Zaufanie do lekarza…

Muszę troszkę posmęcić… Po ostatniej wizycie u mojej lekarki miałam niesamowity niesmak. Wizyty mam co miesiąc więc czekam na nie jak każda kobitka, z listą pytań, z nadzieją że wszystko ok itd. Chodzę do dobrej poznańskiej lekarki, prywatnie, na umówioną godzinę. I tu się zaczyna… Wizyty ma co 15min, przez co i tak zazwyczaj jest godzinne opóźnienie (swoją drogą 15min dla ciężarnej to trochę mało). Na szczęście nigdy nie czułam się popędzana, ale jak sobie pomyśle, że w poczekalni jest “czarno” od brzuszatych to sama się poganiam. Ale wracam do sedna. Ostatnio napisałam sobie 5 pytań z czego może na 1 uzyskałam odp. Wskoczyłam na fotel, gdzie po moich pytaniach dowiedziałam się, że wszystko jest dobrze, nie ma rozwarcia. Byłam ciekawa czy dzidziuś jest prawidłowo ułożony, czy dobrze się rozwija ale pani nie była rozmowna… Za to buzia nie zamykała jej się jak poruszyłam temat porodu! Spytałam czy warto mieć położną, czy może uważa, że skoro będę rodzić w dobrym szpitalu to można przyjechać “z ulicy” itp. Niemal mnie ścięło jak zaczęła się wywodzić, że najważniejszy jest lekarz, co mi da położna jak zaczną się problemy itp. Prawie jednoznacznie powiedziała, że dobrze może być tylko z nią. Zdziwiłam się bo to znajoma mojego ojca, chodzę do niej parę lat i raczej spodziewałam się, że powie – proszę się nie martwić, Polna to dobry szpital, na pewno wszystko będzie dobrze, jestem pod telefonem itp. Wcale nie zależało mi na tym by ona była przy porodzie (kogo stać na to by mieć swojego lekarza?), ale myślałam że do samego końca będzie mnie prowadzić – weźmie do szpitala na ktg, powie czego się spodziewać, kiedy jechać do szpitala itp. Nie chciało mi się już z nią rozmawiać. Nie wiem czy przesadzam, może kobieta miała zły dzień, ale chyba nie tak powinna wyglądać rozmowa o porodzie z pacjentką w 31tyg.? Poza tym w tym amoku zapomniała (chyba) zlecić mi badania (ostatnie miałam w 25 tyg.) i umówiła się na kolejną wizytę za miesiąc – w 35 tyg! Czy po 30tyg nie powinno się chodzić częściej?? Najgorsze jest to, że mój ojciec powiedział, że z nią porozmawia, że ja załatwi itp. Jakoś nie mam na to ochoty, z resztą nikt mnie nie zmusi żeby do niej dzwonić, ale nie będę przecież 2 miesiące przed porodem zmieniać lekarza!!! Dotychczas byłam z niej zadowolona, może tylko wydawało mi się, że mało czasu poświęca, z drugiej strony wszyscy mówią, że skoro nie ma problemów to ona nie wymyśla, nie jest nadgorliwa. Ale się rozpisałam… Wyżaliłam się troszkę, ale jestem ciekawa jak to jest u Was. Czy macie zaufanie do swojego lekarza? Czy lubicie go? Czy czujecie się usatysfakcjonowane po swoich wizytach?? Jakoś nie boję się porodu, bólu, wiem jednak że najważniejsza jest moja psychika, to że nie będę zdana na los, że ktoś przy mnie będzie (poza mężem) i dlatego myślałam o położnej. Teraz nie wiem jak postąpić… Ehhh… trochę mi lżej ale nadal czuję jakiś niesmak…

Pozdrowionka,
Claudia

6 odpowiedzi na pytanie: Zaufanie do lekarza…

aneta2004-08-16 11:57:56

Re: Zaufanie do lekarza…

Myślę, że jeśli rzeczywiście straciłaś zaufanie do lekarza, to nie będzie nic złego jeśli go zmienisz, nawet teraz. A przecież możesz też pójść do innego lekarza na konsultację i sprawdzić czy rzeczywiście wszystko jest ok i zadać nurtujące Cię pytania. Po co trzymać się lekarza do którego nie ma zaufania? Przecież po każdej wizycie będziesz czuła się tak jak po tej teraz.
Pozdrawiam.

