Zacheta do adopcji czy straszenie alkoholem w ciazy?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #101869

    sole

    No zobaczcie jak ” Spiegel” Zacheca niemcow do adopcji.
    No po takim artykuje w gazecie ogolnoniemieckiej to bedzie chetnych do adopcji… kolejki beda… oj beda…
    A dzieci czy to zdrowe czy chore beda w domach dziecka.
    No takiego autora to bym zlinczowala.
    jak mozna tak glupio napisac artykul.
    Nawet jezeli chcial ostrzec przed piciem w ciazy to w ten sposob :Boje się:

    A moze ja tak tylko mysle ze tytul powinnien brzmiec ” Dlaczego nie warto adoptowac dzieci?”

    #3022163

    ulaluki

    A ja jestem zupełnie odmiennego zdania.

    Prawda jest taka, że dziecko adoptowane prawie zawsze wymaga więcej wysilku, pracy, cierpliwości. Często są to dzieci właśnie alkoholików, często są naznaczone złymi dośiwadczeniami. Np dziesięcioletnie dziecko wykonuje ruchy seksualne. Skąd? Rodzice uprawiali ciągle przy nim seks, lub matka z innymi.

    Ludzie decydujący się na adopcję muszą o takich rzeczach wiedzieć, są szkolenia dla takich rodziców. Nie każdy się nadaje, nie każdy ma silny charakter.

    O ile wiem, rodzice zdają sobie sprawę z trudności, są ukierunkowani.

    Być może niektórych da do myślenia, co może alkohol czynić w organiźmie nienarodzonego dzicka. Nie mówię o alkoholiczkach, bo to i tak pewnie nałóg wygra.

    Ale może popijaće zastanowią się.

    Mnie artykuł nic przeraził, nie ma w nim nic, czego wcześniej nie wiedziałam.
    A są ludzie, którzy adoptują i dzieci chore, po „przejściach”.
    Ciekawa jestem co myślą pozostałę dziewczyny:)



    #3022164

    Anonim

    Zamieszczone przez ulaluki
    A ja jestem zupełnie odmiennego zdania.

    Prawda jest taka, że dziecko adoptowane prawie zawsze wymaga więcej wysilku, pracy, cierpliwości. Często są to dzieci właśnie alkoholików, często są naznaczone złymi dośiwadczeniami. Np dziesięcioletnie dziecko wykonuje ruchy seksualne. Skąd? Rodzice uprawiali ciągle przy nim seks, lub matka z innymi.

    Ludzie decydujący się na adopcję muszą o takich rzeczach wiedzieć, są szkolenia dla takich rodziców. Nie każdy się nadaje, nie każdy ma silny charakter.

    O ile wiem, rodzice zdają sobie sprawę z trudności, są ukierunkowani.

    Być może niektórych da do myślenia, co może alkohol czynić w organiźmie nienarodzonego dzicka. Nie mówię o alkoholiczkach, bo to i tak pewnie nałóg wygra.

    Ale może popijaće zastanowią się.

    Mnie artykuł nic przeraził, nie ma w nim nic, czego wcześniej nie wiedziałam.
    A są ludzie, którzy adoptują i dzieci chore, po „przejściach”.
    Ciekawa jestem co myślą pozostałę dziewczyny:)

    Artykuł przejrzałam pobieżnie, ale podpiszę się pod wypowiedzią ulaluki.

    Mam wielki szacunek dla ludzi bezinteresownie adoptujących dzieci. To bardzo trudne wyzwanie.

