znow przegralam walke

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #56761

    jane

    z moim dzieckiem na zasypianie. Jestem sfrustrowana, nie wiem co robie zle… Codziennie tak samo klade ja do lozeczka i raz jest lepiej raz gorzej, a ostatnio to juz nie do zniesienia. W dodatku nauczyla sie wykrecac prety z lozeczka i sama wylazi. Odpada wiec opcja, ze jak sie wyplacze to zasnie. Caly czas wola „mama” i pokazuje nasze lozko. Maz codziennie mi wypomina, ze mala kazdej nocy spi z nami i kaze mi ja uczyc w lozeczku. Tylko, ze ja ja tego ucze z marnymi skutkami juz prawie rok!
    Jak jest sama z mezem lub moja mama to zasypia bez problemu. To w takim razie ze mna jest cos nie tak… Jak Wy to robicie? Czy Wasze dzieci zasypiaja same, czy potrzebuja pomocy? Juz sil mi brakuje…

    Jane, Małgosia 18m i

    #726431

    dorotab

    Re: znow przegralam walke

    Hej !
    Może cię pocieszę u nas jest podobnie………niestety. Ostatnio scenaruisz jest taki:
    Kładę Nati do łóżeczka. Nati: „Mama baje citać!!!!” Mama beję czyta. „Mama paciojek!!!!!!!”. Mówimy paciorek. Potem gasze światło i mówię dobranoc, ale nie wychodze z pokoju zostaję przy łóżeczku i udaję że śpię ;). Zaczyna się monolog „Mama pić „mama kupe” „mama jeść, glodna jeśtem”, „mama baje citać”, „mama!!!!!!!” to „mammmmmmmma” tamto i może to trwać od 20 min do godziny. Ja się nie odzywam i na szczęście moje dziecko w końcu zasypia. A wcześniej próbowałam wychodzić z pokoju. Ale mała się darła nawet do 1,5 h. Też przegrałam :(. Siedzę przy łóżeczku, ale przeczytała w jakiejś książce, że dzieci około 2 lat bardzo potrzebują bliskości rodziców i boją się roztań. Niby przegrałam ale dla mnie to zwycięstwo bo czasam usypianie zajmuje mi tylko 20 min. Życzę powodzenia w dalszej walce 🙂
    Dorota i Nati 12-12-02



    #726432

    mar7

    Re: znow przegralam walke

    Właściwie nie mieliśmy problemów z przenoszeniem dziecka do łożeczka, bo Zosia od początku w nim spała. Ostatnio przenieśliśmy Zosię z naszej sypialni do osobnego pokoju i to chyba było podobne wyzwanie. A zrobiliśmy to tak: Najpierw opowiadaliśmy jej o tym, że będzie miała swój pokoik, że przeniesiemy tam jej łóżeczko i że duże dzieci śpią w swoich pokoikach. Później tatuś (czyli ja) robił „remoncik”, czasie którego trwała dalsza „indoktrynacja”. Po przeniesieniu łóżeczka do jej pokoju właściwie nic nie trzeba było robić – spanie w osobnym pokoju było czymś na co nie mogła się doczekać.
    Dodam jeszcze, że odkąd Zosia raczkuje ma w łóżeczku wyjęte szczebelki. Wie, że może z niego wyjść ale tego nie robi (raz tylko dawno temu znalazłem ją śpiącą na podłodze – wyszła z łóżeczka i „padła”). Drzwi do pokoju też są otwarte.
    Myślę, że ze spania osobno musisz zrobić atrakcję i powód do dumy a nie przymus, wtedy masz szanse. To normalne, że Małgosia będzie się bała spać osobno, więc zostaw jej otwartą drogę do waszego łóżka (przecież szczebelki w łóżeczku i tak u Ciebie nie działają) – jeśli zobaczy, że gdy się czegoś przestraszy to może się u Ciebie schronić, może nie będzie się bać?
    Mam nadzieję, że choć troszeczkę pomogłem.
    Marek i Zosia (30.03.03)

    #726433

    Anonim

    Re: znow przegralam walke

    ja tez matka walczaca:-)- o zasypianie………..moge powiedziec ze walke wygralam- nie walczylam o spanie w nocy w swoim lozeczku- bo w nocy spi ze mna i to mi nie przeszkadza, ale przeszkadzalo mi, ze w dzien nie chciala spac w swoim lozeczku- oj strasznie mi to przeszkadzalo…………PO odtsawieniu smoczka porobilo sie ze spaniem strasznie- ale uparlam sie, bylam naprawde zdesperowana i zdecydowana- i postawilam na swoim. Pierwszy dzien byl okrpony- takiego placzu jeszcze nie slyszalam, ale mimo placzu nie pozwolilam opuscic lozeczka (szczebelki tez sama wyciaga- wlozylam kawalki papieru, zeby nie bylo ich tak latwo wypchnac) – wchodzilam do pokoju co chwile, nie chcialam zeby dziecko czulo sie opuszczone- nie wiele pomagalo, ryk trwal chyba za 30 mnut- pozniej zasnela- ale powiem Ci ze po tym pierwszym dniu juz nigdy nie bylo takich scen- teraz wkladam dziecko do lozeczka o 12ej, dziecko robi mi „pa, pa” – przymykam drzwi od pokoju i wychodze- zasypianie trwa czasami i pol godzinki ale bez protestow.

