zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Zaprosiłam dziś moją dobrą przyjaciółkę na pogaduchy,Po roku czasu pierwszy raz udało jej się do mnie wpaść. Fajnie nam się rozmawiało((spotykałyśmy się też wcześniej parę razy w naszych pracach) do momentu kiedy przyszedł mój mąż. Na początku było sympatycznie bo rozmawialiśmy we trójkę. Moja przyjaciółka jednak i mój mąż przepadli z kretesem i oboje wpadli w kanał ekscytacji przed telewizorem bo rozpoczął się mecz siatkowki POLSKA- BUŁGARIA. i ona i on uwielbiają ten sport, rozumieją zasady i przeżywają, wykrzykują, cieszą się,klną, piszczą patrzac na przebieg akcjI. Oboje zresztą mają kilka innych zainteresowań, komputery te sprawy. Słowem są umysłami ścisłymi i dobrze rozumieją się na wzajem w kilku sprawach. A ja najpierw siedziałam pomiędzy nimi, smutna i milcząca patrząc obojętnie na przebieg meczu. Bardzo starałam się wciągnąć w to co się tam działo chociażby dlatego by mąż czuł, że żona chce uczestniczyć w jego zamiłowaniach no i by oddzialać jego radosne siatkarskie zapały od zapałów mojej przyjaciółki. Mijają już dwie godziny tych sportowych riozrywek. Pomimo iż mąż dawał mi oznaki swojego bycia przy mnie sercem, całował w głowę od czasu do czasu, przygarniał do siebie i mówił: “Slodziutka, nie musisz tego oglądać jak cię to nie interesuje, idź poczytać może swoje forum” czułam się źle i osamotniona pośród nich. Tak to zazdrość i poczucie zagrożenia, że mój mąż stwierdzi, że inna kobieta jest bardziej interesująca i umie podzielać jego pasje. A ja cóż humanistka i tyle innych rzeczy mnie interesuje, które kompletnie nie interesują mojego męża. Kocha mnie taką wiem ale czy w końcu mu się nie znudzę? A jak tam Wasze przyjaciółki czy bywacie o nie zazdrosne?. ŚCISKAM. Kasia

30 odpowiedzi na pytanie: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

niki23 Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Ojej Kasiu….nie wiem co Ci poradzić, co byłoby najlepsze wlaśnie dla Ciebie. Powiem Ci natomiast co ja bym zrobiła/ mam nadzieje,ze Cię to nie zaboli, ale np. ja na takie pierdoły uwgi nie zwracam. Nie jestem zazdrosna o nasze przyjaciółki i koleżanki, bo czuję się kochana i jedyna dla męża. I choćby nie wiem jak wciągnął się z kimś w rozmowę to ja albo zajęłabym się się czymś innym, albo pogadałabym z kimś innym ( jesli bylibysmy w towarzystwie), albo jeśli faktycznie miałabym ochotę pogadać z nimi, to wyłączyłabym TV
Ale to jestem ja….uszy do góry Kasiu.
Ja np. byłam ostatnio z mężem w knajpce i siedzieliśmy przy stoliku m.in. z moim kolegą z liceum.Przegadałam z tym kolegą niemal cały wieczór, wspominalismy dawne czasy i wcale nie oznacza to,ze nie kocham męża………naprawdę
Widać Kasiu,ze nie masz innych problemów i bardzo dobrze :)))

Pozdrawiam 🙂

Niki & Ninka 1,5 roku 🙂

natinka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Porozmawiaj o tym z męzem powiedz mu o swoich troskach i obawach i zobacz jak on to wszystko widzi……….. moze to zła rada ale ja bym tak zrobiła 🙂
Pozdrawiam

Nati i Kamilka 05.04.04

porky Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Mysle, że powinnaś powiedzieć mężowi że trochę głupio się czułaś…
To, że dzieli z kims zainteresowania jeszcze o niczym nie świadczy 😉

W odpowiedzi na:


dawał mi oznaki swojego bycia przy mnie sercem, całował w głowę od czasu do czasu, przygarniał do siebie


No sama zobacz, jak bardzo Cie kocha :)))

Juleczka (Puchatek) 12.12.04

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

No wiesz, taki mecz, a Ty smutna i milcząca siedziałaś?!
A poważnie już, może trzeba było w trakcie meczu włączyć się i pytać – dlaczegota druzyna stracila punkt, co się dzieje jak gracz zaserwuje w siatkę itp. Ja tak zawsze robię – nie daję o sobie zapomnieć (choć mój mąż co jakiś czas obdarza mnie uśmiechami, gestami), tylko staram się brać udział w tym, co się dzieje (u mnie w domu tym bardziej) – czasem nawet sama się wciągam 🙂

W sumie facetow nie można być pewną tak do końca, ale przecież Twój mąż z Tobą się ożenił, nie z Twoją przyjaciółką, to Ciebie kocha. A że razem oglądali mecz? To tylko mecz. Nie masz się co stresować.

Ja nie jestem zazdrosna o moje koleżanki.


Igor(1.7.03) i Hubert(17.8.04)

gucia82 Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

a ja mysle ze mezczyzni jednak wola jak kobieta jest kobieca. z taka jak Twoja przyjaciolka to chetnie ogladna mecz ale potraktuja ja raczej jako kumpla a swoja kobiete chyba wola mniej “meską”, bardziej delikatna i subtelna. oczywiscie nie twierdze ze kobiety ktore interesuja sie meczami nie sa kobiece ale uwazam tylko ze te ktore nie ogladaja ich nic a nic nie traca w meskich oczach:)

aneta Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Też kiedyś miałam moment zazdrości o przyjaciółkę. Przyjechała do nas jak Maciek miał może 4 miesiące. Ja miałam wtedy okres “depresyjny”, dosłownie i czułam sie przeokrutnie nieatrakcyjna itp. A oni też najpierw sobie rozmawialiśmy w trójkę a potem oni zaczęli rozmawiać o rzeczach, o których ja nic nie wiedziałam. Bo okazało się, że mają jakichś wspólnych znajomych, ktorych ja nie znałam.
I też mi było źle i w końcu usiadłam smutna i nic nie mówiłam.
Jak poszlismy spać to mu powiedziałam, że tak się czułam i dlaczego i on się ogromnie zdziwił. Bo on tylko rozmawiał, nie widział w tym niczego “ponad” tą rozmowę.

A tak nawiasem mówiąc, to myślę, że osoba, która jest sobą i ma swoje zainteresowania, może być dla męża dużo bardziej atrakcyjna niż taka, która na siłę chce się zainteresować tym czym interesuje się on.

Pozdrawiam ciepło i uszy do góry!!

Aneta i Maciek 21.06.2004

ciapa Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

no tak faceci maja klapki na oczach jak jest mecz, mój maż dzieaj jedzie na Polska – Rosja, ale mam nadzieje że duzo bab na hali nie bedzie 🙂
Tez by mi było smutno w takiej sytuacjie