    #3022165

    vievioorka

    Ja dla odmiany w całości. Podpiszę się pod dziewczynami. Generalnie nie znalazłam tam nic nowego.
    Co więcej jedna z moich koleżanek stworzyła z mężem rodzinę zastępczą dla kilkorga dzieci z domu dziecka (nawet w Dziecku o nich pisali) i z jej opowieści wiem jakie problemy stwarzają takie dzieci. Co nie oznacza, że każde dziecko trafiające do adopcji jest obciążone FASem.
    Nie mniej uważam, że adopcyjni rodzice mają prawo wiedzieć dokładnie jak przebiegała ciąża. I jakim ewentualnie chorobami genetycznymi może być obciążone dziecko.
    To musi być ich świadoma decyzja. Jeśli cokolwiek zostało przed nimi zatajone (celowo!) mają prawo czuć się oszukani i uważam, że mają prawo do jakiegoś wsparcia państwa. Np jak w przypadku jednego z dzieci z tego artykułu, jeśli sytuacja wymaga umieszczenia go w specjalnym ośrodku to nie adopcyjni rodzice a właśnie państwo powinno pokryć wszelkie koszty z tym związane.

    #3022166

    kantalupa

    ten artykul powinien byc generalnie podany na tacy kazdemu, kto pragnie adoptowac
    zbyt czesto zdarza sie, ze rodzice adopcyjni, choc pelni dobrych checi i przekonani o potrzebie przekazywania milosci, ulegaja uludzie, ze miosc zalata wszystkie dziury, nawet te gleboko w psychice osadzone

    zupelnie niedawno ktos przystepnie wytlumaczyl mi wreszcie, dlaczego adopcja jest trudnym procesem i dlaczego adpotujacy powinien miec wielokrotnie podpowiedziana mozliwosc wycofania sie

    bo milosc dla niektorych adoptowanych dzieci to za malo niestety

    #3022167

    ciapa

    Sole
    Miałam do czyniania z dziećmi z FASem – uwierz mi, czasami to naprawdę hard core jakich mało. Dzieci z uposledzeniem umysłowym, z zespołem downa czy nawet z ADHD przy tym to pikus
    Miałam do czynienia z rozgoryczonymi rodzicami adopcyjnimi, których nikt nie ostrzegał, że ich zycie z takim dzieckiem moze być piekłem. Wiedzieli, że bedzie trudno oddawali całą swoja miłość i trud a w zamian dostawali tylko wiadra pomyj. Bo dzieciaki z Fas są trudne, czesto nie potrafią kochać, zreszta było to wstepnie opisane w artykule…
    Teraz mam rodziców którzy są w pułapce (zresztą bardzo fajni ludzie) bo nie wiedzą co wybrac czy skrajny altruzim i poświęcenie na jaki się świadomie nie decydowali czy oddać dziecko i życie z mega wyrzutami sumienia
    Byłam świadkiem oddawania dzieciaków adopcyjnych

    Rodzice mają prawo wiedzieć
    Wręcz muszą
    Muszą być uświadomieni co ich czeka, aby ich decyzja była w pełni świadoma i aby w przyszłoście nie dochodziło do większych dramatów!



    #3022168

    sole

    Zamieszczone przez kantalupa
    ten artykul powinien byc generalnie podany na tacy kazdemu, kto pragnie adoptowac
    zbyt czesto zdarza sie, ze rodzice adopcyjni, choc pelni dobrych checi i przekonani o potrzebie przekazywania milosci, ulegaja uludzie, ze miosc zalata wszystkie dziury, nawet te gleboko w psychice osadzone

    zupelnie niedawno ktos przystepnie wytlumaczyl mi wreszcie, dlaczego adopcja jest trudnym procesem i dlaczego adpotujacy powinien miec wielokrotnie podpowiedziana mozliwosc wycofania sie

    bo milosc dla niektorych adoptowanych dzieci to za malo niestety

    Zgadzam sie!! Z reszta wypowiedzi takze

    Ale…

    Jak wielu ludzi po takim artykuje zniecheci sie do dzieci adoptowanych, ile par chcacych adoptowac zrezygnuje z adopcji.

    Uwazam ze artykul jest odrazajaco jednostronny.

    Pary chcace adoptowac dziecko powinny miec pelna swiadomosc , co biora na swoje barki .

