Żony i dziewczyny kierowców zawodowych…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #108923

    kaska84

    Witam

    Szukałam na forum takiego tematu, ale nie mogłam nic znaleźć.
    Chciałabym pogadać z dziewczynami które mają mężów/chłopaków, którzy są kierowcami. Jak sobie radzicie większość czasu spędzają same.

    Ja poznałam mojego męża 8 lat temu, od prawie dwóch lat jesteśmy małżeństwem. Mamy 7 miesięcznego synka. Jak Dawidek się urodził, P rzuciła jazdę ciężarówkami, żeby być z nami. Niestety różne sprawy tak się poukładały, że za tydzień znowu zaczyna jeździć. Będzie jeździł w systemie 3/1 czyli 3 tygodnie w trasie tydzień w domu. Nie wiem jak to będzie…boję się jak tą rozłąkę przeżyje synek.

    Jeżeli są jakieś dziewczyny zainteresowane tematem to zapraszam do dyskusji.
    Nie wiem czy założyłam temat w dobrym wątku, ale wydaje mi się, że tak :Hmmm…:

    #4690167

    ciapa

    Troszeczkę tutaj było

    Ale zachęcam do nowego tematu 🙂



    #4690168

    agula31

    Jestem żoną kierowcy juz 10 lat. Mamy dwoje dzieci. Ja ogólnie juz sie przyzwyczaiłam i rzadko jest mi ciężko, jeśli mam być szczera. Wiem ze muszę polegać tylko na sobie, bo co mam zrobić?

    #4690169

    gosik

    ja może nie żona kierowcy, ale mąż pracuje za granicą w podobnym systemie 3/1
    ostatnio wypadło 5/1
    do tej pory byliśmy razem i teraz tak naprawdę testujemy nowy układ …..

    twój synek jest mały i myślę że szybko przyzwyczai się do sytuacji a za parę lat będzie to ,,norma”

    gorzej jest to wytłumaczyć starszym dzieciom 🙁

    #4690170

    gosik

    Zamieszczone przez kaska84
    Witam

    Szukałam na forum takiego tematu, ale nie mogłam nic znaleźć.
    Chciałabym pogadać z dziewczynami które mają mężów/chłopaków, którzy są kierowcami. Jak sobie radzicie większość czasu spędzają same.

    Ja poznałam mojego męża 8 lat temu, od prawie dwóch lat jesteśmy małżeństwem. Mamy 7 miesięcznego synka. Jak Dawidek się urodził, P rzuciła jazdę ciężarówkami, żeby być z nami. Niestety różne sprawy tak się poukładały, że za tydzień znowu zaczyna jeździć. Będzie jeździł w systemie 3/1 czyli 3 tygodnie w trasie tydzień w domu. Nie wiem jak to będzie…boję się jak tą rozłąkę przeżyje synek.

    Jeżeli są jakieś dziewczyny zainteresowane tematem to zapraszam do dyskusji.
    Nie wiem czy założyłam temat w dobrym wątku, ale wydaje mi się, że tak :Hmmm…:

    radzę sobie
    muszę :Fiu fiu:
    pracuję zawodowo, dzieci rozmieszczone w placówkach oświatowych
    oprócz siostry nie bardzo mam na kogo liczyć

    wszędzie gdzie jestem układ jest 1+3
    nawet jak idę do lekarza w 1 chorym, cała trójca siedzi na kozetce

    nawet mi ostatnio czwarte chodzi po głowie :Boje się:

    #4690171

    mmj

    Zamieszczone przez gosik
    radzę sobie
    muszę :Fiu fiu:
    pracuję zawodowo, dzieci rozmieszczone w placówkach oświatowych
    oprócz siostry nie bardzo mam na kogo liczyć

    wszędzie gdzie jestem układ jest 1+3
    nawet jak idę do lekarza w 1 chorym, cała trójca siedzi na kozetce

    gosik, chylę czoła :Fiu fiu:

    Zamieszczone przez gosik
    nawet mi ostatnio czwarte chodzi po głowie :Boje się:

    i trzymam :Kciuki:



    #4690172

    axa

    Witam i ja w tym wątku.
    Mój M. jeździ już tak niecałe dwa lata, chyba można się do tego przyzwyczaić. Co drugi weekend jest w domu na dwa-cztery dni.

    Zamieszczone przez agula31
    Jestem żoną kierowcy juz 10 lat. Mamy dwoje dzieci. Ja ogólnie juz sie przyzwyczaiłam i rzadko jest mi ciężko, jeśli mam być szczera. Wiem ze muszę polegać tylko na sobie, bo co mam zrobić?

    Podpiszę się, teraz się budujemy i to też jest na mojej głowie.

    Zamieszczone przez gosik
    radzę sobie
    muszę :Fiu fiu:
    pracuję zawodowo, dzieci rozmieszczone w placówkach oświatowych
    oprócz siostry nie bardzo mam na kogo liczyć

    wszędzie gdzie jestem układ jest 1+3
    nawet jak idę do lekarza w 1 chorym, cała trójca siedzi na kozetce

    nawet mi ostatnio czwarte chodzi po głowie :Boje się:

    Jestem pełna podziwu, pewnie podstawa to dobra organizacja. A za czwarte:Kciuki:

    #4690173

    kaska84

    Cześć dziewczyny
    Widzę, że jakoś dajecie sobie radę
    Gosik :Wow!: czwarty dzidziuś…szacun. Ja myślę o drugim, ale zastanawiam się jak dam radę…pewnie dam radę, mam do pomocy rodziców, teściów i siostrę, ale to nie to samo co mąż, no ale cóż zrobić.

    Agula a w jakim systemie jeździ Twój mąż??

