odrobina ludzkiej zyczliwosci

Naszla mnie dzis pewna refleksja. Cale dnie spedzam z corka sama bo maz od rana do wieczora pilnuje robotnikow na budowie domu i sam robi tam rozne rzeczy. staram sie z maja spedzac duzo czasu na powietrzu, chodzimy na plac zabaw, jezdzimy autobusem do centrum i takie tam “atrakcje”. no i wlasnie w kwesti autobusu ,,, moja corka kocha ten srodek lokomocji – moglby jezdzic non stop. czekalam na przystanku z wozkiem – parasolka, nie jest to duzy wozek jak wiadomo ale z corka ( szczegolnie taka jak moja – ok 17 kg ) to zawsze jakis ciezar. na przystanku z 8 osob. podjechal autobus, wszyscy wsiedli, w srodku tez pare osob, poczekalysmy na swoja kolej do wsiadania i … bylo mi dosc ciezko wniesc ten wozek, autobus stal ( nie byl niskopodlogowy niestety) o malo nie spadlam ze schodka z maja w srodku i … ani jedna osoba nie wstala zeby mi pomoc – choc stalismy na przystanku przez dluzsza chwile z powodu mojej niezdarnosci. nie chce sie skarzyc ze ja taka ” mala ” jestem i wszyscy maja mi pomagac, to nie w tym rzecz, mysle ze zrozumiecie o co mi chodzi. kilku sporych facetow, swiergoczace babeczki kolo 40 i wszyscy sie tylko gapili i mysleli ” no szybciej bo sie spoznimy przez ciebie”. a moze niesprawidliwie ich osadzam . nie wiem .
pozdrawiam

34 odpowiedzi na pytanie: odrobina ludzkiej zyczliwosci

viking Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Niestety często spotyka się takie mało domyślne egzemplarze, zbyt często

Kinga

jane Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Trzeba otwarcie poprosic o pomoc. Na pewno ktos by pomogl. Mi czesto ludzie pomagaja sami z siebie, nawet jesli nie mam zamiaru z pomocy skorzystac, np zjezdzam sobie po schodach schodek po schodku i wole tak niz zeby ktos urwal mi podnozek, bo tam zazwyczaj chwytaja. Dzis np pomoc we wniesieniu wozka o pare schodkow zaproponowala mi dziewczyna, ktora sama miala duzy plecak na plecach i spora torbe w rece. Pare razy zdarzylo mi sie, ze jakas babcia z ubolewaniem mowila “Pomoglabym, ale mam chory kregoslup…” Ale zdarza sie, ze nie zglasza sie do pomocy nikt chetny, wtedy – jesli sama nie potrafie, a do tramwaju/autobusu zwykle nie umie sama wozka wniesc – prosze o pomoc pierwszego z brzegu delikwenta. I jeszcze mi nikt nie odmowil 🙂

Ciekawostka przy okazji – tak mnie traktuja w Pradze, choc na temat Prazakow nie mam dobrego zdania… Niemniej jednak sa uprzejmi, a jak jestem w Gliwicach to rzeczywiscie jest z tym wiekszy problem.
Paradoksalnie, moja kolezanka Czeszka bardzo chwalila Polakow, gdy mieszkala w Warszawie – mowila, ze ludzie pomagali jej z wozkiem i teraz narzeka na Czechow (w tej samej Pradze bedac co ja ;-), ze raczej nie pomagaja (ma drugie dziecko)…

Malgos 4 & Marti 2

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

rozumiem cię sama przemieszczałam i cały czas przemieszczam się autobusami podmiejskimi. Pomoc przy wózku – marzenia, o tym aby ktoś ustąpił Ci miejsca gdy trzymasz na rekach 2-letniego szkraba i nie wiesz czy trzymac dziecko czy siebie :(. Autobusami jeżdżę już trzy lata a na palcach jednej reki mogę policzyć tych którzy ustąpili mi miejsca a najfaniejsze to jest to że przeważnie byli to “staruszkowie”, którzy sami potrzebowali siedzącego miejsca.


Izka i…

eliz Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

A poprosiłaś o pomoc? Ja jak chcę, żeby ktoś mi pomógł, to pytam i już. I powiem Ci, że z małym dzieckiem to jest spoko, zawsze ktoś sie znajdzie. Ale już z większym dzieckiem jest duży kłopot. Często jeździłam autobusem z moim 12-letnim uczniem na wózku inwalidzkim. Wtedy nawet w godzinach szczytu wokół mnie było pusto, a większość pasażerów próbowała wcisnąć się innymi drzwiami i udawała, że mnie nie widzą i nie słyszą 🙁


ELA – MAMA MALWINKI

kasia Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Ja z kolei wybrałam się do mojej mamy autobusem, bardzo rzadko jeżdżę autobusami. Byłam wtedy w ciąży z pokaźnym już brzuchem i z niespełna trzy letnim Patrykiem. I musiałam stać, jedną ręką trzymałam się barierki, drugą trzymałam Patryka, nie mówiąc o torebce i torbie z akcesoriami. I nikt mi nie utąpił miejsca. Na szczęście to był jeden przypadek, tak to raczej ludzie byli życzliwi.

kamuszka Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Spotkało mnie to samo … nie raz już niestety, wiele razy. Nigdy nikt mi nie zaproponował, ż epomoże, nie podszedł i nie pomógł, jeśli nie spytałam, czy mogłabym o tę pomoc we wniesieniu wózka do autobusu po 2 stopniach i z barierką pośrodku prosić. Niestety … Wielokrotnie było tak, jak piszesz – na przystanku kilka osób, w autobusie kilkanascie. I ja – wózek 8,5 kg + córka 12 = 20,5 kg Nikomu nie przyszło do głowy, że możnaby pomóc, raz sie zaklinowałam w tym wejściu, stoimy przeze mnie ( podobnie jak napisałaś ), ja się szarpię, już ani w jedną, ani w druga strone, czerwona, bo mi cieżko, a tu ludzie sobie patrzą, jak ja sie męczę biedna. TEż mi sie nie chce z siebie ofiary robić, po tym, jak utknęłam poszłam po rozum do głowy i jak podjeżdża autobus, od razu ‘ cap ‘ jakiegoś kawalera i proszę, a co
Kiedyś stał na przystanku mój znajomy, były narzeczony mojej siostry, cześć powiedział, uśiechnął sie, podjeżdża autobus, a on ‘ myk ‘ do środka, chłop 185 cm, słusznej wagi, a ja wózek w łapy i dawaj wciągać … sama . Popatrzył, uśmiechnął się i nic, jedziemy Nieźle …

Dorota i Weroniczka 🙂

nena75 Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Twoja córa ma rok i 9 miesięcy i waży już 17 kilo?? tyle to waży niejeden 3,5 latek solidna kobitka

W i T 3l 7m

Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

17 kg… no no… moja pięciolatka (prawie) waży w porywach do 18 kg :).
A wracając do tematu, jak widzę, że nikt się nie kwapi do pomocy – sama o nią proszę i już.

nusiak Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

mi to mówisz :)ostatnio mnie pytali czemu takie duze dziecko jeszcze jeszcze w wozku jezdzi ? 🙂 a ja na to “jak skonczy dwa lata to moze przestanie “:)

nusiak Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

nie prosilam bo sadzilam ze sama sie uporam. pozatym charakter mam durny – zosia samosia 🙂 ja z tych jedynakow co to jak “se sami nie zrobili to nie mieli ” 🙂

nusiak Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

zapraszam na “zdjecia” – zamierzam dzis wyslac pare zdjec mojego “maluszka “:)

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Mieszkam w Trójmieście i tutaj jest rewelacja bo wszystkie (no większosć) autobusów to niskopodłogowe pojazy. Nie musze prsić o pomoc co najwyżej o to by ktoś przesunął siez miejsca dla wózków.
A w ogóle to nie używam wózka juz od dawna.

Wieksze zakupy robimy kiedy maz jest w domu (takie na tydzień), drobne załatwiam jak muszę na spacerze.
Prowadzę Jonka w szelkach jeżeli wiem, ze mam dużo spraw do załatwienia. Jako nadopiekuńcza matka wole go mieć “pod ręka” niz ganiac za nim po rynku, sklepie.

na dalsze spacery jeździmy samochodem (to jak jest maż) jakos autobusem dawno nie jechalismy.
Jonek oczywiście za tym przepada.

Jakos bez wózka żyjemy, nawet nie pamietam od kiedy chyba jakos tak od jesieni zeszłego roku.

Jonatan

nusiak Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

ja nie znosze autobusow ale czasem nimi jezdze zeby sprawic majce przyjemnosc, a wozek jest dla mnie wybawieniem bo bez niego wszystko szlo by 3 razy wolniej, mam gdzie wrzucic zakupy i … dziecko kiedy juz brak sil 🙂

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

No tak teraz kiedy w zasadzie nigdzie mi sie nie spieszy to mozemy sie tak spacerowac (patrz: oglądać każdy napotkany kwiatek 10 razy, odwiedzic pania w kawiaciarni, pogadać z psem, obejrzeć motor itd)

też nie lubię jeździć autobusem :o))))

Jonatan

lauidz Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Moze popros nastepnym razem konkretna osobe o pomoc – czasami ludzue sa niedomyslni, lub mysla o czyms gleboko…. Umiejetnosc proszenia tez jest sztuka…

Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

tak trzeba po prostu prosic Ludzie sa niedomyslni albo sobie nie zdaja sprawy ze wozek z dzieckiem duzo wazy 🙂

Paulinka

daglezja Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

…i pomyslec, ze ani jedno moje dziecko nie jechalo jeszcze ani pociagiem, ani autobusem ani zadnym innym srokiem lokomocji poza samochodem. O przepraszam ms. temu Zosia jechala bryczka Ja bym chyba poprosila o pomoc tylko czy ktos by mnie wysluchal. Pozdrawiam cieplo.

Staś Zosia

marchewkowa Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

W odpowiedzi na:


Nie musze prsić o pomoc co najwyżej o to by ktoś przesunął siez miejsca dla wózków.


ja z tych wrednych: jeżeli jedno głośne “przepraszam” nie wystarczy to wjeżdżam na miejsce dla wózków i nie przejmuję się że tam ktoś stoi 😉

marchewkowa i Kubełek (10.05.2005)

marchewkowa Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

u nas naszczęście większość autobusów jest niskopodłogowa, jak trafi się wysokopodłogowy albo jak jadę skmką to najczęściej proszę konkretną osobę (nie ma co liczyć, że ktoś na ochotnika się zgłosi).

marchewkowa i Kubełek (10.05.2005)

joassia Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

No pewnie, ze jest przykro w takim momencie. A wiesz, jak ja sobie z takimi sytuacjami radze? Zwracam sie do konkretnej osoby z pytaniem, czy by mi nie pomogla. Nie zdarzylo sie, zeby ktos odmowil.

11.09.05

helenb Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Czasem ludzie sa niedomyslni,
czasem wola sie nie wychylac, bo mozna dostac opieprz, ze sie niepotrzebnie wtraca,
roznie bywa,
mozna poprosic, jak naprawde nie daje sie samemu rady,
ja przyznam, ze spotkalam sie z zyczliwoscia,wiec jest nadzieja, ze sa ludzie pomocni, a nie tylko zimni i obojetni 🙂

marta-g Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Moja koleżanka została raz bardzo mile zaskoczona. Będąc w ciąży wsiadła, z dosyć dużym już brzuchem, do atobusu trzymając za rękę trzyletnią córkę. Autobus nie był zatłoczony, jednak wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Nikt nie wstał, by ustąpić jej miejsca, zauważył to kierowca, wyłączył silnik, wyszedł do pasażerów i powiedział, że nie ruszy dopóki ktoś nie ustąpi tej pani miejsca 🙂

Marta i Lenka 15.01.2004

figa Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Nigdy nie liczyłam na dobrowolną pomoc, tylko o tę pomoc prosiłam.
Nigdy nikt mi nie odmówił (w każdym razie nie przypominam sobie takiej sytuacji).

Figa z Ptylą
[obrazek]dziś mam lenia – foty brak[/obrazek]

kotagus Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Ja ostatnio mam ciekawe (że tak powiem) podróże z moimi dziećmi, bo oboje (3,5 i 2lata) jeżdżą bez wózka. O ile Marta była “spacyfikowana” wózkiem, wsiąść do autobusu nie było tak trudno – hop wozek + zakupy, hop Matiś i już . Teraz jest hop Marta, hop Matiś i hop torba z zakupami, na końcu ja ;). Ponieważ przy wsiadaniu mam juz nerwa – czy wszystkie hop zrobię we właściwej kolejności (zwłaszcza jak są schody w autobusie) i czy nie bedzie jakiś problemów – mam silne postanowienie wykopania z miejsca dla matek z dziećmi absolutnie każdego bez skrupułów. No może matkę z dzieckiem bym tam zostawiła ;P. I taka bojowość nie przydała mi jeszcze ANI RAZU, wstają z dowolnych miejsc różne osoby, w tym nawet staruszki “żeby dzieci nie stały, bo to niebezpieczne”. I chwała ludziom za to :)))