    gucia i Nina 27 IV 03

    #726434

    ani-ani

    Re: znow przegralam walke

    o cóż. Ja nie pomogę. U nas działa malo pedagogiczne rozwiązanie. Kładziemy się w salonie, gdzie nikt nie spi na noc. Iza pije mleko, póxniej czytamy bajkę (opcjonalnie ja opowiadam różne bajki w wersji wymyślonej ;)), lub oglądamy jakąś na komputerze. Ja leżę w tym czasie z Izą, głaszczę, przytulam. Czasami to 5 min czasami i 1,5 h. Później Iza jest przenoszona do swojego łóża w jej pokoju i spi! Noce są za to różne ale to inny temat.

    Jak widzisz nie nauczyłam jej samodzielnego zasypiania. Czasami mnie to denerwuje a czasami z miłą chęcią zasypiam sobie z Izą (tak jest zazwyczaj :))

    Ania i Izunia (2 lata)+lutowa PEREŁKA

    #726435

    jane

    Re: znow przegralam walke

    odezwe sie do Ciebie jak sie Twoj maluszek urodzi 🙂 Ciekawa jestem jak sobie z tym spaniem poradzisz. Bo mnie to wlasnie pod tym katem martwi… wolalabym miec jedno dziecko juz „uporzadkowane” pod tym wzgledem, zeby potem sie na dwoch frontach nie zajechac.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Jane, Małgosia 18m i



    #726436

    cszynka

    Re: znow przegralam walke

    Rzucił mi się w oczy text:

    W odpowiedzi na:


    „Maz codziennie mi wypomina, ze mala kazdej nocy spi z nami i kaze mi ja uczyc w lozeczku.”


    Może niech właśnie mąż aktywniej w tym uczestniczy. Mała wie, że Ty będziesz przy niej i dlatego tak reaguje. Skoro przy mężu zasypia ładnie to może właśnie on powinien zająć się ululaniem nocnym Małgosi.
    Moja Ola od dawna ma wyjęte szczebelki. Nie skutkowała metoda odkładania do łóżeczka, bo wychodziła kiedy chciała. Jak już jeden tata tu napisał – zrób atrakcję z zasypiania i zaangażuj tatusia do nocnych usypiań. U nas pomogło, bo przy mnie moja Ola zasypiała tylko przy cycu – z tatą tak nie mogła .
    A już od miesiąca nie ma cyca ani mnie noszącej Olę na rękach wieczorami.
    Powodzenia!

    Ola (06.01.2003)

    #726437

    nicoll

    Re: znow przegralam walke

    czesc:)
    u nas od kilku dni tez wprowadzamy zmainy. do tej pory bylo tak ze mala usypiala tylko i wylacznie kolysana na rekach na podusi. i w dzien i wieczorem. teraz w dzien (za rada jednej z Was) klade sie z nia na lozku i opowiadam rozne „bajki” (dobrze ze nikt oprocz malej tego nie slucha:))))))))) Maja wstaje, lazi po tym lozku, grymasi ale ja jestem cierpliwa i w koncu zasypia. musze przyznac ze z dnia na dzien coraz szybciej. potem odkladam ja do lozeczka (szczebelki wyjete). a wieczorem to juz jest gorzej. kolysanie na rekach trwalo ok 10-15 minut a teraz meczymy sie nawet 1,5 godziny. cierpliwie to wytrzymujemy majac nadzieje ze z kazdym dniem (tak jak w poludnie) bedzie lepiej ale jakos sie nie zanosi. kladziemy sie we 3 w naszym lozku (moim i meza) i my od razu udajemy ze spimy a mala skacze wscieka sie rzuca sie w poduszki. smiech na calego. nam tez chce sie smiac bo jak to dziecko ma spac skoro takie rozigrane. probowalismy ja wyciszac uspokajac ale nic z tego. druga faza to mama citaj tata piewaj mama cos tam tata cos tam. czasem zaczyna plakac. po jakiejs godzince poltorej pada. czesto bywa tak ze my padamy pierwsi i wtedy do lozeczka przenosimy ja w srodku nocy. na noc w lozeczku szczebelki wsadzone. po godzinie mala sie budzi (tak na pol przytomna) i jest : tatusiu lez ja. generalnie chodzi o to zeby tatus ja wzial do nas. bierzemy ja bo jak nie to jest krzyk przez godzine wiec dla swietego spokoju…
    Maja wyczuwa nasza slabosc i chec wyspania sie.
    myslicie ze dobrym pomyslem byloby zostawienie jej w tym lozeczku mimo histerii? jedna noc jakos wytrzymamy tylko czy to pomoze? ja juz nie mam sily kilka razy przenosic ja w nocy do lozeczka. czesto jeszcze nie zadze zasnac i juz jest tatusiu łeź ją:))))) a we 3 spi sie bardzo niewygodnie:)


    Aga i Maja (16.02.2003)

    #726438

    asiulek

    Re: znow przegralam walke

    U nas bylo tak ze Jeremcio zasypial sam ale niestety w czasie mojej ciazy wszytko sie poprzestawialo i zaczal domagac sie zasypiania ze mna. Ja ustapilam – i tak niewiele moglam sie nim zajac wiec to byla jaks rekompensata i dla mnie i dla niego. Pozniej jest przenoszony do swojego lozeczka ale i tak kazde przebudzenie konczy sie u nas w lozku. Od urodzenia Polci – wszyscy spimy w jednej sypilani- wariant ze tato pojdzie do drugiego pokoju z synkiem jest bez sensu bo i tak po przebudzeniu musimy byc oboje. Jedyne ustepstwo na jakie moj synek poszedl to ze jak karmie Polcie to nie musi mi gmerac we wlosach a ja go glaszcze po raczce i tak zasypia.Najlepiej to wyglada jak wszyscy czworo „ladujemy” w naszym lozku:)

    Asia,Jeremi (04.03.2003) i Pola (22.10.2004)

    #726439

    mar7

    Re: znow przegralam walke

    Popieram, tatusiowie najlepiej usypiają 🙂
    Tatusiowie nie dają się tak łatwo wciągać w zagadywanie i marudzonko (kocyk wziąć, kocyk dać, misia dać, zabrać etc).
    Powodzenia w usypianiu
    Marek i Zosia (30.03.03)



    #726440

    cszynka

    Re: znow przegralam walke

    O tak! Masz rację. Właśnie przed chwilką tatuś położył Olę spać bez noszenia itp. Położył do łóżeczka i jedyne „życzenie” Oli jakie „musiał spełnić” to podrapać ją pod paszką. Ostatnio ma jakieś tego typu zachcianki. Wcześniej życzyła sobie „masażu” łydek. Chyba podpatrzyła jak mamusia „męczy” tym tatę.
    Pozdrawiam.

    Ola (06.01.2003)

    #726441

    Anonim

    Re: znow przegralam walke

    Czy nasze dzieci zasypiają same? :))) Mikołaj zasypia przy cycu i śpi z nami. Mamy duże łózko więc nikomu to nie przeszkadza. A czas na samodzielne spanie przyjdzie jak już nie będzie ssał cyca i zacznie przesypiać całe noce.

    Ewa i Mikołajek ur.14.07.03



    #726442

    sosna

    a my wygralismy…..

    A my znow wygralismy walke. Misiek praktycznie od 2 miesiaca przesypial nocki (mimo ze jest na cycu nadal). Po nieszczesnej operacji ponad m-c temu straszliwie sie rozregulowal.Ale tak, ze nie dosc ze nie spal w lozeczku , jak wczesniej to cycowal ponad 20 razy w nocy , budzac sie praktycznie co chwile.
    Zastosowalismy zmodyfikowana metode ZAKLINACZKI (dodam ze ja nie zakceptowalam metody z ksiazki Jak nauczyc dziecko spac…..).Po uspieniu Michala w lozeczku, juz do nas stepnej pobodki wstal tata (Misiek yl wsciekly, ponad 1,5 godz,wyl , wolajac mnie ).Mariusz nie bral go jednak na rece, tylko wyjal szczebelki z lozeczka i polozyl glowe obok Miska na jego poduszce.Byl z nim poki maly nie usnal .Misiek budzil sie w nocy ze 3 razy i za kazdym razem do niego przychodzil tata.To naprawde zadzialalo….
    Po 3 dniach przesypial juz noce( czyli spi od 20 do 7 rano).
    Najwazniejsze, ze jak w nocy troche marudzi i mocno nie placze to do niego nie idziemy , bo czesto to po prostu senne marudzenie…
    Zyczymy powodzenia.
    Przed nami teraz likwidacja cyca w dzien.

    SOSNA i Michalek 20.07.03.

    #726443

    jane

    Re: znow przegralam walke

    oj, wierz mi – zaprzestanie nocnego „cycowania” wcale nie oznacza automatycznie przesypiania calych nocy.

    Jane, Małgosia 18m i

    #726444

    jane

    Re: znow przegralam walke

    hehe, podsunelas mi pewnien pomysl. U nas z papierem w szczebelkach by nie przeszlo, ale ustawilam je tak, ze te dwa wykrecane sa od strony sciany. Na razie mam dziecko uwiezione. Nie powiem, zeby przez to lepiej zasypiala, ale przynajmniej nie ucieka. Codziennie konsekwentnie ja tam klade (ale tylko na noc, bo w dzien zasypia ze mna) i mysle, ze za niedlugo powinny byc rezultaty. Na razie najlepiej jest jak kladzie ja ojciec (cszynka miala racje), ale niestety nie codziennie jest to mozliwe.

    Jane, Małgosia 18m i

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close