zycie mi sie wali:(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 35)
  • Autor
    Wpisy
  • #40759

    mirabelka79

    nie wiem co sie ze mna dzieje…moze to depresja poporodowa….nie umiem sobie poradzic…ciagle rycze…nienawidze tego ze ciagle siedze w domu, ze nie moge zyc jak dawniej. jestem sama od 8 do 18…dostaje szalu i licze godziny kiedy maz wroci z pracy. on przychodzi a ja oddaje mu Malgosie…do rana nie robie juz z nia nic tylko karmie…poprostu mi sie nie chce, nie daje rady.od paru dni usmiecham sie do niej na sile, a ona wlasnie od paru dni zaczela sie smiac non stop, patrzy na mnie i sie smieje a ja w ryk….bo ja nie usmiecham sie szczerze. najchetniej to bym zakopala sie pod koldre i spala przynajmniej ze 20 godzin. bardzo ja kocham ale czasem mam ochote ja oddac chociaz na kilka godzin. nie moge zniesc jak placze, zupelnie nie wiem co wtedy robic. jeszcze dwa tygodnie temu bylo inaczej, uwielbialam z nia byc, przytulac ja, bawic sie z nia, rozmawiac…a teraz nie wiem co sie porobilo…nienawidze siebie, jestem wyrodna matka niecieszaca sie z macierzynstwa.
    oprocz tego wydaje mi sie ze moje malzenstwo sie wali….jest jakos inaczej, prwie wogole nie rozmwaiamy ze soba o takich „naszych” tematach, gadamy tylko o Malgosi, czy byla kupka, czy sie beknelo, czy ladnie spala, czy duzo zjadla itd, itp. maz stal sie dla mnie jakis obcy, zamkniety…ostanio jeszcze zrobil cos czego nigdy nie robil.
    poszedl na pilke (we wtorki gra z kumplami w pilke i wraca o 22), obiecal ze wroci szybko bo sa ostatki wiec wypijemy sobie po szklaneczce piwka, zjemy faworki itp a on wrocil…o 3 w nocy, nawet nie zadzwonil ze nie przyjdzie, nie uprzedzil. o 24 zaczelam sie denerwowac wiec zadzwonilam a on mi odpowiada pijany ze kumple go wyciagneli na piwo i ze bedzie za pol godzinki. nie bylo go za pol godzinki byl o 3 w nocy. od wtorku nie moge na niego patrzec, zero przeprosin (tylko wymuszone przezemnie „sorry”), myslalam ze moze przyniesie mi jakis kwiatek na przeprosiny , powie ze mu przykro, ze zle zrobil a on nic….nienawidze go:(
    wszystko sie wali…nie moge pisac bo lzy…nic nie widze…

    Ala i Małgosia (16.12.2003)

    #533493

    gunka

    Re: zycie mi sie wali:(

    Mamy dzieci prawie z tego samego dnia. Więc cię rozumiem. Myslę że powinnaś zacząć żyć własnym życiem tzn. pójść gdzieś sama chćby do sklepu. Spotkać się z koleżankami , może zaprosić kogoś do siebie??? czy czasem nie za bardzo się odizolowałas od innych??? Ja mam drugir dziecko teraz i wiem z doświadczenia że takie izolowanie się tak się kończy.. pomysl o tym i trzymaj się. Jestś po prostu bardzo zmęczona przede wszystkim psychicznie. To przejdzie
    pozdrawiam
    Gunka I Miś i Mikuś (15.12.2003)
    ps masz sliczną córeczkę



    #533494

    ewaak

    Re: zycie mi sie wali:(

    Głowa do góry Alu! Wszystko co złe już niedługo zniknie…zapewniam Cię. Masz przecież cudowną, maleńką istotkę, która jest częścią Ciebie…i to jest wspaniałe…Nikt nigdy nie powiedział, że wychowanie dziecka jest proste, a poczatki sa ciężkie, zwłaszcza że to jest Twoje pierwsze dzieciątko. Ja jako doświadczona juz mama musze Ci powiedzieć, że niedługo nic poza Małgosią nie będziesz widziała. Za kilkanascie dni zrobi sie cieplutko, bedziesz coraz częściej wychodziła z nią na spacerki i zapewne poznasz tam inne mamusie ze swoimi pociechami.
    A co do męża to myślę, że ten kryzys również minie. Ja również całymi dniami siedzę sama, tzn z dwójką maluchów. Czasami też juz mam tego dosyć. Dla zabicia czasu siedzę przy kompie, wychodzę na spacery lub chodzę z maluchami do koleżanek w odwiedzinki ;-)))).
    Alu nie można się tak szybko poddawać. No cóż, trzeba dźwigać życie takim jakie jest i posiadac nadzieję, że kiedyś będą nam wszystkie trudy wynagrodzone… Zarówno Ty jak i ja otrzymałyśmy pierwsze i chyba najcenniejsze nagrody – NASZE MAŁE NAJUKOCHAŃSZE POCIECHY!!!
    Pozdrawiam Cię baaardzo gorąco !!!

    Ewa/Dominiś(05.03.02) i Filipek(11.06.03)

    #533495

    leszczynka

    Re: zycie mi sie wali:(

    Postaraj sie też gdzieś wyjść,ja tak zaczęłąm robić i nastrój sie poprawił.A może zostawicie dzidziusia i razem z mężęm skoczycie do pabu albo do kina.A niedługo będzie wiosna i cały dzień pobiegasz na spacerki też sie samopoczucie polepszy.Z mężęm porozmawiaj że takie zachowanie jest nie dopuszczalne.pozdrawiam

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #533496

    kasiek74

    Re: zycie mi sie wali:(

    prawie kazda z nas ma na poczatku takie dni..”krytyczne” i mamy wrazenie ze to koniec…ale to chwilowe uwierz mi ..wierze ci ze jestes wsciekla na meza..ale on tez musi jakos odreagowac…wiem ze to glupie wytlumaczenie..ale tak jest..my nie bardzo mozemy nagle zrobic wypad do knajpy na piwko…..bo jestemy kobietami..czyli kims wyzszym od facetow hehhe…to taka aluzja na poprawe humorku rowniez dla mnie..
    moj maz stwierdzil ze on by chyba nie potrafil wstawac kilka razy w ciagu nocy do Marty..karmic…ciagle z nia byc..przewijac..zabawiac….
    pewnie jakby musial to by sobie poradzil..ale ..niestety to NASZA dzialka…i mamy za to napiekniejsze chwile z naszymi dzieciaczkami..:-)
    kiedys tez miala dolek i dziewczyny z forum uzmyslowily mi co traci facet nie przebywajac z dzieckiem …
    glowa do gory…zobaczysz ze za 2 dni bedziesz szczesliwa i zadowolona ..bo popatrz na swoja kruszynke- Malgosie..ona jest tylko Twoja !!!!

    KaSieK i MaRtuSia

    #533497

    kasiaiola

    Re: zycie mi sie wali:(

    Cześć. Masz to samo co ja przy pierwszym dziecku. Taki koszmarny dół psychiczny, który pojawił się jakieś dwa mce po porodzie. Byłam wtedy koszmarna dla mężą. Tyle że on był chyba trochę bardziej wyrozumiały.
    Popieram pomysł wyjścia z domu, choćby po to zeby spotkac innych ludzi. Ja mam teraz dwa małe brzdące ale nie daje się. Wychodzę codziennie – choćby na bazarek gdzie mogę z paniami w sklepikach pogadać (i to nie tylko o dzieciach).
    Co do męża to pewnie on czuje że z tobą jest coś nie tak. Że rozmawiacie tylko o dziecku? Na początku to normalne, może spróbuj zagadać go o coś innego. Przekonasz się jak jest naprawdę. Może porozmawiaj z nim gdy dziecko spi i powiedz co cię boli, zapytaj jak on się czuje w nowej roli.
    I na koniec – gdzie mieszkasz tak dokładniej (bo sprwdziłam że w Warszawie)? Bo może mogłybyśmy się potykac na spacerki. Ja mieszkam na Mokotowie. Poza tym 6 marca jest spotkanie warszawskich mam – przyjdź, trochę odpoczniesz od domu i dziecka.
    Pozdrawiam cię serdecznie.

