Zwierzak “osiedlowy problem”

Na początek od razu bez bicia przyznaję się, że jestem dziwna i inna – no dobra może i tak jest ale nie w tym rzecz

Chciałam Was podpytać (mieszkanki osiedli) czy u Was istnieje zwierzakowy problem. Chodzi mi tu głównie o problem zwierząt puszczonych samopas, nie tylko bezpańskich ale przede wszystkim nagminny problem wypuszczania przez właścicieli swoich pupili na pół dnia i nie interesowania się tym co on robi.

Pisakownica zafajdana, chodniki i trawniki podobnie, jak było ciepło czuć było od piaskownicy woń kupska- aż głupio mi było jak moje dziecko kilkakrotnie weszło na minę, a najbardziej trafiło mnie jak podnosło rączką kupę myśląc, że to kamyk

Inną kwestią jest wchodzenie tychże pupili do ogródków mieszkańców parteru, nie chodzi tu tylko o niszczenie roślinek które to zwierzaki wydrapują ale nie podoba mi się to, że mam kawałeczek ogrodzonego ogródka (wykupionego u developera z prawem do wyłącznego użytkowania) w którym to mogłabym zostawić dzieci a sama zerkając na nie zrobić coś w domu ale zwyczajnie boję się akcji, że np. wejdzie kot, MAteusz który lubi zwierzaki będzie chciał go wyśćiskać a ten w obronie własnej go podrapie. Odchody też są w ogródkach

Od pewnego czasu “walczę” z kilkoma sąsiadami proponując aby wychodzili ze swoimi pupilami i zainteresowali się tym co robią , niestety bez skutku. NAjpierw słyszałam wymówki, że te wszystkie brudy to bezpańskie zwierzaki, zostałam wyśmiana, że robię problem z niczego, kiedy to zaczęliśmy robić fotki sąsiad postanowił być honorowy i soją odpowiedzialniość za zwierzaka chce pokazać w taki sposób, że zapłaci mi za wszystkie szkody- kurcze nie o pieniądze mi chodzi, przede wszystkim chciał bym mieszkać na w miarę czystym osiedlu, na tyle czystym ile sami mieszkańcy są w stanie zrobić, na w miarę czystej piaskownicy w której bez obawy mogły by się bawić dzieci.

Niestety chyba wychodzenia z pupilami nie uda się załatwić, słyszę, ze kot to kot i itak będzie chodził gdzie mu się podoba-dlaczego bez opieki właściciela nie mam pojęcia, inne wytłumaczenie to takie, że piaskownica jest wspólna i tak jak bawią się tam moje dzieci tak będą tam bawić się koty sąsiada, ech …. Gadka bez sensu

Dlatego chciałam podpytać:
-czy na innych osiedlach też jest podobny problem? Może rzeczywiście odpuścić bo wyolbrzymiam błachy problem
-Jeśli problem jest to jak z nim walczycie
-jeśli udało Wam się problem opanowac to w jaki sposób? Właściciele wychodzić nie chcą, ogrodzenie piaskownicy – rozwiązuje problem częściowo-bo co z pozostałym zaminowanym terenem, ze swojego ogródka pozostaje mi zwierzaki przeganiać (i tu też narażam się ale w tej kwesti ja nie odpuszczę)

Doradźcie, jak znaleźć kompromis w tej sprawie?

ps. Dodam, że nie chodzi mi tu o szukanie draki z sąsiadami z którymi to naprawdę chciała bym żyć w zgodzie i uniknąc obrażania się na siebie bo mamy inne poglądy w kocich sprawach

59 odpowiedzi na pytanie: Zwierzak “osiedlowy problem”

Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

otoczenie bloku to pikuś – u mnie notorycznie jest osrana klatka schodowa i dokładnie wiem przez którego psa!

