Czy tak jest naprawdę?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #53490

    milkaw

    Witam,
    niektóre znajome, ciotki najróżniejszej maści itp.i twierdzą, że po urodzeniu dziecka to juz nie będę miała na nic czasu i że będę musiała zrezygnować z moich ambicji i planów bo już tylko dziecko będzie sie liczyć. To podobno koniec dla mnie planów, przyjemności itp itd. Wiem, że zmienia się nastawienioe do zycia, a pierwsze miesiące są ciężkie i dziecko jest najważniejsze ale czy jest koniec moich ambicji i planów?Ja to widzę odwrotnie.Oczywiście , że dziecko od momentu narodzin staje się najważniejsze ale wydaje mi się że może jeszcze bardziej zmotywować i że nie jest tak strasznie, chyba dopiero wtredy zaczyna się wszystko, a nie kończy.Kobieta spełnia się jako kobieta, jest naprawdę szczesliwa. Cześc z Was ma już doświadczenie w tej materii…Co myślicie na ten temat?
    Mam nadzieje ,że ten mój post jest w miarę zrozumiały.
    Pozdrawiam,
    Miłkaw +wrześniowy chłopczyk

    miłkaw

    Edited by miłkaw on 2004/09/13 21:57.

    #684880

    Anonim

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    hmmm..to co ja mam powiedziec jesli..
    -nie mam studiow(nie zdazylam zaczac)
    -nie mam pracy
    -mam rocznego synka a lada moment urodze kolejna dwojka
    wg. Twoich znajomych powinnam do konca zycia(mam 20) siedziec w pieluchach..hihi..smiesza mnie takie stwierdzenia
    to ciemnogrod!
    Ula i Ada + chłopaki(jeszcze w brzuszku)



    #684881

    rybka32

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    Witaj! Właśnie miałam oznajmić światu i wyżalić się na forum, że już mam dość „dobrych” rad i „złotych” myśli wszelkich znajomych bo tylko słyszę tak jak Ty, że to JUZ KONIEC. Można przypuszczać, że czekaja mnie same kataklizmy, bo mąż daleko i nie będzie mi mógł pomóc na co dzień, zarosne brudem, umre z głodu, dziecko zaniedbane no a juz nie wspomne o przyjemnościach…Ostatnio jednej z moich przyjaciółek powiedziałam co o tym myslę i żeby dała mi spokój, tak na marginesie to ona ma juz czteroletnie dziecko i NIE MA CZASU żeby znaleźć sobie pracę!!! A ma tesciową , która chętnie zaopiekuje sie dzieckiem itd. Myslę, że dla niektórych dziecko to wygodna wymówka a wystarczy tylko CHCIEĆ!!!!! Na szczęście wsród moich znajomych jest pare młodych mam, które pracują, kończa studia(jedna robi doktorat), wyjeżdzaja na wakacje… Wystarczy tylko chcieć. Pozdrawiam serdecznie.

    Rybka32+Ktoś 23.01.2005

    #684882

    agentka03

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    jak ktos chce, zeby dziecko było początkiem konca planów, to tak się własnie stanie..ja urodziłam 3 m-ce temu i owszem jest ciezko na początku, ale to przeciez mija, dziecko rosnie z dnia na dzien robi sie bardziej samodzielne a ja ? a ja- w koncu mam dla kogo zyc i tak naprawde wiem, ze tylko ona mnie kocha bezgranicznie..i jestem przekonana , ze to własnie mi da- juz daje – napęd do dalszego zycia..do realizacji planów, do spełniania ambicjonalnych celów..dla siebie..dla niej..dla nas..ona juz zawsze bedzie wpisana w moje serce, w mysli..w zycie..ale dopiero teraz czuje jak ono smakuje..nie- juz mnie nie ogranicza, juz nauczyłam się byc matką..teraz wiem, ze dla siebie i dla niej mogę zdobyć swiat..

    alez się rozpisałam 😉 pozdrowionka

    olka i gabi

    #684883

    Anonim

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    No co Ty! Moze i przy dziecku jest bardzo duzo roboty, trzeba z wielu przyjemnosci zrezygnowac, ale czym sa tak naprawde te przyjemnosci przy chwilach spedzonych z ukochanym malenstwem.
    Co do ambicji, to posiadanie dziecka raczej bardziej motywuje i zacheca do dalszych dzialan niz rozleniwia.
    Takie myslenie jest stereotypowe.
    „Mam dziecko” nie rowna sie „moje zycie sie skonczylo”, ono sie dopiero zaczyna, bo nareszcie jest komu pokazywac swiat i dla kogo stawac sie coraz lepsza mama i czlowiekiem:)

    colora + Szymonek (22.10.03)

    #684884

    Anonim

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    Mnie się wydaje, że to ludzie sami wymyślają ograniczenia i mówią, że to przez dziecko.

    Fakt, że pierwsze tygodnie są trudne, jest się bardziej zmęczonym.

    My od razu zdecydowaliśmy, że nowy członek rodziny dostosuje się do naszego trybu życia
    I tak jest. Np. wczoraj byliśmy ze znajomymi w ogródku piwnym – Ulka była z nami. Owszem po narodzinach dziecka jest wiele zmian i do jego potrzeb też trzeba się dostosować, np. nie pójdziemy do pubu bo tam palą. Ze znajomymi zamiast o 21, umawiamy się o 17, a jak pasuje nam tylko późniejsza godzina to spotykamy się u nas w domu, żeby małą spać położyć.
    Odkąd skończyła 6 tygodni jeździmy z nią po Polsce, głównie po znajomych, ale np. w sierpniu byliśmy w Tatrach Słowackich i normalnie chodziliśmy po górach,
    a jutro jedziemy na spływ kajakowy


    Ola i Ulcia (24/03/04)



    #684885

    Anonim

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    prawdą jest że po narodzin ach dziecka wszystko ulega przewrtościowaniu, zmieniają się priorytety. Podświadomie nastawiasz się na zaspokajanie potrzeb dziecka. Ale absolutnie nie musi się to odbywać kosztem Twoich dążeń i ambicji 🙂 Dziecko w niczym nie ogranicza – podróżować możecie wspólnie, wspólnie możecie zaliczać wizyty u znajomych (jeśli chodzi o imprezki w klubach – mnie po pojawieniu się Natusi – przestały one bawić 🙂
    Jestem przykładem że i zawodowo można się rozwijać – to tylko kwestia znalezienia dobrej opieki nad dzieckiem i organizacji czasu :)))) Głowa do góry i nie wierz w bzdury!

    Kaśka z Natusią

    #684886

    Anonim

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    podpisuję się pod wszystkim co napisałaś 🙂 Duża buźka dla Ciebie! A niektórzy wymyślają takie teorie – bo to wygodna wymówka 🙁

    Kaśka z Natusią

    #684887

    magdula31

    Re:a tak jest u mnie

    cześć,
    urodziłam patrycję na I roku studiów dziennych (w samej sesji:)) , i jakos udało mi się zakończyć naukę bez urlopów dziekańskich, zaraz po studiach znalazłam pracę (nawet dobrą) w miedzy czasie skoćzyłam studia podyplomowe, a tewraz wziełam się zawzięcie za naukę jezyka angielskiego) więc widac że mozna. dziecko jest dla mnie najwazniejsze i wszystko rzucam gdy jest taka potrzeba- wszystkie nocki z anginka czy bolącym brzuszkiem przesiaduje przy jej łózku mimo że ma już 10 lat.
    ale nie mozna popadac w obłęd i przyprawiac sie o wyrzuty sumienia gdy: raz na jakis czas wyjedziecie bez dzidzi na kilka dni- my tak robimy odkąd nasza pati skonczyła roczek, raz w roku w czasie urlopu nawet na weekend ale sami, bardzo to dobrze robi dla związku (babcie są zachwycone, a dziecku naprawde nic się nie dzieje ) tak samo sprawa się ma jesli chodzi o wyjścia na koncert czy na szalpona imprezkę, my mamy tsaką umowe że raz w miesiącu wychodzimy tylko we dwoje na kolacje do restauracji , niech wieje , leje, wali sie sie a my wychodzimy SAMI, -przez te kilka godzin 2-3 , mamy czas tylko dla siebie.
    Uwierz mi że mozna wszystko pogodzić można byc szczęsliwa mama, kochana zoną, robic kariere zawodową i jeszcze znajdzie sie czas na kawke z przyjaciółkami. ale się rozpisałam,
    pozdrawiam magda, patrycja 10 lat, i wrzesniowa weronika (jeszcze w brzuszku)

    #684888

    miyu

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    nie mam doświadczenia w tej materii ale stanowczo protestuję 😉 studiuję zaocznie i w trakcie tych 4 lat w mojej grupie pojawiły się dwie mamusie – jedna nawet była mamusią już wcześniej – i radzą sobie całkiem nieźle, studiów nie przerwały i jakoś o ambicjach nie zapomniały
    teraz ja dołączę do nich i bynajmniej mam zamiar skończyć te studia
    też drażnią mnie uwagi „życzliwych” typu „no to się wyśpij zawczasu ” albo „a co ze studiami?” – trzeba znać umiar we wszystkim i dać sobie też czas na ambicje i przyjemności – w końcu zmęczone i sfrustrowane nie będziemy też dobrymi mamusiami 🙂 a przecież czego nie robi się dla maleństwa? 😉

    Miyu i ….



