Zginęło mi dziecko w sklepie

Też w Realu, w sobotę. No ale w moim przypadki pani wykazała więcej empatii i przekazała informację przez głośniki. Moj syn też 3 latek się znalazł po ok 15 minutach.
To co przeżyliśmy, to tylko my wiemy. A dziś znalazłam to

Przezyłam szok, chyba kobieta dzieci nie ma… Innego tłumaczenia nie znajduję.

51 odpowiedzi na pytanie: Zginęło mi dziecko w sklepie

rena122012-03-15 10:48:54

W Tesco w ubiegłe wakacje- młody był z 3 dorosłymi osobami (w tym z mamusią czyli ze mną) i w ciągu kilku sekund przepadł jak kamień w wodę

Do dziś jestem super bohaterką w jego pojęciu bo to mama go znalazła a on się tak strasznie bał:Hmmm…:

Każde dziecko jest inne i inaczej się zachowa, jedno pójdzie gdzies dalej, inne będzie płakać a jeszcze inne (jak nasze) biegać jak opętane i piszczeć wniebogłosy. Choć swoją drogą nikt nie zwrócił uwagi na piszczącego, zachodzącego się z płaczu sześciolatka :Hmmm…:

maduxia2012-03-15 10:55:26

przeczytałam, teraz czytam bloga, którego adres znalazłam w pierwszym komentarzu. Juz mi sie podoba swierdzenie, że jak się idzie do supermarketu z trzylatkiem, to poza oczami dookoła głowy trzeba mieć właczoną echolokację…. :Śmiech:

chociaż zgubienie dziecka w sklepie śmieszne nie jest. Nie zgadzam się również z tym, że trzylatek porusza się na tyle wolno, ze zwyczajnie stracony z oczu na 5 sekund daleko nie odejdzie i zgubić sie zwyczajnie nie może.

maduxia2012-03-15 11:02:07

co do pracownicy: brak empatii i tyle, nie ma nad czym się rozwodzić, znam osoby dzieciate, które pewnie zachowałyby sie podobnie, nie kazdy jest taki ekstraempatyczny jak my 😉

eiffla2012-03-15 11:02:07

ja za swoim 3 -latkiem szłam jakieś 10 kroków. Skręcił za półkę, 5 sek później ja tam byłam a jego już nie było. Zapadł sie jak kamień w wodę.
Moj z tych co się nie drą, nie płaczą, zachowują stoicki spokój. Znalazł go pan z ochrony, młody rozpłakał się dopiero jak ja podbiegłam i go przytuliłam.

ciapa2012-03-15 12:09:31

Zamieszczone przez maduxia:
Nie zgadzam się również z tym, że trzylatek porusza się na tyle wolno, ze zwyczajnie stracony z oczu na 5 sekund daleko nie odejdzie i zgubić sie zwyczajnie nie może.

Mogłabym im swoja młodą na testy podesłać, biega szybciej ode mnie 😉

Jak robię zakupy jakieś konkretne to idę albo sama albo młoda siedzi w wózku bez gadania
Chyba, ze idziemy do sklepu po coś drobnego dla niej i mogę się na niej skoncentrować to wtedy jest na wolności

Niestety 3 latki sa nieobliczalne i trzeba to brać pod uwagę

Acha i na spacerze mam smycz 🙂 bo ja zwyczajnie biegać ze względu na zdrowie nie mogę a młoda na tyle rozumu nie ma co by w impulsywności na ulicę nie wybiec

