Co się stanie, jeśli nic nie zrobisz? O czasie ekranowym trochę inaczej

Moja córka, lat cztery i pół, sprawnie nawiguje po tablecie. Umie też odblokować mój telefon. Wie, który przycisk dotknąć, aby odebrać rozmowę na Whatsapp gdy dzwoni babcia, chociaż nigdy jej tego nie uczyłam. Regularnie ogląda bajki. Dlaczego już nie czuję się winna?

Takie czasy, że strach się bać

Co się w tobie dzieje, gdy czytasz, że „statystyki są alarmujące”? We mnie powoduje to nagłe spięcie i potrzebę sprawdzenia, czy jestem w tych statystykach. Gdy okazuje się, że nie jest ze mną najgorzej, wzruszam ramionami i wracam do swojego życia.

Mówiąc o czasie ekranowym i wszechobecnej smartfonozie za bardzo bijemy na alarm, a za mało edukujemy. W czasach, w których tak wiele rzeczy wymaga naszej uwagi, bo zmierza „w złą stronę”, straszenie kolejną Babą Jagą przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. 

Dlatego doceniam to, co dla edukowania rodziców i nauczycieli zrobili Sylwia i Marcin Świsłowscy, pisząc książkę „Zacznijmy od minuty uważności”. Autorom udało się zrównoważyć twarde dane i wynikające z nich (nie zawsze przyjemne) fakty z konkretnymi poradami. Co najważniejsze, ich książka nie wpędza w poczucie winy, ale daje narzędzia i wiedzę. 

Dlaczego coś jest nie tak?

Dla Sylwii najważniejsze jest wspieranie rodziców, nauczycieli, ale i samych dzieci w rozwijaniu kompetencji związanych z koncentracją i uważnością. W jej wieloletniej praktyce zawodowej, w trakcie której przeszkoliła ponad 1600 nauczycieli, temat koncentracji wraca jak powiadomienia w telefonie. Czasem w dość zaskakujących kontekstach.

— Dzieci, które przychodzą do przedszkola, powinny już sprawnie się komunikować i być w stanie nawiązywać relacje. Tymczasem często zdarza się, że my nauczyciele, ledwie rozumiemy, jak dziecko się przedstawia — mówi Sylwia. — Ten dług zostaje z dzieckiem i z nim rośnie. Na zajęciach sportowych mamy problemy, aby pracować koordynacyjnie z młodzieżą. Przewroty, stanie na jednej nodze czy utrzymywanie równowagi to nie są już powszechne zdolności.

Ale co to ma wspólnego z koncentracją? Jak się okazuje, bardzo wiele. 

Zdaniem Świsłowskich, jak również wielu badaczy, spowolnienie rozwoju społecznego i fizycznego związane jest z nadmiernym stosowaniem technologii i to od najmłodszych lat.

uzależnienie od smartfonów

— Nie mamy jeszcze pełnej wiedzy na temat tego, jaki wpływ ma spędzanie kilku godzin dziennie ze smartfonem czy tabletem od pierwszych lat życia na mózg późniejszego trzydziestolatka — wyjaśnia Marcin Świsłowski. — Jednak na podstawie skali kryzysu psychicznego, dotychczasowych badań logopedycznych wśród dzieci i młodzieży oraz obserwacji lekarzy i pedagogów możemy przypuszczać, że nie jest to wpływ pozytywny.

Niezdrowy koktajl hormonalny

Szybko zmieniające się sceny w animacjach, grach czy video na social media uruchamiają w mózgu człowieka (niezależnie od jego wieku) tzw. odruch orientacyjny. 

Nakazuje on mózgowi szukać źródła zagrożenia i z punktu widzenia biologicznego „walczyć lub uciekać”. To wysoki poziom zaalarmowania, który skutkuje wyższym wydzielaniem adrenaliny i kortyzolu. To, w zestawieniu z nagłymi wyrzutami dopaminy, czyli hormonu nagrody i szczęścia, tworzy wręcz narkotyczną mieszankę.