psu sie może zdarzyć, ale jak sie mojemu zdarzyło jak był mały, to wrociłam sie z domu ze sprzetem i posprzatałam.
To nie wina psów, to ludzie są świnie:(

erica Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

mnie też to wkurza! Mam 2 place zabaw pod nosem – jeden z jednej strony okien, drugi z drugiej. I każdy by sobie pomyślał – ale super, też bym tak chciał. Ale… Na jednym oprócz min po kotkach czy pieskach są pozostałości z tego, co wysypało się z kosza/worka na śmieci (ludzie skracają sobie drogę do śmietnika idąc obok piaskownicy), ławki to wieczorne meijsce spotkań nastolatków palących papierosy i pijących piwo (oczywiście nie sprzątających po sobie), ale najgorszego szoku doznałam, gdy sąsiadka z pieskiem na smyczy prowadziła go do piaskownicy, by się tam wysrał! Drugi plac zabaw też nie jest najlepszy. Sprzęt jest notorycznie niszczony przez gnojki popisujące się przed dziewczynami, pieski srają obok piaskownicy, pod chuśtawkami, jest pełno potłuczonego szkła, petów, gówien. Kila razy wydarłam się przez balkon na paniusię z pieskiem któy srał do piasku, w którym zwykle bawią się dzieci, ale to nic nie pomaga. Ponoć aby straż miejska zainterweniowała, teren nusi być ogrodzony i musi być tabliczka zakazu wstępu zwierzętom. Z tych też powodów na plac zabaw chodzimy do pobliskiego parku (15 min drogi), co jest przykre, bo w sumei mamy pod oknami 2 place zabaw. Ale w parku przynajmniej wiem, że nie znajdę szkłą, gówna czy petów, a plac zabaw jest ładnie ogrodzony i żaden pisek czy kotem tam nie wejdzie.

Dawcio 15.10.04

erica Dodane ponad rok temu,

DODAM JESZCZE

że wkurza mnei też wypuszczanie pieska na kilka godzin samopas i zostawienie mu otwartej klatki schodowej. Za co do cholery ja płącę za domofon, skoro i tak drzwi są norotycznie otwarte, a dźwignia przyciągająca je w celu ich automatycznego zamknięcia jest notorcznie wyłamywana, by piesek mógł sobie w każdej chwili wrócić! Ilekroć zgłaszałam w administraji by naprawili, to po naprawie dźwignia utrzymywała sie góa tydzień! Brak słów!

Dawcio 15.10.04

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Ogródek zadze ogrodzić.
Co do kup zwierzat itd..od stycznia wchodzi ustawa, ze odchody zwierzat domowych własciciele musza sprzatac bo inaczej grozi im grzywna.
Administracja ma do końca roku za zadanie wystawic odpowiednie pojemniki na odchody.

Ja bynajmniej zwracam uwage własciciela psów które za przeproszeniem srają na trawnik.
Najwyzej jest awantura ale nie zostawiam bez odzewu jak pies sie załatwia na trawnik pod blokiem a już “nie daj panie” na plac zabaw dla dzieci…


Edysia & Natalka 2,2 lat

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

To ja ci dam metode na tego sąsiada.
Posprzataj pią kupe ze schodów i wywal mu wszystko na wycieraczke pod drzwiami, gwarantuje, ze po 2 razach nie znajdziesz ani jednej kupy na klatce


Edysia & Natalka 2,2 lat

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Ogródki są ogrodzone płotkiem ok 80cm wysokim ale to np. dla kota żaden problem

O wejściu w życie ustawy nie wiedziałam, tylko kto bedzie egzekwował 🙁

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Jak masz np . aparat cyfrowy wystarczy zrobic zdjęcie i zadzwonić do strazy miejskiej tel: 986.
Jak taki delikfent zapłaci grzywne raz czy dwa to bedzie pilnował.
Mozesz tez to zgłosic do administracji osiedla, wedle przepisów oni tez musza to kontrolować.


Edysia & Natalka 2,2 lat

mamaala Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

mój tata ma na terenie szkoły ogrodzone boisko, notorycznie albo furtka była rozwalana, albo dziura w płocie robiona, bo mieszkańcy okolicznych bloków chodzili tam na spacery z pieskami i nie pomagało nic ani dozorca (jeszcze sie biedny nasłuchał, a raz mało go jakas paniusia nie pobiła), ani straż miejska :(, dopóki ludzie nie zrozumieja, że to nie jest “niczyje” i że robia krzywdę swoim potencjalnym dzieciom/wnukom to się nic nie zmieni…

Aga i Ala (10.02.2003)

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Dodam jeszcze, ze na koty sa specjalne preparaty, wysypujesz tym ogródek dookoła i kot nie wejdzie. Ma ten specyfik jakis odstraszajacy zapach – muszisz popytac w sklepach zoologicznych.


Edysia & Natalka 2,2 lat

erica Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

niestety… niektórzy ludzie nigdy nei zrozumieją pewnych rzeczy, pewnych norm społecznych. Próbujemy porównywać się do zachodu, a tymczasem jesteśmy pod względem dbania o tzw wałsność “niczyją” sto lat za murzynami…

Dawcio 15.10.04

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


To nie wina psów, to ludzie są świnie:(


Niestety smutna prawda

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Syf w śmietnikach, otwarta klatka schodowa, niezamknięta hale garażowa to kolejny problem.
Póki co sprzęt nie jest niszczony-młode osiedle dzieci za małe, ale skoro kotek, piasek może, to domyślam się, ze dziecko za lat kilka tym bardziej będzie mogło 🙁

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


Jak masz np . aparat cyfrowy wystarczy zrobic zdjęcie i zadzwonić do strazy miejskiej tel: 986.
Jak taki delikfent zapłaci grzywne raz czy dwa to bedzie pilnował.
Mozesz tez to zgłosic do administracji osiedla, wedle przepisów oni tez musza to kontrolować.


Wolałą bym załatwić to polubownie tak jakoś po ludzku, bez żali, obrazy. Przecież jesteśmy sąsiadami i chyba fajniejbyło by żyć w zgodzie

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


dopóki ludzie nie zrozumieja, że to nie jest “niczyje” i że robia krzywdę swoim potencjalnym dzieciom/wnukom to się nic nie zmieni…


Ech prawdziwe to co piszesz, ja tu chcę poszanowania wspólnej własności (piaskownica, trawniki) jak ludzie nie poczuwają się do szanowania cudzej własności- mi by było głupio gdyby moje dziecko czy zwierz nawet tylko spacerowało po cudzym ogrodzonym terenie 🙁 ale ja jakaś inna jestem

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


Dodam jeszcze, ze na koty sa specjalne preparaty, wysypujesz tym ogródek dookoła i kot nie wejdzie.


Tak tak podpytywałam w zoologicznych niestety preparaty te należy trzymac z daleka od dzieci :((

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W sumie temat zrobił się wyłącznie kupowy ale mi tu chodzi o jeszcze jedną kwestię
Nie boicie się takich samotnie chodzących zwierzaków? Ja nie miałam do końca zaufania do psa którego mieliśmy z którym to MAteusz wychowywał się, nie zostawiłąbym ich samych w pokoju ani na chwilę, a tym bardziej nie ufam zwierzaką których nie znam- zarówno tym bezpańskim jak i tym z obrożą.
Te bezpańskie łatwo moiżna spłoszyć-np. tupnąc nogą, te drugie nic z tupania sobie nie robią

nucha Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

“O wejściu w życie ustawy nie wiedziałam, tylko kto bedzie egzekwował :(”

Własnie o to chodzi, na moim osiedlu przy kilku ulicach rozwieszone zostaly pojemniki, oczywiscie ogloszenia odpowiednie z prosbami o sprzatanie, na trwanikach tabliczki i co? I nico, syf, brud, obsrane nawet chodniki, mi sie za przeproszeniem już napiszę rzygać chcę jak to mijam. Wracam z lasu z dzieckiem, czy ide do samochodu a On na prostym chodniku wchodzi w kupe. Nie chodze tez z nosem przy chodniku zeby wszystkie je dookola widziec. Najpiekniej bylo u nas w zeszlym roku, jak snieg zaczal topniec, lub byl, to na tej bieli od zolci do czerni pelno kolorowych kup.
Nie ma to jak mieszkac w bloku, a nie domku, mysle, ze nie bylybysmy az tak narazone na towarzystwo smierdzacych odchodow.
Dobrze napisala bruni, to nie zwierzeta winne, tylko ich wlasciciele.

Puszczane bez smyczy psy wszystko dookola obsrywaja, czesto tego nikt nie zauwaza…ale co powiedziec o wlascicielu, ktory wyprowadza psa na smyczy, pies zatrzymuje sie na chodniku, wystawia swoj psi tylek i obsrywa chodnik. I co taki wlasciciel robi? Stoi i czeka, po czym idzie dumnie dalej…
Niedobrze mi sie robi jak o tym mysle.

To walka z wiatrakami jak dla mnie, tylko porzadne kary byc moze rozwiazalyby problem.
A mnie jeszcze wkur…jak laza ogromne psy bez kaganca i bez smyczy. Jak ide z Olusiem, to z daleka juz sie cala trzese. Sama zreszta tez.

Ania i

jane Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

przede wszystkim bardzo Ci wspolczuje. Sama jestem bardzo wyczulona na ten problem i niestety nie wiem, co Ci poradzic.
W Pradze, gdzie mieszkam, tez jest sporo psow. Raczej nie widuje sie ich puszczanych samopas, lecz z wlascicielami. Przed trzema laty pelno bylo kup na ulicach. Teraz widac, ze ludzie zmieniaja mentalnosc, ze miasto samo ich zacheca do tego, robi kampanie reklamowe po to, zeby sprzatali kupy swoich milusinskich. W kazdym parku jest kosz przeznaczony specjalnie na odchody, a ja mysle, ze takiego czlowieka nie kosztuje wiele posprzatac (ja tez zbieram Malgosine kupy i wyrzucam do kosza jak jej sie zdarzy zalatwic na dworze). Jesli sie brzydzi to po co bierze psa?

Niestety w Polsce nie widzialam jak dotad nikogo sprzatajacego po swoim psie. Raz zwrocilam uwage dziewczynie, ktorej psiak zalatwil sie na boisku sportowym, ale ta potraktowala mnie jak tredowata i nawet sie nie odezwala. Przykre to 🙁 Z takim nastawieniem nigdy u nas nie bedzie czysto. Z calego serca zyczylam jej w tamtej chwili aby szybko miala dziecko i aby to dziecko co rusz wlazilo w psie odchody 😉

Martinka 1,4 & Małgosia 3,5

mmu Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Mieszkam pod miastem. Przyznam szczerze, że jak idę na pola z psem, to kup nie sprzątam, jak się raz zdarzyło narobić Zibciowi przed domem sąsiada, to zaraz sprzątnęłam. Jak jestem u mojej mamy w W-wie, to zawsze sprzątam po psie, tym bardziej, że teraz pojawiły się specjalne pojemniki z woreczkami i miejscem na kupki. Po prostu zawsze mam woreczek na zapas i jak pies zrobi, to zabieram kupę i spacer kontynuujemy w stronę śmietnika! niestety, jestem w tym w zasadzie odosobniona, bo kup zawsze niewiele, ale mam nadzieję że to się wkrótce zmieni.

Ja też mam problem z jednym sąsiadem, on nie wyprowadza swojego psa, tylko wypuszcza przed furtkę. A mieszka naprzeciwko. Oczywiście koło nas obsrane! a teraz kupił sobie drugiego pieska i uczy go czystości wynosząc na trawnik przed NASZYM płotem, bo my i sąsiedzi dbamy o ten kawałek, zawsze ładna, skoszona trawka. To dopiero bezczelność, nie uważacie? sam chce mieć czyściutko wkoło swego domu i płotu i uczy psa srać na czyimś trawniku!!! a pole, gdzie ja chodzę (oprócz mnie nikt tam nie chodzi), zaczyna się za 20 kroków od jego furtki. normalnie ręce opadają. i ja się pytam, po jasną cholerę mu drugi pies, jak jednym nie chce mu się zajmować?

Gosia i Hania 20.05.2004

Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Aniu, nie jesteś dziwna… Mnie po prostu w głowie się nie mieści, jak można mieć psa, który sra (sorry za wyrażenie, ale to dla mnie bardzo drażliwy temat!) gdzie popadnie, a właściciel udaje, że nie wie, że to trzeba sprzątnąć. Ja pod oknami mam trawniczek z drzewkami, cały zasr…. Właściciele z okolicznych bloków ten kawałek zieleni uważają za ubikację dla swoich pupili…
Moja mama próbowała zwrócić uwagę właścicielowi psa, który na oczach jej i Julki załatwiał się… usłyszała, że co on ma palec w d… mu (psu) włożyć? No comment…
Ja jak cos takiego widzę – zwracam uwagę… jeśli pies biega bez smyczy i kagańca – koleżanka dzwoni do Straży Miejskiej…
Ale na głupotę, ograniczenie i brak kultury niestety lekarstwa nie ma… 🙁

Asia, Julia 4 latka i Lenka 22.12.2006

helenb Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Większośc to denerwuje.
Nie tylko na blokowisku.U Nas na osiedlu gdzie sa domki sytuacja jest podobna.
My nie mamy psa, poniewaz zdajemy sobie sprawe z obowiazku.Natomiast sąsiedzi za płotem maja piesków 5 .
Naturalnie im nie przeszkadza, ze piesek nasra bo maja jakąś dzika trawę i błoto koło domu.My mamy kostke brukową i trawniczek specjanie pielęgnowany.
I co…? właśnie gówno, wszędzie, i to musimy sobie sami po ich psach sprzątać.Sąsiedzi udaja, że to ich nie dotyczy.
Mąż jak sie wku… na maxa to… nie ręcze za te pieski.Bo niestety nie można im przemówic do rozumu.

