Znieczulenie zewnątrzoponowe przy sn, kto miał?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 62)
  • Autor
    Wpisy
  • #105626

    nala

    Mam niski próg bólowy, pierwszy poród miałam naturalny, pamiętam ogromny ból. Teraz z chwilą podjęcia decyzji o kolejnej ciąży od razu powzięłam decyzje o znieczuleniu zewnątrzoponowym. Moja koleżanka bardzo mi odradza takie rozwiązanie ponieważ jak twierdzi niesie to za sobą wielkie ryzyko(dwoje dzieci rodziła bez znieczulenia), że podobno nie czuje się dobrze skurczy i nie współpracuje z położną i że nie jest to obojętne dla dziecka. Teraz to juz zgłupiałam w większości europy i zresztą nie tylko takie znieczulenie to standart,mało która kobieta nie decyduje sie na nie.
    Jezeli któraś rodziła ze zn.zewn. to proszę o opinię, bo zaczełam się obawiac a kolejny poród „na żywca” tez mnie przeraża…

    #3809090

    bertolumia

    ja miałam i niestety poprę koleżankę
    ja miałam nie z wyboru- po prostu po 14 godzinach nie było mi lekko i lekarz zaproponował ZZO, fakt po 2 godzinach od podania urodziłam ale…
    -ja miałam 15 szwów, bo nie czułam silnych skurczów i siłą rzeczy nie powstrzymywałam ich kiedy trzeba było
    -nie karmiłam piersia bo moje dziecko urodziło się bez odruchu ssania, znieczulenie je omamiło:(
    no i te potworne migreny miesiąc po :Boje się:

    jeżeli nie musisz – nie bierz znieczulenia



    #3809091

    beamama

    Miałam zzo przy obu porodach i nie wyobrażam sobie bez :Boje się:

    #3809092

    Anonim

    Zamieszczone przez bunny111
    Mam niski próg bólowy, pierwszy poród miałam naturalny, pamiętam ogromny ból. Teraz z chwilą podjęcia decyzji o kolejnej ciąży od razu powzięłam decyzje o znieczuleniu zewnątrzoponowym. Moja koleżanka bardzo mi odradza takie rozwiązanie ponieważ jak twierdzi niesie to za sobą wielkie ryzyko(dwoje dzieci rodziła bez znieczulenia), że podobno nie czuje się dobrze skurczy i nie współpracuje z położną i że nie jest to obojętne dla dziecka. Teraz to juz zgłupiałam w większości europy i zresztą nie tylko takie znieczulenie to standart,mało która kobieta nie decyduje sie na nie.
    Jezeli któraś rodziła ze zn.zewn. to proszę o opinię, bo zaczełam się obawiac a kolejny poród „na żywca” tez mnie przeraża…

    nie miałam tego szczęścia
    chciałam i przy drugim (nie było zgody) i przy trzecim (nie zdążyłam) :Fiu fiu:)….
    byłam na konsultacji z anestezjologiem, i z tego co pamiętam to co mogłoby się stać to złe nakłucie i w najgorszym wypadku cesarka…co zdarza się niezwykle rzadko
    przy drugim porodzie podobno skraca czas porodu
    a co do współpracy z położną…to chyba od połoznej zależy 🙂 a nie od znieczulenia

    aha, skoro koleżanka rodziła dwukrotnie i bez znieczulenia to na pewno jest bardzo wiarygodnym źródłem informacji na temat porodu z zzo :Fiu fiu: 😉

    #3809093

    rea

    Hej..ja rodziłam z zzo i nie wyobrażam sobie inaczej..
    podali mi ok 11 rano jak jeszcze skurcze były do wytrzymania, bez rozwarcia..Co prawda to trochę spowalnia poród, ale mogłam się zdrzemnąć i odpocząć przed samym finałem. W tym czasie szyjka się rozwarła do 10 cm :Wow!: Po 17 zaczęły się parte..Położna mówiła mi kiedy mam przeć i po 40 min urodziłam córkę..Nie miałam ani jednego szwu, a po 4 godz sama poszłam pod prysznic. Majka nie miała problemu ze ssaniem piersi. To prawda, że nie jest to obojętne dla płodu, ale w trakcie podawali mi dożylnie antybiotyk dla dzidziusia.
    Planuję jeszcze jednego dzidziusia i na pewno będę prosiła o znieczulenie.

