wypieranie się tudzież "zapominanie"

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #108564

    dziewiatka

    Jest problem:

    Jakie kroki poczynić, gdy:

    Dziecko narozrabia (tu w grę wchodzi wszystko, czyli od najmniejszego przewinienia (nachlapanie w łazience), bo dosyć duże wybryki (gryzienie kogoś…)
    zwraca się mu uwagę, a ono w zaparte twierdzi, że to nie ono zrobiło!

    Ja rozumiem, że czasami (!) można czegoś nie zauważyć, ale notoryczne zapieranie się stanowi już problem. Problem z radzeniem sobie z sytuacją stresową.

    Wiele razy powtarzam:
    że to nic strasznego przyznać się, że nie dostanie lania za to, że po prostu wystarczy przeprosić i się pogodzić….Bez rezultatu.

    „wybielanie się” przy każdym problemie…

    Co począć? 😀

    #4555809

    klucha

    być może ten typ tak ma…

    mam koleżankę w pracy, 5 lat do emerytury
    już się przyzwyczailiśmy że nigdy nie jest jej wina 🙂



    #4555810

    dziewiatka

    Zamieszczone przez Klucha
    być może ten typ tak ma…

    mam koleżankę w pracy, 5 lat do emerytury
    już się przyzwyczailiśmy że nigdy nie jest jej wina 🙂

    Ej… no weź…! 😉

    Ja to wyeliminuję! 😀

    #4555811

    yoko

    może jednak trzeba powiedzieć, że dostanie lanie i to na gołą dupę jak zaraz nie naświetli klimatu sytuacji:D

    #4555812

    jane

    Zamieszczone przez dziewiątka
    Jest problem:

    Niektorym to zostaje, hehe -mojej rodzicielce, na przyklad 😉

    A powaznie, to ja tez mam taki problem z Martinka i niestety nie udalo nam sie go zwalczyc. Jesli idzie w zaparte, a ja doskonale wiem, ze to nie tak, to w koncu daje jej ultimatum, po ktorym zwykle sie przyznaje i przeprasza. Ale potem sytuacja sie powtarza niestety…

    #4555813

    dziej

    No właśnie tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Bo potem wyrastają osobniki wyżej wspomniane tak niewinne, że blask od nich bije. Cały świat niedobry, okoliczności, pogoda, nauczyciel, pracodawca, tylko nie ja.

    To zależy czego dotyczy sytuacja i w jakim wieku dziecko. Czasem przy starszakach warto raz się pokusić o udowodnienie. Ale nie można tego robić za każdym razem przy przewinieniu.

    Mat miał kiedyś tendencje do rozchlapywania przy prysznicu. Na początku zwracałem mu uwagę i słyszałem „to już tak było”, „a ty też rozchlapujesz”. Raz jeden pokazałem, że wchodzi do czystej łazienki a potem jak wychodzi to jest mokro. No nie było siły, sprawca znany.
    Ale powiedziałem, że nie szkodzi, zdarza się – choć pomogę powycierać.
    Potem już się nie zdarzało.

    A teraz np. w warunkach szkolnych potrafi przyjść i powiedzieć, że czegoś zapomniał i pani wpisała do dzienniczka (zdarzyło się raz w ciągu roku szkolnego – wczoraj :D)

    Uczę Matiego przyznawania się i brania odpowiedzialności za błędy właśnie na jego własnych błędach.

    (ale wyszedł długi post 🙂 )



    #4555814

    klucha

    Zamieszczone przez dziewiątka
    Ej… no weź…! 😉

    Ja to wyeliminuję! 😀

    życzę Ci tego
    i myslę że w końcu Ci się uda

    bo przyznam szczerze że trudno współpracuje się z taką osobą 🙂
    już nawet kazałam jej notować wszystko co mi daje, aby mieć czarno na białym, ale i tak to nie jej wina :Fiu fiu:

    #4555815

    dziewiatka

    Zamieszczone przez bruni
    może jednak trzeba powiedzieć, że dostanie lanie i to na gołą dupę jak zaraz nie naświetli klimatu sytuacji:D

    Nie. To nie wchodzi w grę.

    Zamieszczone przez Dziej
    No właśnie tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Bo potem wyrastają osobniki wyżej wspomniane tak niewinne, że blask od nich bije. Cały świat niedobry, okoliczności, pogoda, nauczyciel, pracodawca, tylko nie ja.

    To zależy czego dotyczy sytuacja i w jakim wieku dziecko. Czasem przy starszakach warto raz się pokusić o udowodnienie. Ale nie można tego robić za każdym razem przy przewinieniu.

    Mat miał kiedyś tendencje do rozchlapywania przy prysznicu. Na początku zwracałem mu uwagę i słyszałem „to już tak było”, „a ty też rozchlapujesz”. Raz jeden pokazałem, że wchodzi do czystej łazienki a potem jak wychodzi to jest mokro. No nie było siły, sprawca znany.
    Ale powiedziałem, że nie szkodzi, zdarza się – choć pomogę powycierać.
    Potem już się nie zdarzało.

    A teraz np. w warunkach szkolnych potrafi przyjść i powiedzieć, że czegoś zapomniał i pani wpisała do dzienniczka (zdarzyło się raz w ciągu roku szkolnego – wczoraj :D)

    Uczę Matiego przyznawania się i brania odpowiedzialności za błędy właśnie na jego własnych błędach.

