Porody na sor-ach? Nowy pomysł ministerstwa zdrowia wywołał burzę szpital

Porody na SOR-ach? Nowy pomysł Ministerstwa Zdrowia wywołał burzę

Ministerstwo Zdrowia szykuje zmiany, które mają umożliwić rodzenie w szpitalach pozbawionych porodówek. Tam, gdzie do najbliższego oddziału położniczego jest daleko, poród będzie można przyjąć na izbie przyjęć lub SOR-ze pod opieką położnej. Rząd tłumaczy, że chodzi o rozwiązanie awaryjne, eksperci jednak ostrzegają, że doraźna pomoc nie zastąpi profesjonalnej sali porodowej.

Czy będą porody na SOR-ach?

Pod koniec października na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego świadczeń szpitalnych, jednocześnie zaczął się 21-dniowy okres konsultacji publicznych. Po opracowaniu ostatecznej wersji przepisów, które mają wejść w życie 1 stycznia 2026 roku.

Zgodnie z projektem, opiekę nad rodzącą kobietą będą mogły realizować szpitale, które nie mają oddziału położniczego, ale dysponują izbą przyjęć lub szpitalnym oddziałem ratunkowym, czyli SOR-em. Dokument zakłada jednak, że będzie to dotyczyć tylko tych placówek, które znajdują się w odległości większej niż 25 kilometrów od najbliższego szpitala z oddziałem położniczym. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, Filip Nowak,

Projekt ma być odpowiedzią na malejącą od lat liczbę oddziałów położniczych, przez co wiele kobiet w ciąży musi pokonywać dziesiątki kilometrów, by dotrzeć do miejsca, w którym mogą urodzić dziecko. Jak informuje portal Businessinsider, jeszcze w 2010 roku na terenie naszego kraju funkcjonowało ponad 400 takich oddziałów. Jednak wraz z postępującym spadkiem liczby urodzeń oraz narastającymi problemami kadrowymi, kolejne porodówki były likwidowane. Aktualnie jest ich 280, a ze względu na kryzys demograficzny w przyszłości może być ich jeszcze mniej. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku urodziło się w Polsce zaledwie 250 tys. dzieci, czyli ponad 50 tys. mniej niż rok wcześniej.

Sprawdź też: Karta Dużej Rodziny – zniżki 2025. Sprawdź, gdzie możesz zaoszczędzić!

SOR dla kobiet w ciąży

W praktyce projekt ma wyglądać w ten sposób, że w szpitalach, gdzie nie ma porodówki, całodobowo dyżurować położna, a między godziną 8:00 a 18:00 w placówce będzie także lekarz ginekolog. Gdy do placówki trafi kobieta w ciąży z podejrzeniem rozpoczęcia akcji porodowej, położna oceni stan kobiety, wykona podstawowe badania (czyli KTG, pomiar tętna i ciśnienia) i zdecyduje, co dalej. Jeśli akcja porodowa będzie na wstępnym etapie, ciężarna zostanie przekierowana do najbliższego szpitala z odziałem położniczym.

W sytuacjach szczególnie awaryjnych szpital będzie miał obowiązek zapewnić transport do placówki z oddziałem położniczym lub poród zostanie przyjęty na miejscu. Porody pod opieką wyłącznie położnej to częsta praktyka w wielu krajach europejskich (o ile nie występują komplikacje).

Awaryjny zespół transportowy dla ciężarnej będzie musiał składać się z położnej i dwóch ratowników medycznych. Natomiast czas dojazdu karetki do placówki ma nie przekraczać piętnastu minut.

Zobacz też: