Jak postępować?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 136)
  • Autor
    Wpisy
  • #106405

    Anonim

    Witam.

    Proszę was o pomoc i rade. W rodzinie męża jest jedna ciocia, która zachowuje się w stosunku do moich dzieci delikatnie mówiąc nieładnie.
    Ona ma córke. Sytuacja wygląda tak. Moja L. ma brzydko pomalowane paznokcie (bo każdy na inny kolor), bez gustu, krytykuje jej strój, pyta po co się przebiera w sukienke, bo to nie bal. L. mówi, że chce ładnie wyglądać a ona, ale po co, przecież to nie bal. Dziewczyny rozrabiają w pokoju. Bawią się, że zaatakował je misiek i rzucają jedna do drugiej, w pewnej chwili córka tej ciotki M. rzuca go na podłogi i po nim skacze z okrzykiem: „trzeba go zabić!”. Ja zwracam uwage, że tak nie wolno nikogo zabijać i że to niemądra zabawa. Mąż idzie do drugiego pokoju i mówi w żartach, że M. morduje misia. Ciocia zrywa się i oczywiście (jak zwykle) z pretensją do L. Ja mówie, że to M. wymyśliła. Ciocia wraca do stołu i oznajmia, że moja L. uczy jej M. jak zabijać zwierzątka. No krew mnie zalała! Mówie, że przecież ja tam byłam i widziałam i to M. wymyśliła a ona, że jej córka tak się nie zachowuje. Ja na to, że moja też i że ona ma przecież zwierzątka w domu, którymi ładnie się opiekuje. Boli mnie to, że ta ciotka ciągle zwala wine na moją córke. Teraz chodze i pilnuje dzieci i widze jak jest. Tamta coś nabroi i leci, że to L. ja mówie, że to nie moja to ciotka i tak na L. Ciągle jej zwraca uwage, krzyczy na nią, a jej jest dobra i grzeczna. Dziewczyny rozrabiają razem i ja wiem jaki Liwia ma charakterek, rządzi tamtą, że hej, ale ja zdaje sobie z tego sprawe i wiem, kiedy zwrócić uwage mojemu dziecku, ale nie pozwole, żeby ciotka wszystko zwalała na moją. Nie wie jak było, bo jej przy tym nie było, ale jej jest najgrzeczniejsza więc to napewno moja niedobra i tyle. Dziewczynki bawią się razem ładnie, tylko że moja organizuje zabawy, zarządza zabawą i jest super, tamta jest zachwycona, wpatrzona w L. jak w obrazek. Mamie się to nie podoba. Słyszałam raz jak buntuje swoją: „Powiedz, że to jest twój domek i twoje zabawki i ty tu będziesz rządzić” i dziewczyny zaczeły się kłócić. Jak się nie wtrąca jest wszystko ok i naprawde świetnie się dogadują.
    Mąż mnie ciągle prosi, żebym się nie wdawała w sprzeczki, ale jak tu się nie wdawać, jak ktoś krzywdzi twoje dziecko?! Jak jej córka uderzyła mojego synka i ja jej nagadałam, że nie wolno bić Olka, bo on jest malutki, to jej reakcją było: „Jaki malutki?” i tyle. Swojemu dziecku uwagi nie zwróci. Jak jej córka leci do kogoś z rękami to jest śmiech a jak moje się broni i popchnie czy szarpnie to krzyk: „L. nie wolno”, ciągle tylko krytyka. Jak Liwia pokazuje to co umie to ciotka udaje, że nie widzi, albo odwraca się i szybko ucieka a jak chwali swoją to krzyczy głośno żeby wszyscy słyszeli. Moja zawsze gorsza, a jej ułożona i grzeczna. Jak postępować z tą kobietą, bo już mnie krew zalewa?

    #3961015

    piggy

    Zamieszczone przez scarlet
    Witam.