Zdarzyło ci się sięgnąć po telefon, by sprawdzić maila i ocknąć się pół godziny później na przeglądaniu filmików na Instagramie? Odpowiada za to właśnie ten uzależniający miks hormonów i procesów zachodzących w twoim organizmie w kontakcie z treściami ze smartfona.

Olbrzymie dawki kortyzolu i adrenaliny serwowane w ciele małego człowieka spowalniają rozwój płata czołowego mózgu. W dużym skrócie odpowiada on za koordynację funkcji ruchowych, ale też ośrodki ruchowe mowy. W ten sposób smartfon może uniemożliwiać robienie fikołków i wyraźne przedstawianie się.

Uzależnieni od permanentnego rozproszenia

Podobno po telefon sięgamy od 80 do 360 razy dziennie. Sprawdziłam, jak wygląda to u mnie. W dzień roboczy naliczyłam 77 odblokowań ekranu.

— Opanowaliśmy do mistrzostwa samodzielne wprowadzenie się w stan rozproszenia. Ciągle funkcjonujemy za mgłą — wyjaśnia Marcin Świsłowski. — Wyrwani ze stanu skupienia potrzebujemy około 20 minut, aby ponownie do niego wrócić. Jeśli kilka razy na godzinę sięgamy po telefon, to co dzieje się z naszą umiejętnością koncentracji?

Koncentracja nie jest nam potrzebna tylko do pracy i wykonywania złożonych zadań jak prowadzenie samochodu. Od umiejętności skupiania się zależy również nasze ogólne samopoczucie psychiczne.

— Będąc ciągle rozproszonymi, nie jesteśmy w stanie dobrze się czuć. Nasz mózg ciągle intensywnie pracuje, trochę jak przeglądarka z mnóstwem otwartych kart. Jeśli nie dajemy sobie czasu na restart, odmawiamy sobie możliwości odświeżenia, blokujemy w sobie emocje — kontynuuje Marcin.

Najpierw nuda, potem uważność

Dzieci i czas ze smartfonem

A co byłoby najlepszym odświeżeniem dla naszego umysłu? Okazuje się, że nuda. Z tym że my jej potwornie nie lubimy i unikamy jej, jak możemy.

— Myślę, że największy problem jest niestety w rodzicach. Wszyscy panicznie boimy się nudy u dzieci, więc staramy się, jak możemy, aby ją od nich odsunąć — mówi Sylwia. 

Gdyby tylko istniało magiczne lekarstwo na nudę, które zawsze ma się przy sobie, w kolejce u lekarza, w samochodzie, w domu i restauracji… Doskonale wiesz, do czego zmierzam. Każdy, kto w poczekalni lub w czasie ważnej rozmowy przynajmniej raz nie poprosił o pomoc Świnkę Peppę niech pierwszy rzuci ładowarką.

Nie dzieje się nic strasznego, jeśli wydarza się to sporadycznie, ale warto sprawdzić, czy nie weszło nam to w nawyk. Jak mówi Marcin, dzieci sobie doskonale radzą z nudą. Wystarczy im tylko na to pozwolić.

Wykształcenie w sobie pozwolenia na nudę i bezczynność jest bardzo trudne. Pracuję nad tym od dłuższego czasu i wciąż łapię się na tym, że najtrudniej jest po prostu usiąść. Na spacerze nie dawać sobie celu i zostawić smartwatch liczący kroki w domu. W przerwie od pracy po prostu pogłaskać kota i popatrzeć na kwiaty, bez ich podlewania i przesadzania.

W chwilach, w których już mi się to udaje, pojawia się uważność. Piękny stan, który moja córka zna i jest w jego praktykowaniu lepsza ode mnie.

