Zganić, nakrzyczeć, zbić

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #84456

    ankaada

    Zdarzyło mi się w życiu nakrzyczeć na Adriankę, zdarzyło mi się że dostała klapsa…- uważam to za swoje niepowodzenie i błąd wychowawczy- widocznie nie potrafiłam inaczej wybrnąć z sytuacji. Szczęśliwie są to przypadki jednostkowe – nie jest to żadne usprawiedliwienie….Czasem myślę nawet że nie wytrzymam i ją uderzę, ale kocham ją na tyle że tego nie zrobię….gdzie jest ten kres wytrzymałości? Moja mama jest i była wspaniałą matką a nieraz od niej oberwałam, mąż ma dokładnie te same wspomnienia ale bił ojciec – bijecie?, krzyczycie? jak sobie radzicie jak już perswazja i tłumaczenie nie skutkuje

    Adrianka

    #1248402

    gacka

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Nigdy nie uderzyłam i nie uderzę. Krzyczeć niestety mi się zdarza, szczególnie, gdy moje dziecko udaje, że mnie kompletnie nie słyszy , a zdarza się jej to dość często.
    Pracuję nad tym krzykiem i są dni, że umiem się opanować, a to już postęp.

    Julka



    #1248403

    ankaada

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    staram się też jak mogę. Czasem zaciskam zęby i poprostu wychodzę, wracam po chwili spokojniejsza…

    Adrianka

    #1248404

    olinja

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Zdarzyło mi się dać Jonkowi klapsa, trzy razy.
    Ponieważ mój krzyk na niego działą 1000 razy gorzej niz klaps zrezygnowałam i z tego i z tamtego.
    Nie chce go bić i nie chcę na niego krzyczeć.
    Od dłuższego czasu (po tym trzecim klapsie).
    Wysiliłam się i są efekty.
    Jonatan chetnie współpracuje, wie co mnie złości i nie robi tego albo przestaje kiedy zwrócę mu uwage.
    Wydaje mi się, ze coraz lepiej siedogadujemy.

    Wiem na pewno, ze on wie, ze ja i maz bardzo go kochamy :o))))))))
    Ostatnio tak czule nas oboje obejmuje :o))))))))))

    Jonatan (20.04.2005)

    #1248405

    gacka

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Robię dokładnie to samo – wychodzę, idę ochłonąć, wracam spokojniejsza.
    Zauważyłam tak samo jak Olinja – na Julkę krzyki nie działają zbytnio, więcej wskóram, gdy podejdę do niej spokojnie, bez nerwów, tłumacząc spokojnym tonem, że nie podoba mi się to, co w danej chwili robi lub jak się zachowuje. W wielu przypadkach Julka już reaguje prawidłowo na moje uwagi skierowane pod jej adresem wypowiedziane w sposób spokojny ale stanowczy.
    Natomiast w sytuacjach, gdy córcię łapie bunt 3 – latka (czytaj: płacz bez powodu, uciekanie, wszystko jest na „nie”) po prostu odpuszczam, przestaję reagować, nie zwracam uwagi na to, co robi. Po kilku minutach dziecko mam koło siebie, wtulone we mnie, łkające ostatkiem wymuszonego płaczu, pokorne i spokojne.

    Julka

    #1248406

    olinja

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Kiedyś ktoś pisał o podejściu do dziecka „zbuntowanego” z miłoscią.
    Czyli odpuszczam ale nie olewam.
    Dziecko płacze jestem gotowa by mu pomóc ale nie narzucam sie.
    Tak to zrozumiałam.
    Dziecko nie woe dlaczego płaczę pokazuje mu, ze nie ma powodu do pałczu i że poczekam aż mu przejdzie.
    Płacz nie spowoduje, że odejdę, nie wpłynie na to, ze bede mniej kochać itp
    I chyba taka postawa jest wygrana.
    Widzę jak Jonatan obdarza mnie coraz wiekszym zaufaniem.
    To jest piękne.

