Zamiast zabraniać, odkrywaj Internet razem z dzieckiem. Podpowiadamy, jak odbyć tę podróż

Nowe technologie, Internet – to coś, co towarzyszy dzieciom na co dzień. Nawet jeśli chcemy, by sieć odkryły jak najpóźniej, nie uciekniemy przed tym. Co zrobić, aby Internet był bezpiecznym miejscem? Przede wszystkim – musimy poznawać go razem z dzieckiem i tłumaczyć, jak korzystać z jego zasobów.

Od technologii nie uciekniesz

Dostęp do komputerów, tabletów i telefonów dla dzieci jest czymś normalnym, one nie znają świata bez Internetu. Owszem, wiem, że inaczej wygląda to w dużym mieście, inaczej w miejscu, gdzie “oknem na świat” jest sala informatyczna czy kafejka internetowa. Jednak prędzej czy później każde dziecko zyska swobodny dostęp do Internetu, to to medium jest dziś najważniejszym źródłem informacji. Z niego korzystamy w szkole, w pracy, w codziennym życiu. Dzieci po prostu wiedzą, jak obsługiwać komputer czy telefon – wystarczy popatrzeć na to, jak dostają w swoje ręce np. sprzęt dziadków. Pamiętam, jak mój tata przez pewien czas wciąż usuwał ikony w smartfonie, bo nie mógł wyczuć siły nacisku. Dzieciom nie trzeba było tłumaczyć, one od razu wiedziały, jak to robić.

SPRAWDŹ: Jak wspierać dzieci w ich chęci rozwijania zainteresowań i ciekawości świata? (skorzystaj z 15% zniżki z kodem RODZICE15)

Zamiast zakazów – wsparcie

Czasem mam wrażenie, że najłatwiej byłoby mi zabronić dzieciom korzystania z Internetu. Kiedy czytam o patoinfluencerach, dorosłych podających się za nastolatków, czy kolejnych wyzwaniach krążących po sieci, chciałabym po prostu odciąć od tego dzieci. Ale wiem, że wtedy problem w magiczny sposób nie zniknie, a córka i syn prędzej czy później będą musieli zmierzyć się z zagrożeniami. Dlatego odkrywamy Internet razem. Tłumaczę dzieciom, do czego może im się przydać, ile ciekawych informacji mogą znaleźć w sieci, ile osób mogą “spotkać”. Wspólnie poznajemy media społecznościowe, odkrywamy różne funkcjonalności, uczymy się wyszukiwać potrzebnych informacji. A przy okazji opowiadam im o łańcuszkach, o wyłudzaniu danych, o treściach, które nie są przeznaczone dla nich. Korzystamy z narzędzi kontroli rodzicielskiej, ale wiem też, że nie wszystko może zostać wyfiltrowane. Przecież nie kontroluję też sprzętów ich kolegów, nie wiem, co zostanie pokazane moim dzieciom. Dlatego staram się opowiadać o jak największej liczbie rzeczy. I chociaż wiem, że zagrożenia wciąż się zmieniają, pojawiają się nowe trendy, to moim dzieciom w głowie zapali się lampka ostrzegawcza, gdy trafią na coś podejrzanego. A przede wszystkim – że przyjdą z tym do nas, dorosłych.

SPRAWDŹ: Jak wspierać dzieci w ich chęci rozwijania zainteresowań i ciekawości świata? (skorzystaj z 15% zniżki z kodem RODZICE15)

Przyznam, że chociaż nie zawsze jest to łatwe – szczególnie, gdy pracuję w domu, a dzieci wciąż przychodzą z kolejnymi prośbami – staram się nie mówić “nie, bo nie”. Gdy np. chcą obejrzeć zdjęcia znajomych publikowane w serwisie społecznościowym, instaluję aplikację na swoim telefonie i przeglądamy razem. Na przykładzie łatwiej mi opowiadać, czego lepiej nie publikować w sieci, jak wyglądają konta-widma itp. Korzystam z tego, że dzieci chcą odkrywać otaczającą je rzeczywistość, są ciekawi, na jakich zasadach to wszystko działa. A przede wszystkim – że przychodzą z pytaniami do nas. I to właśnie to zaufanie sprawia, że mogę towarzyszyć im w odkrywaniu Internetu. Gdybym wszystkiego zabraniała, znalazłyby inny sposób, aby dotrzeć do tego, co chcą. Już bez nadzoru dorosłych.

