Nieśmiałość to brak pewności siebie, lęk przed innymi, obawa, że nie zostanie się zaakceptowanym w grupie. U jej podstaw często leży niska samoocena. U maluchów może to być jednak brak odpowiednich doświadczeń i nawyków. Dopiero trzylatek zaczyna interesować się ludźmi. Trzeba dostarczać mu okazji do trenowania rodzących się umiejętności społecznych, ułatwiać kontakty z dziećmi (m.in. dlatego zapisujemy maluchy do przedszkoli).
Nie sposób przeoczyć symptomów nadmiernej wstydliwości. Malec źle się czuje wśród obcych. Jest milczący, bierny, a zagadnięty, patrzy na mamę, oczekując pomocy w trudnej sytuacji. Skąd to się bierze? - Jest wiele teorii na temat przyczyn nieśmiałości - wyjaśnia Krystyna Zielińska, psycholog. - Jedna z nich mówi o wrodzonych predyspozycjach, inna kładzie nacisk na wychowanie, czyli na to, czego malucha nauczą rodzice, czego od niego oczekują i jak go traktują. Stawiając malcowi zbyt wysokie wymagania, często go zawstydzają, strofują, rzadko chwalą. Mają szansę wychować człowieka wątpiącego we własne siły, który w przyszłości raczej się wycofa, niż stawi czoło wyzwaniom. Wstydliwa mama będzie miała zapewne nieśmiałe dziecko, bowiem mimo woli przekaże mu własne wzorce zachowań. Dzieci pierworodne są zwykle bardziej nieśmiałe niż rodzeństwo. Wobec nich rodzice mają bardziej wygórowane oczekiwania. Ważny jest też fakt, że młodszy brat od początku przechodzi trening społeczny. Mając starsze rodzeństwo, od pieluch uczy się życia z dziećmi, co pomaga potem w kontaktach z obcymi.
Nieśmiałemu maluchowi trzeba pomóc. Ale najpierw uważnie go poobserwujmy. Niektóre ostrożne zachowania są uzasadnione. Może córka nie lubi sąsiadki, której unika, lub źle się czuje w przedszkolu, choć świetnie bawi się z kolegami na podwórku? Jeśli jednak zauważymy, że boi się ludzi, unika kontaktów, paraliżuje ją strach, gdy ma się odezwać - trzeba działać. Złą strategią jest utwierdzanie dziecka w przekonaniu o jego nieśmiałości. Nazywając je dzikuskiem i opowiadając, jak chowa się pod stół, przyklejamy maluchowi etykietkę. Niedobrą metodą jest też siłowanie się z nim. Niecierpliwe polecenie: "Wyłaź z kąta i powiedz pani, ile masz lat", przyniesie odwrotny skutek. Malec zawstydzi się, zatnie, zniechęci do rozmowy. Przecież nikt nie lubi być publicznie strofowany.
Co możemy zrobić? - Proponuję łagodne trenowanie śmiałości - radzi psycholog. - Pomagajmy dziecku odkrywać jego możliwości, ośmielajmy je, starajmy się, by dojrzało urok w kontaktach z ludźmi. Ale do niczego go nie zmuszajmy.
7 sposobów, by ośmielić malca:
Dopiero 3-4-latki uczą się zachowań społecznych. Zamiast wmawiać sobie, że masz wstydliwe dziecko, pomóż mu dobrze o sobie myśleć i czuć się pewnie w kontaktach z innymi:
1. Akceptuj je. Robiąc mu wyrzuty i okazując rozczarowanie, sprawisz, że stanie się mniej pewne siebie.
2. Nie porównuj malucha z rówieśnikami. Niepotrzebnie go zranisz. Unikaj etykietek. Powtarzając dziecku, że jest nieśmiałe, spowodujesz, że wejdzie ono w przypisaną rolę.
3. Okazuj zrozumienie i wspieraj. Nie lekceważ niepokojów dziecka. Dodawaj otuchy. Nie zmuszaj do angażowania się w trudne dla niego sytuacje.
4. Pomagaj przełamywać lody w kontaktach z innymi. Jeśli to potrzebne, uczestnicz w zabawach z kolegami. Pielęgnuj przyjaźnie dziecka.
5. Ćwicz zachowania społeczne. Opowiedz o misiu, który chce przyłączyć się do zabawy, ale nie wie, jak to zrobić. Podsuń rozwiązania, może przydadzą się malcowi. Pamiętaj, by opowieść dobrze się kończyła - miś dołącza do kolegów i razem się bawią.
6. Pomóż maluchowi. Odpowiadaj na zadawane mu pytania, gdy jest zakłopotany. Odczekaj chwilę, dając mu szansę na wypowiedź i powiedz: "Masz już cztery latka, prawda?". Może odezwie się lub kiwnie potakująco głową.
7. Świeć przykładem. Rozmawiaj z sąsiadką, wymieniaj uprzejmości, bądź miła dla innych rodziców. Dziecko patrzy, słucha i uczy się od ciebie.
Autor: Agata Górska



Dodaj artykuł do…