    Proszę was o pomoc i rade. W rodzinie męża jest jedna ciocia, która zachowuje się w stosunku do moich dzieci delikatnie mówiąc nieładnie.
    Ona ma córke. Sytuacja wygląda tak. Moja L. ma brzydko pomalowane paznokcie (bo każdy na inny kolor), bez gustu, krytykuje jej strój, pyta po co się przebiera w sukienke, bo to nie bal. L. mówi, że chce ładnie wyglądać a ona, ale po co, przecież to nie bal. Dziewczyny rozrabiają w pokoju. Bawią się, że zaatakował je misiek i rzucają jedna do drugiej, w pewnej chwili córka tej ciotki M. rzuca go na podłogi i po nim skacze z okrzykiem: „trzeba go zabić!”. Ja zwracam uwage, że tak nie wolno nikogo zabijać i że to niemądra zabawa. Mąż idzie do drugiego pokoju i mówi w żartach, że M. morduje misia. Ciocia zrywa się i oczywiście (jak zwykle) z pretensją do L. Ja mówie, że to M. wymyśliła. Ciocia wraca do stołu i oznajmia, że moja L. uczy jej M. jak zabijać zwierzątka. No krew mnie zalała! Mówie, że przecież ja tam byłam i widziałam i to M. wymyśliła a ona, że jej córka tak się nie zachowuje. Ja na to, że moja też i że ona ma przecież zwierzątka w domu, którymi ładnie się opiekuje. Boli mnie to, że ta ciotka ciągle zwala wine na moją córke. Teraz chodze i pilnuje dzieci i widze jak jest. Tamta coś nabroi i leci, że to L. ja mówie, że to nie moja to ciotka i tak na L. Ciągle jej zwraca uwage, krzyczy na nią, a jej jest dobra i grzeczna. Dziewczyny rozrabiają razem i ja wiem jaki Liwia ma charakterek, rządzi tamtą, że hej, ale ja zdaje sobie z tego sprawe i wiem, kiedy zwrócić uwage mojemu dziecku, ale nie pozwole, żeby ciotka wszystko zwalała na moją. Nie wie jak było, bo jej przy tym nie było, ale jej jest najgrzeczniejsza więc to napewno moja niedobra i tyle. Dziewczynki bawią się razem ładnie, tylko że moja organizuje zabawy, zarządza zabawą i jest super, tamta jest zachwycona, wpatrzona w L. jak w obrazek. Mamie się to nie podoba. Słyszałam raz jak buntuje swoją: „Powiedz, że to jest twój domek i twoje zabawki i ty tu będziesz rządzić” i dziewczyny zaczeły się kłócić. Jak się nie wtrąca jest wszystko ok i naprawde świetnie się dogadują.
    Mąż mnie ciągle prosi, żebym się nie wdawała w sprzeczki, ale jak tu się nie wdawać, jak ktoś krzywdzi twoje dziecko?! Jak jej córka uderzyła mojego synka i ja jej nagadałam, że nie wolno bić Olka, bo on jest malutki, to jej reakcją było: „Jaki malutki?” i tyle. Swojemu dziecku uwagi nie zwróci. Jak jej córka leci do kogoś z rękami to jest śmiech a jak moje się broni i popchnie czy szarpnie to krzyk: „L. nie wolno”, ciągle tylko krytyka. Jak Liwia pokazuje to co umie to ciotka udaje, że nie widzi, albo odwraca się i szybko ucieka a jak chwali swoją to krzyczy głośno żeby wszyscy słyszeli. Moja zawsze gorsza, a jej ułożona i grzeczna. Jak postępować z tą kobietą, bo już mnie krew zalewa?

    Scarlet sama piszesz, że Twoja rządzi i organizuje zabawę, ale jak się brzydko zachowują to już jesteś pewna, że nie Twojej pomysł.
    Ciocia pewnie tak samo myśli o swoim dziecku 😉 Ten typ tak ma 🙂

    No i niestety tak jest, że nie lubi się dzieci, które rządzą naszymi pociechami, żaden rodzić nie chce pozowlić by jego dziecko stało się tym gorszym, głupszym, rządzonym. A Ciocia to w taki a nie inny sposób usiłuje rozwiązać widocznie.

