Zasypia na rękach, budzi się w łóżeczku

Witajcie!

Mam problem z moją 2 tygodniową córeczką. Po wieczornej kąpieli Wiktoria trafia na ręce mamy gdzie zostaje nakarmiona i zasypia. Staramy się by małej się odbiło i kładziemy ją do łóżka. Po ok 10-15 minutach dziecko zaczyna krzyczeć, kręcić głową i spinać się. Gdy weźmiemy ją na ręce uspokaja się i zasypia. Po odłożeniu do łóżeczka sytuacja się powtarza.

Sytuacja jest o tyle dziwna, że jeszcze w zeszłym tygodniu dziecko po zaśnięciu na rękach i odłożeniu do łóżka spało jak zabite i nie było problemu.

Ma ktoś jakiś pomysł w czym jest problem?

23 odpowiedzi na pytanie: Zasypia na rękach, budzi się w łóżeczku

fasolada2013-12-29 21:58:41

To chyba oczywiste- potrzebuje bliskości. Normalne, zdrowe dziecko 😀

klucha2013-12-29 22:20:52

przyzwyczaiło się się do waszej bliskości, ciepła

spróbujcie w łóżeczku owinąć je ciasno kocykiem może to pomoże

fasolada2013-12-29 23:00:52

Zamieszczone przez Klucha:przyzwyczaiło się się do waszej bliskości, ciepła

spróbujcie w łóżeczku owinąć je ciasno kocykiem może to pomoże

Tylko po co? nie prosciej dac dziecku te bliskosc?

aktyde2013-12-29 23:02:44

Myślę tak jak Klucha,że ciasne owinięcie powinno pomóc. Nam się wydaje że to niewygodne dla maluszka ale on tak miał w brzuszku mamy 🙂
Jak Młodego zaczęłam tak owijać to przesypiał dłuuuugo 🙂

aktyde2013-12-29 23:10:36

Zamieszczone przez Fasolada:Tylko po co? nie prosciej dac dziecku te bliskosc?

Ale w jaki sposób ? Dziecko ma przesypiać na rękach matki lub ojca ?

A wiele osób najzwyczajniej w świecie boi się brać dziecko do swojego łóżka.
Ja ,gdy Młody chciał ( i chce do tej pory ) to brałam go do łóżka,ale generalnie większość nocy przesypiał w łóżeczku.I nie uważam ,że nie doświadczał (doświadcza)mojej bliskości.

betrisa2013-12-30 07:59:24

ja nie spałam z moimi dziećmi. Starszy miał ten problem ale póki co to jeszcze maleństwo to nie wiem jak ta teoria się ma do tego. Ponoć do 3 miesiąca życia dziecka nie da się rozpuścić częstym noszeniem.Te zawijanie może pomóc.
Na pewno do starszych dzieci takich kilku miesięcznych jest pewna teoria. Niby każdy się budzi po zaśnieciu, tylko np. dorośli już tego nie zauważają, od razu zapadają w sen. To niby się bierze jeszcze z czasów pierwotnych kiedy musieliśmy monitorować czy nie ma jakiegoś zagrożenia. Jak dziecko się wybudza i widzi,że jest gdzieś indziej niż było-czyli u mamy to to powoduje poczucie lęku i nie zasypia tylko płacze. Radzi się więc kłaść jeszcze nie spiące dziecko i usypiać je w łóżku i tak nauczyć.Starszy tak miał i musieliśmy go nauczyć, bo młodsza to wręcz jak była śpiąca domagała się odłożenia i nie chciała lulania. No i u takiego malucha po woli trzeba stały rytm dnia tyle o ile próbować, to pomaga w drzemkach.

kantalupa2013-12-30 15:22:55

a ja mysle, ze najwiekszy problem w tej sytuacji to najzwyczajniejsze przerazenie dziecka, ze nagle budzi sie w zupelnie innym miejscu, niz zasnelo. szczerze mowiac, tez by mnie to przerazilo.
podpisuje sie pod pomyslem kluchy – ciasne zawijanie noworodka, czy ukladanie w beciku, to zazwyczaj dobry pomysl, ale tez zaniechalabym usypiania dziecka na rekach, a raczej odkladalabym ja do lozeczka, kiedy jeszcze nie spi.

aklukuk2013-12-30 21:41:14

Gdzieś czytałem o dość mocnej metodzie usypiania dziecka. Nie jestem przekonany czy stosowanie jej na małym dziecku ma sens powodzenia.
Mianowicie, kładziesz dziecko do łóżka i wychodzisz. Nawet gdy krzyczy i płacze zaglądasz do niego nie częściej niż co 10 min. Dziecko można głaskać i mówić do niego ale nie można go brać na ręce. Po pewnym czasie dziecko zasypia.

Co o tym sądzicie? Ktoś próbował?

aktyde2013-12-30 22:11:40

Zamieszczone przez aklukuk:Gdzieś czytałem o dość mocnej metodzie usypiania dziecka. Nie jestem przekonany czy stosowanie jej na małym dziecku ma sens powodzenia.
Mianowicie, kładziesz dziecko do łóżka i wychodzisz. Nawet gdy krzyczy i płacze zaglądasz do niego nie częściej niż co 10 min. Dziecko można głaskać i mówić do niego ale nie można go brać na ręce. Po pewnym czasie dziecko zasypia.

Co o tym sądzicie? Ktoś próbował?

To nie jest metoda dla 2 tyg noworodka :Niepewny:

Tak jak dziewczyny pisały,dziecko czuje się zdezorientowane jak się przebudzi w innym miejscu i dlatego lepiej odkładać do łóżeczka przed zaśnięciem.

A ciasne owinięcie powoduje ,że maluszek czuje się pewniej bo podobnie miał w brzuszku u mamusi 🙂

Mój Młody tak zasypiał że musiałam go budzić na karmienie :Hyhy:

betrisa2013-12-30 22:15:33

a tak to coś jak z książki język niemowląt. My musieliśmy tego typu akcje robić, bo nasz starszy w innym wypadku doprowadziłby do tego,że byśmy sami w ogóle nie spali. Dziecku nic się nie dzieje, budzi się zadowolone i nie pamięta, a tej takie starsze to wykorzystuje uległość rodziców. Ponoć też lampki zapalone powodują,że nie wydziela się serotonina-czyli hormon odpowiadający za sen, no i gorzej jest zasypiać dziecku niż po ciemku.Nasze w prawdzie mają delikatne oświetlenie, bo Krystian się boi ciemności ale to takie starsze miewają tego typu lęki, maluchy nie oglądają bajek tego typu to im to nie robi na wyobraźnie. On wcześniej też chciał mieć zgaszone od niedawna mu się zmieniło.

W tej ksiażce co wspomniałam jest trochę wskazówek, nie ma co tak ślepo wszystkiego się trzymać ale warto przeczytać.

Tylko 2tyg dziecko to za wcześnie, dopiero koło 3 miesiąca jak dziecko bardziej świadome.

fasolada2013-12-31 11:11:14

Polecam nie czytanie książek typu jak wytresować dziecko, ale oglądnięcie filmów przyrodniczych…
Spokój, bliskośc, tyle. I absolutnie niedopuszczać do płaczu! chociaż nie neguje hipotezy o przebudzeniu w innym miejscu i stresu z tym związanym.
Opieka nad dzieckiem jest banalnie prosta- wystarczy nie kombinować i słuchać siebie 🙂

asik2013-12-31 11:44:45

Zamieszczone przez Fasolada:Polecam nie czytanie książek typu jak wytresować dziecko, ale oglądnięcie filmów przyrodniczych…
Spokój, bliskośc, tyle. I absolutnie niedopuszczać do płaczu! chociaż nie neguje hipotezy o przebudzeniu w innym miejscu i stresu z tym związanym.
Opieka nad dzieckiem jest banalnie prosta- wystarczy nie kombinować i słuchać siebie 🙂

amen 🙂

betrisa2013-12-31 13:02:19

książek nie zaszkodzi czytać tylko,że trzeba kierować się przede wszystkim własnym rozsądkiem. A dziecko czasem popłakać musi i nie powinno się tego traktować w kategorii,że dzieje mu się krzywda, inaczej się nie potrafi przecież komunikować jak jest małe i tyle.

k-j2013-12-31 13:58:46

absolutnie dać dziecku popłakać!
nie znęcać sie nad nim..ofcorse.ale nie nadskakiwać,nie odwracac zanadto uwagi.no bez przesady.

fasolada2013-12-31 14:39:47

Zamieszczone przez k.j:absolutnie dać dziecku popłakać!
nie znęcać sie nad nim..ofcorse.ale nie nadskakiwać,nie odwracac zanadto uwagi.no bez przesady.