A ludzie się dziwią i komentują 😉

Co do przypadku z linka, no są ludzie i ludzie, zachowanie obsługi sklepu niedopuszczalne

werbla2012-03-15 12:41:02

ja w supermarkecie nigdy nie zgubiłam, choć może sie zdarzyć…nigdy nie mów nigdy…dzieci to żywe sreberka

ale za to zgubiłam starsza córkę na imprezie piknikowej u męża w pracy…plus był taki, że Weronika miała jak i każdy członek pikniku opaski, no i poszła do pana i wywołali rodziców dziecka

jane2012-03-15 12:47:24

Mam oczy dookola glowy i jeszcze dodatkowo w d…. Z Amaia chodze na zakupy tylko w razie palacej koniecznosci i zawsze trzymam ja w wozku, ewentualnie na rekach, choc wazy juz swoje… Potrafi zniknac w pare sekund.
Nigdy tez nie spotkalam sie z takim brakiem empatii. Nie mam wielkiego doswiadczenia w gubieniu dzieci 😉 Ale za kazdym razem jak sie gdzies oddala, czy uciekna (Amaia namietnie ucieka) to zawsze znajdzie sie ktos, kto sie zainteresuje, spyta (starszych), czy zatrzyma pedziwiatra, jak widzi, ze ja z wywalonym jezorem lece 20 krokow dalej 😉

Brak mi slow jesli chodzi o te babe w realu…

taurus2012-03-15 13:04:06

Zamieszczone przez rena12:Choć swoją drogą nikt nie zwrócił uwagi na piszczącego, zachodzącego się z płaczu sześciolatka :Hmmm…:

🙁

ahimsa2012-03-15 13:32:09

Łapa albo koszyk- innej opcji nie ma! nie ma biegania/stania luzem w markecie.

mimbla2012-03-15 13:43:42

Mój też mi kiedyś zginął w castoramie! Myślałam że mi serce wyskoczy ze strachu! Jechał sobie w wózeczku, takim samochodzie z wózkiem na zakupy gdzie się sadza malucha i on sobie kieruje. Wylazł mi gdy tylko na chwilę zerknęłam na tapety. Poszedł oglądać świecące lampki.
Przecież taki komunikat jest bardziej dla ludzi w sklepie, żeby zerknęli czy nie kręci się gdzieś bezpański malec, do obsługi sklepu żeby zabezpieczono wyjścia!
Nie umiała sformułować ogłoszenia! Upośledzona była czy co?
Studia trzeba skończyć żeby powiedzieć: “Uwaga zaginęło trzyletnie dziecko” :Boje się:

zuzel2012-03-15 13:50:09

Zamieszczone przez ahimsa:Łapa albo koszyk– innej opcji nie ma! nie ma biegania/stania luzem w markecie.
Ostatnio widziałam w marketach zakaz wożenia dzieci w wózkach sklepowych (tych nie-dziecięcych).

A w temacie.
Eiffla – szok że nie chcieli komunikatu nadać.
Dość często bywam w różnych marketach i mnóstwo razy słyszałam przez głośniki, że albo dziecko zginęło w jakimś sklepie i opis dziecka i informacja gdzie się z dzieckiem zgłosić jak się je znajdzie,
albo
informacja że dziecko tak i tak ubrane, płeć, wiek “na oko”, bez imienia (bo np. nie chce powiedzieć) czeka na rodziców gdzieś tam.

2012-03-15 13:50:56

Mi nigdy dziecko nie zgineło.
Za to gorzej zrobiłam….
Zapomniałam w bibliotece ze mialam ze sobą dziecko i…wyszłam bez dziecka…
Dobrze ze dzieć kumaty był bo to juz byl 7 latek, wybiegł za mną wrzeszcząc “mamo zapomniałaś mnie!”
:Wstyd:

eiffla2012-03-15 14:01:21

Zamieszczone przez zuzelka83:Ostatnio widziałam w marketach zakaz wożenia dzieci w wózkach sklepowych (tych nie-dziecięcych).