Stasiu 14.01.05 i Kasia 27.12.05

helenb Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Aaa.. no i zapomniałam o kotach.Tych pupilów to następna sąsiadka ma też mnogo.Bezpańsko chodzą po wszystkich podwórkach.Rany, jak mnie te koty denerwują…wiecie jak to sie mnoży…?z każdym rokiem tych paskud jest więcej.
Nie powiedziałabym nic jakby były karmione i pilnowane (zamknięte w swojej chatce), ale niestety tak nie jest.

Stasiu 14.01.05 i Kasia 27.12.05

k8-77 Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

ja mieszkam na terenie ogrodzonym (2 male bloki), mam psa. na naszym “osiedlu” jest tych psow 6, jak ktos puszcza psa na terenie, to lazi za nim z reklamowka na kupy. nie ma problemu.

k8 i jej Szczęścia

daga-j23 Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Wyobrażam sobie co czujesz, bo każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu żyje w tym “zafajdanym” świecie! Wszędzie jest problem psów, które są wypuszczane na spacer (na pół dnia, ha!) bez właścicieli. Ci ludzie się nie odpowiedzialni, wzięli zwierzaka ale zająć się nim to już nie łaska, a i za szkody nie chcą odpowiadać, zawsze powiedzą “to nie ich pies”. W obliczu tej sytuacji mogę się tylko cieszyć (i dziwić), że udało nam się to lato przejść bez wpadki na “minę” – sukces, co? Niestety jednak w przedszkolnej piaskownicy (mogą z niej korzystać wszystkie dzieci ale jest na ogrodzonym placu) znalazłam kocią kupkę.
Jedyne co – na razie – potrafię to oburzać się razem z Tobą, że tak jest 🙁

Dagmara i

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


Przyznam szczerze, że jak idę na pola z psem, to kup nie sprzątam


NAsze osiedle to na razie trzy bloki właśnie na polu, zwierzaki naprawdę mają gdzie być wyprowadzane-przynajmniej narazie zanim nas nie zabudują, z psami nie jest aż tak źle, są przynajmniej z właścicielami, gorzej koty właściciel wykastruje i dla niego po sprawie kot może sam wychodzić na spacer toć na nikogo się nie rzuci

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


Moja mama próbowała zwrócić uwagę właścicielowi psa, który na oczach jej i Julki załatwiał się… usłyszała, że co on ma palec w d… mu (psu) włożyć? No comment…


Zszokowałas mnie
Boże dlaczego z niektórymi nie można jakoś po ludzku pogadać 🙁

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Na szczęscie u nas większość kotów to kastraty- przynajmniej tak mówią właściciele.
W tej kwesti musze pochwalić sąsiada(jednego z tych co zawzięcie broni kocich interesów) zaszczepił i wykastrował nawet kotka bezpańskiego

Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

U nie nie ma tego problemu.
Była.
Ale już nie ma.
Zwięrzęta nie biegają samopas.
Niedopuszczalne jest żeby minowały piaskownicę!!!

Są tabliczki, były zdjęcia, było straszenie właścicieli.
Co pomogło?
Kary pieniężne.
W piaskownicy mamy atestowany piasek i wymiana kosztuje 2 tys. zł.
Gdy kiedyś narobiły do niej koty zrobiliśmy awanturę, pogoniliśmy administratora, postraszyliśmy sanepidem (jest jakiś taki przepis, że jak w piaskownicy jest kupa to TRZEBA wymienić pisek bo jak nie to sanepid może nałożyć olbrzymią karę) i wymienili nam piasek.
Właściciele zwierzaków dostali informacje, że następnym razem zostaną obciążeni kosztem wymiany piasku.

Place zabaw są grodzone, ale to nie jest przeszkoda dla kotów, dlatego na noc piaskownica jest dodatkowo zakrywana specjalną plandeką.

