dylemat młodej mamy — długie…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #49239

    pinezka

    wiece już, jak sie urodziła moja Emilka, ale potem było jeszcze ciekawiej. na porodówce przystawili mi ją do piersi: ani jej sie śniło ją possać! położne stwierdziły, pewnie miały racją, że mała jeszcze nie jest głodna, ma jeszcze wody płodowe i zgłodnieje później. na oddziale, po kilku dobrych godzinach, znowu mi ją przystawili do piersi: NIC, żadnych rezultatów, nie chciała ssać, nie potrafiła jej złapać, tzn łapała, ale tylko sam sutek i samymi dziąsłami. zagryzała go i niby ssała, ale oczywiście nieprawidłowo i bez rezultatu. położne stwierdziły, że może jeszcze nie jest głodna, no ale w końcu kiedyś musi zacząć jeść. póżnym wieczorem, po kolejnej próbie, położene nakarmiły ją strzykawką, sztucznm mlekiem. no dobrze, pomyślałam, jutro będziemy walczyć. w końcu chyba zgłodnieje i zajarzy o co biega z tą piersią. na następny dzień historia sie powtarza. otoczyły mnie położne i każda próbuje (a było ich kilka). i nic! znowu nic! nie chce ciągnąć cyca i koniec.zaciska wargi, zaciska szczęki i robi malutki dziubek jak ptaszek i pewnie mysli że to wystarczy do jedzenia… o Boże… no to popadam w małą deprechę.. jak tu karmić dziecko.. następnego dnia mam iść do domu a tu mała nie je!! ratunku!! jedna położna postawiła sobie za punkt honoru nauczyc ją ssać. super. nakazała zakup kapturków. ok. kapturki dostarczone. działamy: mała nie ssie kapturków, płacze, wkurza się. położna wkłada do kapturka sonde i przez strzykawk daje mleko, aby mała poczuła je w kapturku i tym sposobem zaczęła ssać pierś. ale moja córa jest cwana: wypiła z sondy a dalej nie chciała ssać. o matko, co ja teraz zrobię, jak ja będę karmić piersią skoro juz 5 połoznych rozłożyło rece… na wizycie lekarsiej u noworodków pani neonatolog od drzwi woła: gdzie ta mała ze szczękościskiem! tak, tak, to o mojej córce.cały oddział juz ją zna, ż taki z niej niejadek, zreszta nawet do sztucznego karmienia trzeba było nie lada wysiłku, aby ją obudzić. zaczynało to byc niepokojące, spadała na wadze. oj, ciężkie chwile przede mną, pomyślałam. rozmawiam z lekarką: co robić? a ona na to: no cóż, proszę tak bardzo sie nie przejmować, jeść będzie, może niekoniecznie z piersi, ale będzie, zreszta droga pani, nie żyjemy w jaskini! tyle dzieci jest karmionch butelką! nie wszystkie ciągną cyca!
    było to swego rodzaju pocieszenie, chociaż chciałam jednak karmić piersią, nie dlatego że uważam to za romantyczne, ale że jest najlepsze dla dziecka a ja chce mu dać wszysko co najlepsze. ostatnia noc przed nami, ostatnie próby przystawienia do piersi: dwie okropne położne na nocnej zmianie!! idę do nich z prośbą o pomoc a jak nie to dokarmienie małej sztucznie. jedna spojrzała na mnie jakbym z księżyca spadła, druga wogóle zignorowała jak powietrze. u mnie pojawiły sie wielki łzy rozpaczy. no ale próbujemy. oczywiści nici z tego. mała nie ciągnie. druga położna , ta co mnie zignorowała, zapytała: a może panie wogóle nie chce karmić piersia a my sie tu męczymy!!! wybuchnęłam płaczem!
    co za s…!! jak tak można! w szpitalu który popiera jako jedyna forme karmienia to tylko piersią! przeryczałam pół nocy, a jutro wychodzimy do domu i mała dalej nie umie ssać.
    trudno, po kolejnej rozmowie z dwiema lekarkami stwierdziłyśmy, że najlepiej odciągać pokarm i dawać z butelki. w drodze powrotnej zakupiłam świetny odciagacz z aventu (polecam), bebilon 1, na wszelki wypadek, 3 butelki i do roboty. zaprosiłam połozną srodwiskową (stwierdziła, że mam straszne zastoje w piersiach, zrobiła mi taki masaż, że ból kwalifikuje sie prawie do porodowego). ale uratowała je. zaczęłam odciągać, pierwsze dni nie poszły najlepiej, więc mała jadła bebilon, ale potem dostałam mlekotoku i je teraz tylko mój pokarm.
    mimo tego wszystkiego, wciąż mam wyrzuty sumienia, że mała nie je z piersi. wiem, że to dla niej jest najlepsze, ale ona nie potrafi. przedwczoraj z położna środowiskową przystawiłysmy ją znowu i zaczęła ciamkać, tak, ciamkać a nie ssać. a ile sie przy tym nadenerwowała! płakała, nie wiem ile zjadła, ale ciamkała póltorej godziny, spała 10 min, znowu ciamkała 15 min, spała 10 min, potem znowu 10 min ciamkała i w końcu usnęła na 5 godzin! chodziłam cała w stresie, czemu tak długo śpi, nawet po sztucznym mleku nigdy tyle nie spała. byłam tak zestresowana, że już piersi nie dostała, ponieważ stwierdziłam, że to wychodzi poza moje możliwości: męczyć tak ją i siebie (chociaż ja tu jestem najmniej ważna). ona przy tej piersi naprawde strasznie się denerwuje, ciamka, cmoka, gryzie suek, nie trzyma brodawki prawidłowo, zreszta podobno nawet smoczka z butelki też niezbyt dobrze trzyma.
    no i co tu robić?? próbowac dalej? dać sobie spokój? jedyne co mnie martwi, to że przy karmieniu odciaganym mlekiem, pokarm sie szybko skończy, a tego bym nie chciała… dręczy mnie to, śni mi sie po nocach… jestem podłamana…
    jeszcze jedno: znajoma połoza powiedziała, taki wcześniczek (37 tydzień), zanim się nauczy ssać, to może tracic na wadze, a to nie jest dla niej dobre, zwłaszcza ze teraz widac że rośnie. no i znowu jestem w kropce. może któras z Was tez miała takie przejścia? co robiłyście w takim momencie? wogóle co myślicie? będzie mi lepiej, jak ktos sie ze mna podzieli przemyśleniami, opiniami, doswidczeniami…

    pozdrawiamy

    #635277

    joanna82

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Witaj! Ja miałam trochę inny problem. Moja dzidzia ssała i to całkiem nieżle tylko ja mam małe brodawki i nie miała jak złapać. Też odciągałam i karmiłam butelką. W końcu odciągaczem troszkę wyciągłam brodawkę i chwyciła ale tylko z jednego cyca chciała a drugiego ani rusz. Było więc dokarmianie sztuczne bo pokarmu tez miałam mało. Póżniej pokarm przyszedł i jeszcze w szpitalu położna mi pomogła przekonać Natalkę do drugiego cyca. Mogła przy nim leżeć godzinami. Pozdrawiam i życze powodzenia.

    Asia i Natalka (12.06.04)



    #635278

    gusia2004

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Biedna jesteś – naprawdę. Ja będę jednak nadal postulować za zdrowym rozsądkiem. Już naprawdę drażni mnie ta „nagonka” za karmieniem piersią. Każda mama jest inna i każde dziecko jest inne – nie każda kobieta może naturalnie urodzić dziecko w dzisiejszych czasach i nie każda może naturalnie karmić piersią…wrrrr… naprawdę od tych artykułów w prasie na temat karmienia piersią ze złości całkiem stracę mleko.
    Ale Ty przecież karmisz własnym mlekiem!!! To co z tego, że nie z piersi? Ważne jest mleko a nie pierś. I nie martw się, że stracisz pokarm bo zalecane jest właśnie odciąganie laktatorem dla POBUDZENIA laktacji.
    Niedługo będą nam wmawiać, że poród nie boli.
    Nie dajmy się zwariować!
    Pozdrawiam,

    GUSIA2004 + Oskar (16.06.2004)

    #635279

    ali21

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    witaj droga pinezko! Przeczytałam twój długi post nie było tak źle! hi hi! Miałam podobną sytuację choć troche inną! wyglądała ona tak: byłam po cesarce, a wiadomo mleko w piersi po cesarce pojawia się na3-5 dobę! mi się pojawiło na 5 dobę! przez te pięć dni moja Jula dostawałą bebiko 1 przez smoka! i to wystarczylo! znienawidzila mojego cudnego cyca! walka trwala okolo 2 tygodnie na sile wpychanie, zmuszanie itp. w miedzyczasie kupiłam odciągacz ręczny rewelacyjny i zaczęłam odciągać i jej dawać z butli! od czasu do czasu próbowałam przystawić do piersi, ale kończyło się na krzyku! do 3 miesiąca karmiłam odciąganym mlekiem nawet już nie próbowałam przystawiać bo juz szło mi to ścąganie tak sprawnie, że nawet uważam że było fajnie! ściągałam butle 130 ml w 7-8 minut! w 3 miesiącu stał się cud! przystawiłam Julcię do piersi i zaczęła ssać i do tej pory karmę ją prosto z piersi! trwa to juz dwa miesiące bo 5 lipca Julcia skończy 5 miesięcy! czasem tęsknie za tym sciąganym mleczkeim bo stało ono sobie na komodzie i czekało az Julcia zgłodnieje! a Julcie mogl nakarmic np tatus! Dobra dosyc o mnie rozpisalam sie! (przepraszam)! teraz Cię pociesze: karmiąc mlekiem ściąganym na pewno nie zmniejszysz laktacji, gdyż będziesz odciagać odpowiednią ilość do potzreb dziecka i twoje piersi na pewno się przestawią! Nie będziesz się narażać na wielogodzinne wiszenie na cycy twojej dzidzi a często to się zdarza! w miejscu publicznym będziesz mogła nakarmić dzidzię bez wystawiania cyca na publiczny widok! ważna wskazówka: przyzwyczajaj dziecko do mleczka w temperaturze pokojowej! nie podgrzewaj go! znaczy to mojea rada! zrobisz jak będziesz uważac ale ułatwi to zycie bo mleczko może czekać w pokoju i nie trzeba podgrzewac a zreszta teraz jest lato wiec jest cieplej! ja tak robilam w zimie kiedy byly mrozy! boze co ja pisze! nie chce Cie do niczego namawiac! koncze bo sie rozpisalam jakbys miala jakiekolwiek pytania pisz! chętnie odpowiem! gdyż mam doświadczenie w sprawach sciagalniczych! hi hi buzki zobaczysz jeszcze znajdziesz mnostwo pozytywnych stron tej sytuacji! buzki

    Julia i Alicja

    #635280

    filipinka2004

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Jeśli tylko masz siłę i ochotę powalczyć o to żeby dzidzia nauczyła się ssać, to spróbuj znaleźć poradnię laktacyjną. Tam powinni ci pomóc. Ja np.miałam ćwiczyć moją Małgosię na palcu, bo ssała ale za płytko.
    Trzymaj się dzielnie.

