Napady złości to „specjalność” dwu-, trzylatka. Taki malec jest ciekawy świata i coraz więcej umie. Ale nadmiar bodźców sprawia, że nie zawsze panuje nad emocjami. No i sprawdza, na ile on, taki duży, może sobie pozwolić. Wyznacz mu granice i pokaż, jak okiełznać złość.
BUNT W DOMU:
USPOKÓJ WŁASNE NERWY
Maluch wrzeszczy coraz głośniej, nic do niego nie dociera. Robi ci się gorąco, masz ochotę krzyczeć, nawet dać mu klapsa? Nie działaj pod wpływem impulsu, odejdź na chwilę od dziecka. Weź głęboki wdech, popatrz przez okno, nastaw wodę na herbatę. Pamiętaj, że to ty jesteś dorosła i powinnaś panować nad sytuacją.
NIE DOPUŚĆ DO ATAKU
Gdy widzisz, że szkrab za chwile wybuchnie, Weź go w ramiona i mocno przytul. Pohuśtaj, sadzając na kolanach albo zatańcz, trzymając malca w objęciach. Jest szansa, że zaskoczony tym, co robisz, „zapomni”, jak bardzo był wściekły. Poza tym kołysanie szybko uwalnia od napiec i uspokaja – nie tylko niemowlaka.
ZIGNORUJ WYBUCH
Oddal się od małego krzykacza na tyle, by myślał, że w ogóle się nim nie interesujesz (nie trać go jednak z oczu). Zajmij się czymś: zmyj naczynia, poskładaj ubrania, zetrzyj kurze. Zapewne malec pozłości się jeszcze parę minut i wróci do zabawy.
ZABEZPIECZ OTOCZENIE
Rozzłoszczony malec, wijąc się w spazmach może się uderzyć. Nie panuje bowiem nad ciałem. Odsuń na bezpieczną odległość przedmioty, które mógłby potłuc, robiąc sobie przy tym krzywdę. Przenieś złośnika na dywan – z dala od kantów będzie bezpieczniejszy.
ZAPEWNIJ MAŁE SAM NA SAM
Spróbuj zaprowadzić dziecko do innego pokoju. Tam będzie miało więcej przestrzeni na wyrażanie swojej wściekłości. Odizolujesz je także od bodźców, które w takich sytuacjach niepotrzebnie jeszcze pobudzają kilkulatka, np. włączonego, mocnego światła, komentarzy domowników itp.



Dodaj artykuł do…