    Jonatan (20.04.2005)



    #1248407

    gosia

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Zabieram wtedy zabawkę. Żeby osiągnąć zamierzony skutek, nakazuję wybrać najlepszą. Patrzenie na żal i smutek Artka po takiej karze jest wystarczającą karą dla mnie

    Nie jestem aniołem. Pewnie, że kilka razy ręka mi poleciała, ale stwierdziłam, że klaps nic nie wnosi poza bólem. Bo niby czego uczy?
    Kiedy mu zabiorę zabawkę i później musi być cały dzień grzeczny, żeby ją dostać, to wiem, że się stara i zauważa to, że zrobił to czy tamto źle.

    Ja nigdy nie dostałam od swoich rodziców. Zawsze ze mną rozmawiali, gdy coś przeskrobałam i o to chodzi.

    Gosia, mama Artka (17 maja 2002r.), która czeka na cud (kwiecień 2007 r.)

    #1248408

    superbasiek

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    hmmm…. zdarzyło się że i klapsa Tymek dostał…. częściej się jednak na niego drę a ostatnio serwuję mu „pogadanki”(ma siedzieć i słuchać co do niego mówię, patrzeć na mnie i cierpliwie czekać aż skończę… a potrafię nawet kwadrans go umoralniać, potem ma mi z grubsza powiedzieć o czym mówiłam)… pogadanki odnoszą duży skutek…. on ich nie lubi ale musi je znosić, to chyba gorsze niż klaps i bardziej skuteczne jako kara…. stosuję też odsyłanie do pokoju (ma tam pójśc i przemyśleć swoje postępowanie)… jak zaczyna być nieznośny to zadaję mu proste pytanie „czy masz problem z egzystencją?” …. on wie że to jest ostatnie pytanie zanim dostanie karę, wtedy najczęściej bastuje i uspokaja się….
    … kiedyś jedna pani zapytała mnie czy on wie co znaczy egzystencja, powiedziałam jej że tłumaczyłam mu już kilka razy i raczej przyswoił… a najważniejsze że działa…. to takie kochane dziecko, ale też człowiek i jak każdy ma różne dni…. ale rozdrażnić to mnie potrafi w ciągu sekundy….. ma chłopak talent …..

    Pozdrówki :)))

    człowiek uśmiechnięty jest bogatszy o … uśmiech

    #1248409

    dorotka1

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    zdarzylo mi sie dawac klapsa
    raz dac trzy w jednej serii – bardzo sie tego przestraszylam, potraktowalam to jako b niedobry prognostyk i totalna wlasna porazke

    ale nikt nie jest aniolem, chociaz moze jednak sa….

    to bylo dawno i nie robie juz tego
    raczej tez nie krzycze
    ale czesto mowie dobitnym zdecydowanym tonem – i tak szymon upomina mnie wtedy ze nie wolno tak do niego mowic….

    ja daje kare, oddalam do uspokojenia sie, robie pogadanke, albo mowie ze mam mnostwo czasu i jak mu przejdzie to zawsze jestem pod reka gdyby mnie potrzebowal, w sytuacjach krytycznych stosuje wszystko po kolei 🙂

    #1248410

    kamuszka

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Bić nie należy, to i tak nie skutkuje, służy raczej wyładowaniu gniewu rodzica. Ja … dostałam lanie 1 raz w życiu 😉 ale pamiętam to jak dziś i przyznaję – zasłużyłam sobie wtedy 😉
    Mnie zdarzy się nakrzyczeć, czasem pójdę, pooddycham, jak już się naprawde wkurze pokrzycze, zjem ziołówkę uspokajającą 😉
    STARAM się, żeby ręka nie świerzbiła, bo wiem, że to nic nie daje, moja kolezanka bije dziecko jak jest niegrzeczne i widzę, że rezultatów to nie przynosi żadnych, takie tylko może, że się dzieciak kuli, jak matka tylko rękę podniesie.