PS. jak jeszcze wracaliśmy w opcji wózkowej to wiadomo byłam przywiązana do miejsca dla wózków. Marta w wózku, ale Mati stał jak nie było obok miejsca. I dziecko mi się nauczyło (samo, przysięgam! 🙂 głośno mówić: “Mamusiu, a mnie tak nózki bolą, gdzie ja mogę usiąść” – 8/10 przypadków siedzący najbliżej wstawali, żeby Matiś mógł sobie usiąść.


M&M

viccy Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

W odpowiedzi na:


Kiedyś stał na przystanku mój znajomy, były narzeczony mojej siostry, cześć powiedział, uśiechnął sie, podjeżdża autobus, a on ‘ myk ‘ do środka, chłop 185 cm, słusznej wagi, a ja wózek w łapy i dawaj wciągać … sama . Popatrzył, uśmiechnął się i nic, jedziemy Nieźle …


no to dobrze siostra zrobiła, że to jej były chłopak 🙂

11.07.05

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

W odpowiedzi na:


w tym nawet staruszki “żeby dzieci nie stały, bo to niebezpieczne”. I chwała ludziom za to :)))


noooo jestem pod wrazeniem
ale swiadomosć ludzi….

nie spotkałam siez tym by ktokolwiek zwrócił uwagę np własnie wrzeszczacej babie na matkę która śmiała posadzic dziecko na fotelu, ze tu nie chodzi o wygodę dziecka tylko o jego bezpieczeństwo.

Osobiscie mnie siezdarzyło no i powiem dużo nerwów mnie to kosztowało bo bab było 4, starsze i takie sensatki ,ze normlanie sie zagotowałam.
Ale tłumaczyłam, nie wiem czy mi isę udało.
Niemniej zamkneły się a nie adały cała drogę jakie to młode matki sa durne i w ogóle ta młodzież

Jonatan

kateczka Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Ja tak samo jak Ty mam szczescie do ludzi,bo zawsze chetnie pomagaja mi z wnoszeniem wozka itd:)A jak sie zdarzy ze nikt taki sie nie znajdzie tak jak Ty sama prosze o pomoc i tez jeszcze nigdy nikt sie na piecie nie odwrocil:)

Katka&Krzys(26.01.06)

kotagus Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Wiesz, może przy jednym dziecku nie jest to takie AŻ oczywiste, ale przy dwójce, którą trzymasz za ręce, nawet te najbardziej dożarte baby MUSZĄ ZAUWAŻYĆ, że nie masz trzeciej ręki, żeby przytrzymać to całe “trzyosobowe ciało”.

PS. a’propos tekstu o młodzieży ….co to jaka jest każdy wie 🙂 Niedawno (jechałam akurat bezdzietnie) ustąpiłam miejsca jakiejś babeczce w średniostarszym wieku. Ona mi mile podziękowała i w komentarzu do sąsiadki powiedziała, że “ta młodzież nie jest taka zła” czy jakoś tak. Hehhe, 32-letnia młodzież…


M&M

kateczka Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

No niestety tak czasem bywa:/Ja akurat chyba mam wieksze szczescie do ludzi bo zazwyczaj pomagaja mi nawet jak o to nie prosze.Szczegolnie irlandczycy sa przemilymi ludzmi,az rwia sie do pomocy jakk wchodze do sklepu to leci z 5 osob zeby mi wniesc wozek na schodki:)
Na lotniskach jak latam sama z malym polacy tez zawsze mi sluza z pomoca zeby np bagaz mi sciagnac z tasmy bo ja dziecko na rekach,na plecah pordeczny ,przede mna wozek i nie dalabym rady…

