lęki mojej żony

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #18776

    adam

    Witam.Mam do Was takie pytanie,otóz moja żona ma paniczne lęki że coś jest nie tak z naszym dzieckiem.Jest w 20 tygodniu i jeszcze nie czuje ruchów choć jest to druga ciąża.Mi wydaje się że wszystko jest w porządku.Czy któraś z Was też tak ma?Jak mam ją pocieszać?

    tata Ktosia z 6.11.2003

    #263734

    gosik

    Re: lęki mojej żony

    Czy nie najprościej byłoby pójść na usg by zobaczyć ruchy dzidziusia? To zawsze uspokaja kobietę.
    Porozmawiajcie o tych lękach z lekarzem, on z powinien rozwiac jej watpliwości. Takie paniczne lęki nie sa dla dzidzi ani dla twojej żony dobre…..

    Pozdrawiam

    Gosia



    #263735

    grzmot

    Re: lęki mojej żony

    Wydaje mi sie ze takie zmartwienia sa normalne, ja juz skonczylam 36 lat i jestem w ciazy pierwszy raz i caly czas sie martwie ze cos jest nie tak, nie moge sie doczekac USG zebym przynajmniej wiedziala ze wszyskto jest w porzadku. Twoja zona chyba juz miala USG prawda? I jesli nie pokazalo ze sa jakies problemy, czemu sie martwic? Pozdrowka, Joasia

    Obmanowa

    #263736

    kasiek28

    Re: lęki mojej żony

    Witamy na forum, w gronie tzw listopadówek. Myślę że każda z nas ma takie lęki i najlepiej uspokoić może żone usg tym bardziej że ok. 20 tyg robi się tzw usg połówkowe. Umówcie się do lekarza i to będzie najlepsze rozwiązanie. Z listopadówek to dopiero kilka odczuwa ruchy reszta też niecierpliwie na nie czeka. Pozdrów żonę.
    Pozdrawiam
    Kaśka i Cyganiątko 22-25.11 (po usg 16.11)

    #263737

    jaceks

    Re: lęki mojej żony

    Witaj,
    Przede wszystkim musisz sie przygotowac na to, ze zona bedzie sie jeszcze w przyszlosci zamartwiac zarowno wtedy jak nie bedzie czula ruchow dzidziusia jak i wtedy gdy je bedzie czula („bo ono sie jakos dziwnie rusza”). To chyba u kobiet normalne ze tak bardzo boją się o swoje malenstwa. Na pewno warto dla uspokojenia pojsc na USG (najlepiej, zebyscie mogli sobie wspolnie spokojnie poogladac Dzieciaczka na monitorze) i porozmawiac o tym z lekarzem, choc przyznam, ze na dlugo to nie wystarczy ;-).
    Nie mam gotowej recepty jak pocieszyc zone (ja takiej skutecznej nie znalazlem) – mozesz jedynie mowic, ze wszystko jest na pewno w najlepszym porzadku, ale ona i tak bedzie miala SWOJE przeczucia i obawy….
    Trzymaj sie, bedzie dobrze…!

    pozdrawiam
    JacekS

    #263738

    adam

    Re: lęki mojej żony

    dziękuję za odpowiedzi.Żona miała robione Usg 2 tyg. temu,gdyż była w szpitalu.Mimo to nie jest spokojna „bo przez 2 tyg. mogło sięcoś stać”. Chyba masz rację Jaceks one tak już mają.

    tata Ktosia z 6.11.2003



    #263739

    ada77

    Re: lęki mojej żony

    Ja równiez przezywałam horror tych częstych lęków…No a ze mną cierpial mój biedny, ukochany mąż, którego zasypywałam pytaniami o to, czy nasz dzidziuś będzie zdrowy, przytaczałam najpierw dowody na to, że owszem, po czym obsesyjnie płakałam nie mogąc się doczekać USG. Nie wspomne juz o tym co działo się gdy zobaczylam gdzieś przypadkiem historie choroby, cierpienia jakiegos maleństwa ( a w tv i gazetach pełne tego typu opowieści). Przez pierwszy trymestr nie jadłam i nie spałam tak bardzo sie gryzłam. A potem bo ruchy za często, za rzadko, nie takie, śluz inny niż zwykle, bo była grypa, bo było zapalenie nerek, bo szpital, bo to bo tamto…gdyby nie mój mąż zwariowałabym. Zawsze uspokajał, przypominał wyniki ostaniego USG, to, że lekarz bardzo zadowolony, to, że oboje jesteśmy młodzi, zdrowi, że w rodzinie żadnych chorób, że leki, które baralam sa bezpieczne itd. No i mój Mikołajek jest zdrowy, dostal 10 punktów!!! Tak jak mówił mąż. Ale matka juz taka jest, kocha dziecko od pierwszej chwili, więc panicznie boi się, że coś mu może być…Przed Tobą wielka rola…Bez Ciebie żonie byłoby baaaardzo trudno…
    ada77 i miki-20 maj 2003

    #263740

    redford

    Re: lęki mojej żony

    Ja tez sie naczytalam o pierwszych ruchach kolo 19-20 tyg. i gdy ich nie bylo dostawalam juz lekkiej histerii. Maly zaczal tanczyc w Sylwestra rano w 21. tygodniu i tak mu zostalo do konca. Potem, jak juz dziewczyny pisaly, jest chyba jeszcze gorzej, bo:
    – maly sie za bardzo rusza – moze okrecil sie pepowina i sie dusi, dlatego tak wierzga
    -maly sie za malo rusza – moze ta okrecona pepowina go tak juz przydusila, ze juz tam biedaczek tak oslabl, ze nie ma sily poruszyc reka ani noga. Wtedy jest dopiero jazda ze szturchaniem we wszystkie mozliwe miejsca na brzuchu w celu wybudzenia malego ze stanu uspienia lub chociaz wymacania lekkiego pukniecia wolajacego na pomoc… 🙂
    Co jakis czas dostawalam takiej paranoi i rzeczywiscie, gdyby nie spokoj i opanowanie męża dostalabym chyba na glowe albo jezdzila codziennie na KTG. Dlatego Twoja rola jest nieoceniona w tej chwili i nawet gdybys codziennie musial tlumaczyc, ze wszystko jest OK, to rob to dla Niej…
    Gdy sie cos naprawde dzieje, jak np. u mnie, to albo jest krwawienie, albo bóle brzucha jak przy okresie, jakis sygnal zawsze cialo wysle, ze trzeba dzialac.
    Trzymaj sie spokojnie i opanowanie. Bedziesz żonie teraz coraz bardziej potrzebny 🙂


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #263741

    justyna76

    Re: lęki mojej żony

    ja wiem, że to bardzo trudne ale musisz sie wykazać ogromną cierpliwością.. Wiesz, kobiety mają tak czasem, że boją się strasznie. Ja sama jestem w drugiej ciąży i boję się bardziej o zdrowie dzidziusia niż przy pierwszej… Może to dlatego, że jestem bardziej świadoma tego co mnie czeka, jakie niebezpieczenstwa mogą spotkać maluszka. I wiem, że dla ciebie to też ciężki czas, i Twoja żona pewnie też wie, ale huśtawki nastrojów i zmiany hormonalne nie pozwalają jej po prostu na myślenie o czymś, kimś innym niż o dziecku. I nie używaj argumentu „bo za pierwszym razem..” – każda ciąża jest inna i inaczej ją się przechodzi. Inne też są odczucia. Bądź przy niej, wspieraj ją i kochaj. Wiem, że to trudne, ale zapomnij o sobie i uspokajaj ją. Mów jej też co czujesz:))) i to chyba koniec mądrych rad:))) i weż pod uwagę, że są od kobiety w 28 tyg. ciąży więc obiektywna pewnie nie jestem:)))
    życzę Wam powodzenia!

    Justyna i Mareczek(chyba) 11.09

    #263742

    nena

    Re: lęki mojej żony

    Heheh,wszystkie tak mamy.Ja tez panikuje,ze nic,ze za cicho,ze nie ma dolegliwosci,ze sie nie rusza,itp.Zbyt dobrze ,a tez moze byc zle.J amam wizyte w poniedz.16,06,ale do tej pory zwariuje chyba!USG bedzie pozniej,ale na tej wizycie uslysze serduszko i TO mnie uspokoi,TYLKO TO.zadne gadanie,pocieszanie itp,wiec i WAm radze USG
    Mysle ,ze odezwaly sie poprostu instynkty macierzynskie i dopoki nie dotknieez,nie uslyszysz,ni epoczujesz swojego dziecka,nie bedziesz pewny,ze jest ok,dlatego tak naszym rodzicom zalezalo ,abysmy zawsze dzwonili jak dojedziemy,jak bedziemy wychodzic od kolezanki itp .Wszystko w porzadku! A z panika bedziemy sie bratac,az do porodu,a potem do konca zycia!.ehhehe.Pa,



