Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #42121

    jezynka

    Jest to wstrzasajaca historia. Sama mieszkam chwilowo w Hiszpanii, a maz regularnie lata do Madrytu. Zamach w Madrycie byl czyms bardzo ciezkim, bo przeciez mogl dotyczyc kazdego z nas. Zdalam sobie sprawe w jakim swiecie zyjemy gdzie istnieja istoty (chyba nie moga byc to ludzie) ktore potrafia tak niszczyc zycie ludzkie. I zadawac tyle bolu, bawic sie ludzkimi uczuciami. Gdzie jest swiat i dokad zmierza… Bardzo jestem przygnebiona ta sytuacja zwlaszcza, ze podczas zamachu w NY rowniez bylam bardzo blisko. Dla mnie to nie sa zamachy i ofiary gdzies daleko, tylko tu… blisko… zaraz… to jest prawdziwa wojna!! Jaki swiat zostawimy naszym dzieciom??

    Siedmiomiesięczna Patrycja, 199. ofiara.

    Patrycja umierała przez półtora dnia. Siedmiomiesięczna dziewczynka o jasnych włosach i niebieskich oczach, ze złotą bransoletką na ręce, przebywała do wczoraj w Dziecięcym Szpitalu Dzieciątka Jezus. Zmarła o pierwszej po południu, z powodu zmiażdżenia klatki piersiowej, po nocy na oddziale intensywnej terapii. Patrycja jest najmłodszą ofiarą piekła, które wstrząsnęło Madrytem w czwartek.
    Pierwsze godziny po zamachu dziewczynka spędziła sama. Nie poszukiwał jej nikt z rodziny. Po pewnym czasie odnalazł ją lekarz, rzuconą na ziemi w pobliżu stacji Atocha, wśród odpadków. Wydobył ją stamtąd i zaniósł do Szpitala Dzieciątka Jezus. Była godzina 9 rano. Nie było żadnej wiadomości o jej bliskich – czy są wśród żywych, czy umarłych.
    Jej ciocia Kasia, 27-letnia Polka mieszkająca w Madrycie od prawie 10 lat z dwójką dzieci, odnalazła tam dziewczynkę w południe, po tym jak obdzwoniła już wszystkie numery pomocy i przeszukała wszystkie szpitale w Madrycie. Tragedię widziała z ekranu telewizora.
    O 8.30 rano nagły impuls uświadomił jej, że jej siostra, szwagier i siostrzenica mogli podróżować jednym z pociągów. Po całym ranku spędzonym na poszukiwaniach, Kasia rozpoznała po złotej bransoletce z wygrawerowanym imieniem, że dziecko u Dzieciątka Jezus to jej siostrzenica.
    Wczesnym popołudniem w czwartek Kati dowiedziała się także, że żyje jej siostra Jolanta, matka dziecka. Odnalazła ją w Szpitalu Klinicznym San Carlos. Jola ma 28 lat. W czwartek była operowana w trybie pilnym, operowano jej rękę i jelita. Kiedy Kasia odnalazła ją po zamachu, z trudem ją rozpoznała. Dziewczyna pytała nieustannie, co się dzieje z jej córką i mężem. Wciąż znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Nie wie jeszcze, że Patrycja nie żyje, ani że ciało jej męża, 34-letniego Wiesława, zostało wczoraj zidentyfikowane w Pawilonie 6., gdzie gromadzone są ciała ofiar.

