Szczur jako zwierzątko domowe

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #121923

    klucha

    moje dziecko chce mnie uszczęśliwić takim zwierzątkiem

    czy któraś ma i moze mi opisać jakie uroki mnie czekają

    #5777998

    elzi

    Miałam szczura w czasach burzliwej młodości.
    Gryzł wszystko co mu wpadło w łapki. Później już nigdy nie miałam tylu dziurawych ciuchów 😉 Kiedyś posiekał mi całą pościel…
    I kupki zostawiał wszędzie, ale ja nie trzymałam go w klatce wcale.

    Powodzenia 🙂



    #5777999

    asik

    Generalnie polecam, świetne zwierzątka, jedyny minus – krótko żyją
    Miałam 3 szczury
    1 dawnooooo temu – teoretycznie przebywał w akwarium, ale praktycznie chodził po mieszkaniu kiedy chciał 😉
    nic nie pogryzł, nic nie zniszczył
    przychodził „na zawołanie”
    kolejne 2 szczurki miałam w przeciągu ostatnich 5 lat (nie jednocześnie, jeden po drugim)
    trzymałam je w klatce i wypuszczane były tylko podczas naszej obecności w domu
    nic nie zniszczyły – J. cały czas z nimi przebywała
    Bardzo się różniły charakterami – Gryzek był bardzo ostrożny, położony na kanapie mógł tam spędzić cały dzień i całą noc
    Kropka szybko się nudziła – zaraz zeskakiwała na podłogę i chciała zwiedzać mieszkanie 😉

    Ogólnie szczurki nie wymagają jakiegoś dużego zaangażowania w opiekę,
    nie sprawiają problemów

    #5778000

    pacynka

    A nie lepiej zaproponować dziecku coś podobnego, ale troszkę sympatyczniejszego? 😛
    Na przykład szynszylę!?

    #5778001

    qr-chuck

    Właśnie niedawno zdechły nasze 2 szczurzynki :(…
    Znawcy twierdzą, że najlepiej się czuja w stadach, a minimum we dwójkę. Ja zaobserwowałam, że faktycznie jak jedna zdechła, to druga już praktycznie tylko spała i nawet z klatki nie chciało się jej wychodzić. Ale być może to był też wynik rozwijającej się choroby.
    W swoim życiu miałam jeszcze świnkę morską i szynszylę. Szczurki zdecydowanie są najinteligentniejsze i najbardziej oswajalne (a mieliśmy samiczki, które są podobno mniej oswajalne od samców).
    z charakteru to takie połączenie kota z psem: trochę niezależne, za papierkiem na sznurku lata jak kot, można nauczyć prostych sztuczek (wystarczy jak jeden załapie o co chodzi, drugi powtarza), przychodzą na imię, lubią mizianie, wożenie na ramieniu itd.
    Same wymyśliły, że kupki będą zostawiać tylko w kuwecie w klatce. Jak mieliśmy remont i nie wypuszczaliśmy ich na pokój dzieci, tylko w przedpokoju, to trochę mnie dziwiło jak to robią, że nie ma kupek, a do klatki się dostać nie mają jak… Potem odkryłam, że w tym celu upatrzyły sobie moje stare tenisówki :Śmiech:
    Z kontrolowaniem moczu miały większy problem, ale to jak były młode. Potem to też im się udawało.
    Niestety szczurki sikają jak śpią – hamaczek to tak co drugi dzień trzeba było prać.
    Gryzły właściwie „tylko” kable, pościel syna (córki z jakiś powodów nie) i jak dostały się do kupki ubrań, to przegryzały korytarze (córka notorycznie zapominała szafki zamknąć, potem się nauczyła). Trzeba było tez uważać, żeby nie zostawiać otwartych torebek, plecaków, bo właziły do środka i przegryzały się na zewnątrz. Na zamknięte nie zwracały uwagi.
    Ogólnie to szczurki są super fajne i chętnie bym jeszcze miała, ale nie… Szczurki dostępne w Pl są tak koszmarnie zmanipulowane genetycznie (chowy wsobne od pokoleń), że żyją krótko i paskudnie chorują. My mieliśmy siostry – objawy raka wyszły im w tym samym TYGODNIU!. Jedna zdechła w ciągu 2 miesięcy, druga żyła z rakiem 10 miesięcy, czyli prawie 1/3 swojego życia. Ja już nie chcę patrzeć jak się męczą 🙁 . Dzieci chyba też nie…

    #5778002

    qr-chuck

    Zamieszczone przez Pacynka
    A nie lepiej zaproponować dziecku coś podobnego, ale troszkę sympatyczniejszego? 😛
    Na przykład szynszylę!?

    Z wyglądu szynszyla faktycznie sympatyczniejsza, ale z charakteru szczurki o parę długości wygrywają.
    Nie rozpoznasz książki po okładce 😉



    #5778003

    asik

    Zamieszczone przez Pacynka
    A nie lepiej zaproponować dziecku coś podobnego, ale troszkę sympatyczniejszego? 😛
    Na przykład szynszylę!?

