wstydliwy problem?

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #8587

    lula

    MAM PYTANIE, BYĆ MOŻE TROCHĘ DZIWNE, BO NIKT O TYM NIE PISZE I MOŻE TYLKO JA TAK ODCZUWAM? CZY Z POWODU SWOJEGO PROBLEMU Z ZAJŚCIEM W CIĄŻE NIE CZUJECIE SIĘ GORSZE. WIEM, ŻE TO ABSURDALNE I NIE JEST TO WYZNACZNIKIEM NASZEJ KOBIECOŚCI, ALE JA WBREW ROZSĄDKOWI CZUJĘ INNACZEJ. KAŻDA CIĘŻARNA WYDAJE MI SIĘ TĄ „PRAWDZIWSZĄ KOBIETĄ”. NIE DOPUSZCZAM TEJ MYŚLI, ALE JEŚLI NIGDY NIE URODZĘ BĘDĘ CZUĆ SIĘ „TĄ GORSZĄ”. JESTEM JESZCZE MŁODA I NIKT NIE PODEJRZEWA, ŻE JUŻ TAK BARDZO SIĘ STARAM, ALE JEŚLI NIE ZAJDĘ W CIĄŻE TO ZACZNĄ SIĘ PYTANIA I TO WSPÓŁCZUCIE KTÓREGO NIE POTRZEBUJĘ. CZY KTOŚ BORYKA SIĘ Z POCZUCIEM ABSURDALNEGO WSTYDU, MOŻE TYLKO MI ODBIŁO?

    #144827

    trodis

    Re: wstydliwy problem?

    Ja nie czuję się gorsza. Życie jest bardzo bogate a dzieci to nie jedyne bogactwo życia. Uważam, że w całym tym leczeniu też trzeba umieć się w odpowiednim momencie zatrzymać, jesli całe życie będę tylko rozpaczać nad tym czego los mi nie dał to nie będę zauważać tego co mi dał; jeśli będę skupiać się tylko na tym co lezy poza zasięgiem moich możliwości, wtedy to, co jest w zasięgu moich możliwości będę puszczać obok nie czerpiąc z tego szczęścia. Poczucie szczęścia i spełnienia nie zalezy tylko i wyłącznie od zewnętrznych okoliczności życia, zalezy raczej od naszych reakcji na okoliczności w których się znajdujemy. Gdy dzisiaj spoglądam w przyszłość i nie widze tam naszych dzieci, widzę tam tylko pustkę. Ale wierzę, że Bóg potrafi uczynić me życie obfitym nawet tam, gdzie ja dziś widzę tylko pustkę.

    Nie wydaje mi się, że nie potrzebujemy współczucia. Ja nie zamierzam się na siłę bronić przed współczuciem ze strony innych. Z całą pewnością sytuacja w której kobieta nie może mieć upragnionego dziecka jest sytuacją zasługującą na współczucie. Uważam że współczucie to naturalny odruch ludzi wrażliwych. Nie czuję się poniżona przez to że inni mi współczują, raczej jest to dla mnie znakiem że solidaryzują się ze mną w moim bólu. Oczywiście współczucie trzeba umieć odpowiednio okazywać. Nie wstydzę się też zadawanych pytań, odpowiadam na nie zgodnie z prawdą. Czego mam się wstydzić? Czy coś złego zrobiłam? Jakieś przestępstwo popełniłam? Wstyd za niepłodność rodzi się z braku poczucia własnej wartości. Ja jej nie zamierzam stracić. Wierzę że każdą porażkę i każą klęskę mogę zamienić w źródło wzrastania.
    Pozdrawiam



    #144828

    nelka

    Re: wstydliwy problem?

    Jestem pod wrażeniem twojego nastawienia do problemu. Jest dokładnie takie jakie sama chciałabym mieć, ale niesety wbrew temu co sobie wmawiam czesto czuje sie podobnie jak Lula. Niewątpliwie miałby co tu robić jakiś psycholog lub ktoś taki. Otoczenie w którym przebywam pełne jest szczęśliwych matek i dziwczyn ” przy nadziei”. Nie wpływa to dobrze na wyluzowanie się i zapomnienie o problemie na korzyść innych stron życia. Pozdrawiam!

    #144829

    kinga

    Re: wstydliwy problem?

    Ja rowniez czuje sie gorsza. Nie czuje sie w pelni kobieta. Na szczescie okres wstydu mam juz za soba. Teraz nie wstydze sie powiedziec: jestem nieplodna. Jedno dziecko poronilam, drugie zagniezdzilo sie w jajowodzie i o maly wlos nie umarlam. Mam zablokowane jajowody! Prawdopodobnie nigdy nie bede miec naturalnych dzieci. Niestety coraz czesciej zamiast slowa nieplodna cisnie mi sie na usta wyraz jalowa, jalowa jak pustynia…. Mam nadzieje, ze to tez przejdzie z czasem.
    Pa
    Kinga

    Buziaczki 🙂
    Kinguska

    #144830

    trodis

    Re: wstydliwy problem?

    ja myslę że przejdzie. Dziewczyny trzeba też pamiętać o tym że chwile słabości są naturalne, jesli czasem czujecie się jałowe to nic nie szkodzi, to wcale nie znaczy że nie mozna odzyskać poczucia wartości. Trochę trzeba nad tym popracować. Ale to się naprawdę udaje! Ja poczułam się najbardziej jałowa jak mi lekarz orzekł (wyrok) że mam PCO i powiedział do tego że nawet jak uda mi się urodzić dziecko to i tak do końca zycia będę musiała zyć na tabletach. Po jakimś czasie odkryłam że się za bardzo skupiam na tym problemie, że całe moje zycie skurczyło się do mojego PCO. Zaczęłam więć zwracać więcej uwagi na inne aspekty życia. Bardzo pomaga mi pomaganie innym. Rozmawianie z ludźmi na temat róznych ich problemów. Kiedy ja się otwieram przed nimi z moim problemem oni też się otwierają. Dziewczyny po prostu nie dajcie się. Nie chodzi o to żeby na siłę negować własne odczucia, raczej zaakceptować je i potem popracować nad nimi. To się naprawdę udaje! Ja kocham zycie teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej! I nawet jak mi się nie uda zajść w ciążę (a zamierzam próbować długo) to i tak będę kochać życie! Zaczełam też bardziej kochać ludzi i być bardziej wrażliwa. Nagle odkryłam że jestem człowiekiem i to też jest piękne.

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close