Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #82404

    wyki

    Tak mnie wzięło po przeczytaniu wątku o biciu w dzieciństwie…
    Pytanie brzmi: Czy rodzice poswiecali wam dużo czasu? Czy sie z wami bawili?
    Dziś jest taki model wychowania dzieci (i słuszny moim zdaniem) że dzieciom poświęca się dużo uwagi, wymysla zabawy. Ja sama po powrocie z pracy nic innego nie robie przez pierwszą godzine a czasem i dłużej tylko zajmuje sie dzieckiem. Jesli przyjeżdżam póxniej niz zwykle to mam z tego powodu wyrzuty sumienia że za mało czasu z Izą jestem.
    Ja nie byłam bita w dzieciństwie ale tez nie pamietam zeby rodzice poswięcali mi jakoś szczególnie czas. Jesli juz to pamietam np. ze tata zabierał mnie i brata na lodowisko, na basen a mama zostawała. Pamiętam co prawda, ze z nami rysowali i czytali ale tez mam wrażenie ze robił to głównie tata. Tylko opowiadanie bajek kojarzy mi sie z mamą. Zapytałam sie mamy nawet o to. Powiedziała, ze miała cały dom na głowie (oprócz nas również tesciów), dwójke dzieci i pracę. Powiedziała że gdyby sie zajmowała nami tak jak ja Izą to nic by było nie zrobione. Troche odebrałam to jak ukryty zarzut że u mnie właśnie JEST niezrobione. Ja swiadomie wybrałam dziecko a dom jest na drugim miejscu (sprzątanie, obiad itp) Ale sama przyznała ze moze za mało poswiecała nam uwagi. Ja byłam spokojnym dzieckiem, zamknietym w swiecie książek, bajek, nie wymagałam aż takiego zajmowania… Brat był czesto pod moja opieka, ja mu organizowałam zabawe ale to normalne u rodzeństwa. Natomiast rodzice rzadko w tych zabawach uczestniczyli.
    Na koniec dodam ze mam swietny kontakt z mamą za to mniejszy z tatą…

    Jak to było u was? Powspominacie jeszcze?

    Iza 3 l

    #1167603

    mirabelka79

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    ja mialam wspaniale dziecinstwo.
    Rodzice poswiecali mi duzo uwagi mimo, ze chodzilam nie tylko do przedszkola ale tez do zlobka – mama musiala szybko wrocic do pracy a obie babcie byly pracujace. Pamietam wiele wycieczek, przynajmniej 2 razy w roku wyjezdzalam z rodzicami na urlop (wakacje i ferie zimowe)…pamietam nasze wycieczki gorskie, pamietam ze majac 5 lat weszlismy na Giewont po raz pierwszy a pozniej balam sie zejsc;)
    Tata byl od spacerow, wyjsc na basen, wycieszek, muzeow. Z mama lepilam pierogi, rysowalam, kleilam lancuchy na choinke itp….

    Na weekendy wszyscy wyjezdzalismy do moich dziadkow do Konstancina gdzie robilismy grile, przyjezdzala dalsza rodzinka, piwko bylo i tance – dla doroslych oczywiscie:)

    Lepszego dziecinstwa nie moge sobie wyobrazic. Czulam sie kochana, wiedzialam ze ze wszystkim moge pojsc do rodzicow, nigdy nie bylo tak ze nie mieli dla mnie czasu i nie poswiecali mi uwagi. Zreszta chyba do dzis tak jest….
    Z mama mam swietny kontakt, z ojcem troche sie popsul w moim okresie dorastania – a teraz ma takie upierdliwe cechy, ze tez momentami z nim nie wyrabiam;)

    Ala i Gosia (16.12.2003)



    #1167604

    erica

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    Mi oboje poświęcali bardzo dużo czasu. Jestem jedynaczką i rozwiązywało to poniekąd problem. Mama do ukończenia przeze mnei 3 roku życia siedziała w domu na bezpłatnym wychowawczym. Później poszłam do rpzedszkola,w którym ona pracowała. Pamiętam, że zawsze w domu rodzice bawili się ze mną, tańczyli, śpiewali, malowali. Tata przychodził po nocce i nie kłądł się spać, tylko np. grał ze mną w jakieś gry planszowe. Mama czytała mi bajki i śpiewała piosenki. Tata co weekend zabierał mnie do kina, teatru, do zoo czy do lubaparku lub organizowął mi jakieś ine atrakcje, a w tym czasie mama miała czas dla siebie i dla domu.
    Byłam wymagającym dzieckiem i wciaż chodziłą mówiąc, że mi się nudzi, więc moi biedni rodzice zabawiali mnie na wszelkie sposoby. Wakacje spędzałam u dziadków na mazurach, a tam całą paczką dzieciaków (przyjezdnych i tubylców) bawiliśmy się świetnie. Gorzej, gdy padał deszcz – wóczas babcia i dziadek musieli wymyślać mi zabawy i atrakcje.
    Miałam na prawdę udane i urozmaicone dzieciństwo.

    Dawcio 15.10.04

    #1167605

    kantalupa

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    MYsle, ze mialam obiektywnie nieciekawe dziecinstwo. I dopiero posiadanie wlasnego dziecka mi to uswiadomilo. Rodzice poswiecali mi niewiele czasu, ojciec w pracy, po pracy zas z gazeta przed telewizorem. Mama pracujaca na zmiany, wiec rowniez wiecej jej w nie bylo, niz byla. A jak byla, byla koszmarnie zmeczona. Nie pamietam zadnych zabaw z nia, moze kilkuminutowe, gdzies w przelocie. Pamietam za to niedzielne przytulanie rano. Ojciec chyba probowal, ale mu nie wychodzilo, zbyt silnie zakorzeniony stereotyp samca, niestety, wiec najlepiej jakies spacery w niedziele, czasami wyjscie do kawiarni na lody. Byla Babcia, ktora z nami pomieszkiwala od czasu do czasu. I chociaz nie bawila sie ze mna zbyt wiele, byla nieustajacym zrodlem ciepla. Starsze rodzenstwo zbyt „starsze”, zeby sie mna zainteresowac inaczej niz jako uciazliwym obowiazkiem (ciagle jeszcze kraza w rodzinie opowiesci o moim bracie spiewajacym mi hymn narodowy przed zasnieciem, ze lzami w oczach, bo koledzy w tym czasie kopali pilke).
    Generalnie zatem, patrzac na przecietna rodzine teraz, nie mialam specjalnie ciekawego dziecinstwa. A jednak nie mam pretensji, mysle, ze moi rodzice dawali mi tyle, ile umieli mi dac (nawet jesli mogli wiecej).

    #1167606

    qr-chuck

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    Dorośli się ze mną nie bawili, ale też mi tego nie brakowało…
    Do 6 roku życia mieszkałam u Dziadków. Dziadziuś miał warsztat krawiecki w domu, Babcia trochę mu pomagała i zajmowała się domem… Pamiętam wspólne lepienie pierogów, kopytka… Dziadziuś też się ze mną nie bawił, ale zawsze mogłam na niego liczyć, przychodziłam do niego jak szył i wtedy opowiadał mi różne historie, głównie z jego dzieciństwa, czasów wojny… pamiętam też, że zawsze dbał o mój rower (wtedy moja pasja i miłość) – poprawiał łańcuch, oliwił… Wieczorami czasem czytał wiersze (Mickiewicz. Bajek mi nie czytał, bo… kiepsko czytał. Dzieciństwo spędził na wsi, w kiepskiej szkole, potem była wojna…).
    Trochę zajmowała się mną siostra Taty (wtedy nastolatka) – zakochana w fizyce, matematyce – pamiętam jak w przedszkolu chwaliłam się pani wiedzą o liczbach ujemnych (wpływ ciotki)…
    Miałam „na uliczce” paczkę przyjaciół w podobnym wieku i odkąd pamiętam to czas spędzałam głównie z nimi…
    Jak juz poszłam do szkoły to też miałam „swój świat”, zupełnie nie związany z rodzicami (wtedy już mieszkałam z Mamą, ale wracałam do domu praktycznie po to tylko, żeby spać)…
    Na lodowisko, basen chodziłam sama…
    Na wakacje jeździłam albo do rodziny na wieś (miałam tam kuzyna w tym samym wieku) albo na obozy – nie pamiętam, żebym gdzieś była z rodzicami (podobno jak miałam rok to byłam z mamą w Pieninach…), a potem jeszcze do Taty – i tam juz miałam żonę Ojca do rozmów i wspólnych wypadów. Potem Ciotka (ta od fizyki) wyszła za mąż i pojawił się w domu Dziadków wójek, który zaczął się mną interesować (w pozytywnym sensie!). Akurat wtedy dorastałam i czasem potrzebowałam rozmów z dorosłym facetem… I właściwie do dzisiaj Wójek i żona Taty to są najbliższe mi osoby, którym wiem, że mogę zaufać (Dziadziuś już niestety nie żyje)… Uff, ale się wypisałam…

    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #1167607

    vieta

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    moja mama zazwyczaj nie pracowała, ale szczerze mówiąc wolałam jak szła do pracy..

    ale uczyła nas robic na drutach, a tak nie pamiętam..może ywmazałam z pamięci..nie wiem..

    U mnie w domu też staram się poświęcać czas Julci.
    B. mi się spodobało, że od razu po pracy poświęcasz Izie czas.
    Keidys u mnie musiało być na błysk a teraz wyluzowałam.
    A stało się tak po tym, jak kiedyś koleżanka była u psychologa i ta powiedziała jej coś co mi się też spodobało: zawali się dom jak nie posprzątasz? jak nie umyjesz naczyń? miej czas dla siebie, dla dziecka, dla rodziny

    I nie miej wyrzutów, bo uważam, że najważniejsze jest dziecko i rodzina nie sprzątanie i gary



    #1167608

    vieta

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    dużo bym dała by mieć takie dzieństwo

    #1167609

    Anonim

    już już, zaraz…

    to tekst, który najbardziej pamiętam z dzieciństwa. Mieszkałam w dużym domu, z mamą siostrą, dziadkami, 3 ciociami, wujkiem i kuzynem. Wiadomo jak jest w domu pełnym ludzi, bajzel, jeden zwala robotę na drugiego, więc wieczne pretensje, nie odzywanie się latami do siebie i w tym wszystkim my – dzieci.
    Mama pracowała, zajmowała się mną babcia, która strasznie mnie kochała, ale miała też cały dom na głowie, więc z opowieści wiem, że głównie siedziałam w łóżeczku, potem w krzesełku, potem sama się bawiłam w pokoju. Mama po pracy miała milion rzeczy do zrobienia, filmy do obejrzenia, ksiażki do przeczytania… Pamiętam na prawdę, ze non stop stałam przed nią, patrzącą w telewizor, albo zatopioną w lakturze i słyszałam „już już, zaraz”.
    Oczywiście jak mówię o tym mamie, to jest zdziwiona, bo przecież wychodziłyśmy, wyjeżdżałyśmy, czytała nam i wogóle.
    Mama miała takie zrywy, np. modlimy się razem wieczorem, trwało to może 2 tyg, samo zdechło; czytamy przed spaniem, podobnie jak z modlitwą; odrabiamy razem lekcje po szkole, identycznie.
    Nuda i brak zasad, to pamiętam.

    Daga,Kubuś 5.8.00 i Ania 18.1.05

    #1167610

    aniaos

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    u nas byl podzial w opiece nade mna i siostra; tato byl od: wszelkiego rodzaju gier (glownie szachy), basenu, spacerow, „zajec technicznych’ (czyli godzinami siedzialysmy wielce przeszczesliwe z ojcem w piwnicy – tato tam sobie toczyl w drewnie rozne rzeczy, robil poleczki, kwietniki i inne takie. mialysmy nawet wlasne male dlutka i pienki, w ktorych dlubalysmy). mama z kolei chodzila z nami do kina, rysowala, czytala ksiazki. do tego mialysmy 2 babcie i 2 dziadkow, ktorzy mieszkaliw tym samym bloku, co my, wiec gdy rodzice byli zajeci, to spedzalysmy czas z dziadkami. tu z kolei pamietam niesmiertelna zabawe w sklep z jednym dziadkiem, z drugim struganie figurek z drewna, rysowanie (pieknie rysowal!), opowiadanie przeroznych historii. na nude albo brak zainteresowania nie moglysmy narzekac.
    sama bedac matka najwiecej czasu spedzam z dzieckiem, podobnie jak maz. czasami mamy balagan, na obiad jemy zamawiana pizze ale z makarym bawimy sie non stop 🙂

    ania

    #1167611

    Anonim

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    ja pomimo tego,ze sporo dostawalam w dupe …. mialam bardzo fajne dziecinstwo.

    nie pisze tu o efektach ow bicia, ale taty balam sie przez wiele lat, jednoczesnie kochalam go ponad zycie…

    jezdzilismy zawsze na wakacje, pod namiot, nad jezioro, za granice. mama czytala nam bajki, bawila sie z nami, chodzila na czworakach, by byc na ‚naszym’ poziomie:) chodzilismy na basen z tata.
    w pokoju namalowali nam ogromna psczolke maje i gucia;))
    zawsze mielismy duzo zabawek…. tylko taty malo bylo, pracowal do nocy. ale za do w weekend’y bawil sie z nami, podrzucal.

    ania

    i niespodziewanka:))



    #1167612

    nena75

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    O rany…..Jak tak czytam co dziewczyny robiły z rodzicami to aż zazdroszczę…
    Moja mama nigdy nie pracowała zawodowo. Zajmowała się domem. I chyba bardziej domem niż dziećmi. Dla niej dobra żona i matka to znaczy taka, która ugotuje, poda do stolu, upierze i posprząta. Zresztą ja moją mamę pamiętam prawie tylko jak całe życie stała przy garach (po co tyle gotować???)
    Mam starszą o 3 lata siostrę i to ona nauczyła mnie pierwszych literek, zachęciła do malowania itd. Zaprocentowało to tym, że do końca podstawówki miałam świadectwa z czerwonym paskiem. W szkole miałam się uczyć i być grzeczna.
    Nigdy nie byłam z rodzicami na wakacjach (nigdy też nie wyjechałam sama na kolonie).
    Kiedy mi się nudziło, moja mama odpowiadała: jak ja bym chciała, żeby mi się kiedyś nudziło…Nie mam czasu teraz, muszę: ugotować, posprzątać itd.
    Nie wiem w takim razie jak ja znajduję czas na pracę, zajmowanie się domem i jeszcze bycie matką dla dziecka i żoną dla męża.
    Nie wspominam dzieciństwa jako fanastycznego okresu w swoim życiu. Brakowało mi kontaktu z rodzicami. Dlatego staram się zmienić to w stosunku do swojego dziecka. Dlatego na wszelkie wyjazdy zabieram Tomka ze sobą. Chodzimy razem na spacery, jeździmy na lotnisko oglądać samoloty itd. itp. W domu malujemy, bawimy się, wygłupiamy razem. Odpuszczam sobie szorowanie kilka razy w tygodniu podłogi w kuchni na rzecz czasu który mogę poświęcić rodzinie.

    A jaki jest efekt takiego wychowania przez rodziców? nie porafię zwierzać się mamie (tacie tym bardziej). Choć wiem, że jeśli coś by się działo złego-zawsze pomogą. Wolę sama radzić sobie z problemami.
    Mama o wszystko się boi, zawsze była na nie. Tata odwrotnie. Tylko dzięki niemu mogłam zrobić prawo jazdy (mama wpadła w panikę jak się dowiedziała, że chcę iść na kurs). Tata dał kasę i już.
    Moja mama do tej pory kiedy są u niej wnuki mówi, żeby się zajęły sobą. A potem się dziwi, że pół pokoju jest w mące itp.

    Wioletta i Tomek 3l. za miesiąc

    #1167613

    dorotka1

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    nie
    zajmowali sie mna dziadkowie a rodzice tyrali
    nie mam z tego powodu urazu
    ale sama poswiecam b duzo czasu dzieciom



    #1167614

    wasia

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    Nie pamiętam mz dzieciństwa jakiegoś szczególnego zajmowania się mną przez rodziców.. Raczej juz babcia poświęcała mi więcej czasu i pozwalała mi robić różnme rzeczy-lepić pierogi, łuskać fasolę, sadziś swoje warzywka na wydzielonym kawałku działki etc.. Ale szybko miałam kilka młodszych dużo sióstr więc chyba dlatego nie odczułam braku rodziców tylko dla mnie..

    Z Olką staram się bawić, wciągać ją we wspólne prace domowe ( młoda uwielbia miksowac ciasto na naleśniki i używać z tatą wkrętarki ) ale zauważyłam, ze zdaża mi się mówić jej: za chwilkę, zaraz… Pilnuję się, żeby to nie stało się codziennością, zwyczajem..

    Asia i Ola (5.02.2003) +starania…

    #1167615

    efcia2004

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    ja tez bardzo miło wspominam dzieciństwo. Jestem jedynaczkąa moja mama nie pracowała. Czego chcieć więcej? Może nie miałam wymyślnych zabawek ale miałam miłość rodziców. Mama spędzała ze mna sporo czasu, tata niestety bardzo mało ale i tak na swój sposób starał się okazywać mi uczucia. Nie mam na co narzekać..

    Ewcia i Asiula (4.03.2005)

    #1167616

    klucha

    Re: Wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy

    tak do końca nie pamietam, ale to co zapadło mi w pamięć to to że mama zawsze organizowała nam jakies wypady, a to za miasto, a to do zoo, do znajomych. Nie mogę powiedzieć że nie poświęcała nam czasu, była na tyle na ile mogła i tak uważam ze dużo przy tych wszystkich rzeczach z którymi musiala się borykać. Pamiętam wspólne odrabianie lekcji, hihi w 2 czy 3 klasie podstawówki nie umiałam napisać krótkiego wypracowania, co napisalam to było nie tak. Mama w końcu się zdenerwowała i napisała za mnie, dostała 3=. Ale się z niej śmiałam a ona z siebie :).

    A ja? Ja w przeciwieństwie do Ciebie po powrocie z pracy najpierw muszę zjeść. Także Zuzanka z zabawą musi poczekać a przez ten czas albo mi pomaga, albo je ze mną, albo znajduje sobie zajęcie. Moje dziecko musi wiedzieć że mama czuje głód, że ma swoje potrzeby, że nie może być na każde jej zawołanie i nie moze poświęcać jej 100 procent dnia. Ale jak już się bawimy czy wsólnie spedzamy czas jest on tylko dla nas.
    Są rzeczy, czynności które muszę wykonać a mała musi zdawać sobie z tego sprawę.

    Izka i 4 latka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close