Kaska i Mikołaj 18.09.03

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Oczywiście, rozmawiałam długo,dogłębnie i szczerze o tym problemie z mężem zaraz po tym jak odwieżliśmy samochodem moją przyjaciółkę do domu. Zresztą mój mąż to podwiezienie zaproponował. Siedziała też na przednim miejscu przy moim mężu a ja z tyłu. Paweł uważa, że tak z przodu było lepiej dla niej bo potem wygodnie wysiąść- mamy przedniodrzwiowy samochodzik. Prawda jest taka, że to żaden problem w spokojnym miejscu wysiąść z tylnego miejsca. Ale to już moje czepianie się wynikajace z tego, że moja przyjaciółka żartem ale cały czas podkreślała na głos zdziwienie z mojego niezainteresowania się i nie przeżywania meczu. Ona w oczach mojego męża rosła a ja malałam.
Pojechaliśmy sobie bezpośrednio potem, o zmroku nad morze i rozmawialiśmy o tym wszystkim i mój mąż wyraził mnóstwo smutków pod moim adresem, że to mnie nie pociąga, tamto mnie nie interesuje, i że to fajne że ona zna się na tak fajnym sporcie i ma taką wiedzę o tym. No i że on chciałby wspólnie ze mną przeżywać różne rozrywki, sposoby rekreacji itp. bo co to za życie jak on sam ma się tym cieszyć. Notabene w odpowiedzi na jeden z postów starałam się zadawać pytania i wyrażać jakieś spostrzeżenia i uwagi pod adresem tej rozgrywki siatkarskiej ale blado przy nich wypadałam bo tym bardziej ukazywałam swoją ignorancję i niewiedzę ( wiecie po czym wiem, że dana drużyna zdobyła punkt?- po ich przytulaniu się do siebie i poklepywaniu po tyłeczkach:)na tle ich kompetentnych rozmów o taktyce zagrywek Zagumnego, Świderskiego o błędach, itp. o takich rzeczach, że nawet Wam nie zdołam powtórzyć.
Ja podobnie mam kilkanaście pasji, które kompletnie nie pociągają mojego chłopa. Wiem jednak, że on nie pójdzie ze mną tak po prostu, bez celu konkretnego na spacer do lasu, na jakąś długą wędrówkę, on nie lubi spacerów. Ożywa jedynie podczas naszych raz do roku górskich wypraw. Zaczyna lubić spacery gdy może razem ze mną wczołgać się na Zawrat od tej trudniejszej strony, wejść na Świnice, przejść Orlą Perć, przeczołgać się przez jaskinię w błocie. Mam ochotę chodzić z nim na wystawy malarskie bo interesuję się sztuką, poezją, do teatru, na kurs tańca, chodzimy razem jednak tylko do kina głównie na filmy typu na Matrix, Wojna światów itp. bo wiem, że tamte rozrywki kompletnie by go nie wciągnęły…
Mój mąż jest naprawdę przewspaniałym facetem, wyjątkowym pod mnóstwem względów ale w takich rzeczach jest niereformowalny, Mówi, że nie lubi i nie będzie tego robił. Jeśli ja uczyniłabym podobnie to nasze umysły jego ścisły i konkretny i mój humanistyczny i spontaniczny nigdy nie mogłyby się spotkać. Droga Niki a co do innych poważniejszych problemów, których nie mam to nie jest tak jak mówisz, mam i owszem i to przeróżniste życiowe rodzinne trudne jak jasny gwint. Pisałaś to życzliwie, wiem Nie wypowiadajmy się jednak tak lekko o życiu innych, gdy nie znamy ich dokładnie bo czasem rzeczywistość w której żyją jest zupełnie inna. Pozdrawiam. Dzięki za wszystkie opinie Dziewczyny. Szczególnie dobrzei miło mi się zrobiło na sercu po poście Anety 24. Podobne doświadczenia i emocje zbliżają nawet ten przykład to potwierdza.K.

niki23 Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Droga Kasiu!
Mam nadzieję,ze rozwiązaliście z mężem ten problem. Wiesz ja uważam podobnie jak Gucia…….sama znam dziewczynę, bardzo fajną zresztą, bardzo ją lubię, która zawsze z każdym chłopem się dogada…..na temat piłki, meczów itd…..ma mnóstwo KUMPLI, z którymi potrafi pić “łeb w łeb” i gadać jak kumpel na różne “dziwne” dla mnie tematy. I wiem,ze pomimo tego iż wszyscy faceci bardzo ją lubią, traktują ją bardziej jak kolegę niż jak kobietę.

To,ze macie z mężem inne zainteresowania wcale nie oznacza,ze on Cię nie kocha, przecież dwoje ludzi moze łączyć coś znacznie wiecej niż pasja do piłki siatkowej.
My też mamy z moim mężem całkowice odmienne zainteresowania. Mam nadzieję,ze dogadacie się. Trzymam kciuki 🙂

Niki & Ninka 1,5 roku 🙂

amber Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Ja o żadną przyjaciółkę czy koleżankę zazdrosna nie jestem…choć wszystkie są ładne, mądre i baaaardzo miłe
Czuję się kochana i jest ok