A mozesz wyjasnic dlaczego?

k-j2013-12-31 17:58:21

Zamieszczone przez Fasolada:A mozesz wyjasnic dlaczego?

bo dzieci to wykorzystują w późniejszym czasie namiętnie.
juz takie pół-roczne i więcej wie dokładne o co chodzi.a jak masz jeszcze drugie dziecko to wcale lżej nie jest.
oczywiście poswiecać tyle uwagi ile potrzebują.ale nie koniecznie byc na każde zawołanie.

jeśli chodzi o usypianie nie bujałabym na rekach do zaśniecia,nie spała w łózku z dzieckiem.
można dziecko nauczyc sypiac samemu.
odkładac jeszcze nie śpiące,śpiewać kolysanke,rozmawiać,głaskać,puścić karuzelkę i finito.
starszy mój synek był “tyranem” w kwestii zasypiania.
łózeczko go paliło,najchetniej na rekach by spał.
do pół roczku przez pół nocy bujaliśmy go w wózku…żeby tylko nie płakał!
masakra.wspominam to najgorzej z całego jego dzieciństwa.
zawziełam sie i uczyłam spać w łózeczku.udało sie.tymi metodami co wyzej napisałam.
troszke starszy juz później chciał by ktoś przy nim posiedział.i tyle wystarczało.

z młodszym od razu miałam spokój w tym temacie.do łózeczka odkładany i koniec.
nie było scen.

dawanie wszystkiego dziecku na każde zawołanie,płacz,na dłuzsza mete nie ma sensu
i obserwuje to na przykładzie chrześnicy która teraz w wieku 9 lat jest mega samolubna,wszystko jej sie należy,każdy ma skakać na jej zawołanie i etc

fasolada2014-01-01 14:32:57

No właśnie to nie o to chodzi, żeby dzicko uczyć “samolubstwa”. Dziecko z natury rodzi się dobre z silną potrzebą nauki, również nauki relacji w społeczeństwie. Nie jest wg moich odczuć pozytywnym wzorzec, kiedy “pozwalamy” płakać drugiej osobie. Kiedy dziś zostawimy dziecko, aby samo mogło się wypłakać, ono nigdy w przyszłości nie będzie miało odruchu wsparcia, pomocy osobie płaczącej. No bo skąd?
Rozumiejąc dziecko, pokazując, że staram się sama znaleźć w jego położeniu, pocieszając- zwyczajnie uczę go empati.
A dziecko manipuluje dorosłym wtedy kiedy nie ma innych środków na zwrócenie na siebie uwagi, na osiągnięcie swoich celi. Moje zwyczejnie nie muszą posuwać się do tego typu metod. Starszy po prostu prosi, ja w miarę możliwości spełniam jego prośby. A kiedy nie mogę zrobić tego o co mnie prosi, rozumie, że jest to ta jedna z niewielu sytuacji, kiedy mamusia nie może dać mu tego czego chce. Bo przecież na mamusie zawsze można liczyć.
Do tego dochodzi jeszcze kolejny bardzo istotny element wzorca relacji między mną a mężem. Widzi jak ja prosże o coś męża, on mnie i czasami dostajemy czego chcemy, a czasami nie. po prostu życie 🙂
Z całą pewności moje dziecko nie jest samolubne- przeciwnie. I to baaardzo przeciwnie. najbardziej cieszy go, kiedy może coś komuś dać, coś dla kogoś zrobić. Dlaczego? Bo widzi nasza radość jak coś dla niego robimy.