A w temacie.
Eiffla – szok że nie chcieli komunikatu nadać.
Dość często bywam w różnych marketach i mnóstwo razy słyszałam przez głośniki, że albo dziecko zginęło w jakimś sklepie i opis dziecka i informacja gdzie się z dzieckiem zgłosić jak się je znajdzie,
albo
informacja że dziecko tak i tak ubrane, płeć, wiek “na oko”, bez imienia (bo np. nie chce powiedzieć) czeka na rodziców gdzieś tam.

w moim Realu nadali taki komunikat jak moje dziecię zginęło, także spoko. 😀
Artykuł dotyczył toruńskiego Reala, ja w warszawskim swojego zgubiłam 😉

zuzel2012-03-15 14:05:00

Zamieszczone przez Eiffla:w moim Realu nadali taki komunikat jak moje dziecię zginęło, także spoko. 😀
Artykuł dotyczył toruńskiego Reala, ja w warszawskim swojego zgubiłam 😉

tak to jest jak się z doskoku czyta 😉

tora2012-03-15 14:15:32

Zamieszczone przez ahimsa:Łapa albo koszyk- innej opcji nie ma! nie ma biegania/stania luzem w markecie.

u nas tylko koszyk. za lape w sklepie gdzie tyle fajnych rzeczy, ktore mozna dotknac bez awantury sie nie da:Fiu fiu:

tora2012-03-15 14:17:49

Zamieszczone przez zuzelka83:Ostatnio widziałam w marketach zakaz wożenia dzieci w wózkach sklepowych (tych nie-dziecięcych).

:Szok:
przeciez one maja nawet specjalne siedzonka z pasami z przodu?

zuzel2012-03-15 14:28:30

Zamieszczone przez tora::Szok:
przeciez one maja nawet specjalne siedzonka z pasami z przodu?

są takie specjalne samochodziki dla dzieci (może tam są pasy, nie wiem – nigdy nie używałam)

nie wolno wozić w tych koszykach zwykłych – ani na plastikowej podstawce ani w środku w koszu

paolinka2012-03-15 14:30:39

A ja widziałam sytuacje z drugiej strony może 4/5 latek znaleziony sam przez obsługe sklepu Tesco rodziców wywoływali 5 razy zanim raczyli się zgłosic po dzieciaka. Nie rozumiem takiego zachowania wychodzi na to że to nie mały się zgubił tylko rodzice podawali imię i nazwisko dziecka a rodzicom jakoś się nie spieszyło po odbiór.

asik2012-03-15 14:31:22

Imo ten zakaz dotyczy wożenia dzieci w wózkach – w środku, tam gdzie się przewozi zakupy
bo i takie przypadki się zdarzały 😉
na tym specjalnym miejscu, gdzie dziecko nogi trzyma poza wózkiem to można

zuzel2012-03-15 14:33:55

Zamieszczone przez Asik.:Imo ten zakaz dotyczy wożenia dzieci w wózkach – w środku, tam gdzie się przewozi zakupy
bo i takie przypadki się zdarzały 😉
na tym specjalnym miejscu, gdzie dziecko nogi trzyma poza wózkiem to można

No tak, bo większe dziecko się na tym specjalnym miejscu nie zmieści 😉
No i trudniej wypaść ze środka niż z tej podstawki 😉

Już wiem gdzie był ten zakaz – w realu właśnie.

paolinka2012-03-15 14:34:29

Zamieszczone przez zuzelka83:Ostatnio widziałam w marketach zakaz wożenia dzieci w wózkach sklepowych (tych nie-dziecięcych).
zapewne chodziło o nie wożenie dzieci w częsci zakupowej i ja to rozumiem od tego są siedzonka

asik2012-03-15 14:36:47

Zamieszczone przez zuzelka83:No tak, bo większe dziecko się na tym specjalnym miejscu nie zmieści 😉
No i trudniej wypaść ze środka niż z tej podstawki 😉

Już wiem gdzie był ten zakaz – w realu właśnie.