    Rady Ci nie dam, ale nie rozumiem po co się spotykacie skoro nikomu to przyjemności nie sprawia. Męczycie dzieci tylko. Ewidentnie się nie dogadujecie



    #3961016

    zuzel

    Moja rada: przestańcie się potykać z tą ciocią i jej dzieckiem – problem z głowy 🙂

    #3961017

    asik

    Ogranicz kontakty do minimum i tyle
    A jeśli już się musicie spotkać, to powiedz cioci, żeby dzieci się bawiły same
    bez Waszego wtrącania, na pewno sie lepiej dogadają niż Wy 😉
    Nie dyskutuj, nie kłóć się i tyle
    Odbębnij spotkanie i idź do domu
    A następne spotkanie zaplanuj na za rok 😉

    #3961018

    Anonim

    obiektywnie
    nie znam dzieci
    nigdy nie widziałam jak się bawią
    a życie nauczyło mnie już ostrożnie wydawać osądy :Fiu fiu:
    dlatego nie poradzę

    patrząc na to twoimi oczami
    zrezygnowałabym ze spotkań

    #3961019

    ahimsa

    A ja doradzę trochę więcej dystansu i poczucia humoru;)
    I świat stanie się prostszy…



    #3961020

    piggy

    Zamieszczone przez ahimsa
    A ja doradzę trochę więcej dystansu i poczucia humoru;)
    I świat stanie się prostszy…

    to też 🙂

    #3961021

    Anonim

    Zamieszczone przez Asik.
    Ogranicz kontakty do minimum i tyle
    A jeśli już się musicie spotkać, to powiedz cioci, żeby dzieci się bawiły same
    bez Waszego wtrącania, na pewno sie lepiej dogadają niż Wy 😉
    Nie dyskutuj, nie kłóć się i tyle
    Odbębnij spotkanie i idź do domu
    A następne spotkanie zaplanuj na za rok 😉

    Chciałabym, ale to jest siostra męża i w tym domu obok mieszka jego mama, więc jesteśmy na siebie skazane. Dzieci się nie męczą, dziewczyny bawią się świetnie, córka cioci jest zawsze zachwycona. One się uwielbiają, tylko w cioci problem, bo ciągle się wtrąca i zwala wine na moją L. Jej córka to też niezły ancymonek. A jak mam nie dyskutować, jak ona mi na Liwie wjeżdża jak zawini jej córka. Jest zaślepiona i stronnicza. Rodzina po cichu mówi, że M. jest niedobra, niegrzeczna i wchodzi tej ciotce na głowe, kręci ją jak chce a tamta tego nie widzi. Musze bronić swojego dziecka. kontakty staram się ograniczyć do minimum. Mąż jej broni i mówi, że ona jest głupia i nie myśli. Nie uwierze w to, że dorosła (starsza ode mnie o dobrych kilka lat) kobieta nie wie, że jak powie dziecku, że ma brzydkie paznokcie to mu przykrości nie zrobi. Dlaczego ona nie jest taka głupia do swojej córki, tylko do mojej? Liwcia zawsze jak chce się pochwalić swoimi sukcesami to tamta ucieka, zagaduje, odwraca się, udaje, że nie widzi. Nie pochwali jej, tak jak reszta rodziny. Widze, że jest zazdrosna, ale to ją nie uprawnie do zachowywania się w ten sposób do mojego dziecka. Ja do jej córki jestem zawsze miła. Dlaczego ona nie potrafi? Ja nie umiem cicho siedzieć jak ktoś kłamie i gada na moje dziecko.

    #3961022

    ahimsa

    Jeśli już tak Cie męczy ten…problem- to nagraj zabawę i pokaż cioci;)
    Może sama tez potem obejrzyj. Czasem można zobaczyć obiektywnie to i owo.