Mądrość kilkulatka

„Skoro daliśmy dzieciom urządzenia do rozpraszania uwagi i stworzyliśmy świat, który pędzi, to naszym obowiązkiem jest zaproponować im dla tego przeciwwagę” – piszą Sylwia i Marcin. 

Co nią jest? Spędzanie czasu razem. Rozmowa. Wspólne uprawianie sportów. 

— Rodzic jest dla dziecka największym autorytetem. Dzieci kopiują nasze zachowania, ale jednocześnie wychwytują z łatwością wszelką niespójność — tłumaczy Marcin. – Jeśli zachęcamy dziecko do czytania książki, a jednocześnie sami każdą wolną chwilę spędzamy z nosem w telefonie, to ono to widzi i nasza skuteczność będzie znikoma — podejmuje Sylwia.

No dobrze, ale przecież pracujemy, mamy obowiązki, kiedyś musimy odpoczywać, a obiad i pranie samo się nie zrobią. Nie możemy cały czas być wzorem do naśladowania, a spamiętanie tych wszystkich nakazów rodzicielskich jest równie trudne, jak ich praktykowanie. Czy też czujesz, że kształtuje się w tobie żyzne podłoże do kiełkowania poczucia winy?

— To dobry moment, aby ustawić uważność jako punkt zero. Jeśli masz poczucie winy, zastanów się, co to w ogóle znaczy. Uważność uczy nas wybierać, czego naprawdę chcę i co jest dla mnie ważne. Jakie wartości chcę przekazywać dziecku i czego je nauczyć? — wyjaśnia Sylwia.

Moja córka gra na tablecie i ogląda wybrane przeze mnie bajki. To prawda, że umie odebrać telefon i wysłać emotikony na komunikatorze. Ale codziennie spędza też co najmniej dwie godziny na zewnątrz, uwielbia książki, lubi ruch i czasem nawet chciałabym, by mówiła odrobinę mniej. 

Myślę, że moja relacja z technologią wymaga większej pracy niż w przypadku córki. Uznaję to za połowiczny sukces i zachętę do zmian. Książkę Świsłowskich zamierzam regularnie odświeżać, aby utrzymać się na kursie umiłowania nudy i pielęgnowania koncentracji. Ale co, jeśli nie będę miała na to siły?

— Zostaw wszystko, nie czytaj badań i nie słuchaj wywiadów. Po prostu pobądź ze swoim dzieckiem. Ale do tego koniecznie wyłącz telefon — radzi Marcin Świsłowski. — Nie zastanawiaj się nad tym, co robić, tylko pomyśl, co się stanie, jeśli nic nie zrobisz. W czym chcesz trenować mózg swój i swojego dziecka?

A ty?

****

Potrzebujesz inspiracji?

W książce „Zacznijmy od minuty uważności” Sylwii i Marcina Świsłowskich znajdziesz cały rozdział poświęcony praktycznym ćwiczeniom z uważności, które możesz przeprowadzać z dzieckiem. Zabawne i mądre ćwiczenia na skupienie uwagi, koordynację, relaksacyjne i rozwijające wiedzę o emocjach pomogą nauczycielom, opiekunom i wszystkim, którzy pracują z dziećmi — również w zaciszu swojego domu.

Sylwia i Marcin Świsłowscy — rodzice trójki dzieci. Sylwia od 2011 roku prowadzi Polską Akademię Aktywności i Rozwoju Osobistego (PAARO). W samym 2023 na zajęcia organizowane w Akademii uczęszczało ponad 15 tysięcy dzieci. Przeszkoliła ponad 1600 nauczycieli i regularnie prowadzi zajęcia instruktażowe na temat prowadzenia lepszych zajęć z dziećmi przedszkolnymi i wczesnoszkolnymi. Marcin zawodowo wspiera przedsiębiorców w zwiększaniu swojej efektywności przy jednoczesnym praktykowaniu uważności i dbaniu o własne szczęście. 

Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
Logo