Ale po przeczytaniu Twoich obydwu postów śmiem twierdzić, że problem nie tkwi we wspólnych sportowych zainteresowaniach Twojej przyjaciółki i Twojego męża…
A raczej w tym, że Twój mąż jest w pewnym stopniu ignorantem jeśli idzie o Twoje pasje.
Chciałby abyś Ty podzielała jego zainteresowania, a sam nie daje Ci tegoż samego w zamian.
Ciebie powinno bawic to co bawi jego, a co z Twoimi spacerkami, które tak lubisz??
Spróbujcie odrobiny kompromisu. Wybierz się z nim na mecz, spędzcie jeden weekend wg jego upodobań a w następny Ty coś zaproponuj.
Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz
Wy niestety w sprawach swoich zainteresowań się mijacie…
Powodzenia życzę

Beata i Maciek 11.02.04.

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

a ja po przeczytaniu obu postów śmiem twierdzić,ze to Kasiejka ma problem ze sobą… że jest uzależniona emocjonalnie od męża,że oplata się wokół niego jak bluszcz i że – dosłownie-żyć bez niego nie potrafi, że chciałaby żeby był z nią w każdej sekundzie i żeby każdy krok robili razem, żeby jej radzil co robic, wskazywal droge, non stop z nią rozmawiał i raportowal co robił, kiedy śmiał się oddalić. Nic dziwnego,ze chłopina zaczyna się dusić w związku…jak już nawet nie może z koleżanką pogadać….skoro Kasiejkę boli,że przy odwozeniu kolezanki siedziala z tyłu…a po cholere jechala z nimi???? Domyslam sie,ze musiala go pilnowac?
Ja na poczatek radzialbym,zeby Kasiejka dala mezowi od siebie odpoczac,zeby zajela sie soba, zeby sama albo z kolezanka (byle bez meza) gdzies poszla…ale czy potrafi?

Monika i Basia (22.09.2003)

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Jasne, ze potrafię spędzać czas sama, bardzo dobrze sobie radzę i spotykam się z koleżankami i chodzę tam, siam bez męża,nie ma problemu. Mój mąż też mnóstwo czasu spędza tu, tam. Całymi dniami jest czymś zajęty, podobnie jak ja.Nie ma sprawy. Żeby oceniać tak ostro trzeba dogłębnie kogoś poznać. Bardzo niesprawiedliwie mnie oceniłaś i nawet mój mąż by się z Tobą nie zgodził. To co opisałam nie mogło dać Ci tak pełnego obrazu by pisać tak ostro o tym bluszczu i podobieństwie do mnie. Pozdrawiam

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Różnica w Twoim poście a poście innych Dziewczyn polega na tym, że one wyrażają swoją opinię- jedne podzielają w jakiś sposób moje odczucia, rozumieją je, inne nie,co też mnie cieszy w jakiś sposób. Korzystam z tego-analizuję bo jest to szczere, życzliwe i godne przemyślenia ale one mówią o sobie-” ja uważam, podchodzę do tego tak,widzę to inaczej ale ty widzisz to tak i masz do tego prawo.
Podstawowa zasada komunikacji międzyludzkiej w psychologii jest taka: słuchamy (sercem) drugiej osoby, wsłuchujemy się w to co chce tak naprawdę przekazać nam poprzez czasem bardzo emocjonalną wypowiedź, zastanawiamy się jakie potrzeby za tym stoją, dajemy jej odpowiednie wsparcie, które oczywiście nie musi polegać na potakiwaniu i zgadzaniu się z nią we wszystkim Czasem wystarczy jej po prostu wysłuchać, nie ustosunkowywać się do jej wypowiedzi tylko pójść za tropem jej słów.Dopytywać się o szczegóły, uściślać by lepiej i dokładniej zrozumieć niejasności. Gdy prosi o opinię, tak jak ja to zrobiłam mówi się po prostu o swoim doświadczeniu, poglądzie na ten temat ale nie krytykuje się, nie atakuje tego człowieka bo nie znamy jej życia, nie wiemy konsekwencją czego są takie a nie inne jej zachowania, skąd się biorą. Pisząc tak atakująco jak Ty to zrobiłaś Moniko możemy kogoś tylko skrzywdzić i pokazać swoje zlekceważenie jego uczuć i jego samego. Przysłowie chińskie mówi:
NIE OCENIAJ DRUGIEGO CZŁOWIEKA ZANIM NIE POCHODZISZ DZIEŃ W JEGO BUTACH. Ja uważam, że to świete słowa.K.

aneta Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Ktoś już kiedyś pisał na forum, a ja tylko powtórzę..