    #3961023

    Anonim

    Zamieszczone przez ahimsa
    A ja doradzę trochę więcej dystansu i poczucia humoru;)
    I świat stanie się prostszy…

    Nawet nie wiesz jak bardzo się staram, ale wyprowadza mnie kobieta z równowagi.
    Wpada do pokoju i od progu krzyczy na moją Liwie. Rozmawialiśmy już z nią wiele razy, żeby nie wtrącać się do dzieci. Rodzina się śmieje, że musi mieć wszystko najlepsze. Ale dlaczego jej córka ma być najlepsza kosztem mojego dziecka? Rozrabiają obydwie, ja zwracam uwage swojej córci a ona … też mojej. Dlaczego? Skoro tamta też rozrabia? Jak ja mam mieć dystans do tego?



    #3961024

    piggy

    Zamieszczone przez scarlet
    Chciałabym, ale to jest siostra męża i w tym domu obok mieszka jego mama, więc jesteśmy na siebie skazane. Dzieci się nie męczą, dziewczyny bawią się świetnie, córka cioci jest zawsze zachwycona. One się uwielbiają, tylko w cioci problem, bo ciągle się wtrąca i zwala wine na moją L. Jej córka to też niezły ancymonek. A jak mam nie dyskutować, jak ona mi na Liwie wjeżdża jak zawini jej córka. Jest zaślepiona i stronnicza. Rodzina po cichu mówi, że M. jest niedobra, niegrzeczna i wchodzi tej ciotce na głowe, kręci ją jak chce a tamta tego nie widzi. Musze bronić swojego dziecka. kontakty staram się ograniczyć do minimum. Mąż jej broni i mówi, że ona jest głupia i nie myśli. Nie uwierze w to, że dorosła (starsza ode mnie o dobrych kilka lat) kobieta nie wie, że jak powie dziecku, że ma brzydkie paznokcie to mu przykrości nie zrobi. Dlaczego ona nie jest taka głupia do swojej córki, tylko do mojej? Liwcia zawsze jak chce się pochwalić swoimi sukcesami to tamta ucieka, zagaduje, odwraca się, udaje, że nie widzi. Nie pochwali jej, tak jak reszta rodziny. Widze, że jest zazdrosna, ale to ją nie uprawnie do zachowywania się w ten sposób do mojego dziecka. Ja do jej córki jestem zawsze miła. Dlaczego ona nie potrafi? Ja nie umiem cicho siedzieć jak ktoś kłamie i gada na moje dziecko.

    Ja zrozumiałam, że dziewczynki też się zaczynają kłócić, ale skoro nie to dać dzieciom spokój.
    A Wy we dwie może pogadajcie tak szczerze, od serca. Próbowałaś na chłodno, a nie w trakcie zabawy dziewczyn?

    #3961025

    Anonim

    Zamieszczone przez ahimsa
    Jeśli już tak Cie męczy ten…problem- to nagraj zabawę i pokaż cioci;)
    Może sama tez potem obejrzyj. Czasem można zobaczyć obiektywnie to i owo.

    Rewelacyjny pomysł!
    Ale nie wiem, czy z nią wygram. Ciocia ma dziwne zasady. Jak jej córka uderzyła Olka (nie pierwszy raz) i moja się na nią obraziła, że jeszcze kłamie i mówi, że ją przezywali, to chciała żeby jej córke przeprosić za to, że ją przezywali, chociaż wszyscy mówili, że tak nie było a ona za to, że uderzyła przepraszać nie będzie bo jej też nikt nie przeprosił. Nie dotarło tłumaczenie nawet dorosych, że jej M. kłamie. Bo ona wierzy dziecku (nawet jeżeli kłamie).
    Nawet jak jest jasna i ewidentna wina jej córki to bagatelizuje sprawe, jeżeli mojej wyolbrzymia.