Wszędzie są tabliczki informujące o zakazie wyprowadzania zwierząt i właściwie wszyscy (oprócz właścicieli takich psów “co to jakby nie pies”) się stosują.

Macie chyba administrację osiedla?
Trzeba by zgłosić administratorowi/dozorcy, a najlepiej od razu do zarządu (jeśli macie wspólnotę mieszkaniową) bo jeżeli dobrze pamiętam to zarząd płaci kary za zanieczyszczoną piaskownicę.

U nas pomogła chyba też ogólna dyskusja na naszym forum osiedlowym.

Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Acha, zostały też azmontowane jakieś ultradżwiękowe czy jakieś odstraszacze na koty nie wiem jak to działa i czy działa

Widzę, że mam szczęście, mam fajnych sąsiadów i większości zależy żeby było ładnie, czysto i bezpiecznie.

Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W odpowiedzi na:


Wyobrażam sobie co czujesz, bo każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu żyje w tym “zafajdanym” świecie! Wszędzie jest problem psów, które są wypuszczane na spacer (na pół dnia, ha!) bez właścicieli. Ci ludzie się nie odpowiedzialni, wzięli zwierzaka ale zająć się nim to już nie łaska, a i za szkody nie chcą odpowiadać, zawsze powiedzą “to nie ich pies”. W obliczu tej sytuacji mogę się tylko cieszyć (i dziwić), że udało nam się to lato przejść bez wpadki na “minę” – sukces, co? Niestety jednak w przedszkolnej piaskownicy (mogą z niej korzystać wszystkie dzieci ale jest na ogrodzonym placu) znalazłam kocią kupkę.
Jedyne co – na razie – potrafię to oburzać się razem z Tobą, że tak jest 🙁


A ja myślę, że jednak da się coś zrobić żeby tak nie było.
Z ręką na sercu – u mnie na osiedlu tak nie ma.
Było – ale się skończyło.
Sąsiedzi się sprzeciwili.
Sąsiadka, gdy znalazła kocią kupę, nie zostawiła jej i nie przezła nad tym do porządku dziennego. Kupa została obfotografowana, sąsiedzi zaczaili się na sprawcę, złapali na gorącym uczynku 🙂 Autentycznie mieliśmy zdjęcia srającego kota. Zdjęcia zostały porozklejane na osiedlu.
Była awantura. Piasek został zmieniony (to obowiązek – gdyby administracja się nie dostosowała płacilibyśmy karę). Jak pisałam wyżej wymiana piasku kosztowała 2 tys.
Ludzie zostali o tym poinformowani.
I jakoś się dało.

A co do psów. Kilka razy widziałam jak właściciele sprzątają po pupilach (a psy wyprowadzane są poza teren osiedla – w większości). Myślę też, że jak ktoś daje dobry przykład to inni naśladują.

Psa biegającego sampas nie widziałam u nas nigdy.
Kota kiedyś (nawet jeden wskoczył mi kiedyś do mieszkania), ale po aferze z piaskownicą przestały biegać.

nucha Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Zazdroszczę…

Ania i

olaka Dodane ponad rok temu,

Czy sprzątacie kupy po swoich psach?

Pytanie oczywiście dla tych osób, które mają psy. Wiem, że pytanie trochę zaczepliwe, ale mam wrażenie, że wiekszość właścicieli unika udzielania się w tym wątku… Ja dlatego nie chcę mieć psa. po prostu nie mam ochoty ani zbierać psich kup, ani obcierać obsranego tyłka swojemu pupilowi. Powiem szczerze odkąd mam dziecko psy zaczęły mnie drażnić na maksa. Bo jak tu się nie wkurzać kiedy idąc na spacer muszę moję dziecię pilnować, żeby nie wlazło w gówno. A przyznam, ze jestem strasznie wyczulona i potem mam problemy z wyczyszczeniem butów… Po zimie, ech wolę nie wspominać. GÓWNA to u nas jakaś plaga społeczne. Nigdy nie widziałam właściciela psa sprzątającego po swoim pupilu.
Na dzień dzisiejszy jestem po prostu cięta na psy i ich właścicieli.

A problem puszczania samopas, ja to jestem za hyclem, pies nie na smyczy i bez obroży do likwidacji.