Aneta i Maciuś (21.06.2004)

dotach2004-08-16 13:10:32

Re: Zaufanie do lekarza…

U mnie była taka sytuacja. W 28 tyg. dostałam silne skurcze, poszłam do mojego gin (do którego również chodziałam prywatnie i wydawał mi się, że bardzo się o mnie troszczy) i stwierdził, że szyjka trzyma i mam brać No-spę. Przed następną wizytą dostałam znowu bardzo silne skurcze, dzwoniłam do niego, a on znowu o No-spie i że nie może mnie przyjąć, bo chory. Na drugi dzień poszłam do innego lekarza, który od razu skierował mnie do szpitala, kroplówka rozkurczoawa itd. Od tego czasu chodzę do tego drugiego, bo być może uratował mnie przed porodem przedwczesnym. Ale mimo to nie jestem z niego do końca zadowolona. Również nie ma dla mnie czasu, z badaniami też jestem na bakier i nie jest do końca tak, jak bym sobie to wyobrażała. Ale będę do niego chodziała, bo został mi już niedługo (37 tc) a poza tym wiem, że jak coś siębędzie działo, to nie będzie się bał podjąć trudnej decyzji.
A wracając do Twojej sprawy, to myślę, że nie jest za późno na zmianę lekarza. To przecież jeszcze ponad dwa miesiące, a potem wizyty są coraz częstsze. I zapewne za każdym razem będziesz się tak denerwować (wiem coś o tym). Jeśli nie jesteś zadowolona i czujesz, że nie zajmuje się Tobą dostatecznie dobrze, to zmień lekarza. Przecież płacisz, to masz prawo wymagać bardziej troskliwej opieki.
Pozdrawiam
Dorota (13.IX)

daglezja2004-08-16 14:23:42

Re: Zaufanie do lekarza…

witaj! Ja rowniez z Poznania;-)i tez lecze sie u ginka z Polnej. polecily mi go dwie osoby ktorym odbieral porody. Uprzedzily mnie, ze facet na pierwszej wizycie jest suchar, ale potem sie rozkreca no i tak rzeczywiscie bylo;-)Jestem w koncu 7 tygodnia bylam u niego dwa razy za wizyte bierze 70zl. w zwiazku z tym, ze mam wyczerpujaca prace od reki dal mi L4 w cenie wizyty. Kazal dzwonic jak cos bedzie mnie niepokoic i bez problemu dzwonie do Niego na komorke jak cos potrzebuje zecepte, albo mam pytanie;-))) i powiem ci, ze spoko. Nie wiem jak to bedzie kiedy bedzie porod blisko, bo celowo wzielam ginka z polnej zeby nie byc z ulicy tylko miec w razie co swojego lekarza jednak ktos mi powiedzial(nie wiem czy to jest prawda!!!) ze jesli bedziesz chciala zeby Twoj lekarz byl przy Twoim porodzie to podobno biora kasiorke i to nie mala. Pdkreslam nie wiem czy to prawda!!! Jesli bedzie taka mozliwosc to ja tez chcialabym zeby moj lekarz byl przy porodzie, zobacze co bedzie mowil jak bedzie blizej porodu czy bedzie mi dawal jakies znaki w zwiazku z tym o czy pisalam wczesniej. Jak na razie spoko ginek;-)))))pozdrawiam goraco

ahimsa2004-08-16 15:56:52

Re: Zaufanie do lekarza…

ja tez jakos nie mam zaufania do swojego, prywatnego lkekarza! Wrecvz go znielubiłam oststnio, czuje sie nieco zniedbywana, na moje obawy nie własniwie zadnego odzewu, prócz wpisania dolegliwości do karty…i co z tego? nadal nie wiem, co robić , czy to normalne itd…W dodatku mój lekarz zmienił miejsce przyjmowania, nie powoadamiając mnie o tym!!! Dowiedziałam sie pokątnie, od połoznej i gdybym sama nie poruszyła tego tematu, to pewnie by sobie po prostu zniknął. To już mnie wkurzyło. zmienil gabinet na taki, w którym nie ma ani USG, ani nawet zwykłej wagi! A ja powinnam juz miec robione KTG! więc nie pozostało mi nic innego, jak umówic sie do innego lekarza, oprócz tego (no bo on prowadzil mnie cały czas), który ma cały potrzrebny sprzęt. kolejny wydatek. To tyle..szkoda, że tacy sa lekarze, i to przeciez wcale nie za mała kasę! ( ja płace 100PL)

claudiac2004-08-20 07:43:26

Re: Zaufanie do lekarza…

Nie wiem dokładnie jak to jest, ale tak jak za umówioną położną się płaci to za lekarza tym bardziej. Przecież muszą być pod telefonem 24h (ciekawe jak to jest w rzeczywistości), moja lekarka pracuje od pon do pt od 8 do 14 więc nie dziwię się że prawdopodobnie spodziewa się jakiejś zapłaty gdy jej pacjentka rodzi np. w sobotę. Ale branie pieniędzy jeśli lekarz jest na dyżurze to już skandal! A takie rzeczy się dość często zdarzają. U mnie sytuacja jest o tyle trudna, że lekarka to znajoma taty, on pracuje też w akademii medeycznej i nie mam jak się z tego wycofać. Ojciec załatwi sam z nią sprawę finansów, ja nie mam się w to mieszać. Gdyby sprawa nie była tak delikatna na pewno nie zdecydowałabym się na lekarza za pieniądze (podobno 1000- 2000), raczej na położna (400zl). Polna to przecież dobry szpital, wiele moich koleżanek rodziło bez lekarza i było ok. Teraz trochę ochłonęłam po wizycie, jak lekarz będzie to dobrze, jak nie to też damy sobie z mężem radę (znając jego i mojego ojca to mogę mieć nagle 10 lekarzy nad sobą). Swoją drogą ten temat jest okropny, szkoda że w naszym (i nie tylko tu) kraju za tak podstawowe i najistotniejsze sprawy trzeba “dać kopertę”. Grunt to spokój. Będzie wszystko dobrze. Pozdrowionka

krabe2004-08-20 11:54:27

Re: Zaufanie do lekarza…

Ja ostatnio mam takie same odczucia, zaczynam się zastanawiać nad zmianą lekarza.Mimo, że ten do którego chodzę prywatnie jest poleconym i bardzo dobrym specjalistą. Ostatnio zawsze czuję niedosyt, jeśli chodzi o odpowiedzi na moje pytania.Ja z kolei chcę aby lekarz był obecny przy moim porodzie a on ciągle kiedy o pytam czy to mozliwe, mówi, że jeszcze nie teraz. Tylko ja chcę wiedzieć już teraz i na 100 %, bo jak nie to będę szukać innego lekarza. Pytałam się o zzo i też usłyszałam odpowiedź, że jeszcze za wcześnie o tym myśleć. Idę do niego za tydzień i mam nadzieję, że ta wizyta rozwieje moje wątpliowści a jak nie to szukam nowego lekarza. pozdrawiam

Znasz odpowiedź na pytanie: Zaufanie do lekarza…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
anemia !!
niestety wyniki mam bardzo kiepskie juz na początku ciaży :( chciałam zapytać was o naturalne metody poprawy tego stanu jak najszybciej podniesc poziom żelaza? Ewa ewable
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
listopadówki (i nie tylko) - kiedy do lekarza
My ostatnio byliśmy u lekarza w maju - jak Wiktorek skończył pół roku. Powiedziano nam wtedy, że następna wizyta będzie dopiero w październiku. Czy Wy też macie taką długą przerwę?
Czytaj dalej