    Agnieszka i Małgosia – 08.05.2004

    #635281

    pinezka

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    dzięki za słowa otuchy. rzeczywiście karmienie butelka ma swoje dobre strony. chyba już się z tym pogodziłam, tzn bardziej uspokoiłam sumienie. moja mała je całkiem dobrze, chyba przybywa jej ciałka (jeszcze nie była ważona, ale się zrobiła pyzowata :-)), więc tak już zostanie. może kiedys spróbuje przystawić ją do piersi, ale bardziej dla sportu niż w celu przestawienia jej z butli na pierś. zobaczymy. bardzo zaciekawiło mnie to o mleku w temp. pokojowej. dlaczego nie podgrzewać? ściągam pokarm nie bezpośrednio przed karmieniem, ale np na kilka godzin przed i zawsze więcej niz mała zje. wstawiam go do lodówki, a potem podgrzewam odpowiednią ilość, ale zawsze mam w zapasie jeszcze troche. a jak Ty to robisz??

    pozdrawiam



    #635282

    ali21

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Cieszę się bardzo, że juz się nie zamartwiasz tym iż twoje maleństwo będzie piło mleczko ściągane 😉 z tym nie podgrzewaniem było tak: sciągałam wcześniej mleczko i pzrechowywalam w temperaturze pokojowej tzn. stało w buteleczce juz ze smoczkiem i czekało na Julcie, a np kiedy wychodziałam na zajęcia (bo studiuje dziennie wiec sciaganie bylo dla mnie tez wygodne) ktoś inny karmil tym mleczkiem, przy tym przestrzegając zasady mleczko raczej po 6 godzinach juz wylewalam, juz nie dawalo sie do podania! aha Julcia od pierwszych dni miala podawane mleczko w temperaturze pokojowej, wiec ona byla przyzwyczajona! jesli zdecydujesz sie podawac tak mleczko to przyzwyczajaj do nizszej temperatury powoli! stopniowo!

    Julia i Alicja

    #635283

    asia80

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Oli urodzil sie przez cc w 37 tygodniu i zostal przewieziony do inkubatorka. Niestety dostal tam flaszke z dziurka 2 (tak szybciej szlo im nakarmienie noworodkow) i juz nie chcial ssac piersi. Obmacalo mnie kilka poloznych, bezradnie rozkladaly rece i powiedzialy ze Oli nie nauczy sie ssac Dla mnie karmienie piersia bylo bardzo wazne. Sciagalam pokarm 4,5 miesiaca i jadl tylko moje mleko przez 3,5 miesiaca. Nie jest to dlugo, ale zawsze cos. Ale nie martw sie moja kolezanka ze szpitalnej sali sciaga juz siodmy miesiac i pokarm caly czas ma, wiec dasz rade. Tez zaczelam odczuwac albo doszukiwac sie zalet karmienia mlekiem sciaganym. Z piersi Oliwierek zjadl 2 razy. Takie wzruszajace to byly chwile, ale wiecej sie nie udalo. On plakal, ja plakalam….. I tez byl strasznym spioszkiem. Musialam go budzic na kazde karmienie, ale z czasem sie unormowalo. Jak bedziesz potrzebowala wsparcia, to pisz

    Asia i Oliwierek 14.01.04

    #635284

    bratek

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Hej!
    Mój Misiek ssał, ssał jak wściekły i to z takim samozaparciem, że minimum raz w tygodniu rozkrwawiał mi brodawki:)) Ale do rzeczy. Odpisuję CI nie po to , żeby się chwalić, że moje dziecko jadło, tylko po to, żeby powiedzieć, że można utzrymać laktację laktatorem- ja w ten sposób karmiłam 2,5 miesiąca i mleczka było pod dostatkiem. Musiałam karmić odciąganym, bo najpierw Misiek dramatycznie spadał na wadze i istniało ryzyko, że nie dojada, więc ściągałam żeby wiedzieć dokładnie ile je. A potem okazało się, że ma refluks żołądkowy i musi jeść mleko z zagęszczaczem i dalej ściągałam. Mięśnie mi się na rękach od tego ściągania porobiły jak kulturystce:))
    Teraz już nie karmię bo okazało się, ze moje Dziecię ma na dodatek nietolerancję laktozy:(((
    Położna mówiła mi, że najlepszy do ściągania, aby utrzymać laktację jest laktator elektryczny, bo ściąga mleko do samego końca i ciągnie w jednym tempie jak +- dziecko. WIęc pożyczałam pompę z wypożyczalni co 2 tygodnie na tydzień, podkręcałam sobie laktację i tak to szło i pewnie szłoby do dzisiaj….
    Więc nic się nie martw. Najważniejsze,, żeby Twoja Córcia była najedzona. A czy z piersi czy z butli, to naprawdę mała różnica…
    Pozdrawiam- Bratek- Michałowa mama (01.04.2004)