betrisa2014-01-01 17:24:49

nie można lecieć na każde zakwilenie dziecka, dziecko to nie miniaturka dorosłego, płacze bo inaczej nie umie się kontaktować, nie robi tego bo dzieje mu się krzywda, dopiero z czasem uczy się,kiedy się płacze bo jest powód do tego. Tak maluszek to oczywiście przytulać ile wlezie wiadomo, zapewnić poczucie bezpieczeństwa, bo generalnie takie maluchy wszystko odbierają jak ból, czy zimno, czy mokro czy coś tam, niewygodnie np.ale starsze to już uczy się,że np. tylko płaczem coś zdziała jeżeli się go tego nauczy.Taki 6 miesięczniak już np. chce sobie pociumkać mamę a nie jest głodne i można stać się takim zastępczym smoczkiem jak się na to pozwoli.Potem wykończony rodzic wcale nie oddziałuje dobrze na dziecko. Najlepiej nauczyć dziecko,że jego łóżeczko jest bezpieczne,że rano przyjdzie ta mama,że mimo,że jest za ścianą jest obok.Intuicja mamy powinna podpowiedzieć kiedy na płacz trzeba zareagować a kiedy nie. generalnie wiadomo,że się do tego dziecka wstaje jak płacze w nocy…

aktyde2014-01-01 23:27:37

Myślę że przeczytanie poradnika czasem potrafi rozjaśnić sprawę 🙂 Ale jestem absolutnie przeciwna wychowywaniu dziecka całkowicie wg poradnika.Nikt,kto nie zna mojego dziecka nie może mnie pouczać jak mam z nim postępować.
Ale przeczytałam Tracy Hogg,i parę jej zdań mi pomogło. Ale większość książki było dla mnie nie do przyjęcia.

A co do płaczu dziecka i naszej reakcji … Hmmm,jakby tu powiedzieć … Gdy do kogoś mówię, to wkurza mnie jak ta osoba nie zwraca uwagi na moje słowa.I każdy tak pewnie reaguje.
To postawcie się w sytuacji takiego kilkutygodniowego szkraba, który kwili bo chce zobaczyć mamę,bo się czegoś przestraszył ,bo mu źle.A mama ma to w nosie bo nie będzie przecież leciała na każde zawołanie ,bo się dziecko głupot nauczy….

Mój syn skończył 3 latka,jest bardzo absorbującym dzieckiem.Wymyślam mu zajęcia by spokojnie obiad ugotować,ale jak po raz kolejny słyszę z pokoju “maamoooo” ,wychodzę do niego i rozmawiam z nim. Nie wyobrażam sobie “olewania” mojego własnego dziecka.

fasolada2014-01-02 09:46:50

Aktyde, pewnie i Pani Hogg powiedziała kiedyś coś mądrego, ale osobiście kompletnie mi ona nie pasuje jako “wychowawca” przez większość poglądów jakie głosi. Już choćby użycie słowa “metoda” w kontekście wychowania mi nie odpowiada… Zdecydowanie wolę książki o innym charakterze- nie jako zbiór metod, technik. a niejako uświadamiające rolę dziecka w społeczeństwie.

Betrisa, jak mawiał klasyk- “nie ma dzieci- są ludzie”. Kiedy zobaczyma noworodka jako pełnoprawnego członka rodziny, któremu należy się również uwaga, szacunek itd, kiedy zastanawiamy się co ja by sobie pomysłala teraz, w tym momencie na jego miejscu- wszystko staje się proste 🙂 oczywiście każdy członek rodziny ma prawo być sobą z codziennymi, roznymi nastrojami.

justinas2014-01-02 18:15:10

Obserwując swoje dziecko mam bardzo podobne odczucia jak Fasolada.

kantalupa2014-01-02 19:12:28

tysiace razy pisalam na forum o moim niespiacym dziecku
prawie pozabijalismy sie z mezem nawzajem, bo przed urodzinami adacha naczytalismy sie o attachment parenting, chustowaniu, spaniu z dzieckiem, niedopuszczaniu do placzu, ciaglej bliskosci itd.