    Axa ja nie miałam okazji się budować, ale z relacji znajomych wiem, że dopilnować budowy to jakaś masakra, a Ty bidaku sama z tym na głowie.

    Wiecie co mnie najbardziej wkurza…cały czas teksty typu: „i jak wy to sobie wyobrażacie?”…”macie jakiś plan, jak długo ona tak będzie jeździł?”…”szkoda mi ciebie” itp
    Od jakiegoś czasu jak ktoś tak do mnie mówi, to odpowiadam, że nie chce rozmawiać na ten temat.
    Trudno sie mówi, taka praca i tyle…dame rade bo musimy dać.
    Ja wiem już jak to smakuje, bo zanim urodził się synek P już jeździł przez 3 lata. W trasie był 6 tygodni, do domu wracał na 3 tygodnie. Czasami się śmieje, że to cud, że udało zajść mi się w ciąże :Śmiech: Najbardziej sie obawiam rozłąki P z Dawidkiem.
    A tak w ogóle to wyobraźcie sobie, że jak sie dowiedziałam o ciąży to P był jeszcze 3 tygodnie w trasie, nie chciałam mu mówić o dzidziusia przez telefon i do jego powrotu trzymałam to w tajemnicy…oj ciężko było :Śmiech:

    #4690174

    dedaw

    Witam Was serdecznie
    Ja też jestem żoną kierowcy który pracuje 4/1 od czterech lat i mamy (mam) trójkę dzieci. Na początku było tragicznie ale teraz jest ok, kwestia przyzwyczajenia ale na czwarte bym się nie zdecydowała- chylę czoła i :Kciuki:

    #4690175

    gosik

    baby, przestańcie kciuki trzymać :Boje się:
    świadomie nigdy się nie zdecyduję, to było już dawno postanowione 😉

    czasem mi po prostu chodzi po głowie …
    ale z drugiej strony wiem że nie dałabym rady……wiem że bym wysiadła, są takie dni że mam ochotę wyć do księżyca :Wstyd:

    guzik pomogło studiowanie zarządzania i logistyki :Śmiech:



    #4690176

    agula31

    Ja jestem szczęściarą jesli to mozna tak nazwac, bo mąż jest w weekendy w domu. Ale pocieszenie to marne, bo co trzeba załatwić to niestety on nie moze i wszystko ja. Wszystkie remonty, wywiadówki, choroby wszystko na mojej głowie. Gosik ja też tak mam że ciągnę dzieciaki ze sobą wszędzie tylko ja dwójkę :Hyhy: Ostatnio starsza mi się rozchorowała w szkole i koniec konców wylądowała w szpitalu to wszędzie ciągłam Nikolę. Zanim mąż się zwolnił z pracy zanim dojechał to ponad pół dnia spędziłam w szpitalu z dwójką. Jak sie spędza z żywą dwulatką to tłumaczyć nie muszę, a do tego nerwy, bo nie wiesz co jest ze starszą. A zaznaczam że prawo jazdy mam dopiero od stycznia :Fiu fiu: Do tej pory marną w wózek i pieszo.

    #4690177

    natku

    Moj maz tez jest kierowca. Jak juz pisalyscie szczesciara, bo w wekendy w domu, dodatkowo czasami jeszcze w tygodniu pojawi sie na chwile.

    Jest mi ciezko choc dzieci juz duze, ale nastepne w drodze. Zastanawiam sie jak dam rade. Widze ze wy dajecie to ja na pewno tez dam.

    Macie calkowita racje co do ludzkiego gadania „jak dajecie rade”, szkoda mi was” itd itp. Ale na pewno ludzie mieliby wiecej do powiedzenia gdyby nam bylo ciezko i zle bi wtedy dziala”bo sobie nie radzicie”

    Na szczescie mam ten komfort psychiczny ze jak urodze szczesliwie to zostaje z dziecmi w domku. Wiem ze nie bedzie latwo sie przyzwyczaic bo teraz praca dom i bieganina i wszystko na mojej glowie ale prawdopodobnie nie zmieni sie wiele bo bedzie dom i bieganina i wszystko na mojej glowie.

    Czasami z obawa patrze w przyszlosc a innym znow razem wierze ze wszystko sie ulozy.



    #4690178

    natku

    Moje dzieciaki tez odczuwaj a brak taty w domu, casmi jak przyjezdza w tygodniu to oni juz spia a jak wyjezdza to jeszcze spia. Teraz we wakacje staraja sie na niego czekac choc nie zawsze to sie udaje to kazda sekunda to wielka radosc. Calusom i usciskom nie ma konca, chocby trwaly tylko kilka minut to daje nam to bardzo duzo energii.

    #4690179

    weronika

    mój mąż nie kierowca,ale marynarz.Mamy czworo dzieci.Czasami mam ochotę rzucić to wszystko i uciekać,ale…jak słyszę „mamo,kocham Cię” mija złośc zniecierpliwienie.
    obecnie mąż jest w domu dwa miesiące,trzy na statku,nasz wybór,kredyt nas trzyma:(mam nadzieję,że za rok,dwa wyjedziemy z Polski i będzie lepiej,może będzie dłużej w domu,chłopcy go potrzebują.:)

    #4690180

    assiaa

    hej dziewczyny 🙂 ja niestety nie jestem jeszcze mamą , ale jak znalazłam ten temat to zalogowałam sie na to forum. widzę , że nie jestem sama .
    moj tak samo jest kierowcą . własnie pojechał , a jeździ systemem 4/1 🙁
    ale trzeba dac rade , na prawdę nie ma lekko , a Wam pewnie tym bardziej bo dzieciaczki tęsknia mocno za tatusiem ! 🙂 pozdrowienia dla Was dziewczyny !

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close