    pozdrawiam

    #3809094

    beamama

    Zamieszczone przez evela
    Hej..ja rodziłam z zzo i nie wyobrażam sobie inaczej..
    podali mi ok 11 rano jak jeszcze skurcze były do wytrzymania, bez rozwarcia..Co prawda to trochę spowalnia poród, ale mogłam się zdrzemnąć i odpocząć przed samym finałem. W tym czasie szyjka się rozwarła do 10 cm :Wow!: Po 17 zaczęły się parte..Położna mówiła mi kiedy mam przeć i po 40 min urodziłam córkę..Nie miałam ani jednego szwu, a po 4 godz sama poszłam pod prysznic. Majka nie miała problemu ze ssaniem piersi. To prawda, że nie jest to obojętne dla płodu, ale w trakcie podawali mi dożylnie antybiotyk dla dzidziusia.
    Planuję jeszcze jednego dzidziusia i na pewno będę prosiła o znieczulenie.

    pozdrawiam

    W jakim celu antybiotyk?



    #3809095

    kas

    Rodziłam z zzo i bez. Za pierwszym razem nie wyobrażam sobie braku zzo – miałam poród wywoływany oksytocyną i jeden wielki skurcz, bez przerw zupełnie. Jednak przy drugim porodzie brak znieczulenia pozwolił mi na realne współuczestnictwo w porodzie, czułam jak się dziecko przemieszcza, wiedziałam kiedy przeć itp.
    Gdyby przyszło mi rodzic jeszcze raz to nie zakładałabym zzo, ale wolałabym wiedzieć, że mogę je dostać gdyby poród miał trwać pół doby, albo by mnie zalali oksytocyną.

    #3809096

    rea

    Zamieszczone przez beamama
    W jakim celu antybiotyk?

    W celu „odkażenia” dziecka po epiduralu..Dostałam 2 wielkie strzykawy

    #3809097

    vivian

    Zamieszczone przez beamama
    Miałam zzo przy obu porodach i nie wyobrażam sobie bez :Boje się:

    obiema rękami się ja podpiszę!!!!

    #3809098

    tygryska

    Rodziłam z zzo i tez nie wyobrażam sobie bez.

    Pierwsze skurcze poczułam o 5.30 a Michaś urodził się o 21.18, z czego ostatnie 6 godzin było ze znieczuleniem, rozwarcie od 3 do 10cm działo się samo, bez żadnego bólu:) Ponieważ rodziłam po raz pierwszy, miałam obawy właśnie o fazę parcia, trochę mnie postraszono, że poród może się skończyć cesarką bo parcie może być nieefektywne przez znieczulenie. Wystarczyło jednak ściśle się stosować do wskazówek położnej (rodziłam z rewelacyjną babką!) i nie było żadnych problemów.

    Po samym porodzie miałam trochę odrętwiałą prawą nogę ale do rana przeszło. Bólu głowy nie miałam – tu najważniejsze jest, żeby ani drgnąć jak będą robić wkłucie to wtedy nie ma bólu głowy, proste.

    Polecam.



    #3809099

    mamia

    No… nie wiem, co to jest „zzo”? Ja rodziłam dwa razy:
    Synuś – poród trwał 35 h, rodziliśmy „rodzinnie”. Nie chciałam nic brać, bałam się, że może zaszkodzić dziecku, Dawidek urodził się w 8mym mcu, miał zawiązaną w mocny supeł pępowinę, odeszły mi wody…utrzymywaliśmy dziecko jak najdłużej można w brzuszku:)… daliśmy radę;)

    Córcia – poród trwał totalnie krócej: bóle, krwawienie, dobrze, że mąż trafił się akurat w domu /do szpitala ok godzina drogi więc nie wiem, co byłoby, gdybym musiała wezwać pogotowie…/ w szpitalu 10 min… i po bólu:)

    Pozdrawiam:)

    #3809100

    Anonim

    Rodzilam z zzo,nie bylo nic ani mnie ani Majce.
    jakbym tylko mogla to rodzialbym tak drugi raz.nie naleze do bohaterek ktore uwazaja ,ze wszystko da sie przejsc;-)dla mnie byla to niewyrobka,zzo dalo mi szanse na to ,ze nie znienawidzialam porodu i checi bycia w drugiej ciazy.