    #1248411

    kamelia

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Pracuje nad sobą, jest lepiej…
    Kto mi jednak powie co robić gdy dziecko wyraźnie nas prowokuje? Ostatnio kiedy myłam małemu zęby parskną na mnie niechcący – pasta na mojej twarzy, potem zaczął robić to celowo… Co robić wtedy kiedy działania spokojne nie dają efektu, a wkurzenie jest tak wielkie, że nic tylko chce się porządnie dziecku przyłożyć… 🙁 Jakiś czas temu miał podobnie – jak chciał mnie wpienić to pluł na podłogę, na meble, na siebie… Trudno „nie reagować”…

    Kamelia z Michałkiem (ponad 3 lata) i chyba-Mają (29 tc)

    #1248412

    monikachorzow

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    zdarza mi sie dać klapsa …jak wyprowadzi mnie z równowagi tak że żadne słowa do niego nie docierają.ale stwierdzam że nic to nie daje…..złapie sie za pupe i za 2 sekundy robi to samo.dlatego od jakiegoś czasu zamieniłam klapsa na ostrzeżenie typu -„jeszcze raz a biore torbe i sprzatam zabawki na smietnik”,albo po prostu wyłączam mu bajke i odchodze.
    doprowadza mnie do szału takim zachowaniem .podchodzi w kuchni do pieca i zdmuchuje mi palniki jak cos gotuje.chyba 1000 razy mu mówiłam że tak nie wolno,że może sie poparzyć,że zupa się może wylac …rózne różniste a on i tak podejdzie i zdmuchuje….raz udawałam że nie widze a kątem oka patrzyłam …idzie,widzi że nie patrze i dmucha a ja w tym momencie klaps… zdębiał ale nie z bólu tylko z zaskoczenia …i wiecie co teraz robi????podchodzi do pieca z rękami na posladkach i dalej dmucha…brak mi słów…..wywiozą mnie kiedyś do rybnika….
    tak samo z uporem maniaka wyciąga mi wszystkie wtyczki z gniazdek…no kurcze jak mam mu wytłumaczyć ŻE TAK NIE WOLNO!!!! nie chodzi mi o puste gniazdka bo te go nie interesują -tylko o te obsadzone…chyba wezme taśme scot i pozaklejam…
    jak na dworze się buntuje że nie chce gdzies isc albo coś to odchodze…..leci wtedy za mną z rykiem…a jak nie chce iśc za rękę a jestesmy koło ulicy to go trzymam na siłe a on ryczy i się miota jak pitbul…
    chyba ta pora roku tak źle na nas działa …latem jakos lepiej było z komunikacja między nami….byle do wiosny

    m&m15.01.04



    #1248413

    natinka

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Nigdy nie mów nigdy …

    Nati, Kamilka 05.04.04 i Kacper 25.05.06

    #1248414

    raz-dwa

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    Natalia kilka ostrzegawczych klapow ode mie dostala ….niestety. Jakis czas temu dalam jej klapsa za cos, ale potem ja przeprosilam i wytlumaczylam, ze byla niegrzeczna, ja sie zdenerwowalam i bardzo ja przepraszam ze dalam jej klapsa i ze postaram sie zeby juz nigdy to sie nie zdarzylo. Po jakims czasie zapytalam sie jej: Natuniu, czy mamusia dala Ci kiedys klapsa? Odpowiedziala ze nie. Gdy przypomialam jej opisane wyzej zdarzenie, odpowiedziala ze przeciez ją za to przeprosilam, a jak ktos przeprosi i żaluje ze zrobil cos zlego, to się nie liczy :).

    Ola 15m i Natalia 3,5l

    #1248415

    kotus

    Re: Zganić, nakrzyczeć, zbić

    .

    W odpowiedzi na:


    Gdy przypomialam jej opisane wyzej zdarzenie, odpowiedziala ze przeciez ją za to przeprosilam, a jak ktos przeprosi i żaluje ze zrobil cos zlego, to się nie liczy :).


    Jestem w szoku jakie mądre masz dziecko:-)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close