Jak nie możesz pomóc to może po prostu się nie odzywaj, zamiast robić szybką, niepotrzebną psychoanalizę??

Aneta i Maciek 21.06.2004

aneta Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Ja też 🙂

Aneta i Maciek 21.06.2004

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Żałuję swojego udziału w tym wątku. Nie potrafię zrozumieć,że można się z takimi sprawami otwierać na forum (ja mam od tego przyjaciół w realu) i żałuję,że dałam się sprowokować i odpowiedziałam .Nie żałuję swojej wypowiedzi, może forma była rzeczywiście zbyt ostra, ale nie sens.Powtórzę: moim zdaniem za bardzo żyjesz życiem Męża, a za mało swoim.

Monika i Basia (22.09.2003)

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

nie śmiałabym robić psychoanalizy, bo nie jestem fachowcem. Wyraziłam swoje zdanie – jak to na forum.

Monika i Basia (22.09.2003)

aniuniaw Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Kasiu to ze jestes zazdrosna o swojego meza,swiadczy o tym,ze go kochasz i nie chcesz stracic,Ja tez jestem zazdrosna o swojego mezczyzne bardzo,on czasami mowi,ze jest zakłopotany ,np z powodu kiedy w pracy jedzie z kolezanka słuzbowo,a ona mowi “nie wolno Ci tak szybklo jezdzic samochodem,obiecaj,ze juz nie bedziesz”.
Wydaje Mnie sie ,ze to ja tylko mogę decydowac ,czy moze czy nie.Ale nie chce go stracic i choc wiem ,ze bardzo mnie kocha,bo czesto Mi to powtarza.
Kiedys tez miałam podobną sytuację,że moja kolezanka poprosiła męża o odwiezienie(pojechałam oczywiscie z nimi),ale sama zapakowała tyłek z przodu i całą droge chichotała do niego.Jak wracalismy on sam zwrocił uwage i powiedział,”ale masz kolezanke,widzisz jakie sa dziewczyny…” ale nie pochwalił jej zachowania i to mnie podnioslo na duchu, podczas jazdy samochodem czułam to co Ty podczas ich oglądania meczu.
Ja uwazam ,ze Twoja przyjaciołka zachowała sie nie fair,poniewaz przyszła do Ciebie i nawet jak interesuje sie siatkowka powinna z Toba pic kawe,a nie mieszac w zwiazku,ja ppo prostu olałabym taką przyjazn i nie dopusciłabym do tego,aby wychwalał ja nie Mnie.
Moze jestem troche egoistyczna,ale to ja znam wszystkie wady meza,a on moje,a nie lubie takich sytuacji i chce aby był tylko moj.
Pozdrawiam Cie gorąco.Ania

ania (Paula11l, Wercia4l, Patryk30kwitenia2005)

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Powiem najdelikatniej jak umiem: czy Twoja zazdrość o Męża nie jest nadmierna?
Szczerze zdziwiona jestem,że można być zazdrosnym o to,że koleżanka zwraca uwagę mężowi o zbyt szybkiej jeździe. I że oglądanie meczu można uważać za “mieszanie w zwiazku”.
Rany, jestem zszokowana i naprawdę nie rozumiem.