Ło matko, ale się tym postem narażę 😉

Moja siostra miała w szkole taki wypadek, że pewnego razu po placu szkolnym zaczął biegać samopas pies rasy niebezpiecznej bez smyczy i kagańca. Dzieci bały się wyjść na dwór, paraliz szkoły na 2 godziny. Straż miejska oznajmiła, że to ie ich sprawa tylko zielonych. Przyjechali. W międzyczasie znalazł się właściciel i beztrosko stwierdził, że jego piesek to jest łagodny jak baranek… Szkoda słów.

Ola, Nina 3l. i 12.02.07

smoki Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Mieszkamy na osiedlu strzezonym gdzie jest tylko 6 blokow i na te 6 blokow sa 4 specjalne kosze na psia czy kocia kupe. Przy kazdym koszu jest szufelka i zmiotka tak ze nie trzeba pozniej brudnych ze soba do domu wlec… Nie pomoglo. Przez 2 miesiace do tych koszow trafila JEDNA kupa.
Zaplacilismy za to administracji za sprzatanie zielencow i to byl niezly pomysl. Od dluzszego czasu kup brak 🙂

smoki i smoczaki

urge Dodane ponad rok temu,

Re: Czy sprzątacie kupy po swoich psach?

To ja się narażę jeszcze bardziej!
Otóż problem gówien to tragedia, mieszkamy koło wielkiego lasu i jasna sprawa że nikt tych gówien po psach nie sprząta, nikt też tych właścicieli nie pilnuje bo nie ma jak -latem bawimy się głównie na ogrodzonym placu zabaw gdzie psy nie wlazą a koty jakoś też nic nie zostawiają albo jeździmy rowerem głęboko w las i dopiero tam pozwalamy się dzieciom bawić, ale o tej porze roku jak spacerki odbywamy też z brzegu lasu to właściwie codziennie wracamy z gównem na butach, tragedia normalnie!

Ale jeszcze bardziej wkurzają mnie psy latające samopas po lesie, te przyjaźniejsze podbiegają dziecko polizać (czego też nienawidzę, zawsze sobie wyobrażam jak przed chwilą lizały tyłek innemu psu itp…) a są i takie co szczekają i “nie trzeba się ich bać bo nic nie zrobią” -tylko kurczę jakoś moje dzieci w to nie wierzą, nie raz już je pies okropnie wytraszył! jeszcze kilka lat temu była tych psów w lesie plaga po prostu, aż kiedyś ktoś się wkurzył i na całym obrzeżu lasu porozrzucał trutki -kupa psów zginęła w męczarniach, szkoda mi ich było bo cierpiały za głupotę swoich właścicieli ale akcja była tak skuteczna że dłuuugo nie latał żaden pies samopas, teraz czasem znów się pojawiają (pewnie powprowadzali się nowi ludzie bo moi sąsiedzi których pies też wtedy zdechł nowego już bez smyczy w lesie nie puszczają) ale zjawisko jest już na znikomą skalę.

Pozdrawiam -Marta i chłopaki:

nucha Dodane ponad rok temu,

Re: Czy sprzątacie kupy po swoich psach?

Pare postów niżej opisałam swoje spostrzeżenia:) Nie ma co się narażać, taka prawda, czym się można narazić?
Mam takie samo zdanie jak Ty, psa nie zamierzam mieć, również z własnej wygody. Jeśli chodzi o gówna…mam odruch wymiotny jak tylko spojrzę, więc niestety nie czyszczę butów upackanych w psich odchodach…robi to mój kochany mąż…biedny

Ania i

mariolakost Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Coż temat dość szeroki jak rzeka..
Na moim osiedlu też taki problem występował. Ale od momentu kiedy otworzono w pobliżu elektrownie pozyskującą naturalne elementy do przerobu na energie problem się skończył. Obecnie co rano widać ekipę która chodzi po osiedlu w poszukiwaniu odchodów maści wszelakiej. Ileż radości sprawi takiemu znaleziona za przeproszeniem kupa, bo to 0,5pln za dużą i 0,3 za małą.. Całość trafia do zbiornika aby następnie trafić do elektrowni.. Już dwa osiedla tak się ogrzewają. Może to i dobry pomysł?

