Butelki.
Najlepiej mieć ich kilka. Wybór jest ogromny: duże i małe (pojemność zależy od wieku dziecka i zastosowania), antykolkowe, do samodzielnego trzymania przez maluszka, z tradycyjnym i odkręcanym dnem, szklane i plastikowe (dłużej trzymają ciepło, są lżejsze, nie tłuką się, ale szybko zmieniają kolor – ciemnieją). Warto zwrócić uwagę, żeby otwór był wystarczająco szeroki, tak by część wsypywanego proszku zamiast w butelce, nie lądowała obok niej.
Smoczki.
Tradycyjne kauczukowe są miękkie, dlatego zawartość butelki łatwo się przez nie przedostaje, lepiej więc służą malcom z małym apetytem. Smoczki silikonowe są nieco twardsze, więc bardziej nadają się do karmienia dziecka, które ssie z zapałem. Kupując smoczki, trzeba się kierować wiekiem malca i kształtem smoczka (informacje na opakowaniu). Najlepsze są te o anatomicznym kształcie, czyli przypominające kobiecą brodawkę.
Szczoteczki do mycia butelek i ich miniaturki do mycia smoczków.
Można nimi dotrzeć do każdego zwężenia w smoku czy butelce. Są konieczne dla zachowania higieny i żadne inne domowe myjki nie mogą ich zastępować.
Szczypce do wyjmowania z wrzątku butelek i smoczków.
Dzięki nim mama się nie poparzy. Umożliwiają także nakładanie smoczka na butelkę, zatem cała sterylizacja nie idzie na marne.
Sterylizatory.
Wybór zależy od zasobności portfela. Tańsze kosztują ok. 100 zł, droższe, elektroniczne – kilkaset. Rolę sterylizatora może też spełniać zwykły garnek do gotowania na parze.
Podgrzewacze.
Dzięki nim mleko może poczekać kilka minut (woda nawet kilka godzin), aż mama zmieni maluchowi pieluszkę lub ukoi płacz.
Źródło: Rodzice 04/2005



Dodaj artykuł do…