Ale pamietam jedna przykra sytuacje jak bylam w bardzo juz zaawansowanej ciazy.Weszlam do apteki po prenatal,byla ogormna kolejka,przede mna staly rzezkie panie i panowie.W pewnym momencie zrobilo mi sie slabo bo bylo tam strasznie duzo,nie moglam juz stac.Poprosilam czy moglabym przejsc na poczatek kolejki,mam kupic tylko witaminy.Jedna pani po 40 tcewystapila z szeregu i mowi “mnie tez bola nogi i sie spiesze!Pani mloda jest,ja jak w ciazy bylam do do samego konca pracowalam po 10 godzin”…Poczulam sie jakby mi ktos w pysk dal…Na szczecie jakis pan ,ktory stal przed ta wredna kobitka przepuscil mnie uprzejmie,kupilam witaminki,wyszlam ale dlugo mi jeszcze w glowie siedzal wredny ton wypowiedzi tej pani…:/

Katka&Krzys(26.01.06)

adonay Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

ja za kazdym razem jak mialam wsiasc do autobusu przezywalam rozpacz.jestem osoba bardzo szczupla,mam problemy z kergoslupem i dla mnie wozek z moja corka jest za ciezki by wnisc samodzielnie do autobusu i fakt ludzie sa pozbawieni zyczliwosci niesienia pomocy innym,czego doswiadczylam kilka razy.kiedys mialam taki dzien,ze lal deszcz a ja z wozkiem i dzieckiem na przystanku chora i nikt nie pomogl mi wniesc wozka,potem musialam isc do apteki i tam duzo schodow znowu musialam wnosic wozek i rozplakalam sie gdy meczylam sie by otworzyc sobie drzwi i wejsc do srodka a tu zamiast ludzie przytrzymac drzwi to sobie wchodzili podczas gdy ja jedna noga je trzymalam i staralam sie wjechac do srodka,potem zaszlam do sklepu i tuz przed nosem zakonnica zamknela mi drzwi i sobie poszla,na co mi normalnie szczeka z bezsilnosci opadla.od tamtej pory bralam lidie na rece i ruszalam w droge bez wozka.teraz kupilismy mala spacerowke ktora jest taka lekka i bez problemow ja wnosze z mal do autobusu.ale to smutne,ze ludzie sa coraz bardziej znieczuleni na pomoc innym.


paulina szymon lidia

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

ja nieczekam na pomoc tylko jak wiem że będzie mi trudno odrazu głośno pytam (mała jestem ale za to głośna ) czy może mi ktoś pomódz.. a czasem “czy jest tu jakiś mężczyzna i oże mi pomódz” nie proszę ale dziękuję…. zupełnie tak samo jak w kwesti bezkolejkowości i kwesti miejsca do siedzenia jak byłam w ciąży….

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

No tak jest…niestety.
Co do autobusu- mati uwieeelbia komunikację miejską[szalpne].
Dlatego czasem po prostu wsiadam z nim do tramwaju i wtedy pełna radocha:) Oczywiście nikt nam nigdy miejsca nie ustąpił:) ale to tylko rozrywka, wiec co ja się będę złościć?:) stoi się też fajnie:)


iMat2,7l

mamamaksa Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

az mnie scisnelo:( nawet zakonnica… smutne to jest , zdarzylo mi sie to sporadycznie,przewaznie przytrzymuja drzwi i pytaja czy potrzebuje pomocy . nie potrzebuje przewaznie,ale takie grzecznosciowe zwroty robia swoje, od razu ludz czuje sie lepiej. Nie bierz sobie tego do serca zbytnio, ot tak porobilo sie, chamstwo zawsze mialo wieksza wladze, jest o wiele prosciejsze do opanowania niz zyczliwosc.

cudak7 Dodane ponad rok temu,

Re: odrobina ludzkiej zyczliwosci

Tak to jest prawda. 3 lata temu mój Tatuś miał chorą nogę poruszał sie o kulach nikt nie pomyslał żeby mu pomóc dzwi otworzyc a przeciesz to tak niewiele. przemęczył sie 3 miesiące i stwierdził że ludzie są bezduszni i zapatrzeni w siebie . Sam zawsze innym pomaga tego samego uczył mnie, ale niestety liczyć na innych nie można tego juz nauczyło nas życie.
Pozdrawiam
Cudak

Znasz odpowiedź na pytanie: odrobina ludzkiej zyczliwosci?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Głowa pełna pytań
Witam Was! JUż powoli tracę głowę, mam miliony pytań, dziwnych lęków i sama jeszcze nie wiem co. Termin 08,08 zbliża się wielkimi krokami. 25,07 idę na wizytę do gina dowiem się jak
Czytaj dalej