    (ale wyszedł długi post 🙂 )

    Bardzo ładne przykłady. Dzięki! 🙂

    Wczoraj miałam z nią pogadankę…. coś zaczyna iskrzyć na przewodach 😉

    #4555816

    pasiasta

    Zamieszczone przez Jane
    Niektorym to zostaje

    Mojemu szefowi;) na piśmie biorę co się da, a że nie wszystko się da więc czasami jest niefajnie. U nas starsza zawsze niewinna, absolutnie wszystko robi młodsza:(

    #4555817

    monikachorzow

    mój tez zawsze robi coś „przypadkowo” czy „przez pomyłkę” .
    ostatnio wsadził 2 kable do kontaktu co zaowocowało okopconym paluchem i wywaleniem prądu w całym domu…mówił że nie wsadził tylko przechodził obok,kabelek „sam” wszedł i takie tam….tłumaczyłam mu że wiem że to zrobił i nieładnie że teraz ściemnia bo jest facetem a facet powinien umieć przyznać sie do winy….
    chyba to przemyślał bo za chwil pare przyszedł do mnie i powiedział że jednak to zrobił bo chciał sprawdzic ale bardzo tego żałuje i więcej ściemniac nie bedzie….
    zobaczymy do następnego razu…..



    #4555818

    Anonim

    Zamieszczone przez dziewiątka
    Wiele razy powtarzam:
    że to nic strasznego przyznać się, że nie dostanie lania za to, że po prostu wystarczy przeprosić i się pogodzić….Bez rezultatu.

    Ja moim powiedziałam raz, krótko i dosadnie – ale ja Matka Hitler jestem…
    Powiedziałam im ze takie wypieranie to zwykłe kłamstwo.
    Że ja wole usłyszeć najgorszą prawdę zamiast kłamstwa.
    Powiedziałam, że każde kłamstwo w tym domu będzie tępione i surowo oceniane.
    Za każde kłamstwo jest kara – dotkliwa. Prawda – nie jest karcona.

    Potem dla przykładu ze 2 razy jak ich na jakiś drobnych kłamstewkach przyłapałam (czemu cała łazienka pływa??? Nie wiem, to nie ja – to NA PEWNO kot.) zasoliłam im taką karę, że popamiętali na długo.

    Skończyło się bajerowanie, ściemnianie, kłamanie, nawet z najgorszą prawdą przychodzą do mnie bezpośrednio i meldują – bez strachu i obawy.
    Wiedzą, że nawet jak fest nawywijają – to nie dostaną kary jeśli od razu usłyszę cała prawdę i tylko prawdę.

    #4555819

    yoko

    no to jak lanie nie, to ja nie wiem co:D



    #4555820

    ahimsa

    U mnie jest; to nie ja! to Jeremiii! a młody- to nie ja- to Matiiii!

    Wtedy w zależności od sytuacji ( bo zazwyczaj RAZEM broją)- no to obydwaj ścierę w łapy- i ścierać łazienkę!

    #4555821

    kotagus

    Zamieszczone przez Mamrotka
    Ja moim powiedziałam raz, krótko i dosadnie – ale ja Matka Hitler jestem…
    Powiedziałam im ze takie wypieranie to zwykłe kłamstwo.
    Że ja wole usłyszeć najgorszą prawdę zamiast kłamstwa.
    Powiedziałam, że każde kłamstwo w tym domu będzie tępione i surowo oceniane.
    Za każde kłamstwo jest kara – dotkliwa. Prawda – nie jest karcona.

    Potem dla przykładu ze 2 razy jak ich na jakiś drobnych kłamstewkach przyłapałam (czemu cała łazienka pływa??? Nie wiem, to nie ja – to NA PEWNO kot.) zasoliłam im taką karę, że popamiętali na długo.

    Skończyło się bajerowanie, ściemnianie, kłamanie, nawet z najgorszą prawdą przychodzą do mnie bezpośrednio i meldują – bez strachu i obawy.
    Wiedzą, że nawet jak fest nawywijają – to nie dostaną kary jeśli od razu usłyszę cała prawdę i tylko prawdę.

    A napisz co to za kara była, adekwatna do kłamstwa?
    Bo ja niedawno też miałam z laską potężne przejścia z kłamstwem z premedytacją. I na razie tylko część „dydaktyczną” o złej roli kłamstwa w życiu zaserwowałam… I myślę, co zrobić jak się rzecz powtórzy…

    #4555822

    Anonim

    Zamieszczone przez kotagus
    A napisz co to za kara była, adekwatna do kłamstwa?
    Bo ja niedawno też miałam z laską potężne przejścia z kłamstwem z premedytacją. I na razie tylko część „dydaktyczną” o złej roli kłamstwa w życiu zaserwowałam… I myślę, co zrobić jak się rzecz powtórzy…

    Nie, nie adekwatna – była bardzo surowa (jak dla moich dzieci).
    Ale uznałam, ze jak im strzelę adekwatną do przewinienia karę (zachlapanie łazienki az woda wylatywała przez próg) – to nie popamiętają.
    A chodziło mi o to żeby popamiętali.
    Najpierw było o tę wodę w łazience – co to niby kot wylał pół wanny na podłogę… oprócz tego, że wycierali łazienkę to za karę obiecane na dzień kolejny lody na Starowiślnej poszły się pasać. Dla nich to kra grubego kalibru – odwołanie obiecanych lodów na Starowiślnej.

    Drugie to za to, że Kuba skłamał mnie na temat „co robiłeś, że upadłeś i okulary wbiły Ci się w łuk brwiowy” – za kare za kłamstwo: wyskoczył z własnej kasy za naprawę okularów, szlaban na kompa na 3 dni i szlaban na czytanie wieczorem książek na 3 dni.

    Od tej pory – zero problemów z kłamstwem – wala od razu prawdę chocby nie wiem jak koszmarna była.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close