bylo a przykrosci nie zrobil jej nikt

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #441874

    leszczynka

    Re: wścibstwo w pracy

    o tak ja tez mam przykre doświadzcenia z nauczycielami a mam kilku w rodzinie i szczerze mówiąc nie sa to ludzie na wysokim poziomie jakby sie mogło wydawać

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #441875

    paloma

    Re: wścibstwo w pracy

    Masz racje Lea.
    Generalnie nie potepiam nauczycieli,ani tez nie skreslam ich z mojego zycia.
    1# poniewaz jak sama wspomnialas,kazdy jest czlowiekiem
    2# sa tez tacy pedagodzy,ktorzy zasluguja na medal.
    Wyjatek potwierdzajacy regule….
    Jednak zachowania pewnych pedag.doprowadzaja mnie do rozpaczy i napewno jeszcze nie raz zagotuje sie we mnie, jak uslysze podobne historie…
    Smutne…

    Paloma & Alex(10.3.03)



    #441876

    joannar

    Re: wścibstwo w pracy

    U mnie w pracy nie ma pań po 50-tce, nie ma nawet pań po 40-tce. Są sami młodzi ludzi i atmosfera jest raczej oczyszczona:-)))))
    Ale historia niezła:-) Ja chyba bym coś zmyśliła, żeby tej pani zapewnić jeszcze większy poziom adrenaliny:-))))))

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #441877

    Anonim

    Re: wścibstwo w pracy

    u mnie w pracy wszyscy mają tyle roboty, że po prostu nie mają czasu na plotki!

    Kaśka z Natusią (20 miesięcy 🙂

    #441878

    ciapa

    Re: wścibstwo w pracy

    kiedys nie cierpiałam nauczycieli, teraz mam przyjemność z nimi obcować :)))))))))))) i faktycznie nauczycielki dzielą sie na panie około 50 i panie dośyć młode – zdecydowanie wole te drugie. Chodziłam na praktyki w 6 – 7 m-cu ciąży (byłam na 3 roku studiów) i usłyszałam od jednej pani (oczywiście tej przed 50) że daje zły przykład młodzieży i nie powinnam w ogóle przychodzić na praktyki (pomine fakt że mam 24 lata) :))))))))))))))))))
    A apropo wscibstwa moja teściowa pracuje w służbie zdrowia, a że pochodze z małego miasta (40 tys) gdzie są dwa szpitale i wszyscy sie znają to całą ciążę byłam pod obstrzałem (………..to synowa Zosi – takie komentarze i przy okazji ciekawe spojrzenia słyszałam niemalże codziennie)


    Kaska i Mikołaj 18.09

    #441879

    lea

    Re: wścibstwo w pracy

    zły przykład? no popatrz.. to juz szczyt zacofania…
    u nas jest niestety odrtonie – panuje przekonanie, ze kobieta powinna przyjsc do pracy do dnia terminu porodu
    dyrektor wszedl kiedys do pokoju i mowi – czy pani X. juz urodzila? (to byl jej termin)
    kiedy sie okazalo, ze nie, zmusił ją do przyjscia na kilka godzin do pracy, by wystawic oceny (byla na zwolnieniu od 2 miesiecy, a oceny mial wystawic ktos za nią, zostawila swoje propozycje i nie musiala sie tym martwic, jednak dyrekcja ze wzgledów oszczednosciowych nie zatrudnila nikogo za nią, dzieci przez 2 miesiace nie mialy fizyki a kobieta w dniu porodu musiala przyjsc do pracy)

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #441880

    inga100

    Re: wścibstwo w pracy

    U mnie w pracy jest ok. 130 osob w roznych dzialach i nikt nie ma pretensji, jak sie „nie wiesza ogloszen”. Po prostu wypada powiedziec u siebie w dziale i kilku zaprzyjaznionym osobom z innych dzialow, a potem wszyscy juz wiedza.
    Tak to u nas dziala.

    A potem kogo nie spotkasz to milo zagaduje, usmiecha sie i dopytuje.
    Fajnie jest, nie narzekam.