    #684889

    blueanna

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    blac … sorki , ale wlasnie sie napocilam i napisalam calkiem sporo, i mi gdzies to wszystko wciganelo … ale nie poddaje sie i pisze jeszcze raz, bo bardzo mnie bulwersuje takie podejscie innych do nas – „kobiet w ciazy, dla ktorych zycie sie juz skonczylo”- to jest chyba jedna z niewielu rzeczy, ktora mnie serio w srod ludzi podczas mojej ciazy doprowadza do szalu!!!
    owszem ze moze sie tak zdarzyc(wtedy dziecko swoja droga jest chyba najlepsza wymowka!) bo i dzialo sie tak przez wieki, ale w koncu nie zyjemy juz w sredniowieczu, gdzie faceci mysleli ze dzieci przez pepek wychodza itp! teraz przejmuja czesc naszych obowiazkow, po to bysmy my mogly dalej realizowac swoje plany! obecnie jest tak, ze jesli tylko chcemy( a chcemy chyba bardziej niz przed posiadaniem naszych malenstw – bo to one nas najbardziej mobilizuja, dodaja odwagi i energii, a do tego to dla nich chcemy lsnic przykladem), to jestesmy w stanie zrealizowac niemalze wszystko!
    mi sie tez jakos dziwnie zycie poukladalo , bo skonczylam studia w szczecinie, wyjechalam do berlina, gdzie po moim kierunku raczej nie mam mozliwosci pracy, i zaszlam w ciaze- ale nie poddaje sie i juz teraz wiem, ze po przebrnieciu tego najciezszego pol roku decyduje sie na konkretna szkole (jest ich w koncu tyle, wieczorowki , weekendowki itp) po to, zeby moc zaczac pozniej jakas konkretna prace i powiedziec mojemu dziecku „jesli bardzo czegos pragniesz to, to osiagniesz” . juz teraz mamy umowe z mezem, ze po narodzinach jeden wieczor w tygodniu mam zupelnie tylko dla siebie – czy to bedzie spotkanie z przyjaciolkami, czy wyjazd do szczecina, czy wyjscie do kina, na areobik – cokolwiek – ale zeby bylo tylko dla mnie .
    sami tez planujemy po jakims czasie male wypady bez dziecka – w koncu od czego sa dziadkowie 🙂
    nie dajmy sie wplatac w gierke tych, ktorzy boja sie takiej odpowiedzialnosci, jaka jest dziecko!
    pozdrawiam 🙂

    #684890

    ani-ani

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    No cóż. Na początku rzeczywiście liczyło siętylko Malestwo 🙂 Jego potrzeby, opieka. Przecieżtrzeba siępoznaći dograć no nie?? ALe jak Iza miała 4,5 m-ca poszłam na kurs angielskiego (dwa razy w tygodniu po 1,5 godz + dojazdy) – tata siedział z córeczką i rwał włosy z głowy (bo wrzeszczała) ale nie powiedział że mam zrezygnować 🙂 Teraz do pracy. Ja przed urodzeniem Izy nie byłam specjalnie aktywna towarzysko a po wręcz prawie ustały wszelkie wizyty i wpadnięcia do znajomych (ale to nie jest raczej spowodowane dzieckiem a bardziej tym że mi sięnie chce :))

    Ania i Izunia (2 lata)+lutowa PEREŁKA



    #684891

    fr-ania

    Re: Czy tak jest naprawdę?

    Wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Ciotkami nie warto się przejmować, w ich czasach ambicje kobiet przecież nie wykraczały poza sferę rodzinną.
    Pozdrawiam.

    Ania i Szymek (21.07)

    #684892

    figusia

    Re: mój przypadek 😉

    Well, well coś w tym jest ale to coś nie oznacza najgorszego. Fakt jest faktem, że kończy się sponton i zaczyna odpowiedzialność za małego człowieczka. Nie można już tak po prostu wyjść sobie z domu do knajpki lub „wsiąść do pociągu byle jakiego” i wrócić po weekendzie. Ale to nie znaczy, że nie można w ogóle nigdzie wyjść!!!!!!!!!! Można tylko trzeba zorganizować zastępstwo albo iść z dzieckiem ;-). U mnie to wygląda tak: Skończyłam studia, pracowałam, urodziłam małą, po czterech miesiącach wróciłam do pracy, pracuję, chcę zacząć znowu studia od października! Żeby było jeszcze ciekawiej to budujemy dom i uparliśmy się wprowadzić koło listopada! W związku z powyższym młoda wszędzie z nami jeździ, każdy sklep budowlany zna jak własną kieszeń a ja mam czas nawet na to by od 21 do 1 w nocy(jak młoda śpi) zdzierać wściekle zieloną fugę na kolanach, którą kupił mój mąż, kiedy jeden jedyny raz pojechał beze mnie do sklepu ;-). Dodam jeszcze, że mieszkam z teściami, którzy od narodzin Martynki zostali z nią 3!!!!!!!!! razy((jak poszliśmy do kościoła) a moja mama na którą mogę liczyć mieszka 80 kilosów ode mnie.
    I co ty na to? Jak widzisz, życie po urodzeniu dziecka nie musi się kończyć. Powiedziałabym nawet, że ono się INTENSYWNIEJ zaczyna.

    P.S. A w przyszłym roku w lecie chcielibyśmy zacząć powiększać rodzinkę!!!!!!!

    Pozdrowionka dla mamuś i dzidziusiów

    Figusia i Martynka -łobuzek 23.01.04

    #684893

    antylopa

    nie

    powiem tak, na pewno życie sie przewartościowuje i inne rzeczy staja się ważne-to raczej logiczne, na pewno ambicje zawodowe nie są juz teraz na pierwszym miejscu, ani koleżanki, ani wyjścia, ani kino , ani nawet facet……….i to chyba normalne………; ale, to nie oznacza,że tracisz takie potrzeby, albo,że jesteś bez ambicji czy szans, że dziecko coś przed Tobą zamyka – jeśli już to Ty zamykasz pewne rozdziały sama, ale to jest Twoja decyzja, bo tak uważasz, no np. ja nie wróciłam do pracy, ale nikt mnie do tego nie zmuszał, w pracy czekano na mnie z otwartymi ramionami proponując mi nawet pół etatu, ale to ja nie czułabym sie w tym dobrze i to moja decyzja i nie jest ona ostateczna i na cale życie, tylko uważam,że na teraz tak jest lepiej dla mnie i mojego dziecka, poza tym to czuje się 100% pewniejsza siebie, przebojowa, spontaniczna , radosna, szalona i po prostu spełniona. Moje dziecko mnie dowartościowało i dowartościowuje codziennie. Czuję, że prawdziwie dotykam życia, że sie nie ślizgam. Może Ci , którzy twierdzą inaczej po prostu mieli dzieci „nie w porę” w sensie: może nie zdązyli zdobyć wykształcenia, może się nie „wyszumieli”. Nam z mężęm kino wychodziło bokiem i inne rozrywki też już odruch „wymiotny”….na wszystko jest czas. My nie oglądamy sie za niczym, za niczym nie tęsknimy, niczego nam nie żal wszystko jest tak, jak ma być – nawet lepiej niż myśleliśmy……..Nasza córka jest cudowna i gdyby jej nie było – to dopiero byłby kanał…………a teraz będziemy mieli drugie…………(wow)
    Acha, nasze dziecko żyje w harmonii naszej rodziny, zawsze ją ze sobą zabieramy, nie spychamy na margines naszego zycia, ona jest jego członkiem , więc w nim uczestniczy przez co nie jest ciężarem, nie podrzucamy jej nie rozglądamy się za tym komu by tu podrzutkę zorganizować – chcieliśmy dziecko-mamy dziecko!!! więc jesteśmy rodzicami, nie ozbacza to,że nie mamy chwil sam na sam, i ze ich nie potrzebujemy……od czasu do czasu prganizujemy sobie randkę wyjściową, ale nasze Słonko zwykle juz spi a nasz zyczliwy sąsiad po prostu buszuje u nas na internecie,żeby w razie czego wynieść Skarb z budynku (pożar itp.) i to sie odbywa tak harmonijnie………
    Nie odczuwam,że coś trace, ani,że głupieję, ani,że świat się przede mną zamknął………..uważam ,że się otworzył, a ja dopiero teraz dostałam skrzydeł………
    hej
    jak dotrwałaś do końca to dopiero jesteś dzielna
    antylopa mama 14 m córci i marcowego migdałka

    Acha i ja się nie poświęcam tym,że jestem z dzieckiem, ja to zrobiłam, bo inaczej nie byłabym szczęslkiwa, zrobiłam to dla siebie,żeby przeżyć ten czas dobrze, tak jak poprzednie okresy mojego zycia,żeby niczego nigdy nie żałować i nie oglądać się wstecz………..niczego ne tracić

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close