    #3809101

    jaga

    Jestem za zzo.
    Przy Kacprze miałam podane dwukrotnie, bo poród dłuuuugi i zdążyło przestać działać. Z resztą przy partych też już czułam co i jak się dzieje.

    Bez znieczulenia bym z miejsca nie ruszyła. Rodziłam z oksytocyną – jeden wielki ból. Byłam na maxa spięta i rozwarcie nie postępowało. Po zzo wyluzowałam, poród ruszył, a i tak trwał jeszcze długie godziny.

    #3809102

    picaporte

    Ja myślałam, że dam radę bez zzo (ja głupia :Młotek:) Nie dałam. Poprosiłam o nie już w trakcie – przy 4 cm rozwarcia, zanim dostałam kroplówkę, przyszły wyniki badań i anestezjolog zabrał się do roboty minęło 40 minut (dla mnie 40 OKROPNYCH minut, ciągły skurcz). Jak już leżałam wygięta w pałąk, zaczęłam czuć parte, powiedziałam (a raczej wykrzyczałam) to lekarzowi i pielęgniarce, na co ta stwierdziła, że w takiej pozycji mogę czuć parcie, ale jeszcze na parte za wcześnie. Po podaniu leku musiałam leżeć 20 minut na plecach, położna mnie zbadała i okazało się, że faktycznie miałam już 10 cm, parte i czuć było główkę Małej w kanale. Mimo wszystko nie żałuję – przynajmniej odpuścił mi ból kręgosłupa i mogłam spokojnie skupić się na parciu (które zdecydowanie czułam).
    Przy drugiem dziecku (jeśli będzie mi dane) od razu proszę o zzo.

    #3809103

    karola01

    Zamieszczone przez bunny111
    Mam niski próg bólowy, pierwszy poród miałam naturalny, pamiętam ogromny ból. Teraz z chwilą podjęcia decyzji o kolejnej ciąży od razu powzięłam decyzje o znieczuleniu zewnątrzoponowym. Moja koleżanka bardzo mi odradza takie rozwiązanie ponieważ jak twierdzi niesie to za sobą wielkie ryzyko(dwoje dzieci rodziła bez znieczulenia), że podobno nie czuje się dobrze skurczy i nie współpracuje z położną i że nie jest to obojętne dla dziecka. Teraz to juz zgłupiałam w większości europy i zresztą nie tylko takie znieczulenie to standart,mało która kobieta nie decyduje sie na nie.
    Jezeli któraś rodziła ze zn.zewn. to proszę o opinię, bo zaczełam się obawiac a kolejny poród „na żywca” tez mnie przeraża…

    Ja niestety miałam i to nie na życzenie, ale dlatego, że długi poród był, a efekt był taki, że zzo jeszcze mi go wydłużył i trwał on 21 godzin. Podobno szycie nie boli – zwijałam się z bólu, aż mi głupio było, no i mam pamiątkę po zzo – wypuklina między kręgami, a co za tym idzie kłopoty z kręgosłupem.
    Drugie dziecko rodziłam bez znieczulania i wiesz co… ból był taki sam :Strach: natomiast, dgy dostałam znieczulenie miejscowe do szyci, to w ogóle go nie czułam.
    Teraz jestem w trzeciej ciąży i mam zamiar rodzić bez znieczulenia, powiem tak poród bez zzo jest dużo szybszy (drugie dziecko rodziłam 4 godziny) i jeśli o mnie chodzi to łatwiejszy!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 62)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close