Monika i Basia (22.09.2003)

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Moniko- posłuchaj jeśli możesz, już tak na spokojnie, bez nerwów bo chyba nam obu nerw się nieco naruszył. Widzisz ja łapię o co chodziło Ani- nie o kontakty męża z inną kobietą w ogóle bo w życiu codziennym nasi mężowie mają mnóstwo kontaktów z koleżankami z pracy, kobietami spotkanymi w urzędach, w mieście, autobusie,współnymi znajomymi. Jej jak sadzę na podstawie tego przykładu jazdy męża z koleżanką z pracy, chodziło o przekroczenie pewnej granicy przez te kobietę w kontakcie z żonatym meżczyzną. Tamta kobieta mogła powiedzieć- “proszę Cię jedź ostrożnie, nie czuję się bezpiecznie” ale tamto zdanie, które zacytowała Ania to było już ewidentnie wejście na jej – żony terytorium.Wobec faceta żonatego inaczej się zachowuje i się do niego zagaduje niż do faceta wolnego gdy i my jesteśmy wolne.
Ja myślę, że ta drastyczna różnica naszych zdań Moniko wynika z tego, że ja doświadczając na świeżo takiej sytuacji pisałam emocjonalnie próbując wyrzucić z siebie emocje co dać mogło złudzenie, że mam iście radykalne poglądy i chciałabym męża trzymać na smyczy i kontrolować przez 24 godz. na dobę. Skądże znowu. Ja rzeczywiście mam potrzebę z nim więcej przebywać bo widzimy się dopiero wieczorami a poza tym i w domu każdy z nas robi inne rzeczy i ciężko tak usiąść razem i pobyć ze sobą jak kiedyś w narzeczeństwie. Czasami też włącza mi się kontrolka wynikająca z poprzednich bolesnych doświadczeń z pierwszego mojego kilkuletniego związku z chłopakiem i lęku przed kolejną utratą kochanej osoby.Ja rozumiem przynajmniej tak myślę to o co Ci chodzi, nawet zgadzam się w sporym stopniu z tym co uważasz na temat wolności w związku i dawaniu partnerowi swobody, zachowania swojej i jego odrębności. Masz rację ale nastroszyłam się na Ciebie dlatego, że ta sytuacja, którą opisałam jest subtelniejsza chyba niż myślisz i nie można tak ostro, beznamiętnie zawyrokowaćo o kimś tymbardziej, że tak upraszczając swoją ocenę nie trafiłaś w sedno sprawy.
Kiedyś mój mężczyzna w takiej luźnej rozmowie ze mną docenił spontanicznie pewien rys osobowości mojej przyjaciółki, notabene cechy, których ja mam niedostatek, a które on uznaje za cenne, nawet za bardzo cenne. Zmartwiłam się tym wtedy. Mój mężuś na szczęście często sam od siebie podkreśla, że to mnie wybrał, mnie kocha i jest zadowolony z tego wyboru ale mam nadzieję, że możesz zrozumieć- tamto docenienie jej, gdzieś tam we mnie zostało dlatego byłam wyczulona. Moja przyjaciółka nie uczyniła niczego złego świadomie-jestem tego pewna,po prostu tak uwielbia siatkowkę, że przedłożyła ją przed naszą rozmowę(może dlatego, że dzień wcześniej nagadałyśmy się trochę przez telefon. Jednak mnie to bardzo zabolało bo przygotowywałam się do jej przyjścia od samego rana pichcąc specjały, doprowadzając mieszkanie do ładu.Po raz pierwszy miala zobaczyć nasze nowe urządzone mieszkanko. Włożyłam wiele serca i wysiłku. Wiele godzin poświęciłam, na te przygotowania byśmy później mogły tylko sobie uściąść i nagadać się bez końca.
Moja przyjaciółka jest życzliwą, kochaną, taktowną osobą ale to jej zachowanie wobec mnie i oglądanie telewizji z moim mężem wtedy gdy dopiero z godzinkę sobie pogadałyśmy w samotnosci dotknęło mnie do żywego i zaskoczyło. Ufam jej w niemal we wszystkich sprawach bo jest super lojalna ale czy taka kobieta tuż przed 30, która jest ładna, zadbana ale nigdy dotąd nie była z żadnym mężczyzną(nawet przez tydzień) gdzieś tam podświadomie nie zabiega o zauważenie u mężczyz, o docenienie, uwagę a może uczucie? Przecież to naturalne.Sorry ben, ale pewne instynkty, pragnienia wymykać mogą się nam z pod kontroli bo ludżmi jesteśmy, nie aniołami. Czy mój niepokój był taki bezpodstawny? No i to stawianie mnie w głupiej sytuacji wobec Pawła, że “dlaczego mnie taki ciekawy sport nie interesuje, dlaczego się nie cieszę tak jak oni z sukcesów drużyny?”…. No głupio mi było strasznie. Tak dalekie jest to Twoim uczuciom? Nie wierzę Moniko. Zrozum normalnie nie pochwalam ograniczania wolności w związku bo to jest podważaniem zaufania do partnera. Mój mąż jest lojalny wobec mnie, wierzę mu i ufam ogromnie ale czasami takie uczucie zazdrości, do którego popatrz- przyznałam się od razu sama zdarza się nam kobietom. Tym bardziej gdy, w którymś momencie jakaś samotna spragniona miłości kobieta zacznie się z naszym mężem bardzo ale to bardzo rozumieć pod jakimś względem nawet w takiej banalnej siatkówce. Podajmy sobie łapki, jeśli coś chciałabyś mi dopisać to napisz i już zakończmy ten wątek bo za bardzo się rozwlekł.Kasia

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

ja bym takiej kokietki nawet do domu więcej nie zaprosiła.Po co się więcej denerwować.
Nie zgadzam się ze zdaniem życie męża życie moje,przecież małżeństwo to jedność-jedno ciało .Od czasu ślubu nie są dwoje ale jedno.I co to znaczy on ma swoje życie ja mam swoje.Co to za miłość?A jeśli się kogoś kocha jest się o tę osobę zazdrosnym oczywiście nie chodzi o chorobliwą zazdrość.
Mój mąż ma bardzo dużo zainteresowń i dla tego,że go kocham w co niektórych staram się uczestniczyć.Kupił jacht pływałam z nim jachtem,kupił motor jeżdziliśmy motorem.Na strzelnicę z nim nie chodzę on ze mną na siłownię,ale bardzo chętnie chodzi ze mną na spacerki.Małżeństwo to kompromis,a nie osobne życie oczywiście wszystko w miarę możliwości.
Rozumiem to co czułaś bo czułabym to samo,a mój mąż również czułby się urażony gdybym spouchwalała się z jego kumplami ,a jego ignorowała
pozdrawiam Cię

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

ok, ręka na zgodę?

Przepraszam,że naskoczyłam.Może trudno w to uwierzyc, ale naskoczylam z babskiej solidarności-bo uważam,że my babki musimy być silne,niezależne, nie możemy podporządkowywać się facetom-to też prewnie efekt moich doświadczeń w poprzednich związkach.
I oczywiście przyznaję, że z lekkim dystansem i bacznie obserwuję atrakcyjne trzydziestolatki niezdolne dotąd do stworzenia stałego związku a zadziwiająco miłe dla mojego męża.Nawet jeśli mianują się “przyjaciółkami z dawnych lat”
serdeczne pozdrowienia

Monika i Basia (22.09.2003)

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

nie pisałam od dzieleniu życia na moje i męża; chodziło mi o to,że nie można żyć WYŁĄCZNIE jego życiem; że trzeba mieć jakąś część tylko swoją; zakochani nadal jesteśmy osobnymi osobami, jeśli nie jest nam dobrze z sobą samym, moim zdaniem nie będzie dobrze w związku. Facetów nie fascynują babki oddane im bez reszty, ale te, które leciutko im się wymykają, są niezależne, mają swoje zainteresowania i TYLKO SWOJE SPRAWY

Monika i Basia (22.09.2003)

Edited by MonikaaPJ on 2005/07/20 09:32.