    Imo szczur jest całkiem sympatyczny

    #5778004

    asik

    Zamieszczone przez Qr Chuck
    Właśnie niedawno zdechły nasze 2 szczurzynki :(…
    Znawcy twierdzą, że najlepiej się czuja w stadach, a minimum we dwójkę. Ja zaobserwowałam, że faktycznie jak jedna zdechła, to druga już praktycznie tylko spała i nawet z klatki nie chciało się jej wychodzić. Ale być może to był też wynik rozwijającej się choroby.
    W swoim życiu miałam jeszcze świnkę morską i szynszylę. Szczurki zdecydowanie są najinteligentniejsze i najbardziej oswajalne (a mieliśmy samiczki, które są podobno mniej oswajalne od samców).
    z charakteru to takie połączenie kota z psem: trochę niezależne, za papierkiem na sznurku lata jak kot, można nauczyć prostych sztuczek (wystarczy jak jeden załapie o co chodzi, drugi powtarza), przychodzą na imię, lubią mizianie, wożenie na ramieniu itd.
    Same wymyśliły, że kupki będą zostawiać tylko w kuwecie w klatce. Jak mieliśmy remont i nie wypuszczaliśmy ich na pokój dzieci, tylko w przedpokoju, to trochę mnie dziwiło jak to robią, że nie ma kupek, a do klatki się dostać nie mają jak… Potem odkryłam, że w tym celu upatrzyły sobie moje stare tenisówki :Śmiech:
    Z kontrolowaniem moczu miały większy problem, ale to jak były młode. Potem to też im się udawało.
    Niestety szczurki sikają jak śpią – hamaczek to tak co drugi dzień trzeba było prać.
    Gryzły właściwie „tylko” kable, pościel syna (córki z jakiś powodów nie) i jak dostały się do kupki ubrań, to przegryzały korytarze (córka notorycznie zapominała szafki zamknąć, potem się nauczyła). Trzeba było tez uważać, żeby nie zostawiać otwartych torebek, plecaków, bo właziły do środka i przegryzały się na zewnątrz. Na zamknięte nie zwracały uwagi.
    Ogólnie to szczurki są super fajne i chętnie bym jeszcze miała, ale nie… Szczurki dostępne w Pl są tak koszmarnie zmanipulowane genetycznie (chowy wsobne od pokoleń), że żyją krótko i paskudnie chorują. My mieliśmy siostry – objawy raka wyszły im w tym samym TYGODNIU!. Jedna zdechła w ciągu 2 miesięcy, druga żyła z rakiem 10 miesięcy, czyli prawie 1/3 swojego życia. Ja już nie chcę patrzeć jak się męczą 🙁 . Dzieci chyba też nie…

    Nasz Gryzek taż miał raka 🙁

    #5778005

    pacynka

    No ja w sumie szczurka nigdy nie miałam 😛 Tylko myszoskoczki… A one były przeurocze, ale to chyba zupełnie inna skala 😛

    #5778006

    jowinka

    Takie szczurki to nie to same co te kojarzone z brudem – są sympatycznymi towarzyszami i stosunkowo niewymagającymi, ale oczywiście warto mieć je na uwadze – zdarzają się u nich choroby jak u każdego zwierzaka



    #5778007

    kantalupa

    w szkole mamy szczurki; kiedys przygarnelam je na dlugi weekend. pewnie to nie to samo, ale przez cztery dni to byli naprawde swietni towarzysze dla nas. poza klatka zachowywaly sie spokojnie, chociaz jeden wszedl do szafy i pogryzl kawalki filcu
    mialy bardzo duza klatke, wiec w zasadzie nie bylo specjalnie potrzeby, zeby je wypuszczac bez nadzoru
    jedyny problem to koniecznosc naprawde czestej wymiany wysciolki i legowiska – wlasciwie codziennie, bo strasznie duzo siusialy i do tego gdziekolwiek przycupnely
    ale moze mozna je jakos wyszkolic, bo to naprawde madre i przyjazne zwierzaki

    zaluje, ze nie moge ich teraz brac na dlugi weekend – mam kota-morderce wszytskiego, co sie rusza, wiec pewnie szcurki nie wrocilyby do szkoly po przerwie w calosci;)

    #5778008

    qr-chuck

    Zamieszczone przez kantalupa
    jedyny problem to koniecznosc naprawde czestej wymiany wysciolki i legowiska – wlasciwie codziennie, bo strasznie duzo siusialy i do tego gdziekolwiek przycupnely
    ale moze mozna je jakos wyszkolic, bo to naprawde madre i przyjazne zwierzaki

    Hehe… widać im daliście taka ściółkę, która kojarzyła się z toaletą.
    Moje też czasem dochodziły do wniosku, że któraś ściółka nadaje się do sikania i dopóki nie zmieniłam na inny rodzaj to miałam niemal codzienne sprzątanie całej klatki, a nie tylko hamaczków i kuwety. Ale to chyba raz miałam taka wpadkę.
    Inna sprawa, że ja miałam samiczki – podobno ich mocz jest dużo mniej śmierdzący od samców i dodatkowo lepiej się kontrolują.



    #5778009

    kantalupa

    Zamieszczone przez Qr Chuck
    Hehe… widać im daliście taka ściółkę, która kojarzyła się z toaletą.
    Moje też czasem dochodziły do wniosku, że któraś ściółka nadaje się do sikania i dopóki nie zmieniłam na inny rodzaj to miałam niemal codzienne sprzątanie całej klatki, a nie tylko hamaczków i kuwety. Ale to chyba raz miałam taka wpadkę.
    Inna sprawa, że ja miałam samiczki – podobno ich mocz jest dużo mniej śmierdzący od samców i dodatkowo lepiej się kontrolują.

    mialam moje dosc krotko i przygarnelam razem z zasobami sciolki, zarcia, itp. ale musze tez dodac, ze ich mocz jakos specjalnie nie smierdzial, tylko widac go bylo, bo wysciolka zbija;a sie w kulki po zmoczeniu

    wiec tylko jakos tak nieestetycznie wygladal…

    odwiedzilam dzisiaj szczury w pracowni i maja sie calkiem dobrze;)
    jakos nikt ich nie chce przygarnac na najblizszy dlugi weekend, wiec zaczelam rozwazc, czy ich nie zabrac w najblizszy czwartek i ukrycgdzies przed moim wscieklym kotem…

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close