    Kasia mama Oli (17.09.2002) i Tomka (21.12.2003)



    #533498

    Anonim

    Re: zycie mi sie wali:(

    przykro mi…
    wydaje mi sie , ze powinniście porozmawiac ze sobą …
    moze reakcja męza spowodowana była tym, ze on też ma troszke dosyć…
    przecież on tez potzrebuje czasu zeby odpocząc, jego życie tez wywróciło sie do góry nogami…
    ROZMAWIAJCIE ZE SOBĄ…
    i dodam tylko, ze Twoje odczucia i reakcje sa udziałem wiekszosci z nas, mam …
    nie Ty pierwsza i nie ostatnia, ale rozwiązac to musisz sama na płaszczyźniue swojej rodziny:)
    powodzenia i bierz byka za rogi…
    radzę podrzucić córe do babci, albo zaprosić babcie i gdzieś sie wyrwać… możesz iść sama, możesz z męzem…
    odetchnij:)
    Bruni

    Bruni i Filipek’04.2003

    #533499

    wasia

    Re: zycie mi sie wali:(

    Hej,
    masz typowe objawy depresji poporodowej. Siedzenie w domu i samotność dobija Cię jak widzę. Czy nie masz możliwości kontaktu z innymi mamami? Napewno by Ci pomogły. Powinnaś gdzieś wyjść sama lub z męzem – chociaż na godzinkę.
    To że wasze relacje się zmieniły to chyba normalne – u nas jak urodziła się Ania gadaliśmy tylko o niej aż w końcu stwierdziłam że musi się to zmienić. Po 2 miesiącach było już normalnie, jak dawniej. Postaraj się pogadać z mężem tak jak robiliście to przed narodzinami córeczki. Nie bocz się na niego, mąż widzi że nie jesteś szczęśliwa i nie wie jak Ci pomóc. Faceci to istoty mało domyślne. Fakt – wyskok z kolegami nie był ok ale nie zdarza mu się to nagminnie.
    Masz piękną córeczkę, ciesz się każda chwilą i weź się w garść, szukaj pomocy i koniecznie nawiąż kontakt z jakąś mamą z Warszawy.
    Jeśli chcesz to zawsze możemy sobie popisać – jeśli Ci to pomoże w dojściu do siebie. Mój komputer przyjmie wszystkie Twoje żale 🙂
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie!!!

    Aga i Ania 11 miesięcy

    #533500

    akanc

    Re: zycie mi sie wali:(

    Oj doskonale rozumiem co czujesz !!!! Miałam to samo !!!!! całe dnie ruczałam , mąż wracał z pracy a ja w ryk , że mam już dosyć tej niewoli. Na pocieszenie powiem ci tylko ,że to mija . Po prostu przyzwyczajasz się do tego kieratu i zaczynasz widzieć miłe strony przebywania z dzieckiem. Zwal robotę na męża i idz się zabawić. Trzymaj się i nie obwiniaj się to normalne !

    Ania i Mati (5.03.03)

    #533501

    rita25

    Re: zycie mi sie wali:(

    Hej mamuśka , głowa do góry.
    Niestety jesteś przemeczona i to że czujesz sie tak a nie inaczej jest zupełnie zrozumiałe.
    Nigdy nie mów , ze jestes złą mamą, to nie prawda!!! Masz tylko gorszy moment , ale jestem pewna , ze juz wkrótce humor Ci sie poprawi.,

    Nie wiem czy masz gdzieś w poblizu mamę lub tesciową.Pogadaj z nimi , myslę , ze cię zrozumieją – same miały małe dzieci i wiedza jak to jest. Może przyszłyby do was i zajęły się szkrabikiem przez godzinkę dwie , a ty w tym czasie poszłabyś połazić po sklepach albo odwiedziłabyś jakąś koleżankę.