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Humor mi się polepszył na dobre po tej zgodzie. Ściskam Cię najcieplej jak potrafię.A po za tym uważam zupełnie szczerze, że tak jak to teraz ujęłaś to masz rację. Kobieta będzie kochana zawsze jeśli zachowa odrobinę tajemniczości wobec swojego męża, co jakiś czas zaskoczy go czymś nowym, będzie się wewnętrznie rozwijać,inwestować w siebie na różnych poziomach doskonalenia swojej osobowości ,by móc potem tego swojego chłopinkę hojnie sobą obdarować, gdy będzie ciekawa życia, pełna pasji. To trudne w realizacji w tej prozie życia ale tak trzeba by podsycać miłość. Kasia

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Kiedy poznałam Mojego Męża, miłość spadła na mnie z taką siłą,że mnie obezwładniła-dosłownie.Nie mogłam spać, jeść i myśleć o niczym. Chciałam być z Nim w każdej chwili i wszystko robić razem, nawet w pracy umierałam z tęsknoty. Gdzieś zniknęłą Monika mająca pasje, przestałam mieć czas na spotkania z przyjaciółkami, przestałam chodzić na fitness bo to przeciez aż godzina straty w byciu z Nim! Okropne, co? No i facet zaczął mi się dusić, zaczął uciekać pod byle pretekstem…nie powiem że od razu-niestety-ale stanęłam do pionu – wrócił fitness, przyjaciółki, czas na czytanie i inne sprawy….uwielbiam Mojego Męża, ale potrzebuję też mieć coś tylko swojego, jakąś część duszy niedostępną dla Niego. I widzę, że On też lubi mnie bardziej taką niezależną, trochę rogatą i pyskatą, ze On też chce czekać na mnie w domu, kiedy to ja wracam ze swoich spotkań czy zajęć, a nie tylko odwrotnie. I zwyczajnie – lubi się też mną pochwalić- mówić,że żona zna się świetnie na tym czy tamtym, że lata na fitness jak durna czy że oszalała w wakacje zamaist zluzowac z angielskim biega na niego 5 razy w tygodniu przed pracą…

Monika i Basia (22.09.2003)

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

To ciekawe a wiesz, że mój mąż podobnie- wręcz adoruje mnie w takich momentach gdy mu się czasem postawię, pokażę pazurk, tupnę nogą, gdy jestem zdeterminowana do czegoś i uprę się jak osioł mimo, że on ma inny pogląd. Nie wiem co takiego on we mnie wiidzi w takich sytuacjach wkurzania się na maksa bo przecież złość piękności szkodzi -ale widzę, że on dostaje maślanych oczu na mój widok,ewidentnie się cieszy i mówi mi wtedy “:jak ja cię lubię taką, nareszcie stawiasz na swoim” bo tak normalnie to jak on to określa czasem mam postawę i “przepraszam, że żyję” i to niestety prawda.
Ostatnio myślałam by zapisać się na kurs flamenco- to bardzo w moim klimacie. Przy dwóch pracach potrzeba mi więcej ruchu.

aneta Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

Bardzo fajnie to napisałaś 🙂

Sorki, że jeszcze podciągam ten wątek, ale głupio że się wtrąciłam w tą jakby nie patrzeć, Waszą potyczkę słowną, którą już wyjasniłyście… A wtrąciłam się, bo sprawa dotknęła mnie troszkę osobiście…

Pozdrawiam serdecznie

Aneta i Maciek 21.06.2004

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

🙂 Dziękuję Wam Kochane za wszelkie Wasze opinie. Ciekawie jest poznać zdanie innych kobiet, dużo refleksji mi się pojawiło i powiem Wam, że były cenne. Kasia

Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

o kurczaczki, zafrapowałaś mnie tym kursem flamenco! Sama bym chętnie coś takiego sobie zafundowała!

Kaśka z Natusią (3 lata 🙂

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: zazdrosna jestem o przyjaciółkę

To w sumie bardzo ekspresyjny i namiętny taniec. Od dziecka miałam naturalne skłonności do takiego typu pląsania 🙂 Kasia

Znasz odpowiedź na pytanie: zazdrosna jestem o przyjaciółkę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
prostowanie włosów
dziewczyny mam sztywne włosy.czy macie jakąś skuteczną odżywkę,balsam czy coś w tym stylu,po którym włosy są proste i lejące?
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Budowa domu- Wasze rady i przestrogi
No właśnie. Podpowiedzcie coś niecoś dzieląc się własnymi doświadczeniami. Decydujemy się na budowę własnego domu i takie wskazówki będą dla nas bardzo cenne. P.S. Czy któraś z Was ma dom
Czytaj dalej