Opieka nad sześciorgiem dzieci to nie lada wyzwanie.

Codziennie trzeba:

  • ugotować obiad i nakarmić dzieci
  • zawieźć je na czas do szkoły
  • naszykować najmłodszym z nich ubrania
  • pamiętać o ich przyzwyczajeniach i codziennych rytuałach
  • przytulać, gdy tylko jest taka potrzeba i całować siniaki
  • pocieszać, gdy dzieci mają koszmary i pomagać ponownie zasnąć
  • rozwiązywać konflikty i problemy rodzeństwa
  • wysłuchać każdego najmniejszego szczegółu, którym chcą się z nami podzielić
  • czytać im książeczki, grać w gry i zachęcać do zabawy na dworze
  • wysłucha kobiecych problemów nastoletniej córki i jej pierwszych relacji o problemach w związku
  • trzeba też być oazą miłości, spokoju oraz empatii, wzorem odwagi i wszelkich innych dobrych rzeczy.

I kto to wszystko zrobi, gdy mama wyjedzie w podróż służbową? Pytanie niby banalne, ale każda mama nawet jednego maluszka wie, że zostawienie go jest dla niej dużym wyzwaniem. Na szczęście coraz częściej spotykamy tatusiów, którzy udowadniają, że nie są tylko przypadkowymi obserwatorami życia rodziny, ale jego uczestnikami. I nawet przy szóstce dzieci są na tyle zaangażowani w codzienne sprawy, że mama może spokojnie jechać w podróż służbową nie myśląc o tym, kto zrobi wszystkie wymienione wyżej rzeczy (i wiele więcej!).

Wpis tego ojca zebrał ponad 3 tysiące polubień w ciągu trzech dni! A jak to jest u Was? Czy tatusiowie są na równi z Wami zaangażowani w opiekę nad dziećmi? Poradziliby sobie podczas Waszej tygodniowej nieobecności?

[Zdjęcie główne: screen Facebook]