    Nie wszystko było smutne w krótkim życiu Patrycji. Do tego dnia w którym wybuchły bomby była szczęśliwym dzieckiem. Jej rodzice ją uwielbiali. „Moja siostra i szwagier są zauroczeni dzieckiem. Wiele ich kosztowało, by przyszła na świat, gdy urodziła się Patrycja, byli przeszczęśliwi”, opowiadała Kasia w jednej z sal Szpitalu Dzieciątka Jezus w czwartek, zanim dziewczynka zmarła.
    To o czym opowiadała wydarzyło się w przeciągu ostatniego roku. Niemniej Wiesław i Jolanta mieszkali w Hiszpanii od ponad 8 lat. Poznali się w Polsce, i jak wielu swoich ziomków, zdecydowali się porzucić swój kraj w poszukiwaniu lepszej przyszłości.
    On przyjechał do Hiszpanii jako pierwszy, po roku dojechała ona. Wszystko było zaplanowane: kiedy Wiesław jako tako się ustabilizuje, sprowadzi Jolantę. Tak też się stało. W 6 miesięcy po jej przyjeździe wzięli ślub. Mieszkali w mieszkaniu w pobliżu Entrevias.
    Każdego ranka o 7.40 we trójkę jeździli pociągiem podmiejskim ze stacji Asamblea de Madrid (Rada Miasta Madrytu) do stacji Atocha. Podobnie było w czwartek. Małżeństwo zostawiało Patrycję pod opieką przyjaciółki na czas, gdy sami byli w pracy. Wiesław pracował w firmie budowlanej, a Jola zajmowała się sprzątaniem w kilku domach. On miał już uporządkowane papiery, ona oczekiwała na uregulowanie swojej sytuacji.
    „Jola jest wspaniała. Pracuje w moim domu odkąd przyjechała do Hiszpanii, jest prawie członkiem rodziny” – opowiada właścicielka jednego z domów gdzie dziewczyna pracuje. Ona, podobnie jak inne kobiety dla których pracują Kasia i Jola, są bardzo przejęte losem ich i ich dzieci: siostry nie mają żadnej rodziny w Hiszpanii.
    Przez te 8 lat Jola i Wiesław ciężko pracowali, aby kupić dom w pobliżu Warszawy. Właśnie kończyli spłacać hipotekę nieruchomości.
    „Odkąd urodziła im się córka, promieniowali. Do tego stopnia, że ostatnio Jola mówiła mi: ‚Jestem tak szczęśliwa, że aż się boję’ – opowiada dalej kobieta. Wiesław również jest dobrym człowiekiem. Żyje dla swojej żony i córki” – dodaje.

    Wczoraj w południe Kasia czekała u Dzieciątka Jezus na najgorsze. Cały czas towarzyszył jej psycholog szpitalny, wspierając ją i doradzając co robić – mówi Pedro Nunez Morgades, obrońca praw dzieci.
    Zanim zmarła dziewczynka, Kasia udała się do Pawilonu 6., w poszukiwaniu wiadomości o swoim szwagrze. Z trudem znosiła sytuację, powtarzała: „To nie mogło się zdarzyć naprawdę. My nie jesteśmy Hiszpanami, ale tak jakbyśmy nimi byli”.
    Po południu ciało Wiesława zostało zidentyfikowane w Pawilonie 6.
    Siostra Kasi i Joli, która mieszka w Polsce, już wcześniej na tą sobotę planowała przylot do Madrytu. Być może teraz będzie towarzyszył jej ojciec. Rodzina chce sprowadzić ciała Wiesława i Patrycji do Polski, aby tam ich pochować.
    Przed Jolą wciąż najgorsze. Nie wie jeszcze, że jej mąż i córka nie żyją. Ona sama powoli będzie wracać do zdrowia.

    ——————————————————————————–

    Tłumaczenie za El Pais, Mantanza en Madrid (Morderstwo w Madrycie), Emigranci: Marta Aguirre Gomez Corta, sobota, 13 marca 2004.

    Ela i Kamilka 23.10.2003

    #550363

    teo

    Re: ziemia obiecana

    łzy mi leca po policzkach….

    juz nie wiem co sie na tym swiecie dzieje…….tyle okrucieństwa wokół…tyle zła….

    to straszna tragedia….współczuje rodzinom ofiar….tak mi przykro bardzo….tyle osób nie zyje….

    nastały bardzo trudne czasy………

    ILONA I KUBEK(21.02.02)



    #550364

    duska

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    Stasznie smutne …………

    Duśka i Emila (09.10.2003)

    #550365

    unruzanka

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    Brak mi słów…modlę się za wszystkie ofiary tej zbrodni.
    Ania i Ola (22.01.2004)

    #550366

    kura-plemienna

    Takie moje wynurzenia (długie)

    Poprostu brak słów.
    TRAGEDIA!!!!!!!!!!

    Zazwyczaj człowiek myśli o takich rzeczach, ze dzięki Bogu nas to nie dotyczy, nas to nie dosięgło. Że przeciez to daleko, w innym mieście, kraju, kontynencie.

    Zawsze bardzo przeżywam takie rzeczy.

    Pamiętam 11 września, byłam w pracy, zadzwoniła mama, ze siedzą z tatą przed TV na kanale BBC i TVN24, ze tragedia i nalot i w ogóle strasznie była poruszona. Wszyscy z oddziału (pracowałam w banku) zalegli przy radio. Nikt nic nie mówił. Paweł kolega wisiał na telefonie, jego dziewczyna pojechała na wycieczke do NY. Cisza, zupełna cisza.
    Z „Centrali” zadzwonili po jakimś czasie, kazali natychmiast zamknać oddział. Dziwne, nie wiedzielismy dlaczego (niby bank głównie amerykański, moze dlatego!).
    Nikt nie poszedł do domu, tak zalegliśmy przy radiu i tylko słychac było „Boze”, „Co za masakra!” itp.

    W domu siedziałam cąły dzień przed TV. Nie mogłam spać. Paliłam świeczki w oknie. Straszne.

    Teraz ……….. Hiszpania.
    Znowu to samo, jednak jestem sama w domu, Baśka placze sie po domu, widzę ciała, dorosłych, dzieci, matko jedyna!!!!! Wyje, bo to chyba jedyna mozliwość, zeby wyszła z człowieka tak wielka bezsilność, niemozność pomocy. Wszystko sie w srodku gotuje. I co……………..nic, nic nie mozna zrobić. Modlić sie to jedyne co pozostało!!!!

    Takie rozmyślania…………..
    Ameryka…………daleko, Hiszpania…………………juz Europa, blizej Polski. Trzeba sie zastanowic………… no tak, ale przecież nie mozna żyć w schronie całe życie!!!!!

    Moją rodzinę dzięki Bogu ominął ten cios „hiszpański”, wujek Staś tego dnia jechał do pracy samochodem, który kupił notabene od mojego taty!!!! Nie mogliśmy sie dodzwonić, mejle też nie dochodziły. Na listach go nie było, iskierka…………
    Zadzwonił……….płakał………….opowiadał co sie dzieje…………………………………………………..

    brak słów……….

    Pozostaje modlitwa za dusze dorosłe i te maleńkie.

    Anka i Basiulec z 17.12.2002

    #550367

    Anonim

    Re: Takie moje wynurzenia (długie)

    ufff !

    [i]Ewa i Krzyś (15 mies.)



    #550368

    magdzik

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    to jest skraszne. Opropnie smutne. Brak mi słow. Pierwsza myśl jaka mi przebiegła przez myśl – to dziecko było rówieśnikiem mojego……

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03

    #550369

    gosia28

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    cos strasznego……………………..lzy naplywaja do oczu
    nie tak dawno 11.wrzesnia NY – tragedia -tak blisko…………..masakra………….niewinni ludzie…………..za co ??????????
    i teraz Hiszpania……….co sie dzieje na tym swiecie??????
    czemu ci niewinni ludzie gina ….BOZE!!!

    pozostaje sie tylko modlic za ofiary tych beznadziejnych zamachow………….Patrysia byla w wieku mojej Vikusi ………….NIE NIE NIE to sie musi skonczyc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Victoria ur.08/08/03

    #550370

    cat

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    Wstrząsające…

    Kasia i Łukasz (20.12.2002)

    #550371

    awkaminska

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    poza samym zamachem przeraża mnie jeszce jedno: zobaczcie, 11 wrzesnia (2,5 roku temu) w Izraelu codziennie, i teraz tu cywilizowana Europa, bezpieczna…?….

    to wszystko staje sie codziennoscia i coraz mniej szokuje, przeraza, owszem, ale przyzwyczajamy sie do tego i jest to juz mniejszy szok niz to co bylo 2,5 roku temu….

    mysle, ze to co sie dzieje jest na tle religijnym , czyli znowu bliski wschod? to przerazajace, wielu Muzelman jest cudownymi ludzmi, z poszanowaniem dla innej wiary ale sa tez tacy…. i to trudno bedzie powstrzymac, to fanatyzm (i to jest najgorsze – slepa nienawisc prostych ludzi, ktorymi bez trudu pokierowac) moim zdaniem niedoopanowania.

    przyzwyczajamy sie ale gdzies w glabi glow czai nam sie pytanie giedzie nastepnym razem? dalej czy blizej? …Warszawa?

    a moze sie to skonczy??? oby? ale to trwa przecirz od stuleci.

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)



    #550372

    kiuik

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    czuje sie wstrzasnieta i tak beznadziejnie bezsilna :(((

    kiuiczycaZjasiemUboku(21.02)

    #550373

    ani-ani

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    🙁

    Ania i półtoraroczna Izunia



    #550374

    kokunia

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    Bardzo współczuję tej kobiecie, stracić dziecko i męża to chyba największa tragedia jaka może spotkać człowieka……….

    Kokunia i Wiktorek (13.04.2003)

    #550375

    verba

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    Boję się przyszłości, boję się, że mieszkam w Warszawie, boję się o dziecko, strasznie się boję!!! Współczuję wszystkim rodzinom i bliskim ofiar tych bezsensownych zamachów.

    Agnieszka z córeczką Kasią ur. 13/07/2003

    #550376

    nautica

    Re: Ziemia obiecana – Madryt 11 marca 2004…

    To tragedia dla nas wszystkich, to dzieje sie tu, obok nas..Ta dziewczyna mogłaby być jedną z forumowych mam..Ale nikt nam nie odpowie na pytanie DLACZEGO?????


    Nautica (Ala 5l. i Grześ 3m-ce)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close