    Ale

    Widzialam sytuacje dzieci w domu malego dziecka. Wiem co je czeka, czy sa chore czy zdrowe . Na miejscu osob odpowiedzialnych za adopcje lgalabym jak pies zeby tylko dziecko mialo kochajacych rodzicow.

    #3022169

    sole

    Zamieszczone przez ciapa
    Sole
    Miałam do czyniania z dziećmi z FASem – uwierz mi, czasami to naprawdę hard core jakich mało. Dzieci z uposledzeniem umysłowym, z zespołem downa czy nawet z ADHD przy tym to pikus
    Miałam do czynienia z rozgoryczonymi rodzicami adopcyjnimi, których nikt nie ostrzegał, że ich zycie z takim dzieckiem moze być piekłem. Wiedzieli, że bedzie trudno oddawali całą swoja miłość i trud a w zamian dostawali tylko wiadra pomyj. Bo dzieciaki z Fas są trudne, czesto nie potrafią kochać, zreszta było to wstepnie opisane w artykule…
    Teraz mam rodziców którzy są w pułapce (zresztą bardzo fajni ludzie) bo nie wiedzą co wybrac czy skrajny altruzim i poświęcenie na jaki się świadomie nie decydowali czy oddać dziecko i życie z mega wyrzutami sumienia
    Byłam świadkiem oddawania dzieciaków adopcyjnych

    Rodzice mają prawo wiedzieć
    Wręcz muszą
    Muszą być uświadomieni co ich czeka, aby ich decyzja była w pełni świadoma i aby w przyszłoście nie dochodziło do większych dramatów!

    Pewnie Ty wiesz lepiej . Ja nigdy nie mialam do czynienia z dzieckiem z FAS
    Ale jak mi szkoda tych maluszkow w domu malego dziecka, tych kojcow jeden obok drugiego…

    Wiem ze rodzice powinni wiedziec.
    Ja bym chciala wiedziec..
    Ale co z tymi dziecmi.
    CO Z NIMI!!!

    No i nie mowcie mi ze taki artykul jest zatytulowany dobrze?

    Jestem ciagle zdania ze Tytul artykulu powinnien byc inny.

    #3022170

    ciapa

    Zamieszczone przez sole
    Pewnie Ty wiesz lepiej . Ja nigdy nie mialam do czynienia z dzieckiem z FAS
    Ale jak mi szkoda tych maluszkow w domu malego dziecka, tych kojcow jeden obok drugiego…

    Wiem ze rodzice powinni wiedziec.
    Ja bym chciala wiedziec..
    Ale co z tymi dziecmi.
    CO Z NIMI!!!

    No i nie mowcie mi ze taki artykul jest zatytulowany dobrze?

    Jestem ciagle zdania ze Tytul artykulu powinnien byc inny.

    Pewnie nie jest za dobry tytuł
    Dzieciaki z Fas są tez specyficznie kochane w tym wszytskim, nie można mówić tylko o negatywnych cechach
    Dla przeciwwagi powinni dac przykłady rodzin co sobie z takimi dzieciakami dobrze radzą
    I tu po namyśle się z Tobą zgadzam, ze artykuł moze wnieszć szkodę…
    Z mojego doświadczenia rodzice adopcyjni naprawde nie sa przygotowaniu na to co ich czeka i tu jest dramat
    Tu nie chodzi tylko o dzieci z fas ale nagle się okazuje, że dzecko ma mega problemy w szkole, że wyłażą jakieś schorzenia neurologiczne i jest mega rozczarownie a dziecka nie można ot tak sobie oddać
    Świadomość przede wszystkim
    Zamiast takiej ilości teorii przeczołgac tych rodziców przez praktyczne doświadczenia i poztytywne i negatywne niech wiedzą na co się piszą