    #3961026

    asik

    Zamieszczone przez scarlet
    Chciałabym, ale to jest siostra męża i w tym domu obok mieszka jego mama, więc jesteśmy na siebie skazane. Dzieci się nie męczą, dziewczyny bawią się świetnie, córka cioci jest zawsze zachwycona. One się uwielbiają, tylko w cioci problem, bo ciągle się wtrąca i zwala wine na moją L. Jej córka to też niezły ancymonek. A jak mam nie dyskutować, jak ona mi na Liwie wjeżdża jak zawini jej córka. Jest zaślepiona i stronnicza. Rodzina po cichu mówi, że M. jest niedobra, niegrzeczna i wchodzi tej ciotce na głowe, kręci ją jak chce a tamta tego nie widzi. Musze bronić swojego dziecka. kontakty staram się ograniczyć do minimum. Mąż jej broni i mówi, że ona jest głupia i nie myśli. Nie uwierze w to, że dorosła (starsza ode mnie o dobrych kilka lat) kobieta nie wie, że jak powie dziecku, że ma brzydkie paznokcie to mu przykrości nie zrobi. Dlaczego ona nie jest taka głupia do swojej córki, tylko do mojej? Liwcia zawsze jak chce się pochwalić swoimi sukcesami to tamta ucieka, zagaduje, odwraca się, udaje, że nie widzi. Nie pochwali jej, tak jak reszta rodziny. Widze, że jest zazdrosna, ale to ją nie uprawnie do zachowywania się w ten sposób do mojego dziecka. Ja do jej córki jestem zawsze miła. Dlaczego ona nie potrafi? Ja nie umiem cicho siedzieć jak ktoś kłamie i gada na moje dziecko.

    A nie masz wrażenia, że Ty czasami też?

    Zamieszczone przez scarlet
    Nawet nie wiesz jak bardzo się staram, ale wyprowadza mnie kobieta z równowagi.
    Wpada do pokoju i od progu krzyczy na moją Liwie. Rozmawialiśmy już z nią wiele razy, żeby nie wtrącać się do dzieci. Rodzina się śmieje, że musi mieć wszystko najlepsze. Ale dlaczego jej córka ma być najlepsza kosztem mojego dziecka? Rozrabiają obydwie, ja zwracam uwage swojej córci a ona … też mojej. Dlaczego? Skoro tamta też rozrabia? Jak ja mam mieć dystans do tego?

    i chyba dochodzimy do sedna sprawy :Fiu fiu:

    #3961027

    kotus

    Nic Ci nie doradzę jedynie mogę napisać jak ja wychowuję dzieci.Kiedy do mojej Myśki przychodzą koleżanki uczę ją,że zawsze musi ustępować choćby nie wiadomo jak się zachowywały.
    Po pierwsze to jest gość,a gościa traktuje się po królewsku,bo on przyjdzie i pójdzie to nie jest domownik z którym przebywa się 24 godz na dobę.
    Po drugie po co doprowadzać relację z gościem do zadymy.My uwielbiamy spokój i zrobimy wszystko dla spokoju:)
    Po trzecie to jest dobre wykorzystanie sytuacji do ujarzmienia dziecka
    Moja Mysia nalezy też do silnych rządzących osobowości,ale to my jesteśmy garncarzami,a dziecko jest glina.To nie dziecko rządzi nami,ale my decydujemy co dobre dla niego,bo inaczej bez dyscypliny wejdzie nam na głowę,a w przyszłości nie będziemy miały nic do powiedzenia
    No chyba,że Twoje dziecko nie lubi innych dzieci,gości i nie życzy sobie żadnych odwiedzin
    Moja Myśka wie,że jeśli będzie grzeczna koleżanka znowu przyjdzie,ale ona z tych,którzy kochają innych ludzi:)

    #3961028

    Anonim

    Zamieszczone przez Asik.
    A nie masz wrażenia, że Ty czasami też?

    i chyba dochodzimy do sedna sprawy :Fiu fiu:

    Żadna matka nie pozwoliłaby na kłamliwe oskarżanie jej dziecka!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 136)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close