    A jak kobieta od poczatku ciazy jest na zwolnieniu to „mile” panie w kadrach odczytuja informacje ze zwolnienia, mowia w zaufaniu swoim najblizszym kolezankom z pracy i znowu wszyscy wiedza. Ale nikt nie ma o nic pretensji, przeciez to nie przestepstwo ani nie tajemnica byc w ciazy tylko wielka radosc!!!!

    Inga (8 marca 2004)

    #441881

    rita25

    Re: wścibstwo w pracy

    Oj Lea, jest dokładnie tak jak piszesz…nie ma to jak środowisko nauczycieli.Chyba przyznasz sama , że to grono jest baaardzo specyficzne.Ciągle mam nadzieję, ze nie bedę taka wścibska na stare lata jak wiekszość moich kolezanek po fachu…
    rita25 i Sonia 03.07.03



    #441882

    Anonim

    Re: wścibstwo w pracy

    Lea!!!Ja ucze dopiero od wrzesnia,ale mam juz szczerze dosyc niektorych nauczycilei starej daty.Mam 22 lata i jestem bardzo lubiana przez uczniow:))Z czego sie bardzo ciesze bo ucze w liceum.Jednak mam dosyc komentarzy na moj temat.Jedni nauczyciele twierdza,ze daje zly przyklad i jestem z uczniami zbyt blisko…dlaczego-bo moje lekcje nie sa przy lawkach tylko uczniowie najczesciej siedza w kolku na krzeslach(zwlaszcza jak jest konwesacja-w koncu lepiej mowic do kogos jak sie widzi jego twarz nie plecy!), po drugie uczniowie podchodza do mnie na przerwach jak mam dyzur na korytarzu by pogadac o problemach(wiem duzo o ich zyciu rodzinnym), kiedy wchodze do pokoju nauczycielskiego co rusz slysze pytania w stylu:a jak tam pani sobie radzi,pewnie coraz gorzej(jest coraz lepiej), a pytania skad pani miala pytania na kupno domku slysze codziennie:)))ale wymyslilam sobie fajna historyjke i jest ok.3/4 w niej to prawda ale tak opowiadam ze nie ma wiecej pytan od danej osoby.

    Nelly i Hubert

    #441883

    lea

    Re: wścibstwo w pracy

    zajęcia w kole? hm.. u nas to normalka w podstawówce i gimnazjum… nawet na wywiadówce.. super sprawa.. tzn.normalka – nie na co dzien, ale nikt sie nie dziwi a niektorzy pracuja tak najczesciej
    rozmowy na przerwach? Boze.. no jasne, a co ja bym na dyżurze robiła? 😉
    oj przykrą masz szkole.. ale wydaje mi sie ze np. w moim ogólniaku, gdzie sie uczylam, nauczyciele byli wlasnie strasznie sztywni 🙁

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #441884

    radolo

    Re: wścibstwo w pracy

    Hm, dziwne rzeczy…
    Pracuję w drugiej z kolei szkole i mocno bym zgrzeszyla piszą jakieś ogólności o „nauczycielach nie na poziomie” i „środowisku nauczycielskim”. Ludzie, jak ludzie – różni. W moim gimnazjum raczej nie jest wścibsko i „po pięćdziesiątce” (mam 37 i jestem z tych starszych), a bulwesuje mnie raczej to, że dziewczyna teoretycznie przygotowana do zawodu potrafi powiedzieć dzieciakom, że „k..wicy z nimi dostanie”, niż to, jak mieszka, albo czy powiadamia o ślubie całe grono.
    Śmieszy mnie za to „integracja środowiska” robiona na siłę: te delegacje do USC na śluby, zbórki na wiązanki pogrzebowe dla członków rodzin pracowników… W szczegółach wygląda to niesmacznie (wyznaczanie delegatów, ściąganie należności… ble!). Znacznie fajniej jest, kiedy ludzie są na tyle zgrani, żeby powiedzieć: „dajcie spokój, to przegięcie”, albo czuć się zaproszeni bez obowiązku delegacji i wtedy winszują delikwentowi serdecznie i przy najbliższej okazji.
    Tak jest u mnie. Współczuję tym, którzy mają gorzej, ale różne ogólności są dla mnie fatalnym uproszczeniem:(((.

    Ola i Maleństwo (18.12.2003)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close