Zaczynam się dołować

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #14072

    rita25

    Patrze w lustro i zaczynam mieć doła.Widze grubą dziewczynę, której nie układają się włosy , ma jakieś plamy na buzi i Bóg wie co jeszcze.Kurde , czuje się nieatrakcyjna i jakaś taka nijaka. A jak otworzę szafę…to już wolę nie mówić.Kupiłam sobie parę ciuchów, ale czym jest parę ciuchów przy całej szafie , ktorą się miało wcześniej, a i tak czasami był problem co ubrać.
    Może powiecie, przestań się dołować , ciesz się maleństwem , które w tobie dojrzewa.Ok.Cieszę się i to bardzo , ale czasami przychodzą takie dni jak ten i wtedy żadne tłumaczenie na nic się nie zda.
    gruba rita25(14.07.2003)

    #211048

    aleksandra27

    Re: Zaczynam się dołować

    Nie powiem, że masz sie nie dołować, bo wszystkie przez to przechodzimy:)))
    Ja powtarzam sobie, ze to tylko stan przejściowy. czasami pomaga.
    Trzymaj się, moze jutro spojrzysz na siebie przychylniejszym okiem:))) Pomyśl, ze maluszek jest zdrowy i że niedługo go zobaczysz, a wtedy własny wygląd nie będzie taki ważny (przynajmniej przez ta pierwszą chwilkę), a potem wszystko wróci do normy:)))))
    Pozdrawiam

    Ola i Mateuszek (28.04.03)



    #211049

    jane

    Re: Zaczynam się dołować

    Doskonale Cię rozumiem. Trudno mieć dobry humor, jak się słyszy od znajomych: „ale przytyłaś…”, a po pół godzinie spaceru trzeba usiąść na ławce, bo nogi nie wytrzymują nadmiaru kilogramów….

    Beata z Małgosią (04.05.03)

    #211050

    gosiagl

    Re: Zaczynam się dołować

    Chciałabym mieć takie problemy jak ty. Wszystko bym zniosla byle tylko je mieć! Nawet nie wiesz jakie masz szczęście dziewczyno.
    a tak na marginesie zapytaj męża , dla niego pewnie jestes najpiękniejszą kobietą na świecie.
    Pozdrawiam
    Gośka

    #211051

    1014monia

    Re: Zaczynam się dołować

    Nawet nie będe Ciebie pocieszać . Czytałam o pięknej cerze w ciąży – w moim przypadku guzik prawda ! Zawsze o tej porze roku robiłam sobie prezent z kilku nowych ciuszków – jak mi tego brakuje . Nie wiem czy kupowac teraz ( jak ja się potem wyrwę z maluszkiem ? ) , ale co będzie jak rozmiar „trochę” się zmieni ? A propos wagi – mój mąż zobaczył mnie dzisiaj z kanapką i krzyknął „lepiej nie jedz , boje się że ci brzuszek w końcu peknie” ;))))

    monia i majowe

    #211052

    Anonim

    Re: Zaczynam się dołować

    skądś to znam… szczególnie problem z ciuszkami nie jest mi obcy bo obecnie mam jedynie: sukienkę ciążową sztuk jedna i spodnie ciążowe sztuk jedna…hmmmm… jedyne co zmieniam to sweterki…czasem naprawdę mam dość… a co gorsze idą ciepłe dni i spodnie z pewnością do końca ciąży nie posłużą mi bo na upał się nie nadają…sukienka owszem…ale ile można chodzić w tym samym!!!… cóż…pewnie poszukam na targu jakiś letnich sukienek w stylu indyjskim (są dość obszerne i pasowac beda również po porodzie)… a na takie dołki najlepsze są zmiany… przyznam się ze ja ostatnio porwałam sie na szaleńczy pomysł…a mianowice w tajemnicy przed wszystkimi udałam się do fryzjera… i może nie było by w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że z włosów sięgających już dośc sporo za pas pozostały mi kilkucentymetrowe kosmyki!!!!!… fryzurę dobrałam starannie…nie chciałam wyglądać gorzej po tym „zabiegu” i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania…naprawdę dobrze mi w tej fryzurce..i nawet mój tata, który rzadko prawi komplementy powiedział juz kilka razy, że wyglądam ładnie i mimo ze wciąż sie nie przyzwyczaił i jest zwolennikiem dłuuuugich włosów uważa, że dokonałam doskonałego wyboru :-)))
    wiem, że nie zawsze udaje się uśmiechnąć do swojego odbicia w lustrze..i wcale nie trzeba być w ciąży by tak było… nawet minimalne zmiany potrafią jednak przywrócić dobry chumor… nowy lakier do paznokci… lub zmiana koloru włosów…czy właśnie zmiana uczesania… z garderobą raczej wielkiej rewolucji narazie nie damy rady zrobić… więc do ręki kredka..cienie do powiek i tusz….puder…i co tam jeszcze w kosmetyczce sie znajdzie;-))) poekserymentuj z make-up’em..to niezła zabawa… pozwala spojrzec na siebie troszkę mniej serio..a to chyba dobry klucz do pozbycia się deprechy …

    a powiedzienie ciesz się maleństwem ktore masz w brzuszku…w tym przypadku chyba nie zdaje egzaminu…przynajmniej moja osoba jest na te sugestie niewrażliwa..choć kocham tego mojego dzidka i uwielbiam jego kopniaczki i boksy 😉 w kwestii wyglądu pocieszka musi być inna… dla mnie to własnie jakieś zmiany w wyglądzie..nawet jesli nie drastyczne tylko minimalne…potrafią wzbudzić usmiech na twarzy

    Pozdrawiam cieplutko

    Weronka (termin 6.06.03)



    #211053

    Anonim

    Re: Zaczynam się dołować

    no tak…ci meżczyźni nie potrafią sie zdecydować…mój najpierw narzeka ze za mało jem…a jak mowię ze jestem głodna i ze bym cos zjadła i zabieram sie za zrobienie bułki słyszę „a ty znowu wcinasz” ;-))) …a tak wogóle to ostatnio czuję głód średnio co godzine, dwie!!!!! sama nie wierzę w sygnały jakie mi zołądek wysyła…ale jem jak nakazuje ;-))) zresztą nie bez przyjemności…sęk w tym, że mimo chęci i tak niewiele udaje mi sie w siebie jednorazowo wcisnąć… pół bułki na śniadanie podstawowe to granica możliwości…po chwili kiedy żoładek juz jest troszkę luźniejszy zabieram się za owoce :-))) a po dwóch godzinkach znowu konsternacja…co by tu przekąsić…;-P

    Weronka (termin 6.06.03)

    #211054

    styna24

    Re: Zaczynam się dołować

    Ja tez mialam taki kryzys i czasem powraca. A juz w ogole jak pomysle o tym jaką bedzie mial mine moj maz, ktory wraca po 5 miesiacach z kontraktu…Wyjechal jak bylam w 14 tyg ciazy i naprawde mialam jeszcze malutki brzuszek. Mysle, ze bedzie w szoku jak zobaczy swoja zawsze szczuplutka (50 kg przy 1,70) zone :-). Poza tym tak jak ty czasem mialam dosc „workowatych rzeczy”. Ale znalazlam sklep z naprawde super ciuchami dla nas, mam spodnie, ktore sa dopasowane, tylko maja miejsce na brzuszek. Plamki na twarzy tuszuje korektorem i nic nie widac. Polecam korektor w sztyfcie Astora 005 jest rewelacyjny.
    Ważne jest tez to, zeby ci ktos od czasu do czasu powiedzial jakis komplement. Czasem jak jade do pracy to slysze od kolegow jak to mi sluzy ta ciaza, ze ladnie wygladam itp. To pomaga!

    Moge sie zalozyc, ze kazda kobieta ma takie mysli jak ty. Acha napisze ci jeszcze, ze moim marzonkiem jest to, ze jak juz urodze, dojde troszke do siebie to chcialabym kupic sobie jakies fajne buciki na obcasie, skurzane obcisle spodnie albo sukienke obcisla, koniecznie z duzym dekoldem. Najsmieszniejsze jest to, ze zawsze nosilam i nosze buty typu traperki, dzinsy czy sztruksy i jakas koszule czy zwykla nizbyt wydekoldowana bluzke. Teraz nagle zapragnelam byc sexy i pokazac swoje atuty. Dziwne to!?

    Pozdrawiam

    Justyna i syneczek 🙂
    15.04.2003

    #211055

    cuciolo

    Re: Zaczynam się dołować

    Nie martw sie i nie doluj sie. Stara kopa ze mnie spodziewam sie wymarzonego dziecka, a mam dosc pomimo ze przytylam nie za wiele, swojego ciala i wagi. Tez miewam okresy ze bym oddala dusze diablu za szpilki na 10 cm obcasie i bluzeczke S z dekoltrem, bo jestem niska a tu widac brzuszek i cyce i czuje sie jak krasnal w ciazy. I mam plamy na twarzy i multum zmarszczek pod oczyma i rozstepy. Ale moj mezczyzna caly czas podnieca sie moim biustem i wynagradza mi non stop malymi prezentami chwilowa wedlug mnie nieatrakcyjjnosc fizyczna. Kazda z nas miewa rozne depresje zwiazane z wygladem ale to mija. Najwazniejsze ze nosisz nie zwaly tluszczu tylko swoje dziecko.
    Wiec kup sobie cos na pocieszenie, perfumy, ponczochy, droga szminke. To dziala jak balsam na dusze
    I jeszcze jedno. Jestesmy szczesciarami udalo nam sie zajsc w ciaze i utrzymac ja. To jest warte poswiecenia
    pozdr

    anka plus groszkowa ( termin 24 czerwca)

    #211056

    Anonim

    Re: Zaczynam się dołować

    nie martw sie…..zawsze moze byc gorzej………….:-)) Niedawno odkrylam, jak to cudnie mozna spuchnac….:-)) I te wspaniale zestawy kreacji! :-)) Jedyne buty w jakie wchodze, to adidaski:-)) W zyciu bym nie wpadla na to, ze mozna je nosic do raczej-nie-sportowch spodni………a jednak……..:-))NO, ale pociesze Cie, ze jak Ty bedziesz dobiegac do mety, to pewnie bedzie pelnia lata, i chociaz klapeczki bedziesz mogla nosic………….:-)) Pzdr!

    gucia i raczej na pewno mała Ninka (26.04.2003)



    #211057

    dorota27

    Re: Zaczynam się dołować

    ja mam to samo …spuchniete dlonie dzien w dzien….zwlaszcza rano…a w nocy zdretwiale…koszmar…
    a ostatnio dochodza do tego skurcze..ale nie brzucha ..tylko lydek…dzisiaj to mnie az obudzilo…a na mojej lydce dziwne wybulenie..i okropny bol…zaczelam to masowac..i przeszlo..ale lydka boli do tej pory..
    eh…mowie ci…do tego wszystkiego brakuje tylko pryszczy…
    pozd

    dorota…termin…1 czerwca!

    #211058

    mysia2

    Re: Zaczynam się dołować

    Nie jestem lekarzem, ale moja diagnoza brzmi: JESTEŚ NORMALNA. Ja w sumie zawsze miałam obsesję na punkcie nie tycia za bardzo, a tu coraz bardziej przypominam kuleczkę, a gdzie do porodu? I ostatnio kiedy spojrzałam na moje letnie ciuszki, to aż mi ścisnął się żołądek, że wrócę do nich dopiero za rok. Ale cóż, coś za coś. Pocieszam się, że ciąża nie trwa całe życie.

    Mycha i Fasolko – bo płeć nieznana (13.09.-17.09.)



    #211059

    Anonim

    Re: Zaczynam się dołować

    aaaa…..znamy to, znamy……….:-)) Bierzesz magnez? MI lekarka przepisala ASMAG ( nie mowilam jej o tych skurczach lydek, ale moze miala jakas inuicje………) i jakos to idzie…..:-))

    gucia i raczej na pewno mała Ninka (26.04.2003)

    #211060

    effcia

    Re: Zaczynam się dołować

    heya,
    u mnie psyche wporzo, nawet bardzo. O ile zawsze bylam nerwusem to teraz spokoj i harmonia. Cudo. Ale fizycznosc mi doskwiera, no bo ile do jasnej cholery mozna rzygac???? ile razy mysle, ze to juz nareszcie koniec spotyka mnie przykra niespodzianka i pedze na zlamanie karku do lazienki. Ciagle czuje sie glodna, a jesc nie moge, zoladek jak kamien, a wszystko ma smak trawiasty. Jak ja bym chciala najesc sie, nawet objesc do syta z przyjemnoscia i nie cierpiec potem jak potepieniec….buuuuu
    A wyglad? Spoko. Jasne, ze tesknym wzrokiem spogladam na letnie kiecki w szafie, tym bardziej, ze jak bede najwieksza kulka to bedzie pelnia lata, w sklepach ciazowych nic mi sie nie podoba, poza tym wszystko jest za wielkie (nie przewiduja, ze kurdupel 150 cm i 34 rozmiar przed moze byc w ciazy). Kupilam sobie dwie kiecki ogrodniczki – troche dostosowalam do swoich wymiarow i starczy. A z szafy wyciagnelam maszyne do szycia, kupilam kawal lnu w odjazdowym kolorze i zamierzam uczynic sobie super gatki, a potem jeszcze pare kiecek. Bede nosic dumnie brzusio, a jak sie zmecze to myk do lozeczka, no chyba, ze bede musiala wrocic do pracy, a to gorzej. Pozdruffka, no i baby kochane-wreszcie wiosna pachnie!!!!!

    Effcia+sierpniowy wiercipiętek (11.08.03)

    #211061

    agnes75

    Re: Zaczynam się dołować

    No coż, ja też do piękności aktualnie się nie zaliczam. Wczoraj poszliśmy n aobiad do restauracji i usiadłam tak nieszcześliwie że widziałam swój szlachetny profil w całej okazałości w lustrze :(. A miałam na sobie obcisłą bluzeczkę… słuchajcie wyglądałąm jak SŁONICA!!!!!!! To był ostatni raz kiedy ją ubrałam! Dopiero wczoraj zdałam sobie sprawę jak fatalnie wyglądam :((((( włosy – klapnięte.Oczy podkrązone, cera blada (na szczęście głądka i delikatna skórka jak nigdy) No nic, będzie gorzej… byle do lipca….

    Agnieszka i Bartosz (28.06.03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close