    #3022171

    sole

    Zamieszczone przez ciapa
    Pewnie nie jest za dobry tytuł
    Dzieciaki z Fas są tez specyficznie kochane w tym wszytskim, nie można mówić tylko o negatywnych cechach
    Dla przeciwwagi powinni dac przykłady rodzin co sobie z takimi dzieciakami dobrze radzą
    I tu po namyśle się z Tobą zgadzam, ze artykuł moze wnieszć szkodę…
    Z mojego doświadczenia rodzice adopcyjni naprawde nie sa przygotowaniu na to co ich czeka i tu jest dramat
    Tu nie chodzi tylko o dzieci z fas ale nagle się okazuje, że dzecko ma mega problemy w szkole, że wyłażą jakieś schorzenia neurologiczne i jest mega rozczarownie a dziecka nie można ot tak sobie oddać
    Świadomość przede wszystkim
    Zamiast takiej ilości teorii przeczołgac tych rodziców przez praktyczne doświadczenia i poztytywne i negatywne niech wiedzą na co się piszą

    DOKLADNIE
    I o to mi chodzilo.
    Przygotowac rodzicow przyszlych.Pokazac nagatywy i pozytywy.
    Artykul oburzyl mnie stronniczoscia.
    Z artykulu wynika ze
    Bierzecie kota w worku- nawet nie.
    Bierzecie dziecko ktore jest uposledzone.
    Takie wnioski mozna wyciagnac.
    Dlatego jestem oburzona.



    #3022172

    kantalupa

    Zamieszczone przez sole
    Zgadzam sie!! Z reszta wypowiedzi takze

    Ale…

    Jak wielu ludzi po takim artykuje zniecheci sie do dzieci adoptowanych, ile par chcacych adoptowac zrezygnuje z adopcji.

    Uwazam ze artykul jest odrazajaco jednostronny.

    Pary chcace adoptowac dziecko powinny miec pelna swiadomosc , co biora na swoje barki .

    Ale

    Widzialam sytuacje dzieci w domu malego dziecka. Wiem co je czeka, czy sa chore czy zdrowe . Na miejscu osob odpowiedzialnych za adopcje lgalabym jak pies zeby tylko dziecko mialo kochajacych rodzicow.

    sole, tez tak myslalam, jeszcze zupelnie niedawno
    pisalam nawet o tym zupelnie niedawno, no moze „niedawno” to relatywny termin, a kacie o adopcji
    widzisz, to lganie, byle tylko przekazac dziecko komus pod opieke, zupelnie nie spelnia swojej roli
    dzieciak to nie towar, nie ma miejsca na reklamacje
    a jednak ludzie potrafia to zrobic i juz
    i maja prawnie do tego dostep

    dziecka z fas milosc nie wyleczy, choc moze uczynic zycie latwiejszym – ogladalam kiedys dokument o pielegniarce, ktora zajmuje sie chlopakiem (juz teraz pelnoletnim facetem) z fas – nie dalabym rady za nic w swiecie; to jest wyzwanie dla samarytanina, nie dla czlowieka, ktory po prostu chce sie miloscia podzielic

    w sprawach adopcji trzeba umiej oddzielic emocje od zdrowego rozsadku – czego sama osobiscie dlugo nie bylam w stanie pojac

    tytul jest troche niezgdny z zawartoscia tekstu, choc drastycznie mi nie przeszkadza

    sole, wiem, jak takie teksty wybijaja z rytmu, jak sie czlowiekowi chce wyc
    ale pod tym wszystkim jest jeszcze drugie dno: piec minut szczescia w rodzinie adopcyjnej niczego nieswiadomej a potem zwracajacej dziecko z felerem moze zrobic wiecej krzywdy niz bidul

    #3022173

    sole

    Zamieszczone przez kantalupa
    sole, tez tak myslalam, jeszcze zupelnie niedawno
    pisalam nawet o tym zupelnie niedawno, no moze „niedawno” to relatywny termin, a kacie o adopcji
    widzisz, to lganie, byle tylko przekazac dziecko komus pod opieke, zupelnie nie spelnia swojej roli
    dzieciak to nie towar, nie ma miejsca na reklamacje
    a jednak ludzie potrafia to zrobic i juz
    i maja prawnie do tego dostep

    dziecka z fas milosc nie wyleczy, choc moze uczynic zycie latwiejszym – ogladalam kiedys dokument o pielegniarce, ktora zajmuje sie chlopakiem (juz teraz pelnoletnim facetem) z fas – nie dalabym rady za nic w swiecie; to jest wyzwanie dla samarytanina, nie dla czlowieka, ktory po prostu chce sie miloscia podzielic

    w sprawach adopcji trzeba umiej oddzielic emocje od zdrowego rozsadku – czego sama osobiscie dlugo nie bylam w stanie pojac

    tytul jest troche niezgdny z zawartoscia tekstu, choc drastycznie mi nie przeszkadza

    sole, wiem, jak takie teksty wybijaja z rytmu, jak sie czlowiekowi chce wyc
    ale pod tym wszystkim jest jeszcze drugie dno: piec minut szczescia w rodzinie adopcyjnej niczego nieswiadomej a potem zwracajacej dziecko z felerem moze zrobic wiecej krzywdy niz bidul

    Rozumiem ale co z tymi dziecmi sie dzieje?
    Przeciez dzieci z FAS sie rodza i niestety sa zostawiane w domach malego dziecka. Co z nimi?



    #3022174

    kantalupa

    Zamieszczone przez sole
    Rozumiem ale co z tymi dziecmi sie dzieje?
    Przeciez dzieci z FAS sie rodza i niestety sa zostawiane w domach malego dziecka. Co z nimi?

    sa osoby, ktore na taka adopcje sie decyduja i podporzadkowuja swoje zycie innemu czlowiekowi
    kwdepnelam kiedys na strone rodzin z dziecmi z fas-em (adopcyjnych i bilogicznych)
    to byly niekiedy bardzo drastyczne historie poswiecenia

    co sie dzieje z fas-owcami z bidula?
    przede wszystkim wiekszosc z nich nnie zostaje nigdy poprawnie zdiagnozowanych i pozostaja na cale zcie z fasem jako wlasnym problemem i nieprzystosowaniem do zycia
    widzisz, czy z bidula, czy nie, z dzieci z fasem wyrastaja ludzie o glebokich zaburzeniach emocjonalnych
    tego milosc nie uleczy, milosc moze pomoc przejsc przez to w warunkach zrozumienia, ale trzeba tez wiedziec, ze czesto fas-owcy nie sa w stanie docenic poswiecenia opiekuna, odbieraja swiat na zupelnie innym poziomie emocjonalnym
    nie wiem, czy w polsce sa osrodku opieki nad dziecmi z fas, w stanach sa specjalne programy, osrodki, organizacje, ktore oferuja pomoc dla chorych, ale przede wszystkim dla ich opiekunow
    podejrzewam, ze rwoniez dzieci z sierocincow maja do tych programow dostep

    #3022175

    paszulka

    Jak dla mnie dobry artykuł.
    Dla mnie to cała prawda i jeden z głównych powodów dlaczego zrezygnowaliśmy z adopcji. Mam dziecko własne, nie naraziłabym jej na takie rodzeństwo. Nie zasłużyła. Gdybym nie miała dzieci wcale mogłabym decydować razem z mężem, bo wtedy miałoby to wpływ na nasze życie a nie na życie dziecka, które w sprawie wypowiedzieć się nie może.
    Adopcja mogłaby się okazać bardzo udana, ale tego nigdy nie wiemy przed a dopiero po… więc nie zaryzykuję!!

    #3022176

    laurka

    tytuł zupełnie nieadekwatny do treści! „uszkodzić dziecko”… – to brzmi po prostu durnie! a artykuł opisuje poważny problem. problem dziecka niepanującego nad emocjami i rodziców (adopcyjnych) nierozumiejących problemu dziecka z FAS.
    nie zniechęciłam się jednak do adopcji. tylko jestem teraz tym bardziej pewna, że musimy dopytywać i być przygotowanym na wszystko.
    niech nas tylko ten cały ośrodek adopcyjny zaakceptuje…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close