i tak mielismy trzymiesiecznego okrutnego dyktatora, ktory nie spal inaczej jak tylko z biustem w ustach, ja koniecznie na siedzaco w fotelu bujanym, ktory musial sie lekko ruszac, nie daj boze przysnelam na moment – natychmiast ze snu wyrywal mnie wrzask niezadowolonego adacha

ciesze sie, ze wowczas na mojej drodze stanely dwie madre osoby, ktore pomogly mi wyjsc z tego impasu i zaczac sie wreszcie cieszyc macierzynstwem – moja siostra i lokalna polozna

nauczylam moje dziecko zasypiania we wlasnym lozku, kiedy mial mniej wiecej trzy miesiace

zgadzam sie, ze placz jest jedynym kodem jaki zna dziecko, zeby komunikowac sie ze swiatem – tak samo bedzie plakalo, kiedy je cos boli, kiedy jest mu za cieplo, kiedy swedzi je nos

na placz nalezy reagowac, ale istnieje pewna cienka granica, przekroczenie ktorej moze doprowadzic do wypaczenia relacji rodzic-dziecko – czego przykladem moge byc ja. dla mojego dziecka (za moim przyzwoleniem, ba! za moja zacheta!) zostalam zredukowana do pozycji biustu-smoczka, nosidla i bujaka
odebralam sama sobie zwykla ludzka godnosc, bo chodzilam do toalety z dzieckiem na reku, bralam prysznic w ciagu trzech minut, bo za zaslona stal moj maz z wyjacym adamem w ramionach, nie moglam polozyc sie jak czlowiek do lozka, bo adachowi nie podobala sie pozycja horyzontalna i brak ruchu

dziecko jest wazne, nie jest przedmiotem, ale nie mozna tez zapominac, ze dziecko nalezy od pierwszego dnia zycia uczyc partnerstwa, bo dorosli tez sa wazni, tez maja potrzeby, ktore musza zaspokoic, inaczej nie beda w stanie zapewnic dziecku wlasciwej opieki

trzeba sluchac siebie, ale warto tez czasami poczytac, co radza inni- nie u kazdego instynkt zaskakuje od pierwszego momentu, szczegolnie kiedy odzywa sie baby blues, kiedy inne zewnetrzne czynniki nie pozwalaja skupic sie na macierzynstwie

czego nalezy unikac, to poddawanie sie opinion innych bez mrugniecia okiem, bez zastanowienia i bez chwili refleksji
wszystkich, ktorzy uzywaja mocnych slow krytyki, nalezy najzwyczajniej unikac, bo sama pamietam horror, przez ktory przeszlam usilujac poukladac stosunki moje z moim dzieckiem, kiedy uslyszalam od kogos, ze jestem okrutna, bez serca, zimna suka, bo pozwalam dziecku plakac i odbieram mu prawo do bliskosci (plus historia o tym jak owa osoba przez pol roku nie spala, nie jadla, nie wychodzila z domu, bo nosila swoje dziecko, ale robila to DLA dziecka itp itd).

duzo czasu zajelo mi dojscie do tego, ze ja po prostu tak nie potrafie, ze kiedy sytuacja odbiera mi mozliwosc spania przez trzy godziny bez zaklocen, w lozku, pod koldra, staje sie klebkiem nerwow i nie umiem dbac o innych. chwala bohaterskim matkom-nosicielkom przez szesc miesiecy, ale nigdy przenigdy nie mozna dac sobie wmowic, ze tak trzeba dla dobra dziecka, a jesli nie postapily wedle tego samego bohaterskiego schematu, jestesmy zimnymi matkami bez serca

poza tym mozna dziecku pozwolic plakac i pozwolic plakac.
czym innym jest zostawienie dziecka samemu sobie z premedytacja
czym innym jest stopniowe przyzwyczajanie dziecka do wlasnego lozeczka – sama zebralam w sobie wszytskie mozliwe sily i staralam sie ze wszytskich sil mowic do placzacego adacha spokojnie, cichym glosem, bez nerwow i tlumaczyc mu, ze lozko jest bezpieczne, ze nic zlego mu sie tam nie stanie – to bylo arcytrudne zadanie, bo emocje podpowiadaja, zeby natychmiast dziecko podniesc, zaczac nosic na rekach, zrobic cokolwiek, zeby tylko przestalo plakac (wowczas dla mnie nie uspokojenie dziecka bylo celem, ale potrzeba chwily ciszy); bedac klebkiem nerwow trudno to zrobic, trudno tak sie skupic, zeby dziecku pokazac: “zobacz, mama cie tu kladzie, zaufaj mi, wszystko jest w porzadku, jestes bezpieczne” i zrobic to bez zawahania w glosie czy w gescie. ja jednak wiedzialam, ze od tego zaleza stosunki w rodzinie, ze musze ten bajzel uporzadkowac zanim wszyscy zwariujemy – na szczescie nam sie udalo

z drugim dzieckiem nie mialam juz zadnych problemow, bo od poczatku konsekwentnie i bez zadnego zawahania uczylam go zasad naszego swiata – nigdy nie bylam i nie bede “chustowa matka” (ale uzywam tej nazwy dla okreslenia bardziej calego zjawiska, stylu zycia, niz tylko faktu noszenia dziecka w chuscie – dla jasnosci), nie podoba mi sie pomysl sypiania z dzieckiem w jednym lozku. przy pierwszym dziecku probowalam bardzo pojsc z nowoczesnym trendem – niestety, nie wyszlo mi.

nie ma jednego przepisu na macierzynstwo, bo dzieci bywaja rozne, ale rozne potrzeby maja tez rodzice. sztuka jest pogodzic potrzeby wszystkich, szczegolnie kiedy bywaja drastycznie rozne. ale najwazniejsze chyba to pamietac, ze niczyich potrzeb nie wolno w rodzinie zaniedbywac

k-j2014-01-03 10:16:00

Zamieszczone przez kantalupa:tysiace razy pisalam na forum o moim niespiacym dziecku
prawie pozabijalismy sie z mezem nawzajem, bo przed urodzinami adacha naczytalismy sie o attachment parenting, chustowaniu, spaniu z dzieckiem, niedopuszczaniu do placzu, ciaglej bliskosci itd.

i tak mielismy trzymiesiecznego okrutnego dyktatora, ktory nie spal inaczej jak tylko z biustem w ustach, ja koniecznie na siedzaco w fotelu bujanym, ktory musial sie lekko ruszac, nie daj boze przysnelam na moment – natychmiast ze snu wyrywal mnie wrzask niezadowolonego adacha

ciesze sie, ze wowczas na mojej drodze stanely dwie madre osoby, ktore pomogly mi wyjsc z tego impasu i zaczac sie wreszcie cieszyc macierzynstwem – moja siostra i lokalna polozna

nauczylam moje dziecko zasypiania we wlasnym lozku, kiedy mial mniej wiecej trzy miesiace

zgadzam sie, ze placz jest jedynym kodem jaki zna dziecko, zeby komunikowac sie ze swiatem – tak samo bedzie plakalo, kiedy je cos boli, kiedy jest mu za cieplo, kiedy swedzi je nos

na placz nalezy reagowac, ale istnieje pewna cienka granica, przekroczenie ktorej moze doprowadzic do wypaczenia relacji rodzic-dziecko – czego przykladem moge byc ja. dla mojego dziecka (za moim przyzwoleniem, ba! za moja zacheta!) zostalam zredukowana do pozycji biustu-smoczka, nosidla i bujaka
odebralam sama sobie zwykla ludzka godnosc, bo chodzilam do toalety z dzieckiem na reku, bralam prysznic w ciagu trzech minut, bo za zaslona stal moj maz z wyjacym adamem w ramionach, nie moglam polozyc sie jak czlowiek do lozka, bo adachowi nie podobala sie pozycja horyzontalna i brak ruchu

dziecko jest wazne, nie jest przedmiotem, ale nie mozna tez zapominac, ze dziecko nalezy od pierwszego dnia zycia uczyc partnerstwa, bo dorosli tez sa wazni, tez maja potrzeby, ktore musza zaspokoic, inaczej nie beda w stanie zapewnic dziecku wlasciwej opieki

trzeba sluchac siebie, ale warto tez czasami poczytac, co radza inni- nie u kazdego instynkt zaskakuje od pierwszego momentu, szczegolnie kiedy odzywa sie baby blues, kiedy inne zewnetrzne czynniki nie pozwalaja skupic sie na macierzynstwie

czego nalezy unikac, to poddawanie sie opinion innych bez mrugniecia okiem, bez zastanowienia i bez chwili refleksji
wszystkich, ktorzy uzywaja mocnych slow krytyki, nalezy najzwyczajniej unikac, bo sama pamietam horror, przez ktory przeszlam usilujac poukladac stosunki moje z moim dzieckiem, kiedy uslyszalam od kogos, ze jestem okrutna, bez serca, zimna suka, bo pozwalam dziecku plakac i odbieram mu prawo do bliskosci (plus historia o tym jak owa osoba przez pol roku nie spala, nie jadla, nie wychodzila z domu, bo nosila swoje dziecko, ale robila to DLA dziecka itp itd).

duzo czasu zajelo mi dojscie do tego, ze ja po prostu tak nie potrafie, ze kiedy sytuacja odbiera mi mozliwosc spania przez trzy godziny bez zaklocen, w lozku, pod koldra, staje sie klebkiem nerwow i nie umiem dbac o innych. chwala bohaterskim matkom-nosicielkom przez szesc miesiecy, ale nigdy przenigdy nie mozna dac sobie wmowic, ze tak trzeba dla dobra dziecka, a jesli nie postapily wedle tego samego bohaterskiego schematu, jestesmy zimnymi matkami bez serca

poza tym mozna dziecku pozwolic plakac i pozwolic plakac.
czym innym jest zostawienie dziecka samemu sobie z premedytacja
czym innym jest stopniowe przyzwyczajanie dziecka do wlasnego lozeczka – sama zebralam w sobie wszytskie mozliwe sily i staralam sie ze wszytskich sil mowic do placzacego adacha spokojnie, cichym glosem, bez nerwow i tlumaczyc mu, ze lozko jest bezpieczne, ze nic zlego mu sie tam nie stanie – to bylo arcytrudne zadanie, bo emocje podpowiadaja, zeby natychmiast dziecko podniesc, zaczac nosic na rekach, zrobic cokolwiek, zeby tylko przestalo plakac (wowczas dla mnie nie uspokojenie dziecka bylo celem, ale potrzeba chwily ciszy); bedac klebkiem nerwow trudno to zrobic, trudno tak sie skupic, zeby dziecku pokazac: “zobacz, mama cie tu kladzie, zaufaj mi, wszystko jest w porzadku, jestes bezpieczne” i zrobic to bez zawahania w glosie czy w gescie. ja jednak wiedzialam, ze od tego zaleza stosunki w rodzinie, ze musze ten bajzel uporzadkowac zanim wszyscy zwariujemy – na szczescie nam sie udalo

z drugim dzieckiem nie mialam juz zadnych problemow, bo od poczatku konsekwentnie i bez zadnego zawahania uczylam go zasad naszego swiata – nigdy nie bylam i nie bede “chustowa matka” (ale uzywam tej nazwy dla okreslenia bardziej calego zjawiska, stylu zycia, niz tylko faktu noszenia dziecka w chuscie – dla jasnosci), nie podoba mi sie pomysl sypiania z dzieckiem w jednym lozku. przy pierwszym dziecku probowalam bardzo pojsc z nowoczesnym trendem – niestety, nie wyszlo mi.

nie ma jednego przepisu na macierzynstwo, bo dzieci bywaja rozne, ale rozne potrzeby maja tez rodzice. sztuka jest pogodzic potrzeby wszystkich, szczegolnie kiedy bywaja drastycznie rozne. ale najwazniejsze chyba to pamietac, ze niczyich potrzeb nie wolno w rodzinie zaniedbywac
bardzo dobrze napisane!
i jakbym czytała o sobie.
pierwsze dziecko tyran,a ja wiecznie zmęczona,płacząca i etc…
z drugim juz niebo lepiej.
wypisz wymaluj.

Znasz odpowiedź na pytanie: Zasypia na rękach, budzi się w łóżeczku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Szkolniaki
Książki z wątkiem detektywistycznym
Moja córcia wprawdzie ma dopiero 10 lat, ale już pół swojego życia czyta książki. Dzisiaj zapytała mnie czy jest jakaś seria książek z zagadką w tle. Od razu przyszła mi
Czytaj dalej
Polecam
Dobra kawa bezkofeinowa
Polecicie jakąś smaczną kawę bezkofeinową? Piję dużo kaw i stiwerdziłam że warto by to ograniczyć, zwłaszcza że mi puls trochę skacze Kupiłam jakąś Nesce bezkofeinową ale jest okropna w smaku Ja lubię
Czytaj dalej