    #263743

    rudasek

    Re: lęki mojej żony

    no Redford…………
    to teraz dałaś mi do myślenia z tą pępowiną….mam nowy wątek do moich lęków…………
    pozdrowionka

    Rudasek i Mróweczka [ 01.09.2003]

    #263744

    rudasek

    Re: lęki mojej żony

    bardzo mnie rozbawił Twój post….
    bardzo trafnie określiłeś nas – mamuśki……my i tak wiemy lepiej , bo co Wy możecie wiedzieć……hi…hi..
    a wizyta u lekarza starcza mi na góra tydzień………
    mój mąż ciągle mówi , że jest wszystko dobrze, ale ja i tak wiem więcej przecież……..

    Rudasek i Mróweczka [ 01.09.2003]



    #263745

    redford

    Re: lęki mojej żony

    To bylo napisane, zeby pokazac w jaka mozna wpasc paranoje. Nie wszystkie dziewczyny tak maja na szczescie i mam nadzieje, ze TY bedziesz rozsadniejsza i spokojniejsza niz ja 🙂 Naprawde, nie rob tego swojemu dziecku, bo ono jest silniejsze niz sie nam wydaje. Mojego praktycznie nie powinno bylo byc, bo pecherz plodowy sie gdzies naderwal i wody zaczely wyciekac ktoredys razem z krwia z krwiaka. Gdy to zobaczylam, to nie chcialo mi sie juz nawet jechac do szpitala, bo bylam pewna, ze juz po wszystkim. Malego pewnie juz nie ma i znowu bede musiala przechodzic to samo, co dwa lata wczesniej. Mąż prawie sila mnie zaciagnal do szpitala, tzn. zadzwonil po karetke i nie mialam wyjscia, musialam z nimi jechac. To bylo wlasnie wszystko wtedy, gdy jeszcze nie czulam ruchow. A tam, na USG lekarz oglada te wody i tylko o tym wycieku mowi, ze jeszcze jest ich na tyle, ze nie wszystko stracone, jakby w ogole go maly nie obchodzi. Wiec pytam, co z dzieckiem, czy w ogole zyje, czy jest co ratowac? A on: „Dziecko? Pewnie, ze zyje, pani zobaczy jak wierzga nogami”. Patrze na ten ekran a tam ludek sobie w najlepsze tanczy… I co? Jesi chodzi o dzieci, trzeba zawsze do konca ufac ich sile i woli zycia. Wody nastepnego dnia przystopowaly, lozysko sie zasklepilo, krwiak po 5. tygodniach sie wchlonal, a teraz ten bączek tak patrzy na mnie ciagle, jak na tym zdjeciu ponizej.
    Nie przejmuj sie tak tym co napisalam, bo to glupota tak myslec jak ja robilam. Jakbym ci napisala wszystko czego moj mąż musial wysluchiwac ode mnie na temat dzieciatka w brzuchu, to bys powiedziala, ze wariatka ze mnie. On pewnie tez tak myslal, tylko dzielnie za kazdym razem mowil, ze wszystko jest w porzadku i jak chce to mozemy natychmiast jechac to sprawdzic do lekarza. I to byl najlepszy sposob na mnie, bo wtedy juz nie wydawalo mi sie, ze to czego sie boje, jest tak wazne i na tyle pewne, zeby zawracac glowe lekarzowi.
    Trzymaj sie cieplo i byle do wrzesnia. Zobaczysz, wszystko bedzie w najlepszym porzadku i jeszcze sie spotkamy w jakims parku, zeby pogadac o tym, co tutaj nawypisywalysmy. 🙂


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #263746

    rudasek

    Re: lęki mojej żony

    Dziekuję Redford …
    i patrząc na Twój Skarb – to serce się raduje i wierzę , że wszystko będzie dobrze…..
    a wariatką – to jestem ja – bliscy mnie nie poznają – zawsze taka rozsądna i spokojna….gdyby tylko wiedzieli co ja sobie wyobrażam a nie mówię…

    całuski dla tego Skarbka – jest śliczny

    Rudasek i Mróweczka [ 01.09.2003]

    Edited by rudasek on 2003/06/14 18:59.

    #263747

    redford

    Re: lęki mojej żony

    Twoje tez takie bedzie na pewno i z taka sama miloscia bedzie na ciebie patrzylo.. 🙂
    Trzymaj sie, juz duzo ci nie zostalo, a co do spotkania, to propozycje podtrzymuje 🙂


    Kasia i Maciek 25.04.03

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć