wyżalić się muszę

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #57552

    justborn

    kilka ostatnich dni i nocy to koszmar. w trakcie odstawiania Małego od piersi dopadło go przeziębienie z potężnym katarem. nocne wrzaski, które do tej pory zdarzały się może ze 2 razy w ciągu całej nocy teraz są częstrze, dłuższe a przede wszystkim donośniejsze. tulimy go wtedy, śpiewamy kołysanki, ale on ma nas w nosie i drze się do momentu kiedy stwierdza, że już może wystarczy i w chwilę usypia (zazwyczaj trwa to od 5 do 15 minut). nie jest to kwestia głodu, bo z nocnego cycowania niewiele już dostawał, a jakoś nie płakał. nie chce pić bo pięć butelek stojących obok z przeróżnymi napojami jest przez niego odrzucanych jedna po drugiej. nie jest to też mokra pielucha, kolki czy inne dolegliwości. po prostu przechodzi taki okres (wydaje mi się, że to kumulacja pierwszych ‚dorosłych’ snów, odstawiania od smoczka-cyca (bo w takim charakterze od jakiegoś czasu cyc występował) i teraz jeszcze doszedł katar). sęk w tym, że mieszkamy razem z moją rodziną i na tym samym piętrze śpi moja babcia i moi rodzice. babcia notorycznie oskarża nas o to, że jesteśmy wyrodnymi rodzicami, bo nie próbujemy przerwać tego płaczu. „bo jak wchodzę to widzę, że ty przy nim leżysz i patrzysz jak te łzy płyną mu po policzkach i nic nie robisz. jak ja wchodzę i on słyszy mój głos to od razu przestaje płakać. powinniście go zabawić, mówić do niego, zapalać światło…”. wszystko ładnie, pięknie, ale kiedy leżymy przy nim to głaszczemy go po głowie, nucimy kołysanki, a on i tak się drze. nasz głos na niego nie działa, bo my jesteśmy już mało interesującym elementem krajobrazu i nawet stawanie na rzęsach nic by nie dało. babcia jest dla niego atrakcją, bo widzi ją 2 razy dziennie po kilka minut i jej głos jest za każdym razem jakąś nowością. założę się nie wiem o co, że gdyby babcia zajmowała się nim cały dzień to przy atakach histerii też miałby ją gdzieś (z resztą pokazał to dziś po półgodzinnej babci z nim zabawie – kiedy zaczął się płacz magiczny głosik babuni niec nie dał…). nie chcę świecić mu światła i go zabawiać bo wiem, że popłacze pięć minut, a potem uśnie. jeśli go wybudzę to przebaluje pół nocy… najlepsze jest to, że moja babcia twierdzi, że on od tego płaczu dostanie na 100% epilepsji… i nie dociera do niej argument, że ponad powoła ludzi już dawno powinna na tą epilepsję umrzeć skoro wiele dzieci ma przez pierwszych kilka miesięcy swojego życia kolki i drze się całe noce…

    przykro mi, że nie potrafię pomóc mojemu dziecku. z drugiej strony wiem, że jego silny charakterek już się mocno uwidacznia i nie chcę pozwolić mu na tyranizowanie nas. dlatego czasem muszę mu się sprzeciwić, kiedy na przykład chce wyrwać mi kolejną garść włosów (asia80 może potwierdzić z jaką siłą on to robi). jak mu na to nie pozwalam jest straszliwa histeria. jedyny sposób to po prostu przeczekać ją, bo stada zabawek nic w takiej sytuacji nie dają.

    napiszcie, proszę, czy my rzeczywiście jesteśmy jakimiś mało wrażliwymi rodzicami? czy może z nami wszystko jest OK i powinniśmy dalej robić to co robimy?

    ja wiem, że zza drzwi płacz dziecka wydaje się o wiele tragiczniejszy niż kiedy się przy nim jest. będąc obok widać, że ten krzyk to często złość na coś, czego się nie dostaje, przez coś, na co rodzice nie pozwalają (np. odkrywanie się spod kołdry kiedy ma się gorączkę i katar).

    napiszcie co o tym sądzicie…

    dziękuję, że dobrnęłyście do końca…

    #736608

    aneta

    Re: wyżalić się muszę

    Wiesz, ja może nie powinnam się jeszcze wypowiadać na ten temat, bo mój Maciek trochę młodszy jest od Kuby i takich zachowań raczej nie ma (tym bardziej że w nocy jeszcze cysia dostaje). Ale też czasem próbuje wywalczyć coś takim właśnie złoszczeniem się i krzyczeniem. I ja czasem ulegam bo już nie mogę tego słuchać. Może też byłoby lepiej gdybym przeczekała. Ale wtedy myślę że może to za wcześnie jeszcze i że mu krzywdę zrobię.
    Co do Was to uważam, że robicie slusznie, trzeba chyba kierowazujesz że jest ok to nie przerywaj tego co robisz. Przecież jesteś przy Kubie, nie wychodzisz kiedy płacze, żeby mieć spokój.

    A babcie chyba wszystkie tak mają. One jednak mają inny stosunek emocjonalny do dziecka. I chyba masz rację z tym atrakcyjnym głosem i w ogóle.

    Trochę chaotycznie piszę, ae mam nadzieję że moje główne przesłanie jest czytelne: popieram i trzymam kciuki żeby udało Wam się okiełznać jak najszybciej nocnego krzykacza!

    Buźka!!!

    Aneta i Maciuś (21.06.2004)



    #736609

    mala-wiedzma

    Re: wyżalić się muszę

    Iza jesteś super kochającą mamą!
    Moim zdaniem najczulszym gestem w takiej sytuacji jest przytulanie a nie noszenie , gdybym była w takiej sytuacji jak Ty też nie chciałabym przyzwyczaić Synka ,do tego iż tyranizując mnie może osiągnąć wszytsko…

    a co do wyrywania włosów 🙁 , to wiem o czym mówisz

    Kaśka + Synuś 10m

    #736610

    figusia

    Re: wyżalić się muszę

    Jestem z Tobą!!!!! Nie powiem „nie przejmuj się” bo też jestem matką i wiem, że w naszym przypadku to nie możliwe ;-). myślę, że wiesz co robisz bo to Ty znasz swoje dziecko najlepiej. Może pocieszy Cię fakt, że moja Tyśka też ma czasem takie wstawki w nocy i oczywiście reaguje tak samo. Nie wiem może ten typ tak ma ???;-).
    A ja wręcz uwielbiam komentarze mojej zatroskanej teściowej, gdy od czasu do czasu zainteresuje się nocnym płaczem mojego dziecka. W końcu ona jest ekspertem od mojej córeczki. Zajmuje się nią ok. 5 min dziennie ;-). No cóż……. raz jeszcze powiem „Trzymaj się i jestem z Tobą”

    Figusia i Martynka -łobuzek 23.01.04

    #736611

    emalka

    Re: wyżalić się muszę

    Wiesz co… dlatego ja nie chce mieszkac z rodzicami :)) –
    a tak powaznie to faktycznie sytaucja nie jest ciekawa. Moim zdaniem masz racje – Mlody reaguje tak na babcie bo ona jest dla niego atrakcja a Wy w takim momencie juz nie. Nigdy nie mialam takiego problemu z Mloda – usypiala najpierw przy cycu, pozniej przy butli a teraz sama zasypia (a tfu tfu)… Ale noce zaczela przesypiac dopiero kiedy samodzielnie usypia, moim zdaniem czesto to jedyny klucz do sukcesu – nie na rekach, nie razem na lozku tylko samo musi skumac po co jest noc….
    wprawdzie poczatki samodzielnego usypiania byly nielatwe (darla sie, a jakze – ja siedzialam przy niej, spiewalam kolysanki do placzacego i szarpiacego szczebelki dziecka – rodzice na gorze musieli sie zastanawiac jak tym razem katuje ich najukochansza wnuczke :)) ale tu potrzebna byla konsekwencja – jesli ja wyjmowalam to na chwilke, uspokajala sie – byla odkladana (oczywiscie w momencie kiedy tylko rozluznialam uscisk i minimalnie pochylalam sie zeby ja odlozyc zaczynal sie wrzask niemilosierny…) Wyjelam wiec szczebelki i wlazilam prawie cala do lozeczka, przytulalam, szeptalam (w tym wrzasku chyba niewiele slyszala 😉 ) – pierszej nocy ok. 25 minut, drugiej 15, trzeciej 5… Teraz tez czasem marudzi po wsadzeniu do lozeczka ale wystarczy polozyc sie obok, wsadzic reke i glaskac ja po buzi czy raczce – 10 min i spiiiii….
    nie wiem czy Kuba toleruje smoka – moze sprobujcie dawac mu smoczek (chyba ze jestescie przeciwnikami)
    babcie radze poslac na drzewo -bo rozumiem, ze probowalas tlumaczyc…..
    acha, i wydaje mi sie, ze moze Kuba juz dorasta do samodzielenego spania? A moze to kwestia przeziebiebnia? Mloda teraz znowu ma katar i jak sie obudzi w nocy bo ma trudnosci z oddychaniem – biore ja do lozka(z reszta samej mi smutno, maz daleko, U know :)) )
    bedzie dobrze, wyrosnie 🙂
    trzymam kciuki!
    pozdrawiamy
    emalka i Zuzka, ur.21.04.03

    #736612

    Anonim

    Re: wyżalić się muszę

    Oj..juz sie mialam zabierac za konkretną robote, ale jeszcze na koniec przeczytałam Twojego posta..i poprostu musze odpisac ;-).MNa początku wspólczuje Wam…wiem jak to jest..niedano bo miesiac temu tak to wyglądało u nas…odstawianie od piersi.Budzenie i wraski nocne trwały ok5, 6 dni…i stopniowo wszystko sie wyciszalo.Najgorsze byly dwie pierwszze noce..kiedy to z męzem przespalismy niecale 4 godziny…poprostu koszmar, psychika juz nam ..a szczegolnie mi siadala.Modliłam sie o cierpliwosc..zeby przypadkiem nie wrzasnąc z niemocy.Po dwoch nockach zrobilismy tak..ja sie wyniosłam do innego pokoju na noc…a mąz czuwał w nocy przy malym, tzn spali razem w sypialni.I z nocy na noc bylo coraz lepiej.Po tygodniu wrociłam juz do sypialni..maly spał wtedy obok mnie…i bylo ok..nie obudzil si w ogole.Nie wiem , jak u Was, ale na oczątku, gdy to ja brałam malego na rece on dostawał furii…jakby czuł , moją niepewnosc…i wykorzystywał to maksymalnie.Nawet raaz nad ranem sie złamalam i podalam mu piers…ale to byl ten ostatni raz.Co do innych zachowan, wymuszedń, histerii..to załatwiam to szybko…nie dyskutuje z moim dzieckiem, nie probuje go przekupic czyms innym..bo dana rzecz ląduje wtedy gdzie popadkie .Stwierdziłam, ze to taki wiek..jak sie czegos nie da..to musi sie wykrzyczec troche..oczywiscie staram sie , zeby tych sytuacji bylo jak najmniej i nie robie dziecku na zlość.Poprostu z nim nie dyskutuje..jak juz cos ma..czego nie powienien..zabieram mu to i staram sie za chwile zainteresowac czyms innym.To tyle.A..piszesz, ze maly jest podziębiny..to go na pewno moze dodatkowo wkurzac…jak napisałas ,z e sie odkopuje spod koldry…to pomyslalam sobie, ze moglabys sprobowac ze śpiworkiem.U nas to zdaje egzamin i dodatkowo ogranicza troche ruchy..nie wyobrazam sobie , zeby moje dziecko spalo pod koldrą..to poprostu niemozliw..jest bardzo ruchliwy, poza tym w nocy zmienia pozycje ze 100 razy…musalabym nie spac, zeby go co chwile przykrywac.

    Pozdrawiamy

    Mola i Antoś(16.10.03)



    #736613

    justborn

    Re: wyżalić się muszę

    może masz rację – może on rzeczywiście dorasta do samodzielnego zasypiania. ale czy mam tak od razu zrobić to wszystko? odstawiać od piersi i jednocześnie uczyć samodzielnego zasypiania? to chyba troszkę zbyt drastyczna zmiana. dla tego najpierw chciałam go odstawić a kiedy już nie będziemy cycować, a on to zaakceptuje przenieść go do jego łóżeczka.

    smoczka moje dziecko za nic w świecie nie chce ssać. próbowałam kilka razy, ale on go wyjmuje i się nim po prostu bawi. i może to lepiej, bo jak załapie smoka w takim niezbyt ciekawym dla niego momencie (odstawianie od piersi, usypianie samemu) to potem pewnie będą kolosalne kłopoty z odzwyczajeniem.

    a na tęsknotę i samotność polecam siebie . chociaż Kuba teraz zakatarzony i nieciekawie by było gdyby Młoda zaraziła się od niego…

    buźka…

    #736614

    paula26

    Re: wyżalić się muszę

    my też przeszliśmy przez nocne histerie i dobrze wiem, że tylko spokój, głaskanie, tulenie pomagają maluchowi uspokoić się. nie stosowałąm nigdy metody z nagłym wyrywaniem ze snu, zapalaniem światła itp. jakoś Młody epilepsji nie dostał

    Paula i Borys

    #736615

    justborn

    Re: wyżalić się muszę

    dziękuję, że znalazłaś jeszcze chwilkę dla mnie .

    problem w tym, że Kuba śpi z nami. między nami dokładnie rzecz ujmując. a przykryci jesteśmy jedną kołdrą we trójkę… i on leżąc na wznak podnosi nogi do góry, potem na dół i tak kilka razy aż kołdra zupełnie zjedzie mu pod tyłek. jak próbujemy go przytrzymać (dokładnie jego nogi) to jest po pierwsze histeria a po drugie Mały podnosi się do siedzenia. wygląda to komicznie, ale dla nas jest bardziej tragedią.

    jak już odstawię go od piersi zajmiemy się nauką samodzielnego zasypiania. będzie powtórka z rozrywki z nocnymi horrorami, ale inaczej się chyba nie da (no, chyba że będziemy czekać aż sam zechce przenieść się do swojego łóżka, co będzie miało miejsce w wieku lat 3-4…)

    pozdrawiam!

    #736616

    justborn

    Re: wyżalić się muszę

    dzięki za wsparcie

    zastanawia mnie tylko to dlaczego te nasze dzieci takie rozdarte są. nasze rodziny zgodnie twierdzą, że ani ja, ani mój brat ani mój mąż czy jego siostra tak nie mieliśmy. podobno byliśmy dziećmi, które jadły i spały, potem jeszcze bawiły się i żadnych takich jazd nie miały. czy to co robią teraz nasze dzieci to jakaś choroba cywilizacyjna czy może to co mówią nasi rodzice to zbawienny wpływ mijającego czasu na ich pamięć…



    #736617

    pipi1234

    Re: wyżalić się muszę

    Nie przejmuj się. Niestety nie jesteście w zbyt komfortowej sytuacji i musicie mieszkac z rodziną, więc wcześniej czy póxniej jakieś scysje, nieporozumienia wychodza. Postaraj się przymknąć na to oko.
    A maluszek ma jakiś gorszy okres, odstawienie od cyca, katarek , może jeszcze do tego zęby… Musicie to jakoś przeczekać, będzie dobrze zobaczysz :))))
    Monika, Julka 6.5 roku i Antoś 25.11.2003

    #736618

    paula26

    Re: wyżalić się muszę

    jak obserwuję dzieci moich znajomych to stwierdzam, że mój Borys to prawdziwy skarb. co prawda coraz częściej sprawdza granice mojej cierpliwości, ale poza tym jest spokojny, uśmiechnięty, ma apetyt – wydawałoby sie, że ideał. natomiast moja mama twierdzi, że Młody ma skłonności do histeryzowania, jest małym rozdarciuchem i wogóle to w jej czasach dzieci były inne, spokojniejsze itp. zastanawiam się czy po prostu nie pamięta już typowo dziecięcych zachowań i przesadza czy może rzeczywiście to jakiś znak czasu??

    Paula i Borys



    #736619

    kama-z

    Re: wyżalić się muszę

    Ja chyba dostałam taki sam model dziecia Tyle że troszke młodszy.. Sytuacja u nas jest bardzo podobna. Co prawda nie zaczęłam jescze likwidować nocnego cyca, ale po przeczytaniu Twojego posta baardzo się zmartwiłam. Płaczem, krzykiem i złościa (graniczącą z histerią) Tomek reaguje na wszelkie próby samotnego zasypiania oraz jakąkolwiek forme sprzeciwu z naszej strony. Mieszkamy co prawda sami, ale mocno zaczęłam zastanawiac się nad tym, kiedy sąsiedzi napuszczą na nas opieke społeczną ściany są cienkie i jestem pewna że rozdzierające krzyki słychac dwa piętra wyzej. Niestety jeżeli na coś sie charakterne dziecko uprze to koniec, żadne tulenia nie pomagają. Nie mam pojęcia co w takiej sytuacji robić. Czy ulegać – ale w końcu pzeciez nie mońa pozwalać żeby dzieko nami manipulowalo (a obawiam się ze właśnie zaczyna to robić) czy tez „stawiać opór” – tylko w jak znaleźć skuteczną metodę na malucha.
    Tak więc z uwagą bedę śledzić wątek – moę bardziej doświadczone mamy pomogą – jak to zwykle na forum bywa .
    A Wam życze duuużo cierpliwości i mocnych nerwów. A babci życzę glębokiego snu (żeby nie budziła się i nie wtrącała w Wasze sprawy )

    Kama i Tomek(12.02.04)

    #736620

    shibaa

    Re: wyżalić się muszę

    Ja wyczytałam w jakimś piśmie że wiele płaczy to płacze egzystencjonalne i NALEŻY POZWOLIĆ dziecku się wypłakać- w tym czasie należy po prostu z nim być ale nie starać się za wszelką cenę go uciszyć.
    Te płacze są potrzebne do rozwoju emocjonalnego.
    To tak jak nam czasem po prostu chce się płakać – tak bez powodu …
    Może to dla ciebie jakaś pociecha 🙂

    Agata + Ania 7.09.2004

    #736621

    justborn

    Re: wyżalić się muszę

    też o tym czytałam. wiem, że to naturalny i jak najbardziej normalny etap ewolucji psychiki mojego dziecka. ale dla osoby starej daty takie wytłumaczenie to tylko naukowe fanaberie…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close