Kontrowersyjne “atrakcje” na obozie dla dzieci. Księża wiązali dzieciom ręce?

O dość osobliwych “atrakcjach” organizowanych podczas katolickiego obozu dla dzieci informuje organizacja o nazwie Biuro Obrony Praw Dziecka. Według doniesień jedna z zabaw miała polegać na tym, że księża wiązali dzieciom ręce, aby podopieczni poczuli się “jak Jezus w niewoli”. Stowarzyszenie zapowiedziało złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Księża wiązali dzieciom ręce, by poczuły się jak Jezus?

Prawdopodobnie nie takich wakacyjnych atrakcji spodziewała się młodzi ludzie, którzy udali się na wyjazd oazowy “Droga Nowego Życia” w Tylmanowej, organizowany przez Ruch Światło-Życie Archidiecezji Łódzkiej. Jak przekazała organizacja Biuro Obrony Praw Dziecka na swoim oficjalnym facebookowym profilu, w trakcie obozu miało dochodzić do skandalicznej “zabawy”. Dzieci przez kilkadziesiąt minut musiały ponoć poruszać się ze związanymi rękami po całym budynku i terenie, na którym zostały zakwaterowane. Ze względu na ograniczenie swobody ruchów nie mogły m.in. skorzystać z toalety. Dość niebezpieczne było również poruszanie się po schodach ze związanymi dłońmi.

W tracie takiej “zabawy” dzieci muszą poruszać się same, ze związanymi rękoma po terenie i schodzić ze schodów w budynku, w którym były zakwaterowane, nie mogły też samodzielnie korzystać z toalety.Profil Biura Obrony Praw Dziecka

Działacze stowarzyszenia informują, że o nietypowych atrakcjach powiadomili ich anonimowo sami uczestnicy obozu. Według doniesień celem “zabawy” było sprawienie, aby dzieci “poczuły się jak Jezus w niewoli”.

Zdjęcie zamieszczone przez Biuro Obrony Praw Dziecka na ich facebookowym profilu

Zobacz: Wielkie rozczarowanie po wynikach egzaminów. W katolickim liceum żaden uczeń nie zdał matury

Interwencja w sprawie katolickiego obozu

Obozy dla dzieci organizowane w Tylmanowej przez księży odbywają się ponoć od początku wakacji – w tym czasie w wyjazdach uczestniczyło już kilka grup młodych ludzi z całej Polski. Karolina Krupa-Gaweł, prezes Biura Obrony Praw Dziecka, poinformowała dziennikarzy portalu Onet, że stowarzyszenie zgłosiło już do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. W doniesieniu podkreślają, że takie “zabawy” mogły narażać dzieci na niebezpieczeństwo i godzić w ich godność osobistą.

Takie “zabawy” księży z dziećmi naruszają ich godność i narażają dzieci na niebezpieczeństwo. Upadek ze schodów osoby ze związanymi rękoma może zagrażać jej zdrowiu i życiu. Ograniczanie kilkunastoletniemu dziecku możliwości samodzielnego skorzystania z toalety i proponowanie mu przez dorosłego mężczyznę “pomocy” w tej czynności jest czymś niedopuszczalnym […]Profil Biura Obrony Praw Dziecka

O komentarz w tej sprawie dziennikarze Onetu poprosili również ks. Marcin Majsik, który jest moderatorem Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Łódzkiej. Jak twierdzi, po przeczytaniu komunikatu BOPD udał się do Tylmanowej, aby osobiście sprawdzić, czy nie dochodzi tam do nieprawidłowości. Wyjaśnia również, że zdarzenia z obozu zostały niewłaściwie zinterpretowane, a relacja zamieszczona na profilu stowarzyszenia zawiera błędy. Uczestnicy ponoć wcale nie potrzebowali pomocy w korzystaniu z toalety, a symbol związanych dłoni był istotny w kontekście prowadzonych rekolekcji. W “zabawie” brały udział ponoć tylko chętne osoby, a w czasie jej trwania nie doszło do żadnych niewłaściwych zachowań. Ksiądz liczy się z tym, że sprawą może się teraz zająć prokuratura i rozumie to, ale podkreśla jednocześnie, że jako organizatorzy “nie mają nic do ukrycia”.

Symbol związanych dłoni został zaproponowany chętnym uczestnikom, aby mogli wejść w symbolikę biblijną i aby mogli sobie uświadomić, że grzech nas ogranicza, a Jezus daje wolność. Myślę, że w pomieszczeniu gdzie się schody ze stosowaniem takiej symboliki powinno się być ostrożnym. Pouczyłem o tym kadrę prowadzącą, rekolekcje. Bijemy się w pierś, że wiązanie rąk mogło zostać źle odebrane i spowodować jakiś uraz, gdyby np. ktoś przewrócił się w tym stanie. To było nieprzemyślane. Nic moralnie niestosownego w tym jednak nie było.ks. Marcin Majsik z Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Łódzkiej

Sprawdź też:

Źródła:

Dodaj komentarz

Zdrowie dziecka

Kiedy dwulatek nie mówi…

Płacz, gruchanie, gaworzenie. Staś przeszedł te etapy w rozwoju mowy wzorcowo. Ale w dniu swoich pierwszych urodzin nie mówił ani „mama”, ani „tata”. Chociaż – teoretycznie – nic nie stało...

Czytaj dalej →
Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
Logo
Enable registration in settings - general