    #635285

    gosia123

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    U mnie sytuacja byla troszke inna, aczkolwiek podobna. Moj synek urodzil sie takze w 37 tygodniu, wszystko bylo ok ssal piers juz pol godziny po urodzeniu. Wszystko sie zmienilo kiedy okazalo sie juz powyjsciu ze szpitaal, ze maly ma zoltaczke i zeby jej sie pozbyc trzeba dodatkowo podawac formule (tak robia tutaj w Stanach), podawalam mu formule na przemian z piersia tylko przez dwa dni i to wystarczylo, zeby on odrzucil piers. Za rzadne skarby nie chcial jesc, denerwowal sie, prezyl, uderzal piastkami, potem lapal ssal kilka razy i wypluwal i tak w kolko. Kupilam laktator i okazalo sie, ze on prawie nic nie je to przewazylo o mojej decyzji sciagania pokarmu i podawania mu butelka. Sciagam juz ponad miesiac i nie narzekam, wcale nie jest zle.
    A co do przechowywania pokarmu to ja tez nie podgrzewam za czesto, pokarm sciagniety moze byc przechowywany w temperaturze pokojowej nawet do 8 godzin, wiec nie wkaldam do lodowki, chyba ze rzeczywiscie mam go nadmiar to tylko wtedy.
    Zycze powodzenia i glowa do gory, na pewno bedziesz spokojniejsza jak bedziesz sciagac, a dzidzia najedzona.

    GOSIA I ALEX 07.05.2004



    #635286

    figa

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    No cóż, Twoja historia baardzo przypomina naszą.
    Z tą tylko różnicą, że Ptysia NIE CHCIAŁA ssać ani być przystawianą do piersi.
    Całą reszta wyglądałą niemal identycznie.
    Brrrr, aż mi ciarki przeszły po plecach… Te wspomnienia ze szpitala….

    Ja po powrocie do domu przez kilka dni karmiłam sondą po palcu.
    Ale dziecko wciąż płakało, krztusiło się.
    Po kilku dniach zrezygnowałam z sondy, ściągałam pokarm i dawałam butlą.
    I tak przez 5 tygodni.
    Potem okazało się, że moje dziecko nie powinno być karmione piersią. Gdyby nie to, pewnie karmiłabym swoim pokarmem z butelki jeszcze długo.

    PS. Znam historę mamy, która karmiła ściąganym pokarmem przez 10 miesięcy.

    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki 🙂

    Beata i Ptysia (30.01.03)

    #635287

    pinezka

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    dzięki za słowa otuchy. Jakoś nam idzie i nie narzekamy, do wszystkiego sie można przyzwyczaić. A z Twoim Alexem możemy razem obchodzic urodziny, tez jestem z 7 maja, tylko rok nie ten…:-)
    pozdrawiamy



    #635288

    klucha

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Mojej się nie chciało ssać, ja mleczarnia ona nie zasysała, jeżeli to robiła to nieporadnie, walczyłam, efekt taki że zamiast brodawek miałam wielkie rany z których zamiast mleka płynęła krew :(((, zastoje, a najgorsze było to że przy kontrolnej wizycie u pediatry okazało się że Zu strasznie spadła z wagi. pediatra podjęła decyzję za mnie, przepisała sztuczne mleko. Dziś nie żałuję tej decyzji, ale przez pierwsze miesiące miałam straszną deprechę z powodu nieudanego karmienia naturalnego, bo tyle się teraz słyszy jakie to dobre i itp. Położna która przychodziła do domu mówiła że wszystko co najlepsze i polisa na przyszłość to moje mleko dla tego maluszka, położna w szitalu zapytała się mnie „co Pani w sobie takiego ma że własne dziecko nie chce pic pani mleka!!!” SZOK. Na całe szczęscie mineło i dziś wiem że butelkę też można podać z miłością :)) podczas karmienia przytulałam mocno Zu do swojej piersi i podawałam butlę
    Zastanawiałam się jeszcze czy czasami nie miałam niedrożnych kanalikików, sama nie wiem, wiem że jak Zu płakała to zalewałam się mlekiem, a jak przyszło do przystawienia do piersi to był koszmar abu Zuzia chciała zassać.
    Na temat jak się czułam i co przechodziłam w tym okresie już bnie raz pisałam. Wiem jedno, Zuzanka rozwija się wyśmienicie fizycznie, emocjonalnie i intelektualnie chociaż butelkowa, a i mało choruje. to wszystko napewno nie zależy od naturalnego karmienia :)))) Głowa do góry

    Izka i Zuzanka (12.V.2002)

    #635289

    mysia2

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    Ja tylko napiszę na temat tego „wcześniaczka z 37 tyg.”. Otóż położna jest jakaś niedouczona, bo dziecko urodzone po zakończeniu 36 tyg. ciąży nie jest nazywane już wcześniakiem, ale jest liczone jako urodzone w terminie.
    I nie wiem co Ci poradzić. Mój Natan zassał od razu (chociaż miałam cc) i najgorsze było to, że chciał przez pierwsze 4 m-ce jeść co 20, 30 min. Byłam wykończona.
    Pozdrawiamy

    Eryka i Natanek 09.09.03r

    #635290

    laminja

    Re: dylemat młodej mamy — długie…

    oj dlugie 🙂 to fakt… ale sie nie dziwie. Jedyne co mnie zastanawia to dlaczego w szpitalu, ani pozniej polazna srodowiskowa nie zaproponowaly Ci karmienia malej metoda zwana „sonda-palec” mleczko nabiera sie do strzykawki, do buzi dziecka wklada sie palec a wzdluz niego sonde (cienka rureczka) w ten sposob dziecko wyrabia sobie korzystniejszy uklad buzi – korzystniejszy dla karmienia piersia.

    Moj synek (08/12/2004) mial podciete wedzideklo i nie chcial ssac piersi, bo nie umial jej zlapac – podwijal jezyczek. Do tego ja bylam bardzo obolala po cieciu cesarskim i tak sie zaczelo. Odciagalam, potem do strzykawki i sonda do malego brzuszka. I tak bylo przez miesiac. Bolal mnie brzuch po operacji wiec sie nie moglam zebrac do karmienia. wygodniejsza i mniej bolesna pozycje mialam przy laktatorze. Ale w koncu sie wzielam i powiedzialam sobie, ze trzeba sprobowac. Poczatki byly kiepskie, bolalo, maly nie chcial ssac i konczylo sie znowu na odciaganiu i sondzie. Ale potem sie wyluzowalam. dalam sobie tydzien. i sie nauczyl. Teraz ma skonczone 8 miesiecy do 6 miesiaca jadl tylko piers. Sondy przekazalam przyjaciolkom z ciut mlodszymi dziecmi i juz wlasciwie nie pamietam o tych poczatkowych klopotach.

    Pamietaj, ze najwazniejszy jest Twoj pokarm, to sie liczy, a reszta to juz szczegoly. Jest wiele kobiet, ktore nie karmia z roznych powodow, a ich dzieci sa super, Ja sama jestem butelkowym dzieckiem i wiekszosc ludzi z mojego pokolenia – takie byly wtedy zwyczaje… Butelka ma swoje plusy! jak wrocilam na studia maly nie plakal, bo jad z butelki moj pokarm. Byl przyzwyczajony do innego sposobu otrzymywania mleczka. Przede wszystkim uszy do gory!!! Pozdrawiam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close