anet Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

wiesz to chyba ja tez jestem dziwna i inna:)

na mnie temat pies dziala jak plachta na byka
juz nieraz pisalam nt a teraz daruje sobie, nie nie bede sie denerwowac;)
ale napisze Ci historyjke z bodajze sierpnia, kiedy to wyszlam z dziecmi na skwer osiedlowy
byla super pogoda, wyjelam im rowery, i tak sobie jezdzili, jezdzili, potem dolaczyl jeszcze jeden chlopczyk, potem przyszedl moj wujek, kupilam bulki drozowe, dzieci w przerwach podjezdzaly na rowerkach i braly tzw gryzki Ja zadowolona, zaczelismy z wujkiem rozmawiac, dzieciaki byly w zasiegu wzroku, przestaly juz jedzic, cos robily przy trawniku, to przy rowerkach, my dalej rozmawiamy i nagle slysze glos przechodzacego obok nich mezczyzny – ale przeciez to smierdzi! Biegne co sil i co widze???… dzieciaki wysmarowaly sie cale psimi kupami, a na moje pytanie co wy wyprawiacie stwierdzily ze sprzataja psie kupy
Nie wyobrazasz sobie jak zasrane sa trawniki u mie na osiedlu, w wiekszosci ludzie maja wielkie psy, ktore sraja jak krowy Tych kup bylo mnostwo – tyle ze wystarczylo aby dzieci wysmarowaly siebie, rowery i caly chodnik
Bylam tak zdenerowana ze tylko krzyknelam: do domu A moj Adrianek jak gdyby nigdy nic zapytal czy moze sobie wziac jagodzianke:):):)

Agniesia ’02 +Adrianek ’04

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

W dzien u nas wyprowadza sie pieski na specjalny trawnik.
ale wieozorami szaleja, lataja samopas. A nastepnego dnia niczego niespodziewajaca sie matka musi prac buty i spodnie dziecka, swoja kurtke i spodnie oraz tapicerke w samochodzie (taka ostatnia mielismy przygode).

chcesz polubownie zalatwic sprawe, zeby sobie wrogow nie robic. W takim przypadku chyba tylko rozmowy z wlascicielami psow moga przyniesc rezultaty, o ile wlasciciele sa do rzeczy.
W innym przypadku tylko informowanie strazy miejskiej i kary nakladane na niedpowiedzialnych panciow, ew. to, co zaproponowala olencja (obfotografowanie itp).

jaga Dodane ponad rok temu,

Re: Czy sprzątacie kupy po swoich psach?

Ja mam psa i nie czuję się urażona. Też mnie wkurzają psie kupy gdzie popadnie i latające luzem psy. Tym bardziej, ze na moim osiedlu jest WC DLA PSÓW!!! To takie ogrodzone miejsce z trawką, piaskiem, krzaczkami, gdzie pies może się wybiegać i załatwić. Administracja je sprząta regularnie (niestety zimą z tym gorzej i jest kłopot). Dlatego draznią mnie :”wybiegiwacze psów”. Gdy idę z wózkiem i psem na smyczy często podbiegają jakieś psiaki i drą mordę. Wkurza mnie to, bo budzą mi dziecko i denerwują psa (jeden kundel ostatnio rzucił się na Skrętkę z zębami). Dlatego w stu procentach zgadzam się z Bruni – to wszystko wina właścicieli, a nie czworonogów. Głupi właściciel – głupi pies. Sorry, ale taka jest prawda.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Zwierzak “osiedlowy problem”

Szczerz zazdroszczę zdrowego rozsądku u sąsiadów i porządnego załatwienie sprawy, u nas niestety każdy koci temat na forum osiedlowym kończy się kłótnią i obrzucaniem błotem 🙁

Dzięki, na pewno Wasze osiedle podam jako przykład

Znasz odpowiedź na pytanie: Zwierzak “osiedlowy problem”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Jaki wózek, bebeconfort loola,chicoo Ct 01 czy..?
Witam serdecznie, To moja piwerwsz dzidzia więc nie mam doświadczenia. Jestetśmy na etapie szukania wózka. I mamy problem. W grę wchodzi chyba tylko wózek, który jest mały po złożeniu czyli znalazłam
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Temat ważny i dotyczący potencjalnie każdej z nas
Skoro jest moda na kontrowersyjne tematy: http://portalwiedzy.onet.pl/,11127,1373352,czasopisma.html Co Wy na to? Pewnie zbiorę za to gromy, ale wolałabym zostawić jak najwięcej w rękach natury. Sąsiedzi moich teściów mają dwoje niepełnosprawnych dzieci (na drugie
Czytaj dalej