W ostatnim czasie na warszawskiej Białołęce powstało kilka żłobków. Jest w nich miejsce dla ponad pięciuset maluchów, dlatego też wydawałoby się, że problem przepełnionych po brzegi żłobków odejdzie w zapomnienie, a jednak… nic bardziej błędnego! Nowe żłobki świecą pustkami, a urzędnicy łamią sobie głowy, jak je zapełnić.



Nowe żłobki zbudowane zostały na ulicach: Truskawkowej, Książkowej, Krzyżówki oraz Skarbka z Gór. Łącznie jest w nich ponad 500 miejsc dla maluszków. Placówki powstały dzięki dofinansowaniom z kasy Unii Europejskiej. Projekt „Żłobek dla malucha szansą na powrót do aktywności zawodowej rodzica” współfinansowany był z Europejskiego Funduszu Społecznego. I to właśnie on jest przyczyną problemów z przydziałem miejsc, ponieważ większość rodziców z Białołęki nie spełnia wymogów, które pozwalają zakwalifikować ich malucha do żłobka. Pierwszeństwo mają bowiem rodzice, którzy są bezrobotni lub kończy im się wkrótce umowa o pracę zawarta na czas określony, czy też przebywają na urlopie macierzyńskim lub rodzicielskim. Po zakończeniu rekrutacji okazało się, że wolnych jest ponad 200 miejsc, na których jest jeszcze więcej chętnych, lecz… brakuje rodziców spełniających unijne wymogi!

Co więcej: do żłobków rekrutowane są dzieci, które ukończyły pierwszy rok życia. Najczęściej rodzice biorą urlop macierzyński od chwili urodzenia malucha, a następnie płynnie przechodzi on w urlop wychowawczy. Siłą rzeczy nie ma możliwości przebywania na urlopie macierzyńskim w momencie, gdy dziecko ukończyło pierwszy rok!

Czy urzędnikom uda się znaleźć wyjście, by zmienić tę sytuację? Może być to trudne. Unijne przepisy dokładnie określają wymogi nałożone na rekrutację.