Jest jeszcze jeden problem…

Chociaż teoretycznie nie ma “sztywnego” podziału, mam wrażenie, że jest jakiś niepisany regulamin zajęć pozalekcyjnych. Ceramika, tańce – dla dziewczynek, sport, programowanie – dla chłopców. Moja córka zniechęciła się, gdy poszła na zajęcia komputerowe, na których była jedną z dwóch dziewczynek. Chociaż tłumaczymy jej, że może robić co chce, “gadanie” rodziców często bywa niewystarczające. Dlatego cieszę się, że są książki takie jak “Róża, a co chcesz wiedzieć?”, które pokazują, że nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że dziewczynki interesują się technologiami, chcą programować i odkrywać tajemnice sprzętów. To, co dodatkowo urzekło moją córkę to forma komiksu – “Różę” podsunęłam jej, gdy dopiero odkrywała swoją miłość do książek, a dymki i krótkie bloki treści sprawiły, że nie zniechęciła się samodzielnego czytania. A ja byłam spokojna, że oddaję w jej ręce sprawdzoną pozycję, napisaną przez ekspertów. Nie tylko w swojej dziedzinie, ale i… rodziców. Może wydawać się, że to nic takiego, ale jeśli ktoś ma dzieci, wie, na co zwrócić uwagę, które elementy dodatkowo podkreślić.

SPRAWDŹ: Jak wspierać dzieci w ich chęci rozwijania zainteresowań i ciekawości świata? (skorzystaj z 15% zniżki z kodem RODZICE15)

Pomoc z zewnątrz

Mam wrażenie, że lekcje informatyki wyglądają podobnie, jak wtedy, gdy ja chodziłam do szkoły. OK, mnie nikt nie uczył działania Teamsów czy Zooma, ale “za moich czasów” nie było nauki zdalnej, a komputery w domach wciąż były nowością. Ale i ja robiłam tabelki w Wordzie, ćwiczyłam przejścia slajdów w PowerPoint, kopiowałam pola w Excelu. Tylko… dzieci potrzebują czegoś więcej. Odkrywanie funkcjonalności programów jest dla nich czymś naturalnym, jak będą chcieli sformatować tekst, to po kilku kliknięciach, metodą prób i błędów dojdą do tego, co chcieli. Pomijane jest to, co dla dzieci naprawdę jest ważne – media społecznościowe, krótkie formy wideo, programowanie. Piszę z perspektywy mamy dzieci, które przygodę ze szkołą zaczęły niedawno, może w kolejnych klasach coś się zmieni, ale… głód wiedzy jest już teraz. “Witraże” w Paintcie są nudne, tworzenie własnych gier i animacji – wow! I znów – cieszę się, że odkryłam serię edukomiksów. Oprócz tego, że to kopalnia informacji (nie oszukujmy się, chociaż wydaje mi się, że jestem na bieżąco, to jednak wielu rzeczy uczę się… od dzieci), mamy tu np. naukę programowania. Towarzyszymy Róży i pozostałym bohaterom, przy okazji tworząc własne projekty. Duma dzieci, które stworzyły coś same od początku do końca – nie do opisania!

SPRAWDŹ: Jak wspierać dzieci w ich chęci rozwijania zainteresowań i ciekawości świata? (skorzystaj z 15% zniżki z kodem RODZICE15)

Nie bójmy się Internetu. Sieć pełna jest zagrożeń, ale naszym, rodziców, zadaniem, jest pokazanie dzieciom, jak bezpiecznie z niej korzystać. Towarzysząc w odkrywaniu zasobów Internetu, sama uczę się wielu rzeczy. A podsuwając sprawdzone materiały wiem, że moje dzieci poradzą sobie i wtedy, gdy mnie obok nie będzie.

Róża i Malina to siostry, które interesuje nauka i technologia. Wspólnie z nimi dowiadujemy się m.in. tego, czym rzeczywistość wirtualna, fake newsy czy statystyka. Niektóre zagadnienia mogą być skomplikowane i dla dorosłych, ale dzięki ekspertom, którzy stali się bohaterami komiksów z serii “Róża, a co chcesz wiedzieć?”, nawet najbardziej zagmatwane rzeczy stają się proste – bo wytłumaczone konkretnym i przyjaznym dla dzieci językiem. W książkach pojawili się m.in. Krzysztof Gonciarz, Janina Bąk, Ola Stanisławska i Piotr Staroń. Chcesz poznać Różę i jej bliskich? Edukomiksy to trzy książki, audiobook oraz zeszyt pełen zagadek – sprawdź, jak wspierać dzieci w ich chęci rozwijania zainteresowań i ciekawości świata (skorzystaj z 15% zniżki z kodem RODZICE15) .

Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
Logo