zamienione dzieci

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #97549

    tora

    ciekawa jestem waszych opinii, bo jak czytam te pod artykulem, to wlos mi sie jezy..

    #2271210

    ciapa

    Współczuje rodzinom i tym dziewczynom oczywiście. Mysle, że nikt z nas nie może sobie wyobrazić takiej sytuacji i jej wpływu na psychikę. Odszkodowanie jak najbardziej słuszne.



    #2271211

    ulaluki

    Kiedyś czytałam artykuł o zamianie noworodków w Czechach, cały czas mam tą historię w pamięci. Niezmiernie współczułam rodzicom,(nie wiem co teraz się u nich dzieje)
    tutaj jest krótka zmianka do tego zdarzenia

    A tutaj jak najbardziej zasłużone odszkodowanie

    #2271212

    lauidz

    bardzo smutne…

    nie rozumiem czemu dzieci odebraly matki ze szpitala po kilku tyg???:Strach:

    Pytalam az mamy – ona mowila ze kilka dni i do domu 🙄

    ps ide czytac opinie pod art, bi jeszcze do nich nie doszlam 😉

    #2271213

    tora

    Zamieszczone przez lauidz
    bardzo smutne…

    nie rozumiem czemu dzieci odebraly matki ze szpitala po kilku tyg???:Strach:

    tutaj masz:

    #2271214

    lauidz

    Zamieszczone przez tora
    tutaj masz:

    jeju jeszcze bardzej smutne…..



    #2271215

    vinga

    Zamieszczone przez tora

    ciekawa jestem waszych opinii, bo jak czytam te pod artykulem, to wlos mi sie jezy..

    Czytałam kiedyś o tym w „Gazecie”, pamiętam, że strasznie to przeżyłam, zwłaszcza, że z tych wszystkich wypowiedzi wyglądało tak, że dziewczyna, która nie była bliźniaczką czuła się odrzucona przez rodzinę, która ją wychowywała, ale też jej rodzina biologiczna, bardziej „walczyła” o córkę, którą wychowywała (jedną z bliźniaczek)… bardzo smutna historia… 🙁

    #2271216

    ahimsa

    Zamieszczone przez Vinga
    Czytałam kiedyś o tym w „Gazecie”, pamiętam, że strasznie to przeżyłam, zwłaszcza, że z tych wszystkich wypowiedzi wyglądało tak, że dziewczyna, która nie była bliźniaczką czuła się odrzucona przez rodzinę, która ją wychowywała, ale też jej rodzina biologiczna, bardziej „walczyła” o córkę, którą wychowywała (jedną z bliźniaczek)… bardzo smutna historia… 🙁

    Dokładnier. Było napisane, że ta nie-bliźniaczka odcięła się od obu rodzin…matko, jakie to smutne…ma spaprane życie laska.

    #2271217

    qr-chuck

    Zamieszczone przez ahimsa
    Dokładnier. Było napisane, że ta nie-bliźniaczka odcięła się od obu rodzin…matko, jakie to smutne…ma spaprane życie laska.

    Bo to bardzo trudne jest poradzić sobie z dylematem biologiczne – wychowywane…
    Obie więzi są unikalne…

    Kiedyś oglądałam program o babce w UK, którą przez pomyłkę zapłodnili in-vitro nie jej zarodkiem. Dodatkowo babka i jej mąż byli biali, a urodziła się mulatka.
    Obie rodziny przez ponad rok walczyły o dziecko – w końcu „dostali” je biologiczni rodzice (uzasadnienie sądu było głównie ze względu na rasę dziecka). Strasznie żal mi było tej kobiety, której odebrali dziecko…

    Ja byłam wychowywana częściowo w „nie swoich” rodzinach – ojcem dla mnie był dziadek (on sam zresztą się do tego poczuwał – pamiętam jego stwierdzenie, że nie ten ojciec, co dał życie, ale ten, który wychował), większe zaufanie miałam do żony ojca (też „specyficzna” kobieta – ona poczuwa się do opieki nad każdym dzieckiem) niż do własnej matki…
    Więzi z biologicznymi rodzicami odbudowuję teraz – kiedy nie są mi oni tak naprawdę do niczego potrzebni – bo właśnie teraz dopiero mogę na luzie to wszystko ocenić i od nikogo zależna nie jestem…
    I dlatego wydaje mi się, że właśnie dzieci sobie w tym mogą najlepiej poradzić…

    #2271218

    ahimsa

    Zamieszczone przez kurczak
    Bo to bardzo trudne jest poradzić sobie z dylematem biologiczne – wychowywane…
    Obie więzi są unikalne…

    Kiedyś oglądałam program o babce w UK, którą przez pomyłkę zapłodnili in-vitro nie jej zarodkiem. Dodatkowo babka i jej mąż byli biali, a urodziła się mulatka.
    Obie rodziny przez ponad rok walczyły o dziecko – w końcu „dostali” je biologiczni rodzice (uzasadnienie sądu było głównie ze względu na rasę dziecka). Strasznie żal mi było tej kobiety, której odebrali dziecko…

    Ja byłam wychowywana częściowo w „nie swoich” rodzinach – ojcem dla mnie był dziadek (on sam zresztą się do tego poczuwał – pamiętam jego stwierdzenie, że nie ten ojciec, co dał życie, ale ten, który wychował), większe zaufanie miałam do żony ojca (też „specyficzna” kobieta – ona poczuwa się do opieki nad każdym dzieckiem) niż do własnej matki…
    Więzi z biologicznymi rodzicami odbudowuję teraz – kiedy nie są mi oni tak naprawdę do niczego potrzebni – bo właśnie teraz dopiero mogę na luzie to wszystko ocenić i od nikogo zależna nie jestem…
    I dlatego wydaje mi się, że właśnie dzieci sobie w tym mogą najlepiej poradzić…

    Pamiętam ten dokumet…też mi było żal tej białej matki…

    Żona ojca-to nie babcia?;) tylko żona ojca biol.?



    #2271219

    qr-chuck

    Zamieszczone przez ahimsa
    Żona ojca-to nie babcia?;) tylko żona ojca biol.?

    Żona ojca to żona ojca biologicznego.
    Żona dziadka to babcia 🙂

    #2271220

    figa

    Co za koszmar.
    Współczuję wszystkim uczestnikom tego niepotrzebnego nieszczęścia.



    #2271221

    jane

    Slyszalam o tym. Gdy mieszkalam w Czechach, miala tam miejsce podobna historia, z tym ze zdarzyla sie niedawno i dotyczyla mlodszych dzieci. Nie pamietam jak rodzice sie zorientowali, ze doszlo do zamiany, ale oboje byli w ciezkim szoku.

    Moge sobie wyobrazic tylko, co czuja te dziewczynki, ich rodzice… Wcale sie nie dziwie, ze domagaja sie odszkodowania, tylko ze straconych lat i wiezi nikt im juz nie zwroci…

    #2271222

    a-nushka

    Nie wyobrażam sobie.. zamiana dzieci… a po tych paru nastu latach idziesz ulicą i nagle spotykasz druga identyczną osobę jak Ty.. i jak wtedy można się poczuć!?

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close