„Szon Patrol” stał się jednym z najbardziej niepokojących trendów w internecie, a zjawisko budzi ogromny niepokój wśród rodziców, nauczycieli i psychologów dziecięcych. Nowa „zabawa” poniża, stygmatyzuje i może prowadzić do dramatycznych konsekwencji psychicznych u nastolatków. Zdaniem ekspertów tego typu zachowania to przejaw przemocy rówieśniczej, która może nieść bardzo poważne, groźne dla młodzieży konsekwencje.
Czym jest Szon patrol? Niebezpieczny trend terroryzuje młodzież
„Szon Patrol” to internetowy trend, który w krótkim czasie przerodził się w niebezpieczne zjawisko, które stanowi realne i coraz większe zagrożenie dla młodych ludzi. oparte na cyberprzemocy wobec nastolatków. Nowa internetowa moda to nic innego jak kolejna forma przemocy rówieśniczej – upokarzanie, wyśmiewanie, terroryzowanie i sianie strachu wśród młodzieży, zwłaszcza wśród dziewczynek.
W mediach społecznościowych, przede wszystkim na TikToku, stale pojawiają się kolejne konta nazywane: szon.patrol_miejscowość. Ich twórcy wrzucają nagrania, na których widać, jak grupy młodych chłopców – czasem także dziewczyn – ubranych w jaskrawe kamizelki (często z napisem „szon patrol”) „patrolują” ulice czy centra handlowe. Podczas tych „patroli” fotografują i nagrywają swoje rówieśniczki, młode dziewczyny, które ich zdaniem wyglądają zbyt wyzywająco, mają skąpe ubrania lub makijaż.
Nie kończy się jednak niestety na bezprawnym udostępnianiu w internecie wizerunku nieświadomych niczego dziewcząt. Publikowane w sieci zdjęcia i nagrania opatrywane są obraźliwymi komentarzami i wulgarnymi hasztagami, a pod materiałami pojawiają się kolejne krzywdzące zdania od internautów.
„Szon” to bardzo pejoratywne, a nawet wulgarne określenie na prostytutkę, będące skrótem od słowa „ku**iszon”. W ostatnich latach przekleństwo to zdobyło ogromną popularność w internecie, szczególnie wśród nastolatków. Dziewczynki, których wizerunek trafia na któreś z tych kont, są publicznie poniżane, obrażane i narażone hejt i napiętnowanie. Tego typu zjawiska to efekt narastającej od lat internetowej agresji, która staje się coraz intensywniejsza i coraz bardziej bezwzględna.
Specjaliści z zakresu psychologii dziecięcej ostrzegają, że zjawiska „szon patroli” nie wolno ignorować. Nie jest to bowiem niewinny żart, lecz forma przemocy rówieśniczej i cyberprzemocy, która może doprowadzić do tragicznych skutków. Nastolatki, które trafiły na takie profile, mierzą się z falą hejtu, wstydem i wyśmiewaniem przez rówieśników. Rodzice alarmują, że niektóre z ofiar tego typu prześladowania boją się pójść do szkoły w obawie przed szykanami. Niestety nie wszyscy, a zwłaszcza młodzież, zdają sobie sprawę, jak ogromną siłę mają słowa i media społecznościowe.
Zdaniem psychologów w skrajnych przypadkach ta fala internetowych prześladowań może doprowadzić dziewczynki do depresji, stanów lękowych, a nawet do prób samobójczych. Dlatego dorośli nie powinni bagatelizować takiego zachowania.
Nowa groźna „zabawa” może skrywać większy problem
Samozwańczy strażnicy kobiecej moralności spod znaku „szon patroli” to tylko jeden z kolejnych przejawów wszechobecnego w mediach społecznościowych seksizmu wobec kobiet. Według danych Amnesty International nawet „25% młodych użytkowniczek Internetu (18-34) w Polsce doświadczyła cyberprzemocy przynajmniej raz. Zwykle były to seksistowskie czy przemocowe komentarze wobec nich. Przeważająca większość respondentek (78%) czuła bezradność i osamotnienie w obliczu cyberprzemocy. Większość doświadczyła też obniżenia samoceny i pewności siebie oraz poczucia izolacji”.
Na portalach typu Facebook czy Instagram narasta poziom agresji i hejtu. „Szon Patrol” wpisuje się w szerszy kontekst narastającego konfliktu płci w internecie i kulturze młodzieżowej. Z jednej strony mamy dziewczyny, które stają się celem upokarzających nagrań i nienawiści, z drugiej – grupy chłopców, często pod wpływem treści z internetowej subkultury inceli, okazują jawną niechęć wobec płci przeciwnej, obrażają, krytykują, zarzucając „złe prowadzenie się”. Takie zjawiska nie tylko utrwalają mizoginię, ale też pogłębiają podziały między chłopcami a dziewczynami. W efekcie rośnie ryzyko, że młodzi ludzie będą wchodzić w dorosłość z wypaczonym obrazem relacji, opartym na rywalizacji i poniżaniu, a nie na empatii i partnerstwie.
Sprawdź też:







