Światowa popularność K-popu stale i intensywnie rośnie. Tym razem przyczyniła się do tego wyjątkowa animacja Netflixa. „K-popowe łowczynie demonów” nie tylko podbiły serca fanów na całym globie, ale też zapisały się w historii Netfliksa jako najchętniej oglądany film wszech czasów. Produkcja, w której trzy gwiazdy girlsbandu w przerwach od koncertów stają do walki z piekielnymi siłami, bije kolejne rekordy oglądalności, wdziera się na listy przebojów i staje się marką samą w sobie. Już pojawiają się doniesienia o możliwej kontynuacji.
„Kpop demon hunters”. Na czym polega fenomen tego filmu?
„K-popowe łowczynie demonów” odniosły tak spektakularny sukces, że przerósł on prawdopodobnie wszelkie oczekiwania twórców. Animowany musical przez kilka tygodni od czerwcowej premiery utrzymywał się na pierwszym miejscu cotygodniowego zestawienia najczęściej oglądanych produkcji na platformie Netflix. Historycznym wydarzeniem okazał się także kinowy debiut filmu, który stał się pierwszym netflixowym dziełem na szczycie amerykańskiego box office’u. Łącznie animacja osiągnęła wynik prawie 250 milionów wyświetleń, co przełożyło się rzecz jasna również na wysokie zyski.
Tak ogromne powodzenie produkcja Netflixa wynika m.in. z rosnącej popularności K-popu i kultury koreańskiej. Warto jednak podkreślić, że sukces animacja zawdzięcza również bardzo interesującej, wciągającej fabule, charyzmatycznym bohaterom, wartkiej akcji i wpadającym w ucho piosenkom. Z jednej strony mamy opowieść zakorzenioną w koreańskim folklorze, gdzie demony i pradawne rytuały splatają się z fenomenem koreańskiej kultury muzycznej.
Fabuła trzyma w napięciu. Trzy gwiazdy K-popu – Rumi, Mira i Zoey – tworzą zespół, który podbija serca kolejnych fanów. Jednak ich życie nie ogranicza się do muzyki, tak naprawdę dziewczyny są także tajnymi łowczyniami demonów, wybranymi do obrony ludzi przed pradawnym złem. Kiedy na scenie pojawia się konkurencyjny boysband, okazuje się, że jego członkowie są w rzeczywistości demonami pragnącymi przejąć dusze fanów. Bohaterki muszą stawić im czoła, a przy okazji zmierzyć się z własnymi sekretami.
Do tego dochodzi niezwykły wymiar wizualny wizualny i techniczny, który został dopracowany w najmniejszych szczegółach. Animacja stworzona przez Sony Pictures Animation dorównuje rozmachem hollywoodzkim hitom. Fani K-popu oraz krytycy są zgodni, że twórcom udało się doskonale uchwycić ducha koreańskiej sceny muzycznej. Widać to w dynamicznej choreografii z dopracowanymi układami tanecznymi, w strojach, dodatkach, wizerunkach postaci.
Fascynująca i porywająca fabuła i dopracowana strona realizacyjna animacji przyczyniły się do ogólnoświatowej popularności. W ślad za nią przyszedł także sukces komercyjny. Na rynku już pojawiły się gadżety i ubrania z motywami z filmu, a nawet… ramen w trzech różnych smakach z wizerunkami głównych bohaterek.
Zobacz też: Co to jest Labubu? Dziwaczne lalki stały się hitem internetu. Kosztują majątek
„K-popowe łowczynie demonów”. Netflixowy hit doczeka się kontynuacji
Ogromna popularność „K-popowych łowczyń demonów” sprawiła, że Netflix prawdopodobnie nie zamierza poprzestać na jednym filmie. Według branżowych doniesień trwają już rozmowy o kontynuacji animacji, która pobiła rekordy oglądalności. Wiele wskazuje więc na to, że fani, którzy pokochali Rumi, Mirę i Zoey za ich podwójne życie mogą liczyć na kolejne przygody bohaterek. Choć szczegóły projektu są na razie owiane tajemnicą, mówi się nie tylko o pełnoprawnym sequelu, ale także o rozszerzeniu historii o nowe formaty, np. serial animowany.
Sprawdź też:



