Wyjazd za granice!

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #36759

    madeline

    Hej dziewczyny! Doradzcie bo ja mam metlik w glowie.Mezowi zaproponowali wyjazd za granice na pol roku.Moze zabrac mnie i core ze soba,ale to kosztowna inwestycja.Poza tym jestem w ciazy i nie moge latac,w ogole mam przejscia w ciazy i sie boje ozstawic swojego lekarza.Nie znam jezyka,po angielsku sie dogadam,ale nie w sprawach diagnoz lekarskich:) No i dumam,czy raczej nie zostac.Dla Tomka wyjazd oznacza duze szanse na awans po powrocie,podwyzke itp.Moze nawet bedzie chcial zostac tam na dluzej.
    Jechac z Nim, czy samego puscic? A moze oboje nie pojedziemy? dzis wieczorem debata w domu,zobaczymy ile bedzie za ile pzreciw,ale nie chce zostac sama 🙁 Kilka dni to dla mnie porazka, a 6miesiecy???

    Madeline,Mama Marylki(13.12.2002) i lipcowego Szczęścia

    #479321

    anastazja

    Re: Wyjazd za granice!

    Jedz !!!! Ja bym chlopa nie puscila nigdzie na pol roku 😉

    Mama i Jagoda 01-08-03



    #479322

    kamita

    Re: Wyjazd za granice!

    Jedz, razem zawsze razniej, zarowno tobie w ciazy, jak i jemu w nowym otoczeniu. A skoro zaproponowali mu prace za granica, to prawdopodobnie on zna dobrze jezyk, takze w razie czego bedziecie zawsze chodzic razem na wizyty lekarskie. A w dodatku moge cie zapewnic, ze juz po kilku tygodniach bedziesz sie porozumiewala z wieksza latwoscia, a co dopiero po kilku miesiacach.

    #479323

    kata

    Re: Wyjazd za granice!

    Zastanówcie sie co jest najważniejsze, rozumiem że Twój mąż ma tu pracę tak czy siak, i podejrzewam że dobrze sobie radzicie, chociaż z tym awansem i podwyżką byłoby jeszcze lepiej. Nie piszesz gdzie go chcą wysłać, czyżby do UK? CZy jednak ten awans i podwyżka tak naprawdę jest wart, potencjalnej rozłąki, zwłaszcza że pół roku to nie byle co? No i zwłaszcza że Ty z ledwie roczną córeczką i ciążą z przejściami raczej potrzebujesz męża przy sobie (nie wiem oczywiście czy mieszkacie sami i czy możecie liczyć na pomoc, ale mąż to mąż). Jeśli pojedziecie razem to tak jak piszesz: językowo nie stoisz dobrze, co w sprawach medycznych jest raczej istotne, podejrzewam że będziesz tam w zasadzie sama z brzuszkiem i córcią, jak mąż będzie pracował, a co będzie jeśli (pukpuk) cośby się stało, z kim zostawisz dziecko, bądź co bądź malutkie gdybyś musiała iść do szpitala, i to np. (pukpuk) na kilka dni? Poza tym za pół roku to Ty dziewczyno będzies rodzić, nie wyobrażam sobie takiej loterii, żeby np. rodzisz maluszka i za kilka dni wracacie do domu z całej podróży, dla maluszka przecież potrzeba rzeczy, na pewno masz mnóstwo rzeczy małęj ale trzeba to poprać, przygotować, dokupić też inne (no tym ostatecznie mogłaby się zająć rodzina tu na miejscu), albo w 9 tym miesiącu lecicie sobie wesoło samolotem do kraju, co nie wydaje mi się dobrym pomysłem, bo jeśli ciąża ma przejścia to lekarz prowadzący i ten z linii lotniczych mógłby się nie zgodzić na Twój lot, nie pozostawiając Ci wyboru. W całym tym wywodzie jest stanowczo więcej argumentów żebyście na pewno nie jechali wszysycy razem, a najlepiej jakby mąż nie jechał w ogóle, jeżeli finansowo stoicie w miarę dobrze. Jego szefowie powinni to zrozumieć. Wiem na pewno że nie powinnaś narażać swojego i maluszka zdrowia. Oczywiście decyzja należy do Was i łatwa nie będzie, ja przedstawiłam moje zdanie, pozdrawiam i życzę konstruktywnej dyskusji

    Kasia + Czerwcątko – niespodzianka 13.06.04

    #479324

    madeline

    Re: Wyjazd za granice!

    Wlasciwie mysle bardzo podobnie.Wyjazd jest do Portugalii,T uczyl sie jezyka przez okolo 2-3mies.Zna podstawy.Ang znamy oboje,on bankowo,ja informatycznie,zadne z nas medycznie.Ponoc jest tam Polak,ktora biegle zna portugalski-ale czy bedzie z nami chodzil na kazda wizyte?Praca od rana do nocy z przerwa na lunch- gdzie bedziemy mieszkac,czy T zdazy wapsc na lunch,poza tym to raptem godzina i szybko do roboty.
    Z drugiej strony wiem,ze T ma dosc swojej pracy,ten wyjazd byl obiecany 1,5roku temu-nagroda za 2miejsce w konkursie.To wyroznienie moc pojechac,a on sobie na to solidnie zapracowal.Szansy na awans czy podwyzke nie ma.Zyjemy od 1 do 1 i mamy duzy kredyt do spalcania.Ja nie pracuje juz prawie 2 lata-dorabialam w ciazy biorac zlecenia do domu.No ale zyje nam sie calkiem znosnie,nawet dobrze skoro sie zdecydowalismy na powiekszenie rodzinki.Zalozylismy,ze jak ja pojde do pracy-za jakies 3-4lata,bo teraz poswiecam sie dzieciom,to wtedy T zmieni prace.Ale wyjazd to dla Niego duza szansa na zmiane pozycji w pracy.Tak mi sie wydaje i Jemu tez.Wiec zakazac wyjazdu Mu nie moge.Licze na to,ze decyzje podejmiemy razem,tylko ze we mnie wszystko krzyczy NIE JECHAC.
    O lataniu nie ma mowy juz teraz.Mam skoki cisnienia, grozi to poronieniem,wiec ryzykowac nie bede.Bede sie tluc pociagiem kilka dni.Poza tym zmiana klimatu,99%spolecznosci pali papierosy a ja sie dusze od dymu,no i szczepienia na dziwne chorobska…
    Poza tym, do lutego jeszcze chwila,a ja nie wiem co z moja ciaza-wizyte mam na 6 kolejna… o moim wyjezdzie pewnie zdecyduje lekarz…
    dziekuje ze tyle napisalas,dodam jeszcze,ze ja sobie rozlaki nie wyobrazam,bo bardzo jestem zakochana.. ale prawda jest taka,ze nasz zwiazek jest ciezko wypracowany, przykre ale prawdziwe,roznie jest miedzy nami,choc od ponad pol roku calkiem dobrze… boje sie ze rozlaka zepsuje nasz zwiazek… moze i wroci,ale tylko dlatego,ze czuje sie odpowiedzialny za rodzine
    poza tym- jak ja sobie poradze sama na porodowce!!! 🙂 wbrew pozorom jakos tego nie widze:)

    Madeline,Mama Marylki(13.12.2002) i lipcowego Szczęścia

    #479325

    malinka

    Re: Wyjazd za granice!

    ZA, zdecydowanie ZA !
    nawet nie ma sie nad czym zastanawiac !

    syn 29.02.04



    #479326

    kata

    Re: Wyjazd za granice!

    no teraz jak podałaś więcej szczegółów sprawa jest jaśniejsza, chodzi o Portugalię język portugalski, hmmm, znać podstawy to jest trochę mało, a mieć nadzieję że lekarz zna angielski, przy cienkim medycznym angielskim to trochę ryzyko. Liczyć na tego Polaka to też jak piszesz, nie jest pewne. Skoro ten wyjazd to wyczekiwana nagroda i szansa i jest Wam cięzko finansowo, to trzeba chyba wybrać mniejsze zło, upchnąć uczucia i tęsknotę do kieszeni i niech T. jedzie, oczywiście że nie możesz i nie powinnaś mu zakazać, nie tędy droga. Myślę że powinnaś zostać, i wydaje mi się że wszystko za tym przemawia, lot do Portugalii trwałby pewnie ponad 3 godziny, ale Ty przecież i tak nie mozesz latać. No i te rzeczy które teraz wspominasz i któych ja nie wspomniałam bo myslałam że chodzi o Anglię – zmiana klimatu, jedzenia, szczepienia (wiem coś o tym, w czerwcu 2002 przed lotem do Kolumbii, do mojego obecnego męża szczepiłąm się na tyfusy, dury, tężce, żółtaczkę a i żółta febrę, było tego kilka dawek, a w ciąży wykluczone), nawet nie myśl o pociągu, to najgorsze co możnaby wymyśleć, szczególnie dla ciężarówki z przejściami ( i małym dzieckiem), to by była mordęga. Właśnie i Twoje wizyty u lekarza którego znasz i po polsku się dogadujesz, a przede wszsytkim te problemy w ciąży. Ja wiem jak to jest być w rozłące, dwa razy w małżeństwei musieliśmy rozstać się na miesiąc tylko i było to okropne, a co dopiero mówić o wielokrotnościach tego okresu? Boisz sie że rozłąka zniszczy Wasz związek, powiem Ci że mimo rozłąki różne rzeczy się dzieją, ja mojego męża poznałąm w USA na work & Travel w 2001, po 11 września wróciłam do domu a on do siebie, byliśmy tam razem ze dwa miechy w tych USA. Tymczasem okazało się że nie możemy bez siebie żyć, w sumie 9 miesięcy byliśmy oddzielnie, znając się mało, ja kończyłam studia, w międzyczasie postanowiliśmy się pobrać, więc leciałam już z suknią. Nasz związek jest udany, ale mamy oczywiście problemy jak kązdy. Nie wiem jak było i jest między Wami, no a Ty chyba najlpepiej znasz swojego męża żeby wiedzieć że wróci, tak czy siak jeśli coś ma się popsuć (pukpuk) to się popsuje, niezależnie od okoliczności. No więc teraz, podsumowując mój kolejny długaśny wywód uważam że T. powinien jechać sam, dla Twojego zdrowia będzie lepiej zostać, te pół roku minie, będzie ciężko, ale od czego telefony, internet, messengery? To ułatwia sprawę. Wizja samotności na porodówce nie jest najprzyjemniejsza ale na coś trzeba się zdecydować, w końcu chodzi o Waszą jasną przyszłość, a w życiu niestety trzeba dokonywać ciężkich wyborów, my sami z mężem prawdopodobnie będziemy musieli się rozstać na jakieś 3 miesiące, ale już po urodzeniu się dziecka, bo ja nie pracuję a on pracuje w dwóch szkołach uczac hiszpańskiego i udziela lekcji prywatnych, ale skończy się rok szkolny i od lipca do października bida z nędzą. Więc moze trzeba będzie szukać szczęścia za granicą :-(, całe szczęście że rodzice mieszkają za ścianą i mogę liczyć na pomoc.
    Napisałam tyle bo jestem we względnie podobnej sytuacji, no i chciałam jakoś pomóc , pozdrawiam i w razie czego służę wywodami

    Kasia + Czerwcątko – niespodzianka 13.06.04

    #479327

    malgosiap

    Re: Wyjazd za granice!

    Nie dziwie sie. Decyzja jest trudna i musicie ja podjac sami – niestety.

    Przechodzilismy przez to we IX, kiedy mój maz wyjezdzal do USA na rok. Ja mialam z nim leciec na poczatkowe 4 m-ce. Na tydzien przed wylotem niespodzianka – ciaza. Polecial sam – dlaczego?
    – I trymestr w moim przypadku byl zbyt ryzykowny
    – przed wyjazdem ocenilismy, ze nie bedzie nas stac na miejscowe ubezpieczenie i opieke w ciazy
    – nie chcialam rezygnowac z mojej pracy
    – nie znam dostatecznie jezyka i nie mialabym pozwolenia na prace tam; zreszta kto by mnie zatrudnil?
    – uwazalismy (chyba niestety ja), ze nasz wspolny wyjazd będzie zbyt drogi, a przeciez będziemy mieć niedlugo duzo wieksze wydatki

    Polecialam po skonczeniu 3 m-ca, na caly II trymestr (wracam za tydzien i wtedy beda mogla powiedziec jak sie lecialo12 godz z powrotem. ) Musze powiedziec, ze to jedyna rzecz ktora zrobilam madrze choc nie do konca.
    – II trymestr fizycznie był ok., ale psychicznie! Szkoda gadac – mialam skoki nastroju i jak to dobrze ze wtedy bylismy razem! Zreszta on potrzebowal mnie – ja jego. Sam tez przezywal duzy stres: nowa praca, jezyk, nowi ludzie, zwykle sprawy zabieraly mu duzo czasu i kosztowaly wiele nerwow. Chociaz teraz ma się komu wyzalic, albo do kogo przytulic i to czasem wystarcza.
    – Na miejscu okazalo się, ze sa jakies bezplatne programy dla kobiet w ciazy i chociaz nasz dochod był min. za duzy na jeden z nich to wystarczylo poszukac troche dalej .. Może w Portugali tez jest cos takiego? Poza tym Portugalia nie jest tak daleko, a od maja bedziemy w uni – sprawdzilabym jak wtedy bedzie wygladala sprawa uznawalnosci naszych ubezpieczen. Czy bedziesz musiala tam placic za porady lekarskie i porod?. Może niektóre badania moglabys zrobic w Polsce przed i np. poleciec pozniej?
    O lekarza i problemy jezykowe już bym sie nie martwila. Wszedzie sa praktykujacy lekarze-Polacy, a namiarow mozna poszukac przed wyjazdem w Internecie lub popytac na miejscu (nieraz ktos z pracy meza lub Polonia poda jakis kontakt, a czasem wystarczy tel do miejscowego szpitala z pytaniem o lekarzy polskiego pochodzenia itp).
    Zawsze warto sprawdzic koszty podstawowych badan: morfologia, USG, rutynowa wizyta, koszt 1 dnia pobytu w szpitalu itp.
    – praca nie zajac… i jednak nie jest najwazniejsza, a po roku roznie mogloby byc. Teraz bym zaryzykowala i zostawila ja.
    – Koszty – takie jedna noga tu a druga tam okazalo się być drogim rozwiazaniem. Teraz utrzymujemy 2 mieszkania i TPSA 

    Dzis zaluje, ze nie machnelam reka na prace w Polsce i nie polecialam z nim na ten caly rok. Teraz na miejscu okazalo sie, ze wiele poczatkowych trudnosci bylo do obejscia. Gwarancji na bezproblemowa ciaze nikt ci dac nie moze, ale razem jest zawsze latwiej, a z cala pewnoscia przyjemniej.
    Dla Was byloby to jeszcze wieksze rozstanie. Macie juz jedno malenstwo i jej tez nie bedzie latwo bez taty.
    Pieniadze? My nie mamy ich zbyt wiele, ale dzis mysle, ze nie warto bylo myslec w tych kategoriach (zreszta teoretyczne kalkulacje nijak sie maja do zycia).

    Zycze Wam tylko podjecia madrej decyzji ktorej nie bedziecie zalowac i wiele, wiele szczescia.

    malgosia (29.04)

    #479328

    zuzkan

    Re: Wyjazd za granice!

    Rzeczywiscie nielatwa sytuacjie masz i pewnie ostateczna decyzje bedziecie musieli podjac sami. Ja nie wyobrazam sobie zostac sama w ciazy lecz z drugiej strony nie zaryzykowalambym zdrowia, czy nawet zycia dzieciatka. Duzo tez zalezy od tego jaka opieke lekarska mialabys na miejscu… lekarz prowadzacy to jedno, jesli zna angieski to mysle ze po krotkich „studiach” ang. slownictwa dogadalabys sie z nim… ale co jesli bedziesz musiala isc do szpitala, tam na ang bym nie liczyla a portugalski z tego co slyszalam nie nalezy do zbyt prostych jezykow. Podsumowujac na Twoim miejscu wyslalabym meza samego by nie mial mi potem za zle ze przezmnie nie mogl poleciec na ten wyjazd (bo takie zale zawsze wczesniej czy pozniej wychodza, nawet jesli sa nieuzasadnione a decyzja byla podjeta wspolnie ) i wykupilabym abonament na internet by moc jak najczesciej pisac… to nie to samo, ale da sie przezyc. Moze Tomkowi udaloby sie wczesniej wrocic tak by mogl byc przy Twoim porodzie… Tak czy siak trzymaj sie dzielnie.

    Zuza + malenstwo 7.VII.2004
    moje temperaturki

    #479329

    chilli

    Re: Wyjazd za granice!



    #479330

    madeline

    Re: Wyjazd za granice!

    No tak,na mnie wyrok juz zapadl,nigdzie nie lece,ciaza na podtrzymaniu, tzw poronienie zagrazajace.Dostalam leki i mam sie oszczedzac,najlepiej lezec… wiec teraz pytanie,zostac samej czy T zatrzymac… wiem,nic na sile,mam nadzieje,ze sam tak zdecyduje…
    Dam znac jeszcze co postanowilismy.

    Madeline,Mama Marylki(13.12.2002) i lipcowego Szczęścia

    #479331

    chilli

    Re: Wyjazd za granice!



    #479332

    malgosiap

    Re: Wyjazd za granice!

    Nie martw sie przede wszystkim !!!

    Z ciaza wszystko sie moze zmienic na lepsze (u mnie zagrozenie minelo po 8 tygodniach, a teraz odpukac wszystko jest OK). Trzymam kciuki za nowa kruszynke zeby sie mocno i szybko „podczepila” u mamusi.

    malgosia (29.04)

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close