Chłopiec, którego pobiciem wstrząśnięta była cała Polska, zmarł wczoraj po dwutygodniowej walce o jego życie. Lekarzom nie udało się uratować malucha, który nosił liczne obrażenia w chwili przywiezienia go do szpitala.



W nocy z 15 na 16 listopada do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku trafił malutki, dwumiesięczny chłopczyk, na którego ciele znaleziono wyraźne ślady pobicia. Miał liczne złamania, a także obrażenia główki.

W związku z pobiciem zatrzymano ojca dziecka. To on wezwał do synka pogotowie 15 listopada. W chwili zgłoszenia sprawował samodzielnie opiekę nad dzieckiem. 18-letnia matka w sprawie ma nadany status świadka.

Prokuratura przedstawiła 25-latkowi zarzut fizycznego znęcania się nad osobą nieporadną ze względu na wiek oraz spowodowania obrażeń ciała skutkujących ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, zagrażającym życiu dziecka. Rzecznik prokuratury poinformował, że mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, które w toku postępowania mają zostać zbadane.

W związku ze śmiercią dziecka zarzuty przedstawione ojcu zostaną prawdopodobnie zmienione na zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym.