Zagubiona radość życia…

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #34821

    amber

    Dlaczego akurat przed świętami? Przecież powinnam się cieszyć i optymistycznie patrzeć na świat… A mnie wszyscy w koło denerwują. Już mam dość tego, że traktują mnie jak dziecko i na każdym kroku to podkreślają. Oczywiście mówią o tym pod moją nieobecność, ale nie mamy pancernych ścian w domku… Szkoda. Chodzi mi o moją mamę i siostrę, która mając lat 20 doskonale zna się na życiu i jest tak doświadczona, że udziela rad wszystkim w około, świetnie wie jakie jest samopoczucie w 8 m-cu ciąży, itd… (oczywiście słyszycie ten ironiczny ton?).
    Wybaczcie, że tak przedświatecznie narzekam, ale teraz mi trochę lepiej… Takie stukanie w klawiaturę czasem pomaga.
    Niestety nie mam z kim w tej chwili o tym pogadać, (mąż w pracy, dzieciątko w brzuszku nawet ucichło) więc pozostajecie Wy… A tak właściwie to sama nie potrafię określić tego co mi jest… chyba naprawdę zgubiłam radość życia…
    Pozdrawiam sedrecznie i nikomu nie życzę takich dni jak ten…
    Trzymajcie się cieplutko!!!

    Beata i Maluszek (30.01.2004)

    #456400

    kama-z

    Re: Zagubiona radość życia…

    Nie przejmuj sie i spróbuj oderwać od tych wszystkich głupich slów. Ludzie czasem nie myślą co mowią i tak własnie wychodzi, a nam jest podwójnie przykro (ach te hormony;)) ). Mnie na takie smutki pomaga przeglądanie rzeczy maleństwa – wtedy najlepiej widac że juz niedługo nigdy nie będziesz sama :)))) A w ostatecznosci zawsze możesz siostrze nagadać :)) i zwalic to potem na nastroje ciażowe.
    Moja rodzinka jest daleko więc nie mam możliwości bezpośredniej konfrontacji, ale wczoraj też się we mnie zagotowalo jak uslyszałam że moja szwagierka (22) na wiadomość że chodzimy do szkoly rodzenia i mojemu mężowi się bardzo podoba powiedziala : „Co oni za głupoty wymyślaja , nie maja co z pieniedzmi zrobić?” Miala szczeście że jestesmy daleko ale już szykuję się na święta, niech tylko z czymś takim wyskoczy ….

    Tak więs jeszcze raz: usmiechnij się i daj ponieść wyobraźni , już niedługo będziemy mieć swoje maluszki przy sobie i wszystko będzie dobrze

    A o nastrój świąteczny trudno, gdy taka plucha na dworze, okropność.

    Kama i kamyk (23.02.04)



    #456401

    amber

    Re: Zagubiona radość życia…

    Dzięki stokrotne za słowa pocieszenia Przeglądając forum i fotki maluszków już zrobiło mi się lepiej. I jeszcze taki cieplutki post od Ciebie. To miłe bardzo. Oglądanie ciuszków owszem pomaga, ale czasami robi mi się jeszcze bardziej przykro, że tyle jeszcze przede mną Przewrażliwona jakaś jestem…
    To jedyne takie święta z tymi Maluszkami w brzuszkach. Może taka myśl nastroi nas bardziej optymistycznie i świątecznie mimo pluchy na dworze i myśli niemiłych??
    Pozdrowionka dla Ciebie i Kruszynki

    Beata i Maluszek (30.01.2004)

    #456402

    mania

    Re: Zagubiona radość życia…

    Jeśli cię to pocieszy to ja też mam doła. Nawet mi sie rano wstac nie chiało i wstalam dopiero o 11:30. A wszystko przez jeden głupi pokój i upierdliwy honor i uparstwo mojego męża. Mieszkamy w domu rodziców,zajmujemy górę a właściwie pokój 20paro metrowy kuchnię kibelek,łazienkę.
    I jak narazie nam to wystarczało, ale ma się urodzić dziecko obok jest pusty,wielki 40metrowy pokój ale mój mąż prawie 8lat temu popsztykał sie o niego z moim ojcem i teraz nie ma zamiaru się tam przenosic ani nic robić. I tak mnie to wkurza, bo tu jest i będzie nam za ciasno. Ale co ja mogę, nie mam juz zadnych argumentów i jestem zła i nic już mnie nie cieszy. Już mi się czasem rzygac chce tym wszystkim. Ettam co ja tu wogóle bede pisać.

    Marzenka i dzidzia(2.01.2004)

    #456403

    izolka

    Re: Zagubiona radość życia…

    … to może jeszcze ja dorzucę swoje smuteczki.

    Wrocilam dzis z uczelni cala zaplakana.
    Termin porodu mam na pierwszy dzien sesji. Wiekszosc wykladowcow pozwala mi zdawac egzaminy wczesniej – gdy tymczasem dzisiaj uslyszalam od pani magister, ktora prowadzi z nami cwiczenia, ze zamierza nam zrobic w ostatni dzien semestru test od poczatku roku. Dopiero dzis nam o tym powiedziala!
    Po zajeciach poszlam zapytac, czy moglabym zdawac go chociaz o tydzien wczesniej, bo to bedzie moj termin porodu prawie.
    Uslyszalam, ze to ze jestem w ciazy nie uprawnia mnie do jakiegos specjalnego traktowania i specjalnie dla mnie nie bedzie wymyslac nowego testu, ani poswiecac dodatkowego czasu.
    Poplakalam sie pozniej w toalecie. Nie chce specjalnego traktowania, chce pisac NORMALNY test – moze byc nawet trudniejszy – niech tam sobie wymysla co chce – chce tylko moc zaliczyc semestr zanim urodzi sie moj synek, bo potem moze byc krucho i z czasem, i z silami i ze zlapaniem owej szlachetnej pani, ktora nie dysponuje dodatkowym czasem dla studentow.