Też widziałam ten zapis i wg mnie dotyczy sadzania dziecka z butami w środka wózka
a nie na specjalnym, wyznaczonym do tego miejscu w wózku 🙂

rena122012-03-15 14:38:34

a co jak się idzie z dwójką czy trójką dzieci?
brać kilka wózków?:Śmiech::Śmiech:

paolinka2012-03-15 14:41:23

Zamieszczone przez rena12:a co jak się idzie z dwójką czy trójką dzieci?
brać kilka wózków?:Śmiech::Śmiech:

a tak jak idziemy z dwójka ja jeden wózek mąż drugi ja nie widzę w tym nic smiesznego

ahimsa2012-03-15 14:55:43

Zamieszczone przez tora:u nas tylko koszyk. za lape w sklepie gdzie tyle fajnych rzeczy, ktore mozna dotknac bez awantury sie nie da:Fiu fiu:

No więc częsciej jednak koszyk;)

J. straszy niż Twoj Tymo- ale też wciąż na pokusy narażony;)
PRZED wejściem na halę mówie- nie kupujemy słodyczy ani zabawek dziś! rozumiesz?

I jak on zaakceptuje warunki- to jest honorowy i histerii nie robi:D

No ale pilnować trzeba! znając jego upodobania do brania wszytskiego do buzi- tym bardziej!!! Kiedyś było o tym, jak dziecko kreta łyknęło:Boje się:

Też chwila nieuwagi i tragedia gotowa.

ahimsa2012-03-15 14:58:57

Zamieszczone przez rena12:a co jak się idzie z dwójką czy trójką dzieci?
brać kilka wózków?:Śmiech::Śmiech:

tak bym właśnie zrobiła. Na szczęście różnica jest u nas 3 lata i starszy już mądry jest;D

A jak on miał 3 lata- to on jechał w koszyku a młode w swoim wózku. I już.

jane2012-03-15 15:10:03

Zamieszczone przez zuzelka83:są takie specjalne samochodziki dla dzieci (może tam są pasy, nie wiem – nigdy nie używałam)

nie wolno wozić w tych koszykach zwykłych – ani na plastikowej podstawce ani w środku w koszu

Ja zawsze wsadzam do kosza i nikt mi jeszcze uwagi nie zwrocil. Jak zwroci, to zmienie sklep 😛 Wole zeby mnie ochrzaniali, niz ganiac za dzieckiem po sklepie…

Edytuje: moja sie w siodelku juz nie miesci, bo te sa do 15 kg… A spokojnie tez nie pojdzie obok, wiec nie pozostaje mi nic innego…

ahimsa2012-03-15 15:37:40

Zamieszczone przez Jane:Ja zawsze wsadzam do kosza i nikt mi jeszcze uwagi nie zwrocil. Jak zwroci, to zmienie sklep 😛 Wole zeby mnie ochrzaniali, niz ganiac za dzieckiem po sklepie…

Edytuje: moja sie w siodelku juz nie miesci, bo te sa do 15 kg… A spokojnie tez nie pojdzie obok, wiec nie pozostaje mi nic innego…

Zuz nie ma jeszcze 2-latka na stanie- to sie mądrzy!:Śmiech:

ja upycham J. jeszcze do tego krzesełka;) ale juz wyrasta….ma z 18kg i tez daje rade;)

superbasiek2012-03-15 16:07:41

pracuję w takim punkcie informacyjnym, zdarza się, że ktoś przyprowadza mi trzęsące się rozpłakane dziecko co zgubiło mamę czy tatę… sadzam takiego malucha na swoim krześle, uśmiecham się i pytam jak ma na imię, jak ma na imię jego mama czy tato, jeżeli zna nazwisko to super i wywołuję takiego rodzica do informacji …zawsze potem dostaję opiernicz od przełożonej bo powinnam powiedzieć: W punkcie informacyjnym jest pięciolatek czekający na mamę, proszę zgłosić się po dziecko”… a ja mówię np: “Pani Joanna Jakaśtam proszona jest o pilne podejście do informacji.” … myślę, że to moje wywołuje mniej paniki i u dziecka i u rodzica 🙂

…. jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby to rodzic do mnie trafił przed zaginionym dzieckiem :), ale myślę, że taki komunikat w miarę szybko na pewno bardzo by pomógł.

Pozdrówki 🙂

chilli2012-03-15 16:51:55

Zamieszczone przez Paolinka:A ja widziałam sytuacje z drugiej strony może 4/5 latek znaleziony sam przez obsługe sklepu Tesco rodziców wywoływali 5 razy zanim raczyli się zgłosic po dzieciaka. Nie rozumiem takiego zachowania wychodzi na to że to nie mały się zgubił tylko rodzice podawali imię i nazwisko dziecka a rodzicom jakoś się nie spieszyło po odbiór.

moze nie slyszeli? moze w panice szukali dzieciaka i nie slyszeli?

beamama2012-03-15 16:55:08

Ja się tym zakazom nie dziwię, jeśli zdarzają się takie kfiatki:

Tu mamy dziecko, które się zaklinowało i musieli je wyciągać strażacy :Strach::

jane2012-03-15 17:37:20

Zamieszczone przez beamama:Ja się tym zakazom nie dziwię, jeśli zdarzają się takie kfiatki:

[Tu mamy dziecko, które się zaklinowało i musieli je wyciągać strażacy :Strach::

[]

Mocne…

Ja, kiedy mam Amaie w srodku, to zwykle kupie mniej niz bym kupila bez niej. Moze to tez maja na uwadze ci, co te zakazy wprowadzaja 😉
Ale z kolei z pustym wozkiem i Amaia obok, to pewnie ze dwie rzeczy tylko udaloby mi sie tam wlozyc, hehehe…

marchewkowa2012-03-15 19:08:39

Zamieszczone przez SuperBasiek:… a ja mówię np: “Pani Joanna Jakaśtam proszona jest o pilne podejście do informacji.” … myślę, że to moje wywołuje mniej paniki i u dziecka i u rodzica 🙂

:Hmmm…:
ja bym chyba na zawał zeszła jakbym zgubiła dziecko i usłyszałabym, że mam pilnie zgłosić się do informacji – wyobraźnia pewnie by mi podsunęła czemu pilnie i dlaczego nie mówią po co :Fiu fiu:

laurencja2012-03-15 19:59:45

Zamieszczone przez Mamroć:Mi nigdy dziecko nie zgineło.
Za to gorzej zrobiłam….
Zapomniałam w bibliotece ze mialam ze sobą dziecko i…wyszłam bez dziecka…
Dobrze ze dzieć kumaty był bo to juz byl 7 latek, wybiegł za mną wrzeszcząc “mamo zapomniałaś mnie!”
:Wstyd:

Mamro poplakalam sie ze smiechu, przepraszam….

laurencja2012-03-15 20:03:17

A w temacie to dzis moj tata zabral Wojtka na spacer na pobliski MOSiR i tam byla babcia, ktora zrozpaczona szukala czterolatka zginal jej…. Znalazl sie w pobliskim supermarkecie (za plotem zaraz), babcia obiecala jazde autkiem takim na monety i on myslal, ze juz…:(

cukierkova2012-03-15 20:20:28

Mi kiedys F zaginął w Auchanie. Stał obok i zniknął, po sekundzie zniknął Ł z O.. O był w wozku ktory Ł prowadził, a F mial trzymac wozek reką. No i doopa blada. Familia mi sie rozlazla. Wiec ja telefonu zaczelam szukac,zeby do Ł zadzwonic.. i co? i fona brak. noooooooooooooz nerwy mną wtedy takie targały. Co sie okazalo.? F poszedł oglądac zabawki bo z tatą nudno, Ł z O poszli na wedkarski bo ja to bede w ciuchach na bank, a i powinnam sie domyslić ze Ł idzie robale oglądac i powinnam wziąsc F ze sobą. Fona mi O ( ok 2 lata mial ) zachylił.

Tak ich opindolilam ze Ł zbladł. stwierdzil ze dawno taka zla nie bylam.

A inny przypadek.. 4 letni F zginął z podworka. Mamy swoje podworko, ogrodzone, miejscowosc mala, wszyscy sie znają my mieszkamy w centrum przy glownej drodze. Tiry lubią naszą ulice bo to fajny skrod od policji. F bawił sie w piaskownicy ja na sekunde do domu zajrzalam, wychodze..eFa nima. wsiąkł. :Strach: serce w pietach, wolam, wrzeszcze ,gebe dre. Wyleciala sąsiadka, pytam czy nie widziala no i ona mowi ze przeciez w piaskownicy był. To jej mowie ze byl ale niema. 3 miesieczny O w wozku spi.. a ja niewiem co mam robić. 10 metrow za domem rzeka. :Boje się::Boje się: dzwonie do Ł drąc sie “Filip, Filip” i nic. Filipa niema, Ł nie odbiera. A mi slabo.. wszystko widzialam, nawet jak w trumnie go niosą juz. W kkoncy Ł dzwoni do mnie i pyta co sie stalo no i ja mu zaryczana, roztrzesiona ze F niema, a on mi glupek mowi ze F z nim. wziął go na ryby, te 10 metrow od domu nad tą rzeke, w ktorej poł roku wczesniej utopił sie moj brat. i ze on mego wrzasku nie slyszal. :Strach::Boje się::Boje się: normalnie myslalm ze zatluke malzona.!!!!! a jakie bluzgi lecialy. sekunda nie minela jak obaj w domu byli, zdziwieni moją reakcją.. bo czego ja rycze.. przeciez pan tato nie musi pani mamy informowac ze z synem wychodzi..

w sumie poszukiwania F trwaly 3 minuty..a ja mialam wrazenie ze ok kilka godzin minelo..

Ł dostal strasznie za ten “wypad na rybki”..

taurus2012-03-15 21:01:27

Dla mnie ten zakaz wsadzania dziecka luzem do wózka ma sens, ze względów higienicznych. Choć nie wykluczam że jakbym miała np 2 dzieci w zbliżonym wieku to nie twierdziłabym inaczej 😉

superbasiek2012-03-15 21:04:10

Zamieszczone przez marchewkowa::Hmmm…:
ja bym chyba na zawał zeszła jakbym zgubiła dziecko i usłyszałabym, że mam pilnie zgłosić się do informacji – wyobraźnia pewnie by mi podsunęła czemu pilnie i dlaczego nie mówią po co :Fiu fiu:

dorosły jakoś przeżyje, a taki dziecek siedzący obok mnie bardziej bałabym się, żeby ten mi się nie przeraził 🙂

Pozdrówki 🙂

taurus2012-03-15 21:05:26

Zamieszczone przez marchewkowa::Hmmm…:
ja bym chyba na zawał zeszła jakbym zgubiła dziecko i usłyszałabym, że mam pilnie zgłosić się do informacji – wyobraźnia pewnie by mi podsunęła czemu pilnie i dlaczego nie mówią po co :Fiu fiu:

też tak sobie pomyślalam… Chyba wolałabym usłyszeć że znaleziono dziecko, przynajmniej tortury jakie w tej sytuacji bym przeżywala skróciłyby się o parę minut :Hmmm…:

taurus2012-03-15 21:06:12

Mnie się Michałek nigdy nie zgubił ale jeszcze wszystko z Adaśkiem przede mną (tfu przez lewe ramię i odpukać w niemalowane)

Znasz odpowiedź na pytanie: Zginęło mi dziecko w sklepie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A-psik: moje dziecko jest uczulone…
Wprowadzenie mleka - 3-latka
Dziewczyny, proszę o poradę. Moja cóka skończyła niedawno 3 lata i dotąd była na Nutramigenie. Postanowiłam powoli ją przestawiać na zwykłe mleko i kupiłam Nan Pro HA, ale widzę jak
Czytaj dalej
Sprzedam
Spódniczki, bluzki, bluzeczki *** rozm. 38-40-42
Witam :) ponieważ czeka mnie wkrótce przeprowadzka, czas pozbyć się nieużywanych ciuchów. Prawie wszystie ubrania głównie leżały w szafi, prawie nieużywane. 1. Spódniczka wiosenna Carry, rozm. L, cena 10 zł 2. Spódniczka, rozmiar. 42,
Czytaj dalej