    Ja tez miewałam podobne okresy w swoim zyciu, ale musze
    przyznać , że w zasadzie od początku ktoś mi przy Soni pomagał. Najwięcej mąż, ale zawsze mogłam tez liczyć na mamę czy tesciową.

    Pomyśl sobie , ze idzie wiosna, ze nie będziesz musiała Małgosi zawijać w tysiące kocyków zanim wyjdziecie na dwór.Ja przespacerowałam dwie trzecie urlopu macierzyńskiego. Na spacerach poznałam kobitki , które tak jak ja miały małe dzieci i tylko czekały na to żeby ktos je zagadnał. Zaczęłysmy się spotykać w domach raz u jednej raz u drugiej raz u trzeciej ( moge tak dalej wymieniać bo było nas 6 !!! ), chodziłyśmy razem na zakupy, spacery.

    I wtedy jak mąż przychodził z pracy ja byłam juz ” wygadana ” na dzieciaczkowe tematy., zadowolona bo nie siedziałam cały czas sama w domu. A początki były identyczne jak u ciebie. …naprawdę…

    A meża olej. Szkoda twoich łez!!!!!!

    rita25 i Sonia 03.07.03



    #533502

    agnieszka24

    Re: zycie mi sie wali:(

    Chociaż może będzie Ci się to wydawać niemożliwe – to uwierz mi TO minie, na pewno – u mnie bylo podobnie!!!!
    PZDR!

    Agnieszka i Michałek

    #533503

    mirabelka79

    Re: zycie mi sie wali:(

    dzieki dziewczyny za odzew. jeszcze nie czytalam bo Malgos nie spi ale zaraz sobie poczytam i o wszystkim pomysle.
    ten dran ciagle dzwoni z pracy a ja nie odbieram bo nie chce mi sie go sluchac. przysyla smsy ze przeprasza i ze jest glupi ze tak zrobil…moze w koncu zrozumial….i tak go nienawidze….nawet sie zastanaiwam ostatno czy ja go kocham….
    przepraszam za smety, zaraz Was poczytam….tylko uspie Gosiaczka.

    Ala i Małgosia (16.12.2003)



    #533504

    ciutka

    Re: zycie mi sie wali:(

    To przykre że tak Cie dopadło, ale mogę Ci na pociechę napisać że ja miałam deprechę dwa miesiące po porodzie, nagle zaczynałam płakać nic mnie nie cieszyło, nerwy mi puszczały. Pózniej minęło jak ręka odjął, ale ostatnio też miałam kilka dni znacznie gorszych. Córcia chorowała i ja z nia tak siedziałysmy w domu w te pochmurne dni i tak mnie dopadło !!!! Wyszło jednak troszke słoneczka i odrazu lepiej. Mój mąz właśnie ostatnio tez już miał mnie dosyc, ale byłam nie fair, bo wszystko się na nim skupiało. Jezeli chodzi o Twoją sytuację z męzem, to duzo rozmawiaj z nim, spokojnie bez nerw, wypominania i zbędnych emocji. Powiedz mu o tym że takie masz samopoczucie a najlepiej poprostu zostaw mała z babcia i wyjdz, idz do sklepu kup cos sobie albo do fryzjera czy kosmetyczki, popraw sobie humor, to naprawdę pomaga!!!! Jeżeli będziesz chciała pogadać, to pisz na priv. Ja też mieszkam w Warszawie, moze mieszkamy blisko siebie ????? Głowa do góry to minie!!!!

    #533505

    kamelia

    Re: zycie mi sie wali:(

    Kochana… napiszę tylko jedno – minie, nawet nie będziesz wiedziała kiedy… Chyba wszystkie mamy przechodzą taki kryzys… Dziewczyny napisały Ci jak możesz sobie pomóc… Trzymaj się i wiedz, że nie jesteś z tym sama…

    Kamelia i Michałek 14.08.2003

    #533506

    Anonim

    Re: zycie mi sie wali:(

    masz rację Bruni – rozmawiać!!!! Zgadzam się, że facet też może mieć dość

    Kaśka z Natusią (23 miesiące 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 35)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close