    Ale nie bede o tym myslec.
    Zobaczylam dzis na USG swojego synka!
    A ta okropna baba niech zyje w swoim okropnym swiecie.

    … ja tez musialam sie wyzalic…

    Iza i synek (22.01.2003)

    #456404

    Anonim

    Re: Zagubiona radość życia…

    Cześć Beatko :)) Tak czasami bywa że napada nas nostalgia i wszystko w koło denerwuje, nie martw się jak tylko pojawi się Twoje maleństwo nie będziesz zwracała uwagi na siostrę i jej gadki, będziesz patrzyła na swoje szczęście i tylko Maluszek będzie w Twojej główce. Pewnie jesteś już trochę zmęczona ciążą, 8 miesiąc to już jest co do dźwigania. na pewno Ci zły humorek przejdzie, bo ktoś kto ma taki sliczny obrazek z Puchatkiem nie może się długo smucić.
    Ściskam mocno 🙂
    starający się Bambamek, też Beata

    bambamkowe tempki



    #456405

    amber

    Odnaleziona radość życia…

    Ojej, widzę, że nie tylko ja mam takie podłe nastroje! Niestety na upór Twojego męża nic nie poradzę. Sama mam podobny charakter i jak uniosę się dumą to nic mnie nie przekona. Muszę sama w spokoju sobie wszystko przemyśleć. Wczoraj miałam takie przejścia z telewizorem… ale to długa historia. No i po części początek dzisiejszej handry.
    Widzę, że u Ciebie już niedługo powitanie Małego Przybysza Może skup się na nim i uśmiechnij się
    A mąż może sam dojdzie do tego, że dodatkowy pokoik się przyda. No i żadne konflikty nie powinny zakłócać Wam tych świąt.
    Fajnie, rano sama miałam straszliwego doła, a teraz pocieszam innych Ale gdybym wtedy myślała tak jak teraz to nie potrzebny byłby ten post…
    Bynajmniej Tobie przesyłam tysiące optymistycznych fluidków, którymi sama się zaraziłam

    Beata i Maluszek (30.01.2004)

    #456406

    amber

    Odnaleziona radość życia…

    A jednak może komuś te post się przydał? Widzę, że Styczniówki i Lutówki mają złe dni…
    Tak, myśli o naszych małych lokatorach dużo dają
    Mysl więc o swoim synku jak najczęściej!!! A może Owa Szlachetna Pani znajdzie dla Ciebie czas? Nie takie cuda się zdarzają!!!
    Pozdrawiam!

    Beata i Maluszek (30.01.2004)

    #456407

    mania

    Re: Odnaleziona radość życia…

    Dzięki amber – może cos się zmieni ale jakos słabo w to wierzę.
    a co do dzidiz to faktycznie już coraz bliżej. ;))

    Marzenka i dzidzia(2.01.2004)

    #456408

    amber

    Odnaleziona radość życia…

    Dzięki wielkie imienniczce mojej za miłe słowa i za Kubuśka (szalenie go lubię)!!!
    A Tobie życzę byś jak najprędzej znalazła się na tym wątku

    Beata i Maluszek (30.01.2004)



    #456409

    Anonim

    Re: Odnaleziona radość życia…

    Będę starać się z całych sił. trzymaj się, a humorki w Twoim stanie są jak najbardziej na miejscu i korzystaj z tego, bo później już nie będziesz mieć wytłumaczenia

    bambamkowe tempki

    #456410

    kasia-j

    Re: Zagubiona radość życia…

    To chyba jakiś taki dzień!!!

    Nie dajmy się temu!! Ja dziś aż sobie siarczyście poklełam na panie z kadr z mojej firmy. Czekam na zaświdczenie o zatrudnieniu już miesiąc!!! A gdybyście nie wiedziały to list priorytetowy idze z łodzi do Krakowa min. 4 dni (jak narazie, bo jeszcze go nie ma)
    Zadziwia mnie czasami złośliwość innych.
    A może większość tych „życzliwych” osób po prostu zazdrości nam, że to MY JESTEŚMY W CIĄŻY A NIE ONE????????/
    Mam tu na myśli pania z uczelni (tam często pracują wredne babska i to tylko mgr) albo siostrę Beatki!

    Spróbujmy brzydko mówiac olać wszystko i nie dajmy zepsuć sobie tak pięknych świąt, z dodatkowym Szczęsiem w brzuszku

    Kasia i Fasolka (23.01.04)



    #456411

    izolka

    Re: Odnaleziona radość życia…

    Amberku

    serdeczne dzięki za słowa otuchy!
    Nawet nie wiesz jak mi pomgło !!!

    Miałam wczoraj problemy z umieszczeniem postu na serwerze, więc moc gorących uscisków wysyłamy Ci dzisiaj!

    Iza i synek ( ~22.01.2004)

    #456412

    amber

    Re: Odnaleziona radość życia…

    Ależ dziekować nie trzeba Mi też robiło się miło gdy dziewczyny pocieszały. no i chyba po to jest to forum, prawda? poza tym ciąża to nie tylko piękny czas, ale i szalenie trudny. Bardzo muszę się zmagać ze swoim charakterkiem a wszyscy domownicy tez chyba się strają by było dobrze… Choć nie zawsze jest…
    i bardzo się cieszę, że ja pomogłam komuś!!! Pogłaszcz syneczka od forumowej ciotki

    Beata i Maluszek (30.01.04)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close